Zdecydowana większość autorów różnych osi i skal doktryn politycznych, kieruje się całkowicie błędną przesłanką, jakoby wszystkie idee tworzono w pełni uczciwie, jakoby nie zawierały one w sobie drugiego, ani trzeciego dna.

Na szczęście jednak główny rozwój różnych idei przypadł na XIX wiek, dzisiaj zatem możemy z perspektywy czasu ocenić obiektywnie je wszystkie, jak i również ich twórców. Jeden artykuł to niestety zbyt mało, aby opisywać większość doktryn politycznych, ich historię, jak i zagłębiać się w życiorysy ludzi, którzy stali za ich powstaniem. Uważam jednak za konieczność obalenie kilku twierdzeń, a posłużę się w tym celu paroma grafikami:

Pierwsze co rzuca się szczególnie w oczy, to brak jakiejkolwiek ,,trzeciej drogi”. Zakładanie, iż gospodarka ogranicza się tylko i wyłącznie do dwóch sposobów postępowania z nią – ingerować, oraz nie ingerować, jest przedstawieniem sytuacji w sposób aż nazbyt fałszywy. Prostota kryjąca się za tym twierdzeniem wprowadziła w błąd już wiele osób. Jest to tak powszechnie przyjęte, iż dochodzi do sytuacji w której… zaprzecza się istnieniu jakiejkolwiek innej drogi poza liberalnym i socjalistycznym podejściem do gospodarki państwa! Opis ,,konserwatywnego” podejścia do gospodarki nie różni się prawie niczym od tego liberalnego. Nie istnieje zatem żadna idea narodowa, dystrybucjonizm, czy też agraryzm. Prostota jest dobra tylko tak długo, jak nie wprowadza w błąd. To z kolei wprowadza w błąd aż nazbyt bardzo.

Tutaj mamy do czynienia z zestawieniem, które wprowadza zdecydowanie więcej pojęć, co nie czyni go jednak bardziej poprawnym. Nie widzimy na przykład monarchizmu, lecz widoczny jest republikanizm. Przedstawienie jednego bez jakiegokolwiek ukazania drugiego, mija się w ogóle z celem. Ponad to narodowa demokracja jest niebezpiecznie blisko minarchizmu, co z kolei jest kompletną aberracją umysłową. Minarchizm to nurt wolnościowy, jedna ze skrajniejszych form liberalizmu, z kolei narodowa demokracja odrzuca większość fałszywych twierdzeń liberalnych i kapitalistycznych na rzecz pewnych form dystrybucjonizmu, chrześcijańskiego korporacjonizmu, solidaryzmu i społecznej nauki kościoła. Na pierwszy rzut oka widać już od razu, że koncept był całościowo libertariański – skrajne odchylenie się od form lewicowego anarchizmu, dziwne umiejscowienie faszyzmu, brak podstawowych ideologii nacjonalistycznych, a lewicy wrzucenie ,,do jednego wora”, na chybił trafił.

Najciekawsze zostawiłem na koniec. Pierwsze pytanie, które ciśnie się na usta brzmi: co takiego chciał ukryć autor? Czemu nie pociągnięto tego do końca, co kryje się na tym pustym polu? Odpowiedź na to pytanie byłaby prosta, gdyby miast ,,centrum” umieszczono tam nacjonalizm. Wtedy jego przeciwieństwem stałby się anarchizm, a zatem wszystko byłoby w pełni oczywiste. Z grafiki nie dowiadujemy się jednak, czy skrajną prawicą jest libertarianizm lub anarchokapitalizm, czy może też nacjonalizm. Autor być może nie znał odpowiedzi na to pytanie, wygląda to jednak tak, jakby był najbliższy prawdy i ją po prostu sprytnie zatuszował.

Szukałem długo, lecz nie znajdywałem niczego co mogłoby mnie usatysfakcjonować choćby odrobinę. Skrajna naiwność cechowała większość wykresów. Często poglądy autora aż wylewały się z ekranu, dokładnie widać było co przesuwano i kosztem czego innego. Analizy przedstawiane tam były godne co najwyżej licealnej dyskusji na WOSie, a nie poważnego podejścia do tematu. Chciałbym zatem przedstawić własną koncepcję:

Chciałbym podtrzymać przez chwilę tradycyjny podział na przeciwstawne sobie wizje świata wolnościowej prawicy i interwencjonistycznej lewicy. Obie te idee mają zatem swoje tradycyjne formy, oddalone w pełni od siebie pod większością względów. Każde odchylenie na jedną bądź na drugą stronę sprawia, iż ich wizje przybliżają się do siebie. Przyjmują inne nazwy, inne sposoby, lecz dążą do podobnego sobie projektu. Tak więc tworzą się przeciwstawne sobie nurty braku państwa – anarchizmu, jak i państwa silnego, często wręcz totalitarnego – a za tym najbardziej radykalnego nacjonalizmu.

Przyjrzyjmy się zatem temu z bliska. Wbrew pozorom, prawicowa i lewicowa strona nacjonalizmu mają się ku sobie. O ile prawica odwołuje się często do Boga i katolickiej nauki społecznej oraz bliższy jest jej dystrybucjonizm i korporacjonizm, tak lewica o wiele częściej zdaje się być pod tym względem w pełni ateistyczna. Pierwszy rodzaj idei narodowej reprezentował więc Roman Dmowski, Antonio de Oliveira Salazar czy Piotr Stołypin i jego synowie, z kolei jej lewa część miała takich przywódców jak Hugo Chavez, Thomas Sankara czy Muammar Kaddafi. Idee te wydają się więc być kompletnie ze sobą sprzeczne, lecz różnymi drogami dążą do stworzenia silnego państwa (nie oznaczającego jednak zawsze państwa totalitarnego ani policyjnego, czy braku swobód obywatelskich, jak sugerują to niektórzy). Widzimy też więc na powyższym zestawieniu, iż w podobnej sytuacji znajdują się idee ograniczające istnienie państwa. Co ciekawe, tego typu wykres zakłada istnienie aż dwóch rodzajów ,,skrajnej prawicy” i ,,skrajnej lewicy”, a nie tylko jednego. Obie te skrajności są od siebie równie oddalone co najczystsza forma socjalizmu i liberalizmu.

Wiele osób może poczuć się wstrząśniętych takim przedstawieniem sprawy. Sądzę jednak, iż najlepszym kryterium jest właśnie ograniczanie roli państwa, bądź też jego roli podkreślanie i poszerzenie. Bliskość pewnych teoretycznie ze sobą konkurujących idei ma jednak swoje określone podstawy.

Sam wykres nie jest jednak bardzo kontrowersyjny, a jest taka druga teoria, którą chciałem nim przedstawić. Pozostawię ją jednak wyobraźni czytelników i napiszę tylko, że górna połowa wykresu symbolizuje talmudyczny sposób myślenia i postępowania. Nie przypadkiem jest tutaj wspólna narodowość i sponsorzy tak przeciwstawnych sobie autorów jak Mises i Rothbard, a Marks, Engels i Lenin. Z kolei dolna część wykresu przybliża nas do autorów chrześcijańskich i ich wizji państw silnych, lecz postępujących zgodnie z ogólnie pojętym solidaryzmem, pojmujących swobody i wolności obywatelskie, na całkowicie odmienny liberalizmowi sposób.

Widać też zatem, kto lepiej odnajduje się tam, gdzie państwo kara wyzyskiwaczy i oszustów, a opiera się na realnym pieniądzu i szanuje narody, a gdzie ludzie są bez większego znaczenia, traktuje się ich niczym bydło, a wszystko na świecie (włącznie z ludzkim życiem) przelicza się na złoto. Podobieństwa widać u rzekomo wrogich sobie ideologów aż nadto.

Aby nie być gołosłownym, podam przykład: polscy liberałowie są za całkowitą legalizacją wszystkich rodzajów narkotyków, nie są jednak w tej opinii osamotnieni. Ogromną kampanię za legalizacją marihuany w obu Amerykach rozpoczął nie kto inny, a autor ,,planu Balcerowicza”, oczywiście bardzo propolski człowiek i ,,filantrop”: George Soros. Cieszy mnie zatem bardzo fakt, że liberałowie znaleźli sobie tak potężnego i bogatego sojusznika. Stojąca za nim Nowa Lewica, stworzona przez niego Fundacja Batorego oraz sponsorowane przez niego światowe feministki, organizacje gejowskie i koncerny aborcyjne, na pewno wkrótce dołączą się do tej walki o ,,wolność naszą i waszą”. A jak wiadomo, środowiska te mają do siebie, iż daje się im palec, a biorą całą rękę. Tylko dzięki temu w Polsce działa obecnie organizacja postulująca legalizację pedofilii.

Panowie liberałowie, nie jesteście więc osamotnieni w walce o ćpanie – stoją za waszymi pomysłami Ci sami ludzie, którzy utrzymywali Misesa i Rothbarda!

Mijają lata, a nic się nie zmienia. Tak jak PiS walczy z PO, tak liberałowie walczą z całym światem, tylko nie z największymi wrogami naszej cywilizacji. Całemu światu nie przeszkadzają skrajnie zdegenerowane i zdemoralizowane środowiska, a celem numer jeden jest jakiś wydumany ,,faszyzm”, czyli każda wizja świata, w którym zgraja psychopatów nie miałaby już nic więcej do powiedzenia i nie mogłaby bezkarnie okradać, inwigilować, czy zabijać milionów ludzi. Widać więc jakie skrajności są komu na rękę i czemu zwalcza się jednych kosztem drugich.

Robert Grunholz

Advertisements

12 myśli na temat “Doktryny polityczne

    1. Właściwie to bez różnicy czy jest to góra czy jest to dół – równie dobrze można anarchizm i nacjonalizm oraz ich pochodne odwrócić. Chodzi tu o to, że anarchizm i nacjonalizm dzieli po prostu wszystko, tak jak tradycyjny liberalizm i socjalizm. Są to jednak dosyć ogólne pojęcia. Starałem się wyjaśnić fakt, że np. libertarianom bliżej jest do anarchistycznej lewicy niż do narodowców i nacjonalistów. Reprezentują na różne sposoby podobne sobie idee, a tym samym prawica i lewica nie ma jednej ,,skrajności”. Jest ich więcej. Wykluczyłem też istnienie centrum, co uważam za równie istotne.

      1. Pewnie, ja tak trochę przez przekorę i w nawiązaniu do słów prezydenta Reagana. Twierdził on, że istnieje tylko jazda do góry bądź w dół. Lewice i prawice nie są istotne. W tym ujęciu to anarchizm na rycinie byłby faworyzowany.

        Ale już serio. Zbyt duża odległość dzieli narodowy socjalizm i komunizm. Nadto będąc konsekwentnym to skoro istnieje kategoria narodowy socjalizm, tym samym konsekwentnie winien być także internacjonalistyczny socjalizm. Taki był ustrój w Sowietach, plus w stosunku do Niemiec całkowite zniesienie własności prywatnej środków produkcji. Hitler poddał prywatne środki produkcji kontroli państwa tylko. Ukłony

      2. W większości tego typu tabel ustrój pro-państwowy, opcja konserwatywna bądź autorytarna jest zazwyczaj lokowana na dole i tym się po prostu kierowałem, ale to oczywiście ma małe znaczenie.

        Nie wspomniałem o wszystkich ideologiach z tego prostego powodu, iż nie ma na to miejsca, a w wielu przypadkach byłoby ciężko je dokładnie umiejscowić i wszystko by tylko one skomplikowały. Pod pojęciem narodowego socjalizmu ukryłem Chaveza, Kaddafiego i im podobnych, jest to trochę inne pojęcie niż nazizm, lecz istotnie może wprowadzić ono w błąd.

  1. Witam.

    Jakie istnieją inne sposoby walki z narkotykami oprócz liberalizacji prawa antynarkotykowego ?

    Pytam, bo ciężko walczyć z argumentami w stylu: skutki prohibicji – wzrost przestępczości, nielegalnych działalności itd. Z drugiej strony zmniejszenie liczby osób zażywających alkohol. Może jakiś przykład dobrego – czyli działającego, ale głównie restrykcyjnego prawa antynarkotykowego.

    Mam ostatnio z tym dylemat, ale mam nadzieję, że mnie z niego wyciągniesz. Pozdrawiam.

    1. Witaj,

      W Singapurze obecnie obowiązuje kara śmierci za handel pewnymi ilościami różnych narkotyków, a prawo jest szczególnie bezwzględne wobec sprzedawania ich nieletnim. Diler, który próbowałby sprzedawać choćby i „miękkie” narkotyki na terenie szkoły – o ile w ogóle wymiar sprawiedliwości daruje mu życie, będzie jego resztę spędzał wyjątkowo ciężko i to na pewno nie na wolności. Wprowadzając drakońskie kary za handel narkotykami praktycznie wyeliminowano ten element, a egzekucje kilku dilerów w roku skutecznie odstraszają od choćby próby sprzedaży dzieciakom czegoś średnio uzależniającego. Z prohibicją alkoholową w USA nie tak do końca było. Warto wiedzieć, że przed jej wprowadzeniem cały ten kraj dręczyła plaga pijaństwa, którą jednak dzięki temu w sporej części wyeliminowano. Z problemem narkotykowym w USA czy w Polsce obecnie jest tak samo jak z państwowymi zakładami pracy: nie działają dlatego, że są złe same w sobie, tylko dlatego, że nie mają działać. Podobnie dla pozoru prowadzi się „wojnę z narkotykami” jednocześnie umożliwiając, a nawet ułatwiając ich istnienie, dystrybucję… no i nie napomknę już kto ma największe zyski w ich światowej produkcji.

      Konserwatywny liberalizm dodałem lekko „na odczep”. Wiele czasu spędziłem w środowisku polskich liberałów i oceniam, że konserwatyzm 80% z nich istnieje tylko z nazwy. Rzadko kiedy religia cokolwiek dla nich znaczy, nie mają skrajnego stosunku ani do aborcji, ani do eutanazji, czy innych tego typu obyczajowych spraw. Uznałem jednak, że skoro część liberałów ma powiedzmy już, że konserwatywne podejście do pewnych z tych zagadnień, mimo że nie podążają oni za nauką Kościoła Katolickiego, mogą być w swoim mniemaniu konserwatywni na tle całej reszty.

      Z kolei bycie narodowym liberałem brzmi dla mnie jak komunistyczna prawica albo lewicowy reakcjonizm. O ile liberalizm i konserwatyzm (jednak nie chrześcijanizm) można ze sobą w wielu kwestiach łączyć i uzupełniać, o tyle wszystkie z odmian liberalizmu i idei narodowych kompletnie się wykluczają. Nie chodzi tylko o bzdury typu, że kapitał nie ma narodowości (no, chyba jego właściciel jednak ją ma), ale o samo podejście do kwestii państwa, Narodu, czy oczywiście i gospodarki. Narodowiec przeliczający wszystko na pieniądz budzić może co najwyżej uśmiech politowania. Niech poczyta sobie swoich ,,klasyków”.

      Mówiąc o obecnej Polsce, nie mówimy o kraju, w którym istnieje jakakolwiek klasa średnia, a jedynie garstka bogaczy przychylnych temu państwu i politykom, umożliwiającym im ,,kręcenie lodów”.

      Pozdrawiam

      1. Dzięki za odpowiedź, jest bardzo rzeczowa. Przykład z Singapurem rzeczywiście jest dobry. Sam nawet ostatnio rozmyślałem o bardzo surowych karach za handel/posiadanie nielegalnych substancji/narkotyków itd. Podobnie jest również np w Arabii Saudyjskiej, tam sprawę narkotyków również traktuje się bardzo surowo, zresztą nie tylko to.

        Mimo tego, że cenię sobie ideę liberalizmu, to zacząłem od jakiegoś czasu nabierać wątpliwości czy choćby ta przykładowa sprawa z narkotykami jest dobrze rozwiązywana przez liberałów – liberalizacja prawa zdaje mi się raczej unikaniem problemów, aniżeli ich rozwiązywaniem. Oczywiście nie zmienia to faktu, że w sprawach gospodarczych liberalizm jest dobrym rozwiązaniem, ekstremalny, umiarkowany, mniej lub bardziej – wolna konkurencja, własność prywatna są czynnikami rozwojowymi dla gospodarki, ale z drugiej strony może to wytworzyć zagrożenia o jakich już pisałeś.

        Co do „klasyki”. Do przykładowego Ludwiga von Misesa podchodzę nieufnie. Od kiedy doceniłem chrześcijaństwo, to zauważyłem, że czytanie go nie sprawia mi radości.

        Bardzo interesujące jest też przytaczanie działania opieki zdrowotnej w Singapurze przez Pana Janusza Korwina Mikke. O ile jest w stanie wspominać o tym, to jakoś niechętnie mówi o traktowaniu „ćpunerii” w tym państewku.

        Pozdrawiam.

  2. Bardzo ciekawa analiza pod wzgldem idei. Oczywicie amie j wiara w boga MAMONA,std EKONOMIA POLITYCZNA moliwa do zastosowania przy kadej,a szczeglnie egzotycznej koalicji.Dla zrozumienia szczeglnie polskiej rzeczywistoci trzeba wyj poza granice SOLIDARNOCI. KAPITA ma jednak NARODOWO,ktrej LOGOS mona jzykiem matematyki opisa. Pozdrawiam.

    1. Myślę, że jakiś poważniejszy publicysta powinien się pokusić na podstawie tego co napisałem o zanalizowanie paru rodzajów polityki gospodarczej: modelu chrześcijańskiego, modelu islamskiego i modelu talmudycznego (nie mylić z judaizmem jako takim). Myślę, że to w tym tkwi klucz do zamka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s