Nie sposób zliczyć ileż to razy politycy potrafią w trakcie jednej wypowiedzi powtórzyć słowo: ,,demokracja”.

Demokracja pojawia się wprost wszędzie. Kiedy wypowiadają się politycy PiS dowiadujemy się, iż demokracji nie ma tylko i wyłącznie z tego powodu, że ich partia nie jest u władzy. Gdyby wierzyć w to wszystko co powtarzają, demokracja zapanowałaby natychmiast po wygranych przez PiS wyborach. Nie trzeba by nawet podejmować żadnych decyzji w jakimkolwiek kierunku!

Kiedy słuchamy polityków PO bądź SLD, dowiadujemy się, że demokracja jest dla nich wartością nadrzędną, cnotą wszystkich cnót i sprawia ona, iż Polska dokonała tak ogromnego skoku cywilizacyjnego, gospodarczego i kulturalnego przez ostatnie dwadzieścia pięć lat. Demokracji należy zatem bronić wszelkimi dostępnymi środkami, a zagraża jej rzecz jasna PiS. Gdyby PiS doszedł do władzy, w Polsce nie byłoby demokracji.

Czym zatem jest ta demokracja? Można dojść do wniosku, iż jest to kłótnia spowodowana postępującymi zmianami w języku polskim. Zarówno posłowie PO, PiS jak i SLD chcieliby zapewne, aby ,,demokracja” była synonimem władzy posiadanej przez partię do której przynależą.

Skoro zatem partie u władzy się zmieniają, to czy i demokracja jest ciągle? A może skoro to tylko słowo mające służyć partiom będącym u władzy, to demokracji w ogóle nie ma? Któż by się w tym wszystkim zdołał połapać?

Z pomocą przychodzi nam zatem Twój Ruch i inne postępackie środowiska. Wedle ich opinii, demokrację można mierzyć niemalże tylko i wyłącznie miarą tolerancji. Im więcej tolerancji na kilometr kwadratowy, tym też więcej demokracji w całym kraju. Czym jest zatem brak demokracji? Oczywiście jest to brak tolerancji. Prawda, że ta wersja wydaje się bardziej logiczna i mniej zawiła do zrozumienia?

Problem pojawia się znowu, tym razem kiedy przyjrzymy się bliżej szczegółom omawianej kwestii. Bo skoro Romana Giertycha, w czasie kiedy był on Ministrem Edukacji Narodowej, bezlitośnie atakowano i krzyczano, iż łamie on swymi reformami standardy demokracji, to jakie standardy miały na myśli środowiska postępackie vel demokratyczne? Mundurki? Obecne w Wielkiej Brytanii i w wielu innych krajach Zachodu? A może podział klas na lepsze i gorsze? Sam z doświadczenia wiem, że w Szwecji (chyba nie uważanej za kraj niedemokratyczny) rzadko kiedy wszystkim uczniom poświęcano tyle samo czasu, a wręcz przeciwnie – zwracano szczególną uwagę na ich indywidualne umiejętności i umieszczano ich w różnych grupach, zależnie od posiadanych przez nie umiejętności.

Innym przykładem może być prowokacja dziennikarzy, którzy zaproponowali łapówki trzem urzędnikom unijnym, wszystko starannie dokumentując z ukrycia. Urzędnicy ci po wyjawieniu nagrań stracili jakiekolwiek zaufanie wyborców w swoich krajach, natychmiast złożyli mandaty poselskie i nikt ich nigdy więcej nie widział. Wysoce abstrakcyjnym byłoby podawanie za przykład Japonii, gdzie urzędnik przyłapany na korupcji potrafi płakać przed kamerami, a dopiero wtedy opuszcza swój gabinet.

W obu tych przypadkach, jak i kiedy też wychodzi na jaw jakikolwiek skandal związany z korupcją, wszystkie media, wszyscy politycy i rozmaite organizacje zgodnie potwierdzają, iż jest to sukces demokracji.

Jak wypada na tym tle Polska?

Państwo w którym prawie każdy przetarg jest ustawiony?

Gdzie korupcja panuje od dziesięcioleci na szczytach władzy, gdzie minister twierdzi, iż kraj któremu służy istnieje już tylko teoretycznie i knuje ze swymi kolegami w celu złamania konstytucji?

Polska, w której to urzędnik przyłapany na korupcji nie kaja się, nie oddaje swego gabinetu, a uśmiecha się w stronę dziennikarzy i łże bezczelnie tak przed kamerami, jak i w czasie przesłuchań prowadzonych przez komisje śledcze?

Polska, w której władza może szpiegować obywateli, lecz gdzie zaprzeczeniem demokracji jest jakakolwiek forma kontroli, bądź nie daj Panie Boże, podsłuchiwanie ludzi będących u władzy?

Kraj, w którym buduje się najdroższe w Europie autostrady (rozwalające się już po roku)), a za których przejazd każe się często płacić rodzimym oligarchom?

Gdzie też partia opozycyjna, rzekomo demokratyczna i antykorupcyjna, w swych najwyższych szeregach toleruje obłudników, którzy po otrzymaniu nowych gabinetów natychmiast przyznawali swym żonom i stryjkom czołowe miejsca w zarządach pozostałych jeszcze wtedy zakładów pracy?

Wszystko to przypomina mi się za każdym razem, kiedy zaprasza się do programu telewizyjnego ,,Młodzież Kontra” kogoś antysystemowego. Ileż wtedy o demokrację zapluwają się członkowie rozmaitych młodzieżówek! Wyuczeni, iż demokracja to nic innego jak wolność, osiągają niejednokrotnie rekordy w postaci trzydziestu demokracji na minutę.

Mówią o demokracji w której można mieć każde poglądy pod warunkiem, iż nie są one sprzeczne z poglądami panującej władzy, jak i w 90% wykupionych przez niemieckie koncerny mediach. Mówią o demokracji, która od tych dwudziestu pięciu lat nic nie buduje, a jedynie niszczy. O demokracji, w której partia antysystemowa nie może wystartować z wszystkich okręgów wyborczych, gdyż Państwowa Komisja Wyborcza nie zdołała sprawdzić na czas wszystkich złożonych do niej podpisów. O demokracji, która nie leczy ludzi, która utrzymuje szkoły mimo faktu, że te już nie uczą ani nie wychowują, o policji i straży miejskiej nie chroniącej, a gnębiącej obywateli własnego kraju, o dziurawych drogach, o niszczonej kolei i o rynku pracy, który będzie miał dla nich miejsce tylko i wyłącznie jeśli są przez swoje młodzieżówki wystarczająco wysoko ustawieni, bądź kiedy pracę zdobędą dzięki znajomości rodziców czy wujków.

Idealnym przykładem standardów demokracji był plan Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla ,,nowej” Ukrainy z juntą banderowców i oligarchów u władzy. Plan ten zakładał formy wprowadzania zachodniego dobrobytu, jak np. znacznie podwyższony wiek emerytalny, większe podatki, sprywatyzowaną ziemię, huty, kopalnie i pozostałe resztki ukraińskiego przemysłu.

Czy jest to ślepota, czy też może arogancja, obłuda i zawiść? Chciałbym wierzyć, że członkowie tych młodzieżówek po prostu nie dostrzegają katastrofy, jaką stała się Polska pod rządami wszystkich ich partii. W przeciwnym wypadku chodzi im już tylko i wyłącznie o to, by dzięki swym kłamstwom i strojeniu wielce zdziwionych min na każdą oczywistość wypowiedzianą przez bardziej inteligentnego gościa, zdobyć w przyszłości wygodne posady, a resztę Rodaków pozostawić na pastwę losu.

Bo cóż obchodzą inni ludzie naszych nowoczesnych i wykształconych konformistów z wielkich miast? Tyle co ich ojców i dziadków panujących w PO, PiS, SLD, PSL, a wcześniej w AWS, UW czy w KLD. Demokracja to w ich mniemaniu coś co należy umieścić koniecznie w nazwie lub w haśle partii, a używać jako broni by pozbyć się każdego, który domaga się od rządów Polski tego, co rządy winny zapewniać swym obywatelom. Z całą pewnością nie tej biedy, chaosu, rozpaczy i ruiny, do której pogłębiania w naszym biednym kraju przyucza się kolejne już pokolenie.

Robert Grünholz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s