Konfrontacja Pana Artura Zawiszy i znanego transwestyty Pana Rafalala w studio Polsatu, odbiła się natychmiast szerokim echem w sieci. Ogromne nagłówki wyrosły niczym grzyby po deszczu (zapewne podlane wodą ze szklanki Pana Rafalala, a jeno przypadkiem skropliwszy marynarkę Pana Zawiszy), a od wielości komentarzy Internautów aż huczy.

Przede wszystkim nazbyt pochopną zdaje mi się decyzja, by uczestniczyć w tego typu dyskusji. Jej meritum nie był wszakże transseksualizm Pana Rafalala, a jego dalece posunięta agresja wobec anonimowego człowieka, który nie chciał wynająć mu mieszkania. Za oczywisty można zatem uznać fakt, iż osoba ta tylko przebierała nogami, by w odpowiedniej chwili móc zareagować w sposób podobny wobec Pana Zawiszy i zdobyć jeszcze większy rozgłos, bo wszakże tylko o to tej osobie chodzi.

Żyjemy niestety w czasach, kiedy to transseksualizm czy różne preferencje seksualne nie są niczyją prywatną sprawą, a idealnym sposobem na życie; w dodatku na życie dosyć dostatnie przy okazji wsparcia ze strony różnych organizacji ,,pozarządowych”. Każdy szanujący się polityk nie powinien był w ogóle wypowiadać się w tego typu sprawie, a pozostawić ją do obróbki różnym portalom plotkarskim, które zwęszą zawsze okazję, by z osoby ,,prześladowanej” uczynić kolejnego już (jakbyśmy w ogóle potrzebowali ich więcej) celebrytę.

Dla mnie jednak równie niezrozumiałym jest fakt, iż są jacykolwiek politycy wyrażający swe opinie odnośnie osób będących członkami pewnej partii pozbawionej programu politycznego, której cała siła medialna polega na przyjmowaniu w swe szeregi ogromnej ilości dziwolągów, opłacanych przez różne fundacje narkomanów i ludzi marginesu społecznego. Może zatem stąd tyle problemów w kraju, skoro prosi się polityka o zdanie odnośnie wyczynów jakichś pajaców i ,,stypendystów” z fundacji Adenauera, Schumana czy innego Sorosa?

Wróciwszy jednak do Pana Rafalala, oczywistym zdaje się fakt, iż tego typu incydenty będą się powtarzać, a ich częstotliwość zależeć będzie od reakcji polskich sądów bądź też ich braku. Wielu z mych czytelników pamięta doskonale, lecz innym muszę przypomnieć, iż parę lat temu z okazji jedenastego listopada Antifa pod hasłem ,,Faszyzm nie przejdzie” starała się nie tylko zablokować, lecz wszcząć rozruchy z uczestnikami Marszu Niepodległości.

Do tego celu organizacja ta, uchodząca za antyfaszystowską i współdziałająca z instytucjami tworzącymi ,,listy faszystów”, zaprosiła w Dzień Niepodległości do naszego kraju grupkę Niemców, którzy (co uwieczniono na filmikach dostępnych do tej pory w Internecie) na ulicach Warszawy wykonywali salut rzymski krzycząc: ,,Auschwitz heil”. Jest to wyjątkowo ciekawy sposób na prezentowanie postawy antyfaszystowskiej, tak jak następujące chwile później kopanie leżących na ziemi Polaków, którzy tego dnia mieli czelność nieść flagi swojego kraju.

Przypomina mi się jeszcze kilka innych incydentów. Przede wszystkim wspominam sprawę czternastolatki z Maryland o imieniu Sarah Crank, która starała się przekonać amerykańskich senatorów, by ci odrzucili projekt ustawy legalizującej związki homoseksualne. Niedługo po tym wydarzeniu, w Internecie pojawiło się kilka tysięcy komentarzy przedstawicieli środowisk homoseksualnych, z czego najciekawsze brzmiały tak: ,,A teraz, gdy już znam jej nazwisko, mam nadzieję, że poczuje jak to jest być nękanym i zastraszanym”, ,,Boże mój, nienawidzę takich ludzi. Jeśli kiedykolwiek spotkam tę dziewczynę, to ją zabiję. Obiecuję”, ,,Rodzice powinni być wykastrowani”, ,,Oto dlaczego aborcja musi pozostać prawnie legalna: by zapobiegać narodzinom takich małych bigotów, jak ta dziewczyna…”

Jakież to szczęście, iż projekt ,,Europejskie Ramy Wspierania Tolerancji” wykorzeni wkrótce te zabobony pośród społeczeństw żyjących w ramach Unii Berlińskiej. W każdym państwie powstaną specjalne jednostki administracyjne zdolne podsłuchiwać, śledzić i karać osoby podejrzewane o zbrodnię nietolerancji. Wyczyn Pana Rafalala potraktować można zatem jako jedną z pierwszych akcji tego typu jednostek, które niemożliwe do ukarania w sądach nawet za najbardziej agresywne i obelżywe czyny, wkrótce swą odmienność prezentować będą w sposób jeszcze bardziej nachalny, a brygady Antify odwiedzą każdego, kto zostanie posądzony o nadmierne wspieranie nienawiści. Z utęsknieniem pozostaje nam czekać na brygady niemieckie krzyczące ,,Auschwitz heil” nad ciałami pobitych Polaków – wszakże co wolno wojewodzie…

Nie sposób jednak na koniec nie skrytykować również zachowania Pana Zawiszy. Przedwojenni konserwatyści byli elitą intelektualną Narodu Polskiego. Prezentowali bardzo wysoką kulturę osobistą i nie wdawali się w żałosne przepychanki z osobami pozbawionymi jakiegokolwiek honoru. Oczywiście użył on słów, których użyłaby zapewne większość społeczeństwa, lecz w ten sposób wpisuje się do tej samej kategorii polityków, jakimi są ostatni bohaterowie afery podsłuchowej.

Czym zatem różni się on teraz od aferzystów posługujących się rynsztokowym słownictwem, lecz będących na szczytach władzy w kraju? Żaden przedwojenny polski konserwatysta nie wdałby się w tego typu dyskusję, a jeśli już to kulturalnie i spokojnie przedstawiłby zwyczajne fakty odnośnie tego typu osób i stojących za nimi środowisk. Z całą pewnością jednak nie zniżałby się do poziomu prezentowanego przez nich aż nader często.

Konserwatystą jest się nie tylko przy okazji głosownia nad projektem ustawy w sprawie aborcji, lecz należy być nim przez całe swoje życie. Zarówno przed kamerami, jak i w zaciszu swego gabinetu. Zarówno w polityce, jak i w życiu prywatnym. Nie można mówić tyle o konserwatyzmie, upadku obyczajów, o degeneracji społecznej, a jednocześnie posługiwać się retoryką Pana Rafalala, co niestety uczynił Pan Zawisza.

Robert Grünholz

Reklamy

9 myśli na temat “Spektakl tolerancji

  1. Znakomity tekst. Mnie wręcz szokuje, jak wiele czasu poważne skądinąd (lub roszczące sobie prawo do zwania się poważnymi) programy poświęcają na kompletne pierdoły. Po tegorocznej Eurowizji mieliśmy wysyp opinii z każdej politycznej strony: jedni grzmieli, inni piszczeli z zachwytu, jeszcze inni omawiali zjawisko spokojnie i bez emocji. Powszechna trywializacja to przekleństwo naszych czasów. ZUSowi brakuje 50 mld na bieżące emerytury, policja oszczędza na paliwie, bezrobocie szaleje – a my się podniecamy chodzącym w sukniach niewieścich mężczyzną. Wstyd. 😦

    1. Szanowna Kiro,

      Bardzo dziękuję. Ja co prawda staram się ograniczać oglądanie telewizji do minimum, a w swoim już mieszkaniu telewizora pozbędę się na zawsze w pierwszej kolejności, lecz nie omijają mnie tego typu „spektakularne” medialne wydarzenia. Uważam mimo wszystko za celowe obnażanie głupoty tak mediów, jak i osób biorących udział w tego typu dyskusjach. Na szczęście nie widziałem Eurowizji, polskiej reprezentacji i nie wiem nic o żadnych komentarzach po niej… Może przez to tyle we mnie chęci do życia!

      Oczywiście, istnieją palące problemy – bezrobocie, miliony za granicą, upadek systemu emerytalnego… Wychodzę jednak z założenia, iż o ile system emerytalny można zrobić inny, o ile można zapewnić ludziom pracę, ziemię odzyskać, prawo zmienić, a podatki zmniejszyć, to są pewne szkody bardzo trudne do naprawienia, a tego typu proces trwać może nawet kilka pokoleń. Mam tu na myśli szkody, które wyrządza się społeczeństwu. Marnuje się kolejne pokolenia i ten proces nie ustaje. Dlatego pierwszym ruchem Polaków ku poprawie sytuacji winno być odizolowanie jak największej ilości młodzieży od tego wszystkiego i umieszczenie jej w grupach tych dzieci, których rodzice chcą je kształcić i wychowywać w sposób klasyczny; z dala od zdegenerowanych i zdemoralizowanych szkół oraz mediów. Tego nie naprawimy z dnia na dzień, za to emerytury da się jednak uratować, jeśli tylko znajdzie się ktoś odpowiedni.

      ZUS to bankrut i instytucja o ogromnie rozrośniętej biurokracji. W pierwszej kolejności należy zatem tą instytucję zlikwidować, a w nowej Konstytucji zapisać, iż jego dotychczasową rolę przejmuje Narodowy Bank Polski. Ponadto warto zastanowić by się nad konstytucyjnymi zakazami rozrostu instytucji oraz jakiejkolwiek zmiany tegoż systemu. Jaki byłby to system? Nadzwyczaj prosty. Osoby wchodzące teraz na rynek pracy, bądź będące na nim od niedawna, posiadałyby swoje konta emerytalne w NBP. Właściwie to można by te konta zakładać nawet po urodzeniu dziecka, gdyby rodzice chcieli przez pewien czas coś na te konto wpłacać. Po podjęciu swej pierwszej pracy każdy stałby przed decyzją wysokości stawek. NBP wyliczałoby jakąś ciekawą, wysoce indywidualną propozycję w stosunku do tejże osoby zarobków i jej ogólnej sytuacji finansowej. Oczywiście można by wpłacić też mniej lub więcej, wedle uznania. Jako, że system ten byłby nastawiony indywidualnie do każdego obywatela, człowiek zakładający swój biznes nie martwiłby się o płacenie czegokolwiek, kiedy jego firma nie przynosi jeszcze zysków, a osoba o ciężkiej sytuacji materialnej, mogłaby np. do momentu podjęcia pracy zostać zwolniona z płacenia składki. Każdy obywatel mógłby zatem w Internecie zalogować się na swoje konto i sprawdzić jego aktualny stan. Byłyby też tam wyliczenia dla jego przyszłej emerytury i propozycje np. niezbyt znaczącej teraz, a wielce ważnej dla wysokości emerytury zmiany wysokości składki. Każdy obywatel przypisywałby to konto w testamencie. W razie przedwczesnej śmierci, zależnie od jego woli, pieniądze NBP wpłaciłoby na konto żony lub dzieci, bądź też przekazałoby na dowolny wyznaczony cel.

      Dlaczego? NBP stałby tylko na straży pieniędzy będących własnością obywateli. Nie byłoby żadnych defraudacji ani spekulacji, a odpowiednia polityka monetarna państwa wykluczałaby większą inflację i rezerwy zabezpieczałyby wszystkie składki. Oczywiście obecni emeryci i ci, którzy na emeryturę przejdą w ciągu kolejnych 30 lat, mieliby wszystko tak jak państwo dotychczas obiecało. Likwidacja zbiurokratyzowanego ZUSu i brak dopłat dla niewydolnego systemu emerytalnego, jak i inne cięcia w budżecie mogłyby sprawić, iż emeryci otrzymujący obecnie sumę poniżej jakiejś kwoty, bądź osoby, którym tak niska emerytura zostanie dopiero wyliczona, mieliby do dyspozycji z budżetu państwa jakieś 40 miliardów rocznie, które można by podzielić zależnie od sytuacji każdego emeryta. Może to być nawet mniejsza kwota przy wydolnym systemie opieki zdrowotnej, niższych cenach i podatkach, które ułatwią życie wszystkim – nie tylko emerytom. I tyle. Do władzy nie trzeba nam speców od Public Relations.

      Pozdrawiam serdecznie

      1. Szanowny Panie Robercie, jako że znam się na ekonomii tak jak kot na techno, to i nie stanę z Panem w polemiczne szranki. Pańskie propozycje wydają mi się nader rozsądne, ale szczegóły musi Pan już omawiać z ludźmi o wiedzy zbliżonej do Pańskiej. Ale widzi Pan, jednak bez mediów człowiek żyć nie może. Bo skądś informacje o świecie czerpać musi. 😉

      2. Szanowna Pani Kiro,

        Wszystko zależy od tego jakie są to media i jak przesiewamy pojawiające się w nich informacje. Ja osobiście czytam wiele szwedzkich i polskich gazet, mam też prenumeratę dwóch amerykańskich i jednej kanadyjskiej. Staram być się na bieżąco z blogami i artykułami ludzi niezależnych, jak i w Internecie monitorować cóż to ciekawego podaje CNN, BBC, Al Jazzera albo Russian TV. Zdecydowanie można żyć bez telewizora. Milej, zdrowiej. A informacje czerpać ze sprawdzonych źródeł jeśli nie ma się czasu ni ochoty na ciągłe domyślanie się „co z tego mówią to prawda”.

        Pozdrawiam serdecznie

      3. Szanowny Panie Robercie, ja w żadne „sprawdzone źródła” nie wierzę. Obiektywne, rzetelne, bezstronne media? Czy takie w ogóle m o g ą istnieć?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s