Ostatnie dni przepełnione są goryczą i złością wielu środowisk. Państwowa Komisja Wyborcza mimo faktu, iż jej skład przez wiele lat generalnie się nie zmieniał, przyczyniła się do sytuacji w której wybory samorządowe stały się farsą i pośmiewiskiem, a ich uczciwość stanęła pod ogromnym znakiem zapytania. Wielokrotnie w krótkiej nadal historii III Rzeczpospolitej poddawano w wątpliwość wyniki wyborów i pracę PKW, lecz nigdy jeszcze nie na taką skalę, a powodem tego jest, iż dotychczas starano się chociaż zachowywać pozory. Te wybory sprawdziły jedynie społeczeństwo pod względem zainteresowania sprawami Państwa i z mojego punktu widzenia wynik tegoż sprawdzianu uznać można za skrajnie negatywny.

 

Połowa Polaków (zapewne z różnych powodów) zdecydowała się do urn nie iść, a pozostała połowa po oddaniu swych głosów (od 20 do 40% nieważnych) nie była już w ogóle zainteresowana tym, co z tymi głosami dalej się działo. Pytanie tylko czy świadczy to naprawdę o zainteresowaniu społeczeństwa w Polsce wyborami, czy też może większość osób wie już, że ich głos nie ma żadnego znaczenia, a wpływ ludzi na wynik wyborów jest znikomy. Sporo racji musiał mieć Józef Stalin mówiąc, iż nie jest ważny ten kto oddaje głosy, a ten kto te głosy liczy. Częściowo pominę już zabawny fakt, iż Państwowa Komisja Wyborcza próbowała niezdarnie z sytuacji wybrnąć. Jednym z jej argumentów był cyberatak na serwery, w praktyce niemożliwy do uczynienia przez kogokolwiek nie będącego częścią ich własnego systemu. Można to włożyć pomiędzy bajki o różnych atakach hakerów na serwery CIA i systemy bezpieczeństwa elektrowni atomowych. Każdy informatyk o podstawowym zakresie wiedzy wytłumaczyć mógł to Komisji jeszcze przed tym, jak ta się ostatecznie skompromitowała.

 

Oczywiście jednak nie wyciągnięto żadnych konsekwencji wobec osób winnych zaistniałej sytuacji, a temat stał się pożywką dla środowisk judeochrześcijańskich V Kolumny pokroju Frondy i Gazety Polskiej, które zapewniały latami o tym, iż głosy oddawane w Polsce liczone są… w Rosji. Drodzy Panowie, mycka bądź papacha z głowy, doprawdy genialne. Widać jednak, iż Polska mogłaby się od Rosji czy Białorusi w kwestii prowadzenia wyborów sporo nauczyć, tym bardziej iż tylu uchybień nie stwierdzono ostatnio nawet w tych krajach. Nie wspominając już o Wenezueli za rządów Hugo Chaveza, gdzie nawet najbardziej dociekliwi obserwatorzy nigdy nie dopatrzyli się żadnych fałszerstw – w porównaniu chociażby do wyborów u tytana demokracji, czyli Stanów Zjednoczonych.

 

Obojętnie jednak czy coś poszło źle, czy było to zaplanowane, a jeśli tak jaki to miało cel i czy społeczeństwo w Polsce nie interesowało się wyborami, czy po prostu nie miało na kogo głosować i wiedziało, że na wybór tych osób nie ma większego wpływu, przyznać należy teraz już niepodważalnie, iż III Rzeczpospolita państwem prawa nie jest, tak jak zresztą nigdy nim nie była. Jednakowoż niewiele osób zdaje się rozumieć pojęcie państwa prawa, a demokracja i republika stanowią dla nich jedynie synonimy. Są to jednak dwa kompletnie różne systemy. Temu właśnie poświęcona jest dalsza część artykułu, by te kwestię objaśnić.

 

Niccolò Machiavelli prowadząc rozważania nad dziełami Liwiusza napisał, iż obojętnie czy przyjmiemy za założyciela Rzymu Eneasza czy Romulusa, uznać musimy, iż Rzym powstał jako miasto wolne i od nikogo niezależne; w porównaniu do takich miast jak Florencja czy Mediolan, które powstawały później pod jego zwierzchnictwem. To właśnie ta niezależność, urodzajne tereny i ludność miejscowa, która ustanowiła sobie swoje własne prawa sprawiły, iż Republika przetrwała tak długo i do dziś jej chwała pozostaje w pamięci ludzi. Likurg w swej mądrości nadał Sparcie prawa, których ta nie złamała ni razu przez kolejne osiemset lat. Rzymowi prawa nadawano wraz z biegiem zdarzeń, dopasowując je do zmieniających się warunków. Republika zatem choć nigdy jako ustrój doskonała nie jest, najbardziej z wszystkich pozwala się ulepszać i dąży do doskonałości. Ponad to pierworodne cnoty podtrzymuje, a niezależności chroni z wszystkich innych ustrojów w stopniu największym.

 

Zarówno Machiavelli, jak i przed nim Arystoteles oraz Polibiusz, dzielą rządy na monarchistyczne, arystokratyczne i demokratyczne. Przy czym wszyscy trzej potwierdzają jednocześnie, iż monarchie mają tendencję do przemieniania się w tyranie, rządy arystokracji prowadzą do władzy oligarchii, a demokracja jest pierwszym z kroków do całkowitej anarchii. Żaden prawodawca nadający swemu państwu bądź miastu jeden z tych typów rządów, nie nadaje mu ich na długo. Królowie przychodzą różni – wpierw dobrzy, którzy później płodzą synów nie uznających już wartości ojców ni dziadków, nie znających żadnych cnót, a we władzy jedynie pławiących się. Ci zatem, którzy tych synów obalają, wielcy są z i duszy i z serca, ponad wątpliwość godniejsi ich tronów. Arystokracja, a w dzisiejszych czasach kulturowo i mentalnie zdegenerowane, lecz nadal bogate elity, tworzą oligarchię w tymże systemie zawsze. Dzisiejsze czasy przynoszą nam na to przykładów najwięcej: wszechwładza rozmaitych lobby finansujących kampanie prezydenckie, korporacje dławiące małych przedsiębiorców za zgodą potulnych rządów i nie rozliczające się ze swych dochodów, czy też oczywiście banki. Dziś światem rządzi właśnie oligarchia: korporacje naftowe, handlarze bronią i narkotykami, właściciele patentów na GMO, bankierzy, firmy farmaceutyczne czy firmy zbrojeniowe. Zresztą, nie tylko one. Demokracja powstaje z pragnienia ludzi do wolności i praworządności, najczęściej w buncie przeciwko tyranii i oligarchii. W końcu jednak ster demokracji przejmują pokolenia ludzi ambicji i chciwości, które w oszustwach i krzywdach wyprzedzają nawet dawnych tyranów i pod pozorami wspaniałych wartości, swym nepotyzmem i brakiem jakichkolwiek cnót prowadzą swe miasta i państwa do całkowitej biedy, uzależnienia od innych, aż i w końcu do anarchii i ponownych buntów, które na szczyt wnoszą jednostki. Tym samym pokonują okrężną drogę w kierunku nowej tyranii.

 

Dlatego też właśnie wskazywali myśliciele przeszłości, iż przetrwać mogą tylko kraje, które łączą w sobie wszystkie te trzy cechy rządów: mając w sobie władzę koronowanych głów, najmożniejszych i całej reszty ludu – kontrolujących się wzajemnie! Likurg nadał tę formę rządów Sparcie i dzięki temu przetrwała ona o wiele dłużej niźli Ateny, których demokracja szwankowała od początku samego, doprowadzała do władzy tyranów i ponownie dawała pełnię władzy ludowi, by ostatecznie w sto lat prawa demokratyczne stworzone przez Solona obrócono w perzynę historii. W żadnej Republice, ni to możni, ni lud, nie mogą posiadać pełni władzy, gdyż to waśnie tych dwóch stronnictw doprowadzają do tworzenia praw nadających wolność i równość dostępu do władzy wszystkim z nich.

 

Republika rozumiana jako państwo prawa nie może być państwem imperialnym i wyciągać ręki uzbrojonej ku komukolwiek, by nie podzielić losów Sparty, która podbiwszy większą część Grecji upadła. Nawet po to, by nie popełnić tego samego błędu co Rzym. Musi ona być jednak na tyle silna, by sam zamach na nią wydawał się wszystkim zwyczajnym szaleństwem. Dopiero takie państwo przetrwać może długimi latami szczęśliwie i nie upaść przy byle podmuchu wiatrów przemian, ni potęgi swej upadku nie oglądać w wyniku jednej bitwy, jak to miało miejsce z roku 1509 z Wenecją w bitwie pod Agnadello. Państwo prawa by przetrwać musi być zatem Republiką, a czymże cechuje się takie państwo prawa? Przede wszystkim poszanowaniem pewnych zasad i cnót wpisanych już u jego zarania przed mądrych przywódców, gdyż jedyny odpowiedni moment do drastycznych zmian to niebezpieczeństwo utraty wolności i niezależności Republiki, a tego typu sytuacja zdarza się w historii nader rzadko i nie wszystkim pokoleniom w Republice żyjącym.

 

Współcześnie państwo prawa w stopniu największym winno więc zostać oparte na Konstytucji, a tejże łamanie bądź zmienianie nie powinno być nawet możliwością w sytuacjach najbardziej skrajnych. Oczywiście, nad Konstytucją winna też być sprawowana Straż będąca poza wszelkimi powiązaniami jakiejkolwiek formy władzy, uzbrojona w środki adekwatne do zagrożenia jakim byłoby Konstytucji złamanie. Obecnie III Rzeczpospolita za sprawą Sojuszu Lewicy Demokratycznej posiada Konstytucję, która oddaje władzę nad walutą w ręce zagranicznych lichwiarzy i uniemożliwia rządom prowadzenia niezależnej polityki monetarnej. Jest to oczywiście zbrodnia na niezależności i suwerenności całego kraju. W Państwie prawa nie ma takiej możliwości, by Państwowa Komisja Wyborcza nie dopuszczała jakiejś partii do startu ze wszystkich okręgów w kraju na podstawie własnego widzimisię. W Państwie prawa złodziej jest zmuszony oddać zagrabione dobra, winien zabicia osoby niewinnej płaci dożywotnie odszkodowanie rodzinie ofiary, a urzędnik czy polityk, którego decyzje wpływają źle na losy tysięcy czy milionów, odpowiada przed tymi tysiącami i milionami za każde konsekwencje swej głupoty.

 

Pokazuje to jak drastycznie daleko III Rzeczpospolita jest państwu prawa, a ileż to drogi czeka ją jeszcze, by stać się faktyczną Republiką, a nie jedynie pozorem, bądź też cieniem demokracji w ochlokracji i oligarchii już od dawna pogrążonej.

 

Robert Grünholz

Advertisements

8 myśli na temat “Terror demokracji liberalnej I

  1. Czcigodny Robercie
    Pozostaje mi pusty śmiech. I przytoczenie najnowszych dowcipów.

    Przychodzi do psychiatry członek PKW i skarży się:
    – Panie doktorze, w nocy słyszę głosy.
    – Jakie głosy? – odpowiiada psychiatra.
    – Te, które sfałszowałem.

    Dawniej burmistrzowie bywali nazywani ojcami swoich miast. Odkąd stanowiska te zaczęły sprawować kobiety, mówiono żartobliwie o matkach. A Słupsk wytyczył nowa jakość. Dorobił się cioty miasta.

    Jakim grzecznościowym zwrotem słupszczanie będą pozdrawiać swojego nowego włodarza?
    Jak rzyć, panie prezydencie

    Pozdrawiam ponuro.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s