Natura ludzi sprawia, iż bez względu na warunki życia czy poziom rozwoju naszego gatunku, uparcie poszukujemy osób nam pod pewnymi względami podobnych. Tworzymy wraz z nimi pewne wspólnoty, a tym samym stawiamy interes tychże ponad interes wszystkich pozostałych.

 

Dwoje ludzi łącząc się z sobą tworzy rodzinę. Niewiele jest osób, które w pierwszej kolejności przybyłyby z pomocą ludziom kompletnie sobie obcym, a jednocześnie nie pomogłoby swej własnej rodzinie. Jej członków łączy miłość, jak i więź biologiczna. Bywa niestety również tak, iż dobro jak i interesy różnych rodzin mogą wchodzić z sobą w konflikty. Wtedy też oczywistym jest, iż, pomijając niechlubne wyjątki, każda istota ludzka staje po stronie swej matki, ojca, braci czy sióstr.

 

Większa grupa osób zamieszkująca tę samą okolicę stworzyła w końcu wioskę, a dziś tworzy wieś, bądź też miasto. Podobnie jak i chęć do zakładania rodziny, bycie członkiem takowej społeczności jest podyktowane rozmaitymi potrzebami, a główną z nich jest potrzeba obcowania z innymi, jak i wzajemne pomaganie sobie. Mało rodzin, nawet najbardziej licznych, byłoby w stanie samym sprostać wszystkim swym potrzebom. Dlatego też rolnik uprawiał zboże, które sprzedawał młynarzowi, ten z kolei mąkę przekazywał piekarzowi. Jedna osoba nie sprostałaby wszystkim tym zadaniom. Nawet gdyby przedsięwziąć do tego wszystkich synów i córki, sprawiłoby to, iż rodzina nie mogłaby uzupełnić innych swych potrzeb, poza jedzeniem chleba. Z czasem też zaczęły obowiązywać podatki na rzecz tej wspólnoty, które służyły między innymi obronie miejscowości. Przed kim i dlaczego mieli się oni bronić? Naturalnie przed interesami obcych, a te najczęściej wykluczały ich własne. To też stanowi po prostu pewną kolej rzeczy i jedyny sposób, by temu w jakikolwiek sposób zaradzić, jest to dojście do konsensusu dzięki któremu można rozwiązać każdy spór w pokojowy sposób. Bezkrwawe zażegnanie problemu nie jest jednak jego całkowitym brakiem, gdyż ten występować będzie zawsze.

 

W końcu też powstała instytucja państwa. Stać miało ono na czele interesu znacznej ilości wiejskich, jak i miejskich wspólnot. Z początku tyczyło się to dosyć niewielkich regionów, jednakowoż z czasem państwo wyewoluowało w coś znacznie większego, a jego granice zatwierdziły naturalne bariery, jak rzeki czy góry. Z biegiem czasu dzięki temu wspólnota całego państwa ograniczając się zazwyczaj do wiązania się w mniejsze rodzaje wspólnot z pozostałymi przedstawicielami tej największej, stała się też grupą kompletnie odmienną genetycznie, językowo, jak i kulturalnie od wszystkich innych. Choć, rzecz jasna, historia płata figle i tym samym ustanowiła pewne nieliczne wyjątki. W końcu też tragiczne, jak i te szczęśliwe wydarzenia z przeszłości każdego państwa sprawiły, iż jego członkowie zaczęli do tejże instytucji pałać pewnym głębokim uczuciem miłości, szacunku, jak i troski o jego przyszłość, zatem również, a może i przede wszystkim, o przyszłość swych własnych potomków. To uczucie nazwane zostało patriotyzmem i zaraz obok przywiązania ludzi do osób tej samej wiary, stanowiło główny fundament zarówno pod konkurowanie, jak i współpracowanie z innymi wspólnotami.

Zatem tak jak osoby ambitne chcą się wyróżniać spośród szkolnej klasy czy współpracowników w firmie, tak też musiały powstać państwa, w których to patriotyzm ich obywateli był na tyle silny, iż powodował on nie tylko chęć do czasochłonnego poprawiania egzystencji wszystkich członków wspólnoty, ale również do wzbijania się ponad swych sąsiadów. Rzadko kiedy istniały państwa kompletnie niezainteresowane postępami dokonywanymi przez innych. Być może powodował to fakt, iż na ich czele stali głównie mężczyźni, których potrzeba konkurowania z innymi samcami nie wygasła mimo rozwoju gatunku. Jednakże bez względu na to jaki był tego powód, dziś również większość Polaków stara się swym domem, ogrodzeniem, samochodem czy nowym telewizorem wprawić w zazdrość sąsiada. Można takowe zachowanie oczywiście krytykować, jednakże jest ono tak naturalne, iż w różnych postaciach i w rozmaitej skali towarzyszy nam już od samego zarania dziejów. Brak patriotyzmu wśród obywateli państwa stanowił zawsze zatem ni mniej ni więcej, a jego bierność i słabość. Niewiele osób, tak jak i niewiele państw, zadowoliłoby się jednak opinią bylejakości i nieudacznictwa. Stąd też ogromne starania władz, by patriotyzm lokalny, regionalny, jak i krajowy, stanowił o rozwoju i postępie, których beneficjentem byłaby cała wspólnota. Wyjątek od tego stanowiły i stanowią jedynie te państwa, które od środka toczy nowotwór i niszczy zdrowe tkanki organizmu, jak i państwa okupowane.

 

Wiele czasu musiało upłynąć nim znaczna część ludzkości dostrzegła, iż dalsze kierowanie się warunkami religijnymi w polityce państwa bywa nie tylko nieskuteczne, a często wręcz szkodliwe. Ponad to żadna większa wspólnota nie może stale się rozrastać i wchłaniać nowe tkanki, tak jak i człowiek nie może się po prostu przeogromnie roztyć się i pozostać zdrowym, nie mówiąc już o chęci posiadania drugiego serca, paru kompletów płuc czy drugiej jamy ustnej, bądź jakiejkolwiek innej. Państwa te zatem, które łączyła wspólna wiara, nie mogły z sobą nie konkurować poza paroma koniecznymi dla nich momentami, nigdy więc nie przestały toczyć z sobą bojów i to udowodniło też, iż instytucja większa niż te przetrwałe próbę czasu państwa, po prostu nie może istnieć, ni działać sprawnie. Dlatego też naturalną konsekwencją prowadzenia imperialistycznej polityki jest w końcu upadek tego imperium i rozczłonkowanie go. Nic nie było już nigdy tak wpływowe i ponad wszelkimi granicami jak religia, zatem też skoro jej nie udało się połączenie masy rozmaitych obcych ciał w jedność, stworzenie czegoś takiego i pozostającego czymś trwałym, jest po prostu niemożliwe.

 

Widzimy to dziś wyraźnie na przykładzie wszystkich rozmaitych wspólnot państw, które mimo deklarowanych podobnych interesów, tak naprawdę zwalczają się wzajemnie i to te najsilniejsze państwa dyktują warunki pozostałym, a nic nie odbywa się na zasadzie tworzenia wspólnych korzyści, gdyż one w skali państw, co udowadnia historia, istnieją nadzwyczaj rzadko, a ich żywot nie należy do najdłuższych. Skoro religia nie mogła dłużej stanowić jedynego fundamentu pod zdrową instytucję państwa, ukłuto pojęcie Narodu, jako wspólnoty między innymi politycznej, etnicznej, gospodarczej i kulturowej. Nie miało i nie ma właściwie znaczenia, czy każdy Naród istnieć musi posiadając wszystkie te części zbiorowości, czy może istnieć i funkcjonować dobrze chociażby jako wspólnota jedynie kulturalna i gospodarcza, a już niekoniecznie jako wspólnota etniczna. Tak jak nie ma żadnej uniwersalnej recepty na uzdrowienie problemów każdego z państw, tak też nie istnieje jeden jedyny model Narodu. Warunkiem do jego istnienia jest jednak ogromna świadomość wspólnoty o łączących ją elementach i interesach. Bez tejże świadomości wspólnota państwa może istnieć, jednakowoż jedynie jako społeczność, nie Naród. To naturalnie rodzi kolejne słabości, między innymi ogromną podatność na żywioły zewnętrzne.

 

Poznawszy już to wszystko stoimy przed bardzo zasadniczymi pytaniami, a mianowicie: skoro państwa rozwijające się najlepiej, to te posiadające najsilniejszą solidarność narodową i wiedzę o wspólnym interesie tej zbiorowości, to jak Polska może być krajem silnym czy bogatym, skoro patriotyzm stanowi wroga numer jeden i postawą wyśmiewaną o raz opluwaną? Czy wygranymi będą solidarni z sobą Amerykanie, Niemcy, Żydzi czy Chińczycy, a może Polacy i im podobni, którzy z patriotyzmu szydzą, gdyż nie widzą wyraźnej różnicy między Polską jako państwem, a jako krajem? Czy doprawdy patriotyzm jest czymś tak nienaturalnym i złym (choć głupotę tegoż stwierdzenia wyjaśniłem wyżej), iż dbanie i troska o własne państwo musi dziś piastować pozycję znacznie niższą, niż interes czterech liter każdego indywiduum tejże naszej zbiorowości niebędącej już nawet Narodem?

 

Robert Grünholz

Reklamy

12 myśli na temat “Zakazany patriotyzm

  1. Szanowny Robercie, jeśli tak podkreślasz naturalność pewnych zachowań, to powinieneś zdawać sobie sprawę z tego, że dbałość o własne „cztery litery” jest o wiele rozsądniejsza niż dbanie o choćby kilkutysięczną wspólnotę, nie mówiąc o wspólnocie liczącej kilkadziesiąt milionów członków. Patriotyzm nie może wynikać wyłącznie ze zdrowego rozsądku, bo ten podpowiada, że absolutnie nie warto solidaryzować się z każdym rodakiem. Patriotyzm MUSI wynikać z wartości moralnych i/lub z miłości do ojczyzny.

    1. Czcigodna Kiro,

      Na razie odpowiem tylko prostym przykładem:

      Rzecz jasna nie każdy Amerykanin lubi wszystkich pozostałych Amerykanów. Ale czy wychodzą na patriotyzmie tak pojmowanym źle jako Naród?
      Czy źle na swej wielowiekowej solidarności wychodzą żydzi?
      Czy źle na wspólnym dbaniu o dobro wspólnoty tak w kraju, jak i zagranicą wychodzą Sikhowie albo Chińczycy?
      A jak wychodzą Polacy na tym NIEUSTANNYM dbaniu TYLKO i wyłącznie o swoje cztery litery? Na tej zazdrości, nienawiści i nieufności do swoich Rodaków, obojętnie jacy by oni nie byli? Trzeba też znać przyczyny dla których Naród w swej większości jest taki, a nie inny. Nic nie bierze się samo z siebie…

      Pozdrawiam serdecznie

      1. Ależ szanowny Robercie, odróżnijmy zdrową, naturalną współpracę z wartościowymi ludźmi od bezmyślnej solidarności z każdym, kto ma polskie obywatelstwo. To ta pierwsza jest motorem rozwoju.

        Jasne, że nie należy dbać wyłącznie o siebie. Ale jeśli mamy dbać o kogoś innego, to niech się to przełoży na wymierne korzyści. Lub niech wynika z naszej INDYWIDUALNEJ moralności.

        Czy Amerykanie są tacy solidarni? Cóż, niekoniecznie.

        A Chinką, Japonką czy Żydówką na pewno bym nie chciała być. :))))

      2. Widzisz właśnie, w tym różnimy się od wielu innych nacji. Gdyż ich przedstawiciele na co dzień mogą się z sobą kłócić, nie przepadać za sobą, lecz kiedy pojawia się zagrożenie (szczególnie zewnętrzne) to stają oni w obronie każdego Rodaka, choćby uważali go za skończonego idiotę w każdej możliwej kwestii.

        Piszesz o tym, że dbanie o innych powinno przełożyć się na wymierne korzyści. Ależ przekłada się! Przykładów na to mamy aż nazbyt wiele, wystarczy rozejrzeć się wokół. Problem w tym, że Polacy nie wykazują chęci do tego, by sobie pomagać, nawet podobnym im Rodakom często, przeciwko którym nie potrafią powiedzieć wielu złych słów. Zatem i korzyści żadnych nie wyciągają, bo o współpracy z sobą nie myślą nawet. A od współpracy do poczucia potrzeby ogólnej solidarności jeszcze dłuższa droga, którą myślę, przechodzi każdy silny Naród.

        Ja również nie chciałbym być Chińczykiem, żydem ni Amerykaninem. Aczkolwiek potrafię szanować i doceniać to, co stanowi często o ich sile, a co w naszym Narodzie jest jedynie słabością, poprzez tego kompletny brak…

      3. Patriotyzm wymaga gotowości do poświęcania swoich potrzeb czy pragnień dla dobra ogółu. Masz rację, nie ma tego we mnie za grosz. Bo poświęcać cokolwiek mogę tylko dla wartościowych ludzi.

        Ale czy taka postawa wyklucza współpracę? Bynajmniej!

  2. Patriotyzm, to gotowość do poświęcenia swoich potrzeb dla Ojczyzny, a nie jakiegoś ogółu czy szczegółu. Co ma do tego współpraca?

  3. Czcigodny Robercie
    Bardzo się cieszę z reaktywacji przez Ciebie działalności.
    Moim zdaniem współpraca w obrębie Narodu lub Państwa jest koniecznością. A co się tyczy definicji, posłużę się przykładem Szwajcarii. Zamieszkują ją ludzie używający na co dzień trzech języków (formalnie czterech, ale retoromański to drobny folklor). religijnie masz z grubsza 35% kalwinistów, 30% katolików i 35% reszty (z niewierzącymi włącznie). Jeśli uznasz ich za naród, problem definicyjny znika. Jeśli nie, będę obstawał przy Państwie, rozumianym jako terytorium plus wartości łączące ludzi o różnym światopoglądzie i posługujących się różnymi językami.
    Jakieś dzielenie ludzi na „dobrych” i „złych” to w odniesieniu do relacji społecznych skrajny infantylizm, żeby nie nazwać takiej tego po imieniu. Czy w przypadku wojny lub klęski żywiołowej będziemy filozofować nad udzieleniem pomocy poszkodowanym, w zależności od tego, jak ich oceniamy? Czy strażak ma odmówić ewakuowania z płonącego budynku (ryzykując własnym życiem, a więc na pewno poświęcając się) sklepikarza oszukującego klientów?
    Czym innym są relacje towarzyskie, gdzie nasza ocena ludzi decyduje o tym z kim chcemy mieć do czynienia. Ale przenosząc ją poza prywatność, doszlibyśmy do absurdu.
    Pozdrawiam serdecznie.

    1. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

      Dziękuję za wizytę! Przede wszystkim dlatego, żeśmy nieco czasu nie dyskutowali. Ale jak to zazwyczaj bywa, nadto się jednak z sobą zgadzamy, by mogło przerodzić się w te żywe dyskusje, które obaj nieraz mamy pod naszymi wpisami dzięki pozostałym komentatorom.

      Przykład Szwajcarii jest bardzo ciekawy. Szczególnie, iż jest to kraj również pod innymi względami specyficzny, chociażby w sposobie stanowienia tamtejszej władzy, jak i ze względu na siły zbrojne oparte w głównej mierze na obronie terytorialnej. Widać wyraźnie, iż po prostu Szwajcarzy jako Naród zdecydowanie lepiej pojmują zakres obowiązków obywatelskich, inaczej również postrzegają przez to interes publiczny. Inne Narody z kolei nie mają większego pojęcia o jakiejkolwiek współpracy w celu tworzenia jakichkolwiek dóbr. Polacy zatem włóczą się po świecie licząc na każdy grosz z nieba, w zdecydowanej większości przypadków nie mogący polegać na swoich Rodakach, a ci pozostający w kraju wiodą niegodny żywot.

      Wydawać by się mogło, że to wystarczy, lecz nie! Polak widząc jak wszystko zamienia się w ruinę nie dostrzega tego związku przyczynowo-skutkowego o którym obaj piszemy. Nie dostrzega, iż to brak współpracy, ciągła nieufność, zawiść, czy niechęć do jakichkolwiek konstruktywnych działań, utrudnia również jego życie.

      Tymczasem gdyby Polacy byliby solidarni, to w ciągu tych 25 lat wybudowalibyśmy coś znacznie więcej niż tylko stadiony i nowe supermarkety.

      Pozdrawiam serdecznie

  4. „Państwa rozwijające się najlepiej, to te posiadające najsilniejszą solidarność Narodową i wiedzę o wspólnym interesie tej zbiorowości, to jak Polska może być krajem silnym czy bogatym, wraz z jego obywatelami, skoro nacjonalizm w nim stanowi wroga numer jeden, a patriotyzm jest postawą wyśmiewaną i opluwaną?”

    To jest sedno, Robercie. Zauważ, że wyjątkowo łatwo jest skłócić ze sobą Polaków – wmówić im, że na przykład jedni są uprzywilejowani, roszczeniowi i nieudolni. Uprzywilejowani są nauczyciele, chociaż zarabiają niewiele więcej niż kasjerka w markecie. Dzięki takim „wrogom publicznym” rząd może realizować politykę sabotowania swojej konstytucyjnej funkcji. A udaje mu się to właśnie dlatego, że społeczeństwo mamy podatne na szczucie.

    PS Od dawna cię czytam, ale nie udawało mi się komentować. Jeśli masz ochotę, to zapraszam, choć ostatnio pisze o sprawach mniej ważkich: http://rubiatraviesa.bloog.pl/

    1. Poruszyłaś tutaj bardzo istotny temat, a są to mianowicie wszelkie przywileje dla określonych grup zawodowych.

      Szanuję górników i nawet sądzę, że z powodzeniem można by kopalnie zrestrukturyzować (przede wszystkim robiąc porządek ze związkowymi zarządami i prezesami politycznymi). Łatwo policzyć że w Polsce na górnika przypada 873 tony węgla na rok, w Australii przypada na górnika 9581 ton na rok, czyli prawie 11 razy więcej. Można do tego stopnia zmodernizować i zrestrukturyzować je wszystkie, by przynosiły państwu ogromne zyski. Co więcej, sądzę, iż całą masę zamkniętych przez rządy III RP kopalni można by ponownie otworzyć. Teoretycznie rzec biorąc, górnicy, nauczyciele, lekarze czy policjanci, nie mają wcale przywilejów. Po prostu pewne z ich warunków pracy są bliższe ludzkich standardów niż wszystkie pozostałe, a powód tego jest tylko jeden – jest nim fakt, iż Polska jest krajem neokolonialnym, dostarczycielem taniej siły roboczej, współczesnych niewolników na zachodnie rynki pracy, jednakowoż by utrzymać taki stan rzeczy społeczeństwo musi być podzielone. To tak jak w obozach, gdzie strażnicy wybierali grupki uprzywilejowanych więźniów. Nie zmieniało to zbytnio ich ogólnego położenia, jednakże znacznie ułatwiało życie.

      Czego zatem potrzeba? Państwa prawa, państwa niepodległego, suwerennego i w miarę możliwości również jak najbardziej samowystarczalnego. Państwa dla obywateli, gdzie nie potrzeba żadnych przywilejów by żyć w miarę godnie, jak człowiek. Miast tego można znaleźć jakiegoś wroga zewnętrznego, tylko czysto teoretycznego, by publika była nim zajęta. Do tego jednak potrzeba świadomego Narodu, a nie zdemoralizowanego społeczeństwa. Niestety, ten stan rzeczy jeszcze nieco się u nas utrzyma.

      Z ogromną ochotą odwiedzę i skomentuję w wolnej chwili także i Ciebie.

      Pozdrawiam serdecznie

  5. „Patriotyzm nie oznacza nacjonalizmu. Nacjonalizm, a jeszcze tym bardziej szowinizm, bierze się z nienawiści, patriotyzm bierze się z miłości, z poczucia utożsamienia się ze wspólnotą, ze wspólnoty kultury, historii. I taki patriotyzm był wtedy i w równym stopniu potrzebny jest dzisiaj.” L. Kaczyński.

    To zdanie kłamstwo! Prawda jest inna. Nacjonalizm opiera się na miłości do swojego NARODU uznaje sprawy własnego narodu za najważniejsze, a patriotyzm na miłości do swojej OJCZYZNY, czyli ziemi i przodków . To nie zawsze jest to samo.

    To zdanie niedawno powtórzył Andrzej Duda. To jest stare komunistyczne szczucie na Polaków! Polscy nacjonaliści, AKowcy, bandyci z NSZ to nie faszyści. Taką retorykę przyjęto w okresie stalinizmu i jest używana do dnia dzisiejszego przez środowiska lewaackie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s