Polityka

Terror demokracji liberalnej II

Stworzenie od podstaw republiki jest czynem możliwym do zrealizowania, lecz dopiero po spełnieniu całej masy warunków. Jest to zatem czyn o wiele trudniejszy niźli stworzenie demokracji liberalnej.

 

I. Fundament

Każde nowo powstałe państwo wybiera wpierw grunt, na którym powstają późniejsze prawa i instytucje. Może być on wszelaki, jednakowoż historia jest bezwzględna wobec większości z nich. Tak też państwa powstałe w wyniku nienawiści do innych krajów (zazwyczaj będących dawnymi panami ich ziem), żywot swój mają nadzwyczaj krótki, a ponad to stawiają się już od samego początku w pozycji agresora. Kończy się to zawsze dla nich tragicznie. Kraje te swoją egzystencję ograniczają do infekowania innych własną nienawiścią, a wewnątrz samego państwa opierają się jedynie na rabunku dorobku poprzednich pokoleń, na dalece posuniętej we wszystkich dziedzinach życia korupcji, jak i na władzy pozostającej w rękach oligarchów. Wszystko to czynić musi kraj taki krajem podległym innym, żywotem swym krótki i bezcelowy Saistonstaat.

Inne państwa powstają w wyniku działań ościennych krajów, które to w swej przyszłej politycznej czy gospodarczej potędze dostrzegają małe podmioty, wyrwane siłą bądź podstępem z trzewi ich wrogów, zwrócone zawsze przeciwko swym dawnym właścicielom.

Jeszcze inne państwa powstają z buntu pewnych grup ludzi, a te ciekawią nas tutaj najbardziej. Gdyż to właśnie te państwa mają największe szanse na bytność dłuższą niż zaledwie kilka pokoleń, a opierać mogą się na wielkich ideach i cnotach, nie jeno na prymitywnych zawiściach ludzi miałkich i słabych. Stoją one zatem przed tym wyborem fundamentów własnych, lecz zaledwie mała część z możliwych opcji może gwarantować im ochronę tychże idei i cnót w przyszłości. Tak też szybko monarchie przeradzają się w tyranie, kiedy synowie i wnuki wielkich władców nie dorównują im niczym, a we władzy widzą jedynie to co jest w niej najgorsze i zarazem najbardziej dla nich kuszące. Tak też wybrana do sprawowania władzy mniejszość, szybko pozbawia jakichkolwiek praw większości, ze strachu bezpodstawnego bądź też z ambicji i ze zwyczajnej chęci czynienia uczynków złych. Podobnież większość lubuje się nadzwyczaj w odbieraniu jakichkolwiek praw mniejszości, w niej dostrzegając zazwyczaj powody swej własnej słabości, błędów i nijakości rządów.

Dlatego też republiki, których fundamentem jest prawo, równość wszystkich ludzi i instytucji wobec niego, a także poszanowanie związanych ściśle z tymże prawem obyczajów, stanowią formę państwa gwarantującą najdłuższą jego bytność i największą wolność dla jego obywateli. Demokracje liberalne natomiast za swój fundament przyjmują kłamstwa, za których łamanie biorą się momentalnie, a czemu też przyjrzymy się dalej.

 

II. Prawo

Jak już zdążyłem wspomnieć, prawo jest dla każdej republiki czymś, czym dla ludzkiej istoty jest kręgosłup i system nerwowy. Obyczaje natomiast idące w parze z tymże prawem i z niego poniekąd wynikające, to mięśnie, ścięgna i cała reszta szkieletu takiej istoty. To już wszystko niemalże co wymaganym jest, by istota ludzka mogła żyć i poruszać się sprawnie. Naturalnie brak jest jedynie jej organów, które utrzymują witalność całej reszty ciała, wprawiają je w ruch i nadają sens jego działaniom wszelkim.

Jakiekolwiek prawa w republice są, bo i być muszą, przestrzegane nad wyraz surowo. Łamanie ich jest niczym łamanie kręgosłupa człowieka, stąd też i surowość republik wobec tych, którzy na to prawo rękę podnoszą. Dlatego też tak wielu filozofów nam już nie współczesnych podkreślało, jak istotna jest rola oskarżenia w każdej republice. Otóż w każdym państwie emocje ludzkie naturalnymi są, także i te negatywne. By jednak znajdywały one właściwe ujście, republika winna dawać wszystkim obywatelom i instytucją możliwość kontroli, jak i oskarżenia innych. Oskarżenie nigdy nie przynosi republice szkody, gdyż jego podniesienie kończyć się może jedynie dwojako: albo oskarżenie okaże się fałszywym, a oskarżyciela spotka za nie kara, albo okaże się prawdziwe, a oskarżyciel doczeka się za nie nagrody. Warto tu podkreślić, iż o ile oskarżenia zawsze działają na korzyść republik, o tyle też oszczerstwa im jedynie szkodzą i prawo winno być wobec nich nadzwyczaj surowe. Oskarżenia prawdziwe i udowodnione sprawiają, iż łamiących prawo czeka zasłużona za to kara i to też podstawowa różnica pomiędzy republiką, a demokracją liberalną.

Ta druga forma ustroju państwa głosi z ochotą slogany o równości wobec prawa i o tym, jak ważnym jest jego przestrzeganie. Jednakowoż teoria w tych państwach ma się zawsze nijak do praktyki. Dlatego też w demokracji liberalnej pewne grupy ludzi bądź instytucje, mogą wnieść oskarżenia wobec innych, z kolei pozostałym prawa tego zwyczajnie w świecie odmawia się. Obywatela za ścięcie drzewa na jego własnej posesji można oskarżyć i surowo skazać, lecz obywatel nie ma nigdy prawa oskarżyć urzędnika bądź polityka o podejmowanie decyzji zgubnych w skutkach dla kraju. W demokracji liberalnej władza choćby w stopniu najniższym, jest nietykalna. Niemożliwym jest powziąć jakiekolwiek działania wobec niej, z kolei władza ta kraj do ruiny doprowadzać może i nigdy kary się za to godziwej nie doczeka. Równość wobec prawa jest zatem mrzonką, a fakt, iż są osobnicy będący wysoko ponad prawem, wyklucza również w demokracji liberalnej istnienie jakiejkolwiek sprawiedliwości. Skoro nie ma sprawiedliwości, prawo stanowić w tego typu państwie może jedynie formę represji wobec ludu, zalegalizowaną formę kradzieży i gwałtu na większości. Dlatego też w republice osoba publiczna winna knucia bądź kradzieży skazana zostaje, z kolei w idealnym przykładzie demokracji liberalnej jak III Rzeczpospolita Polska, ministrowie mający powiązania z przestępczością zorganizowaną, planujący złamanie konstytucji, ujawniający tajne informacje rządowe, szpiegujący na rzecz obcych agencji i przyjmujący łapówki, nagradzani są jedynie kolejnymi świetnie opłacanymi stanowiskami.

 

III. Władza

Powszechnie wiadomo, iż największą władzą republiki jest właśnie prawo i obyczaj. To ono zatem stanowi o dokładnej formie rządów państwa, te natomiast mogą różnić się znacznie tak długo, jak umożliwiają różnym instytucją możliwość kontroli innych pozostałych, a także postawienie ich w stan oskarżenia. Tak też zatem Republika Rzymska miała swych urzędników np. konsulów, miała ona Senat składający się z miejscowej arystokracji, miała trybunów ludowych reprezentujących prosty lud, a także od czasu do czasu dyktatora, który urząd swój sprawował jedynie czas jakiś, gdy większe niebezpieczeństwo zagrażało republice, a wszelki podział władzy w tego typu sytuacji skutkował jedynie powolnością i brakiem zdecydowania w podejmowaniu działań. Tak też lud prosty mógł dzięki swym przedstawicielom kontrolować Senat, ten czynił to ludowi ze wzajemnością, a do tego grona dołączali także wybierani kadencyjnie urzędnicy. Umożliwiało to równy podział władzy wobec wszystkich i jednocześnie sprawiało to, iż zdobycie większej jej części przez kogokolwiek, było niemożliwym. Wszystkie spory między ludem i możnymi działały jedynie na korzyść, a nigdy na republiki szkodę.

W demokracji liberalnej, która jak już wspomniałem, opiera się prawie zawsze na kłamstwie, w teorii rządzi większość wybierająca swych przedstawicieli. Przedstawiciele, będący rzekomo głosem większości, dbają o jej interes i szanują także prawa wszelkich mniejszości. W rzeczywistości zazwyczaj około połowy obywateli państwa bierze udział w wyborach. Sposób w jaki wyklucza się rozmaite partie i ludzi z możliwości ubiegania się o kandydaturę, umożliwia też wyeliminowanie wszelkich opcji zagrażających obecnie panującej władzy. Nie istnieje równość wobec prawa, skoro osoby majętniejsze od innych bądź też będące z kimś w lepszej komitywie, mogą w porównaniu do innych ubiegać się o pewne stanowiska w państwie. Głosy zlicza instytucja, nad którą obywatele nie posiadają żadnej kontroli i której oskarżenie o cokolwiek równa się z cudem. Skomplikowany system umożliwia odsiew kandydatów z dużym poparciem na rzecz innych, wybranych zazwyczaj przez wyższych przedstawicieli ich partii, a nie samych ludzi. Oni w momencie wyboru stają się bezkarni, jakiekolwiek formy kontroli ich pracy są stale obywatelom ograniczane. Aby utrzymać się na szczycie, realizować oni muszą zalecenia majętnych, których cele zawsze wykluczają dobro pozostałych. Zatem też większość głosująca w wyborach, jak i wszelkie nie nad reprezentowane mniejszości, są już w oczach władzy jedynie przeszkodą, a możliwość wpływania na rządzących przez obywateli, równa się w takim systemie zeru.

W demokracji liberalnej takiej jak Polska, obywatele w liczbie paru milionów podpisują petycje przeciwko prywatyzacji Lasów Państwowych, a petycje te trafiają do parlamentarnej niszczarki.

 

IV. Pluralizm

Jako, że republika stanowi faktyczną równość wobec prawa, to jeśli istnieje w niej możliwość zakładania partii, stowarzyszeń czy organizacji, tedy każdy posiada taką możliwość i nie można mu jej odebrać. W republice do głosu dojść mogą zatem liberałowie i socjaliści, komuniści i anarchiści, nacjonaliści i przedstawiciele mniejszości. Głos wszystkich nie musi być równie słyszalny, lecz prawo nie staje nikomu na przeszkodzie w głoszeniu wyznawanych przez niego poglądów. Jedyną różnicę od wyjątku stanowić mogą ideologie jawnie zbrodnicze, ludobójcze i nawołujące do nienawiści wobec innych, jednakowoż istnienie jakiejkolwiek granicy sprawia również, iż może być ona w każdą stronę przesunięta. Nie wiadomo tedy też kto stanowi o tym co jest ideologią zbrodniczą, a co nią nie jest.

W demokracji liberalnej, teoretycznie rzecz biorąc, istnieje ogromny pluralizm polityczny, w rzeczywistości natomiast partie i ich przedstawiciele zasiadający w instytucjach władzy, dzięki skomplikowanemu i nieprawnemu sposobu wybierania tychże, prezentują podobne sobie poglądy i tworzą odrębne partie jedynie by tworzyć iluzję wyboru. Media będące głównym środkiem pozyskiwania i utrzymywania władzy, bezlitośnie eliminują jakikolwiek pluralizm i tworzą fałszywą wizję sprzeczności pomiędzy podobnymi sobie ugrupowaniami.

Dlatego też bez względu na to czy w Polsce rządzić będzie czy rządziły UW, AWS, KLD, PiS, PO, SLD, PSL, KNP, TR, SP, a także inne ugrupowania, będą one realizować ten sam program, którym Polska objęta jest wedle jednych od ćwierćwiecza, a wedle innych przez znacznie dłuższy okres czasu. Bez względu na zmieniające się twarze Prezesa Rady Ministrów, polityka gospodarcza czy zagraniczna są prowadzone jednakowo.

 

Podsumowując demokracją liberalną i dodając do niej nieco zarzutów, dochodzimy zatem do następujących wniosków:

– Nie przestrzega ona stanowionych przez siebie praw, wykorzystuje je instrumentalnie, służą jej one przeciwko obywatelom, a bez względu na zawarte w nich treści, nigdy nie możliwe są do wymierzenia przeciwko samym rządzącym.

– Nie pozwala na dostęp do urzędów i polityki wszystkim obywatelom, utrudnia ona możliwość zostania kandydatem i bycia wybranym wszystkim spoza obecnej machiny władzy.

– Nie pozwala na rozliczanie urzędników i polityków z efektów ich prac, eliminuje odpowiedzialność za dokonane przezeń czyny.

– Wyklucza ona możliwość kontroli władzy przez obywateli.

– Tworzy fikcję wyborczą, z samych wyborów czyni jarmarczną farsę.

– Likwiduje realny pluralizm polityczny.

– Nie dzieli formy władzy pomiędzy nikogo, gdyż jej całość jest w posiadaniu małej grupy ludzi.

– Nie chroni praw obywatelskich jak np. prawa do samoobrony.

– Jawnie łamie prawa obywatelskie i prawa człowieka, by potem fałszywie stawać w ich obronie.

 

Ze wszystkich ustrojów politycznych, demokracja liberalna najbardziej przypomina tedy rządy tyrana i grupy oligarchów. Ludzi majętnych, posiadających w swych rękach wszystko, co tylko zdołają przejąć. Będących ponad prawem, pod ładnymi słowami i obietnicami tworząc zasłonę na tworzony przez nich terror mniejszości. Wszakże człowiek pozbawiony pracy, godziwych zarobków, opieki zdrowotnej, edukacji i emerytury, nie ma wiele do powiedzenia i nie sprzeciwi się im w żaden sposób. Tym bardziej będąc zmuszonymi emigrować za granicę bez znajomości języka, by stać się obywatelem kategorii C na resztę swego konsumpcjonistycznego, eskapistycznego i pozbawionego celowości życia.

Czy mamy zatem co proponować krajom mniej rozwiniętym? Czy powyższa wizja jest faktycznie na tyle radosna, byśmy z ręką na sercu przyznali, iż nam się ona podoba i że pragniemy jej zaprowadzenia wszędzie? Czy to jest ta jedyna właściwa forma rządów?

 

Robert Grünholz

22 marca 2015

Reklamy

15 myśli w temacie “Terror demokracji liberalnej II”

  1. Ja się czuję bardzo dobrze w demokracji liberalnej, bo nie ona jest problemem, a demoralizacja świata zachodniego.

    1. Czy zatem:

      – Bezkarność urzędników
      – Ignorowanie referendów
      – Skomplikowane i nieuczciwe systemy wyboru władzy
      – Brak poszanowania prawa
      – Gardzenie konstytucją
      – Brak pluralizmu
      – Władza mediów
      – Korupcja
      – Brak podziału władzy
      – Brak jawności
      – Brak kontroli
      – Trudność w dostępie do władzy

      Są cechami (albo chociaż część z nich) demokracji liberalnej, demokracji jakiejkolwiek, czy demoralizacji świata zachodniego? Bo to nadzwyczaj istotne.

      1. Ja to wszystko widzę w Rosji, w której zresztą poziom życia jest o wiele niższy niż w tych złych demokracjach liberalnych. Ludzie w demokracjach liberalnych są też bardziej zadowoleni z życia.

      2. Ja to wszystko widzę też w naszym kraju, który interesuje mnie sto razy bardziej niż Rosja. Widzę ministrów z obcymi paszportami, którym udowadnia się korupcję, spiski przeciwko konstytucji, powiązania z mafią i którzy mimo tego wszystkiego nie tracą swych stanowisk. Widzę miliony obywatelskich podpisów pod petycjami, które trafiają do sejmowej niszczarki. Widzę bezkarne PKW, które może nie przyjąć podpisów kandydata na podstawie swojego widzimisię i nie dopuszcza go do wyborów. Widzę jednostronne media.

        Jaki jest zatem sens porównywać się do Rosji? Rosjanie nie mają złudzeń, ponieważ wiedzą w jakim ustroju żyją i pewne jego elementy podobają im się, a inne nie. Chodzi o to, że my, jako demokratyczny rzekomo świat, wymagamy od innych standardów, których sami nie przestrzegamy. Że jesteśmy hipokrytami, którzy żyją w ładnie opakowanych totalitaryzmach – mieszankach ochlokracji, oligarchii, monopartii, a nawet anarchii… Dziesięć razy więcej Polaków woli opuszczać Polskę, niźli Rosjan Rosję. Tam ludzie mają przynajmniej nadzieję na to, że czas przyniesie im dalej poprawę życia. A na co liczą teraz Polacy, tak zawsze pierwsi, by pouczać innych jak mają urządzać swoje własne kraje?

  2. W jakich totalitaryzmach? Totalitaryzm to jest w Rosji. Taka przykładowo Szwecja to piękny kraj cywilizacji zachodu w przeciwieństwie do zdegenerowanej Rosji.

    1. Naturalnie, Rosji można przypisać cechy kraju totalitarnego. Ale czy krajom Europy bądź USA już nie?

      – Oficjalne i niepodważalne ideologie i ,,fakty” to już cenzura.

      – Władza posiada monopol na broń (jedna z głównych cech państwa totalitarnego biorąca się ze strachu nie o obywateli, ale przed obywatelami).

      – Jednostronne media masowego przekazu. Wszystkie wyjątki od reguły z czasem się zakazuje.

      – Pseudonaukowe teorie

      – Rozbudowana biurokracja antyobywatelska.

      – Masowa propaganda.

      – Psychologia nienawiści.

      Chodzi o to, że chcemy pouczać jak mają swój kraj urządzać Rosjanie, a sami tkwimy po uszy w bagnie. Nie możemy nawet doczekać się odwołania osób, którym udowodniono korupcję!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s