Większość z nas w trakcie całego swojego życia boryka się z pewnym zasadniczym problemem – z chronicznym brakiem pieniędzy. Nawet kiedy udaje się nam zarobić ich więcej, problem ten nie znika i pieniędzy zawsze zdaje się ubywać proporcjonalnie do tego, ile ich zarabiamy. Zawsze jest coś na co nam ich nie starcza, zawsze pojawia się jakiś niespodziewany wydatek i zawsze też większa suma pieniędzy niesie również z sobą większe ryzyko. Jest to przede wszystkim ryzyko nieroztropnego zarządzania majątkiem i pojawienia się irracjonalnych zachcianek. Nawet jeśli nie posiadamy dużych ilości pieniędzy, nie wszyscy z nas mają zdolność oszczędzania i perspektywicznego planowania wydatków. Jako, że jednak wszystko na świecie może przy odrobinie szczęścia posiadać całkowity porządek, mężowie mają od tego swoje żony, z kolei państwa posiadać winny w tym celu świadomych obywateli.

 

Budżet każdego państwa nie różni się zasadniczo niczym od budżetu jakiegokolwiek gospodarstwa domowego. Każda rodzina posiada swoje stałe wydatki, podobnie jak i posiada je państwo. Zwyczajni ludzie by przeżyć muszą kupić jedzenie, odzież jak i zapłacić rachunki za prąd czy wodę, z kolei każde państwo utrzymać musi policję, aparat sądowniczy, administrację i infrastrukturę. Tak zatem jak rodzina może starać się o zmniejszenie zużywanych ilości wody czy prądu, bądź też kupować mniej jedzenia, kiedy marnuje i w efekcie wyrzuca go obecnie mnóstwo, tak również państwo może oszczędzać pieniądze ukracając panującą w nim biurokrację i może również przestać tworzyć niepotrzebne w nim i zarazem kosztowne stanowiska administracyjne.

 

Z pewnością tego typu działania mogą przynieść znaczne oszczędności, podobnie jak rodzina oszczędzić może na uprawie czegoś we własnym ogródku, miast kupować to ze sklepu w znacznie gorszej postaci. Niestety, są to cięcia w wydatkach bolesne i tym trudniej jest je przeprowadzić, im dalej posunięto granicę niegospodarności. W obecnym Państwie Polskim widać szczególnie, iż można to zjawisko porównać nawet do tak skrajnego przypadku, jakim jest nowotwór. Administracja, która rozrasta się od ponad dwudziestu pięciu lat (szczególnie w jednostkach samorządowych) stanowi ogromny procent wydatków z budżetu, a jej efektywność nie zwiększyła się ani odrobinę, mimo powszechnego dziś dostępu do telefonów i komputerów. Jest to przede wszystkim koronny argument przeciwników odchudzania administracji publicznej tzn. możliwość pogorszenia się świadczonych przez nią usług. A czy jakikolwiek Polak, który miał do czynienia z działaniem urzędników poza granicami Polski, może pomyśleć, iż te usługi mogą być gorsze niż obecnie? Teraz, kiedy urzędnik siedzi przed obywatelem, robi to z pozycji Pana na włościach, do którego przychodzi na klęczkach chłop błagając o łaskę, gdyż plony tego roku były mniej urodziwe niźli ostatnimi razy. Jest to forma aparatu władzy totalitarnej, której zadaniem jest możliwie jak najbardziej gnębić, obrabiać i wyniszczać obywatela, a nie służyć mu radą i pomocą, choć teoretycznie to właśnie w tym celu administracja publiczna w ogóle istnieje, podobnie jak i cała władza w państwie. Można zatem stwierdzić, iż to w jaki sposób przeciętny Polak jest traktowany w jakimkolwiek urzędzie, jest również lustrzanym odbiciem stosunku całościowej władzy do każdego obywatela.

 

Rodzinny budżet często nie jest wystarczający na inwestycje takie jak kupno samochodu bądź mieszkania, co wykorzystują banki, jak i instytucje parabankowe udzielające rozmaitych pożyczek. Niestety, o ile zwyczajni obywatele nie mają w tej sytuacji wielu alternatywnych możliwości, o tyle też państwo posiada ich wiele, lecz uzależnione od instytucji międzynarodowych zostaje ich wszystkich pozbawione. Zależność od Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Banku Światowego czy Unii Berlińskiej, musi stanowić również utratę państwa niepodległego i suwerennego, gdyż pozbawione zostaje ono wszelkich naturalnych instrumentów koniecznych do prowadzenia własnej polityki monetarnej. Państwo to nie może już posiadać waluty opartej na realnej wartości towarów produkowanych w kraju, na złocie czy na czymkolwiek innym istniejącym realnie, bądź będącym zdolnym do dokładnego przezeń wyliczenia, lecz oddaje ono decyzje o tejże waluty wartości w ręce najbogatszych rodzin na świecie, międzynarodowych spekulantów i lichwiarzy, którzy ustalają to podług swych własnych egoistycznych celów, a nie interesów jakichkolwiek Narodów. Wymusza to też na każdym z państw zaciąganie długów, które są praktycznie niemożliwe do spłaty. Pieniądze w tym celu tworzone są między innymi przez powyżej wymienione instytucje w sposób wirtualny, jednakowoż spłata tych długów i odsetek od nich odbywa się pod postacią oddawania realnie wypracowanych dochodów, czy to pieniędzy, czy to ziem i środków produkcji, bądź surowców naturalnych. Jest to zatem mechanizm, który umożliwia transfer ogromnych ilości pieniędzy i towarów w ręce garstki ludzi na świecie, kosztem wszystkich psństw i ich obywateli.

 

Ileż zatem zyskać może jakiekolwiek państwo, które nie jest od tychże instytucji uzależnione, lecz tworzy pieniądz podług realnych jego potrzeb? Ile zyskać może takie państwo, które nie traktuje pieniądza jako towaru, a jedynie jako zwyczajny środek oceny wartości realnych towarów i usług, który umożliwia ich kupno, sprzedaż i wymianę? Mniej więcej tyle zyskać może ono, ile zyskałaby większość rodzin w kraju, gdyby nie konieczność spłaty bankowych długów oraz ryzyka i strachu, jaki wiąże się z podejmowaniem takich zobowiązań.

 

Większość podatków nakładanych przez państwo na obywateli pozostaje w niewidocznej formie i odprowadza się je dzięki pracodawcom, bądź poprzez wydawanie pozostałych pieniędzy na wszystko czego sprzedaż, produkcja i transport jest opodatkowane. W przypadku obecnego Państwa Polskiego, wszystko pozostaje w zasadzie opodatkowane po kilkakroć. Niestety, państwo swe wydatki zna dogłębnie i zaraz po administracji publicznej oraz spłacie wirtualnych długów, wydaje ono najwięcej pieniędzy na emerytury dla swoich obywateli. Dla tych wszystkich osób, które przecież przez prawie całe swoje życie były pozbawiane ogromnych części pensji właśnie w tym celu, by państwo później nie musiało ich utrzymywać. Wejście w ten błędny i nielogiczny krąg było łatwe, jednakowoż skrajną głupotą wyborców było przyzwolenie na pozostanie w nim, gdyż to właśnie doprowadziło w szczególności finanse naszego państwa na skraj przepaści.

 

W dalszej kolejności podstawowy wydatek budżetu stanowi zwyczajne marnotrawstwo. Nie jest to żadna stała, ni też możliwa do wyliczenia suma. Znając jednak stopień korupcji i nepotyzmu panujący w kraju, słysząc co jakiś czas o ogromnych sumach pieniędzy wyrzucanych w błoto, możemy sobie wyobrazić jak ogromna jest to skala i ile miliardów złotych tracimy tylko dlatego, iż system ten utworzono właśnie z myślą o tym, by nie działał na rzecz dobra publicznego, a jedynie wąskiej grupy uprzywilejowanych obywateli. Mamy zatem miliony złotych wydawane na muzea do których nikt nie chodzi prócz nielicznych, wyjątkowo głośnych i chamskich wycieczek zza granicy, na lotniska z pustymi terminalami, na paszkwile filmowe i muzyczne, które przedstawiają Polskę i Polaków w jak najgorszym świetle, na gazety należące do zagranicznych koncernów medialnych, na rozmaite grupy przedstawicieli głośnych mniejszości, na integrację grup nigdy się nieintegrujących, jak i na nieistniejące projekty, budowy i badania, które istnieją jedynie w urzędniczej dokumentacji. W przypadku budżetu domowego można to jedynie przyrównać do sytuacji w której rodzina kupuje niepotrzebne jej rzeczy, które potem kurzą się na strychu i w piwnicy, bądź też przeznacza ogromne sumy pieniędzy na rozmaite piramidy finansowe, których przedstawiciele znikają wraz z całymi budynkami firm tak szybko, jak tylko dostają przelewy na konta bankowe.

 

Bardzo często słyszymy, iż państwo musi znajdywać nowe źródła pozyskiwania pieniędzy na coraz to nowsze wydatki budżetowe. Potrzeba opłacić składkę członkowską Unii Berlińskiej, spłacić odsetki od części fikcyjnych długów, dofinansować w razie kryzysu zagraniczne banki i koncerny, jak i wpłacić wielomiliardowe odszkodowania za rzekome zbrodnie Polaków w trakcie II wojny światowej (nigdy jednak nie domagaliśmy się odszkodowań za działania III Rzeszy, Związku Radzieckiego albo za ludobójstwo Polaków na Wołyniu, choć Ukraina nie odcina się od swych neonazistowskich zbrodni i tradycji, a zatem odpowiada nadal za wydarzenia tamtych lat, podobnie jak za zniszczone miasta, zrabowane dzieła sztuki i miliony ofiar odpowiadać mogą w głównej mierze Niemcy czy Rosjanie). By sprostać wszystkim tym wydatkom, państwo znajduje tylko dwie możliwości: zaciągnąć więcej pożyczek, bądź podwyższyć podatki. Naturalnie, podatki nigdy nie dotyczą zysków finansowych banków, ani wielu sieci hipermarketów, a jedynie Polaków żyjących i tak na minimalnych stawkach i planowo przez „swoje” państwo pozbawianych miejsc pracy i jakichkolwiek chęci oraz powodów do dalszego życia w swojej Ojczyźnie.

 

Przysłowie tymczasem mówi, iż pieniędzy w pieniądzach szukać trzeba. Może zatem miast mówić o „znajdowaniu nowych sposobów finansowania Państwa”, obywatele zechcą głośno powiedzieć wybieranym przez nich przedstawicielom, iż oszczędności większe niż można sobie w ogóle wyobrazić, są łatwe do odnalezienia w sumach pieniędzy już przez państwo obecnie wydawanych i żadne nowe sposoby nie są tutaj konieczne, byśmy mieli co rok do dyspozycji ponad sto dodatkowych miliardów złotych? Jednakowoż pacjent z tyloma guzami nowotworowymi (nie tylko z rakiem administracji, lecz również korupcji, nepotyzmu, sabotażu gospodarczego i polityki neokolonialnej) potrzebuje ogromnej motywacji na czas całego leczenia i siły, by przetrwać wszystkie te radykalne zabiegi. Chyba jednak nikt nie myśli, iż jest w tym jakakolwiek alternatywa?

 

Ostatecznie złośliwy nowotwór z przerzutami nie zniknie tak po prostu, w wyniku naszych pustych próśb ni szczęścia. Nie znajduje się jednak obecnie nikt, kto podjąłby się roli onkologa.

 

Robert Grünholz

Reklamy

6 myśli na temat “W pieniądzach pieniędzy szukać trzeba

  1. Bardzo ciekawa analiza, Robercie.

    Unia Europejska stała się takim współczesnym Gierkiem, a warto pamiętać, że dopiero niedawno spłaciliśmy jego dług (ostatnia rata – 300 mln USD). Donald Tusk przedstawia jako swój sukces nową linię kredytową w MFW. Piszesz o marnotrawieniu pieniędzy na beznadziejne muzea – takie marnotrawstwo dotyczy obecnie każdej dziedziny budżetówki. Czy to muzeum, czy jakiś teatralny „postępowy” przybytek, czy dotacje dla lewicowych gazet, albo Pendolino. Tak przy okazji: KE uznała, że wydanie z budżetu prawie 100 milionów przez PKP Intercity jest jak najbardziej legalne. Ale inwestycje w polski przemysł nie są już zgodne z wymogami unijnymi.

    1. Czcigodna Flavio
      Przecież te przepisy są proste. Polskiemu rządowi nie wolno wspomóc finansowo polskiego przemysłu. Ale niemiecki czy w tym przypadku włoski, jak najbardziej. Z kolei niemieckiemu rządowi wolno wspomóc niemiecki przemysł (choćby stoczniowy). Więc dziury w całym może szukać jedynie szowinista/ksenofob/rasista/islamofob/antysemita/homofob/antyfeminista (niepotrzebne skreślić). Proste jak jedyny czynny zwój mózgowy euroentuzjasty.

    2. Szanowna Flavio,

      Jeśli chodzi akurat o kolej to główny problem stanowi ustawa, która podzieliła PKP na masę spółek. Nie ma kolei państwowej, tylko rodzinne (by nie napisać – mafijne) spółki, które za swój jedyny obowiązek uważają niszczenie transportu kolejowego i zniechęcanie ludzi do niego, by Deutsche Bauhn miało wygodny teren pod zakup wszystkiego co do kolei należy, włącznie z ogromnymi połaciami ziemi. Tymczasem ten typ transportu mógłby być najwygodniejszy, najszybszy, najbardziej ekologiczny i opłacalny.

      Podobnie ma się zatem sprawa z przemysłem, bo cóż to by był za układ w który wchodzi kraj z rozwiniętym przemysłem i może zagrozić innym rynkom? Gdyby Polska nie chciała się przemysłu pozbyć, to nigdy by jej nie przyjęto do Unii Berlińskiej ani Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Zadajmy sobie pytanie zatem: wyszłoby to nam na złe?

      Pozdrawiam serdecznie

  2. Czcigodny Robercie
    Opublikowałeś duży artykuł, niejako przekrojowy, poruszający arcyważną problematykę. Pospieszna odpowiedź, siłą rzeczy powierzchowna, byłaby nietaktem. Więc na razie ograniczę się do podziękowania.
    Pozdrawiam serdecznie.

    1. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

      Ja dziękuję z kolei za odwiedzenie mnie i przeczytanie mojego wpisu. Temat istotnie szeroki, więc powrócimy do niego, z pewnością nie jeden raz jeszcze.

      Posdrawiam serdecznie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s