Co to jest porada? Niezwykle szybko odnajdujemy odpowiednie hasło w dowolnym słowniku i czytamy: wskazówka, zalecenie, konsultacja, podpowiedź… Po tej krótkiej lekturze sądzę, iż kojarzy się to większości z nas zupełnie pozytywnie. Każdy wszakże oczekuje udzielenia mu przez kogoś rady prawidłowej, choć liczymy się również z możliwością, iż inne osoby mogą się w danej kwestii mylić. Dlatego też zwykliśmy w różnych sprawach zasięgać porad specjalistów.

Jeśli jesteśmy chorzy, idziemy do lekarza. Oczekujemy, iż będzie on kompetentny i uczciwy. Chcemy wiedzieć na czym stoimy, co jest powodem naszego złego stanu zdrowia i co należy zrobić, by jak najskuteczniej temu zaradzić.

Posyłając dzieci do szkoły liczymy na to, iż będą one pod dobrą opieką wykształconych pedagogów, którzy odpowiednio podejdą do ich edukacji i wychowania.

Po prawniku oczekujemy dobrej znajomości prawa i umiejętności, które pozwolą wygrać rozprawę w sądzie, a księgowy ma nam pomóc w oszczędzeniu pieniędzy.

Nie znam nikogo, kto chciałby pójść do lekarza i przekonać się, że jest to zwyczajny konował, który bez rezonansu magnetycznego nie odróżnia ciąży od wyrostka robaczkowego, ale chce też koniecznie (rzecz jasna, dla naszego dobra) przekonać nas do szczepionki groźniejszej od choroby, przed którą ma nas ona bronić.

Nie chcemy ujrzeć za biurkiem człowieka, który na nasze wątpliwości względem czegokolwiek odpowiada jedynie wzruszeniem ramion i z przygłupim uśmiechem na ustach mówi nam, iż gdyby coś poszło nie tak, to może wypada wcześniej podpisać zgodę na pobranie narządów i ubezpieczyć się na pokaźną sumę pieniędzy.

Nie chcemy też, by nasze dziecko w szkole było nauczane przez osobnika, nad którym wiszą wyroki za gwałty i pedofilię, ani nie chcemy by nauczyciel matematyki w klasie licealnej miał jedynie skończoną maturę (choć takie wykształcenie nie przeszkadza w zostaniu czołowym autorytetem i myślicielem III Rzeczpospolitej, wraz z nadaniem przydomka „profesor”).

Nasz prawnik nie może być członkiem zorganizowanej grupy przestępczej, a księgowy, który twierdzi, że wszelkie oszczędności powinniśmy zainwestować w jakiś drugi filar emerytalny, zasługuje jedynie na podarcie jego wszystkich świadectw, w tym także tych ze szkoły podstawowej i na wypalenie na czole piętna „idiota”.

Powyższe sytuacje mogą się wydawać absurdalne, wszystko to jest jednak kwestią perspektywy, a ludzie zatracają powoli umiejętność samodzielnego myślenia, co skutkuje podejmowaniem przez nich irracjonalnych decyzji na podstawie zaleceń bandy marychślicieli. Niezdolni do najprostszej choćby analizy i zastanowienia się nad jakimkolwiek faktem (co jest zapewne przyzwyczajeniem z lat szkolnych, gdzie dobrą ocenę oznaczało jedynie odgadnięcie odpowiedniego klucza), ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, iż nie podejmują znacznej części decyzji w życiu sami, lecz robi się to za nich. Czy robią to zatem wykształceni fachowcy? Bynajmniej. Przyjrzyjmy się zatem tym, którzy za wszelką cenę chcą nas do czegoś przekonać:

Choć zostanie aktorem u niektórych oznacza dziś jedynie zrobienie jednej charakterystycznej miny bądź też wystarcza do tego ojciec czy wujek w biznesie, osoby te mają niewiarygodnie irytujący zwyczaj stawiania się w pozycji autorytetów wszelakich, które znają prawidłową odpowiedź na każde zadanie pytanie. Są oni specjalistami z zakresu medycyny (jak chłystek, który zarobił dzięki swojej klinice na naiwnych parę milionów złotych) diety, ćwiczeń (prawie każdy w branży), ekonomii, polityki („chodźcie na wybory, głosujcie za tym, by kolejne 3 miliony Polaków miały możliwość wyjechania z kraju”), historii (Maciej Stuhr: ,,Polacy przywiązywali dzieci do tarcz w bitwie pod Cedynią i zagonili tysiąc żydów w Jedwabnem do stodoły wielkości przeciętnego wiejskiego wychodka”), a także w kwestiach etycznych i moralnych („mam pięciu byłych mężów, czwórkę dzieci o niewiadomej połowie DNA, od dwudziestu lat nałogowo ćpam i chlam, spędzam wakacje na odwykach, ale wiem co jest dobre dla społeczeństwa i waszych dzieci”).

Podobnie ma się rzecz z rozmaitą maścią top-wyjców, choć w sumie dzisiejsza technika pozwala na ten rodzaj kariery praktycznie każdemu, a przynajmniej tak długo jak potrafimy sprzedawać swoją prywatność w telewizji i przed rozmaitymi paparazzi; najlepiej po ustawionym ślubie z jakąś modelką wyglądającą jak skrzyżowanie kościstego konia i glonojada. Liczby wygłaszanych przez nich porad i życiowych mądrości nie sposób zliczyć, co robi szczególne wrażenie, gdy są to osoby, które w życiu nigdy nie skalały się żadną uczciwą i przyzwoitą pracą, a brzmią niczym doświadczeni życiem 90-latkowie.

Czego jeszcze dowiadujemy się od nich? Marcin Prokop (prowadzących rozmaitych spotkań, imprez, gali i programów, naturalnie milioner) radzi Polakom, by nie brali kredytów mieszkaniowych, bądź też kredytów w ogólności. Widzimy zatem ogromną życiową mądrość bijącą z tych słów, ale co mamy dalej? Otóż Joanna Krupa, supermodelka i aktorka z własnym reality show, która miała okazję pojawić się na ekranie wspólnie z Davidem Carradinem, Markiem Wahlbergem i Forestem Whitakerem, jest zagrożona bankructwem! Prawdopodobnie dojdzie do sprzedaży trzech z czterech willi tej pani, ale nie łudźmy się: ona również będzie pierwsza do pouczania Polaków na temat tego, jak mają żyć. Wystarczy ją o to zapytać.

Co ciekawe, pani Katarzyna Cichopek (supermama, psycholog, filozof, aktorka, tancerka, celebrytka etc. etc.) również ma problem ze spłatą kredytu! Dowiadujemy się o tym z pierwszych stron niezliczonych gazet należących do niemieckich koncernów medialnych. A przecież taka ta pani jest wygadana, tyle wszystkim Polkom ma zawsze w telewizji śniadaniowej do poradzenia!

O kim świadczy to najgorzej zatem? O ludziach, którzy dostają sto tysięcy złotych za jeden występ w reklamie, parę tysięcy za za sponsorowanie jakiejś torebki lub butów na gali, dwadzieścia tysięcy za cztery minuty publicznego tańczenia i po parę tysięcy złotych za każdy odcinek serialu, który jest kręcony od kilku lat, czy może o ludziach, którzy pracują na dwa etaty, mają ledwie dwa tysiące złotych na miesiąc, a mimo to słuchają wyżej wymienionych z szeroko otwartymi ustami i są gotowi natychmiast wydać ćwierć pensji na nowy produkt, który reklamuje twarz hedonistycznego hipokryty? Ciężko wydać werdykt, lecz podobno głupota ludzka nie ma granic.

Jak jednak do szpiku kości złym i zdegenerowanym trzeba być człowiekiem, który w państwie, gdzie dwa miliony ludzi żyje w biedzie, a kolejne miliony są zmuszone do opuszczania Ojczyzny w poszukiwaniu pracy i warunków do przyzwoitego życia, mówi, iż Polska ma się świetnie, z każdym dniem zmienia się na lepsze, ostatnie dwa dziesięciolecia były najlepszymi w historii całego kraju i że wszyscy powinniśmy być za to wdzięczni?

Czy może nie jest to zło, lecz najgorszy rodzaj debilizmu, a ludzie występujący przed masami są wybierani właśnie pod kątem skrajnego niedoboru IQ? Oczekuję zatem, że pewnego dnia zobaczymy tych wszystkich biedaków, którzy nie mogą spłacać kredytów i którym żyje się w Polsce świetnie np. Tomasza Lisa, Monikę Olejnik i Jolantę Kwaśniewską, w drodze do jakiejś zapyziałej wioski w Sudanie, gdzie na oczach dzieci z wystającymi żebrami wszyscy wyżej wymienieni zjedzą ogromne hamburgery, bekną po sytym posiłku i powiedzą dzieciom, że nie mają pojęcia czym jest głód.

Sytuacja będzie ta sama. Z tym tylko, że dzieci będzie kilkoro, z kolei Polaków wpatrzonych w te zadowolone z siebie gęby są miliony. W sumie nic z tym zrobić nie można, bo skąd niby bralibyśmy informację o tym co można ugotować dla gości, w co się ubrać w piątkowy wieczór by być „na czasie”, no i jak sukcesywnie schudnąć w dwa miesiące, bez żadnej rygorystycznej diety, za jedyne 299.99 złotych?

Do udzielania podobnych rad szybcy są również politycy, którzy mają pensję dziesięciokrotnie wyższe od ludzi muszących na nich pracować, którzy mogą knuć przeciwko złamaniu konstytucji i w nagrodę dostają kolejne ministerialne stołki i którzy są chronieni immunitetem, co sprzyja całej maści osób powiązanych z ukraińskimi oligarchami, polską mafią i obcymi służbami wywiadowczymi. W nagrodę Polacy udzielają im kolejnych mandatów zaufania, wszakże tak o nas politycy dbają – niczym ten lekarz z rezonansem magnetycznym, szprycą w jednej dłoni i z papierkiem dotyczącym transplantacji w drugiej. Przecież są to ludzie, od których decyzji zależy więcej niż od jakiegoś faceta w kitlu albo w todze, a mimo to nadal nie chcemy prawnika, który jedynie ukończył zaocznie socjologię.

Może zatem zacznijmy? Skoro pozwalamy sobie dyktować co jeść, jak się ubierać i jak żyć osobnikom w stanie skrajnego zidiocenia, może zatem pedofil w szkole to nie taki zły pomysł, podobnie jak poproszenie ZUSu o to, by podwyższyło nasze składki emerytalne? Skoro wszyscy są zadowoleni z rad żony sportowca dotyczących spokojnego życia bez stresu, powinni być też zadowoleni z porad prawnych byle jakiego Kazia z Pipidówy Dolnej, który życie spędził na przekładaniu gnoju z jednego stosu w drugi.

Robert Grünholz

Advertisements

6 myśli na temat “A radźcie sobie sami!

  1. Zgadzam się w 100% z treścią. Chciałem tylko zwrócić uwagę na drobny błąd: facet w kitlu, a nie w kilcie (no chyba, że to chodzi o Szkota :D)
    Pozdrawiam

  2. Szanowny Panie Robercie, dlaczego przestał Pan publikować swoje wpisy na Neonie24?
    Powyższy tekst swietny.

    pozdr
    MacGregor.Neon24.pl

    1. Czcigodny Panie MacGregor,

      Jak Pan pewnie pamięta, portal miał wtedy spore kłopoty. Dość by wspomnieć o powstaniu 3obiegu, o zaginięciu postów z dwóch tygodni (u mnie przepadło tłumaczenie paru rozdziałów genialnej książki) i o tym, że w sieć poszła informacja o zakończeniu Nowego Ekranu, co jeszcze długo potem skutkowało znacznie mniejszą ilością czytelników i zniknięciem wielu cennych blogerów. Nie mogłem przewidzieć jak sobie portal poradzi dalej, tedy też zaufałem tej witrynie. Na WordPress nikt przypadkiem nie zagląda i trzeba samemu dbać o promocję bloga, ale jest to pewne miejsce i nikt się tutaj nie wtrąca do treści moich wpisów. Od czasu do czasu myślę jednak by znowu publikować wpisy równocześnie tam, jak i tutaj. Nie wiem jednak jak obecnie trzyma się portal.

      Dziękuję za odwiedziny i przy okazji również za zwrócenie uwagi na słowa tego działacza LGBT odnośnie Platformy na Twoim blogu. Czyżby nagły zwrot? Może amerykańska V kolumna, którą reprezentuje opozycja szykuje nam po wyborach niemiłą niespodziankę? Czują się pewnie… Może uznają, że pora na zmianę elektoratu WPiSdu?

      Pozdrawiam serdecznie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s