Od samego początku przemian ustrojowych w Polsce jednymi z ich największych beneficjentów byli i pozostają nadal obywatele Niemiec. Udział tego kraju w polskim eksporcie wyniósł 26 procent i 22 procent w imporcie w 2014 roku. Większość niemieckich przedsiębiorstw podkreśla, iż ich doświadczenia z inwestycji w Polsce są na tyle dobre, że prawie sto procent z nich chciałoby w przyszłości ponownie wejść na polski rynek. To co w szczególności przyciąga inwestorów zza Odry, jest równocześnie głównym powodem wszelkich inwestycji zagranicznych na terenie naszego kraju, a są to przede wszystkim: bardzo niskie płace, zwolnienia i ulgi podatkowe, a także przychylność polskich urzędników w stosunku do inwestorów spoza kraju, co jest niezrozumiałe dla mniejszych polskich przedsiębiorców, systematycznie od ponad dwudziestu lat tępionych, wciąż opodatkowywanych i tracących czas na przepychanki z biurokratami.

 

Polski przemysł, który planowo zniszczono bez względu na opłacalność niektórych branż i zakładów, zastąpiły niemieckie montownie dla rozmaitych zagranicznych komponentów. Dominuje tu przede wszystkim przemysł motoryzacyjny, elektryczny i drzewny. Podobnie ma się rzecz z inwestycjami holenderskimi i francuskimi. Warto podkreślić w tym momencie także to, iż od niedawna wiadomo o tajemniczym procederze wywożenia niemieckich odpadów poprodukcyjnych na teren całego Mazowsza, co spotyka się z kompletnym brakiem reakcji wszystkich władz lokalnych, a także Ministerstwa Środowiska.

 

Choć wymagałoby to czasu i ogromnych nakładów finansowych, Polska nadal posiada możliwość odbudowy własnego przemysłu, a co za tym idzie również zmniejszenia bezrobocia, zwiększenia naszej samodzielności i pozostawienia w kraju znacznie większej ilości kapitału. Naturalnie, władza stara się to za wszelką cenę utrudnić. Najlepszym przykładem jest zalewanie szybów kopalń, by niemożliwym w przyszłości było ich ponowne funkcjonowanie.

 

Mimo tragicznej sytuacji w przemyśle należącym w praktyce prawie jedynie do obcokrajowców wywożących zarówno produkty, jak i kapitał poza granice naszego kraju, pojawia się też kwestia o wiele pilniejsza i tym bardziej bolesna dla wszystkich tych, którym na sercu leży dobro Polski. Mam tu na myśli nielegalne (a nielegalne jedynie do 2016 bądź do 2017 roku) wykupywanie ziemi przez obcokrajowców. Już teraz w samym Zachodniopomorskim obcokrajowcy są w posiadaniu ponad czterystu tysięcy hektarów ziemi, czyli praktycznie połowy państwowych gruntów rolnych w całym województwie. Coraz gorzej ma się również sytuacja na terenach województwa Opolskiego, Pomorskiego, Warmińsko-Mazurskiego, a także i w Wielkopolsce. Nieliczne organizacje i stowarzyszenia przypominają rządzącym, iż nie bez powodu w II Rzeczpospolitej za sprzedaż polskiej ziemi obcokrajowcom karano śmiercią. Niestety, lecz prócz głosów nielicznych rolników, większości osób nie zajmuje ta wyprzedaż ziemi okupionej krwią milionów Rodaków.

 

Niemieckie parcie na wschód (Drang nach Osten) byłoby jednak zasadniczo niemożliwe, gdyby nie przychylność mediów. Czy zatem media pozostały chociaż polskie? Niestety, lecz niemiecki kapitał rządzi również i tą części rynku. Wedle różnych statystyk, niemiecki kapitał posiada od 70 do 90 procent wszystkich mediów na terenie Polski, a dominuje w szczególności dzięki posiadaniu większości dzienników lokalnych.

 

W posiadaniu niemieckiego kapitału są między innymi:

 

– Auto Świat

– Komputer Świat

– Forbes

– Fakt

– Witryna Onet.pl

– Newsweek Polska

– Przegląd Sportowy

– Witryna Interia.pl

– National Geographic Polska

– Sekrety Nauki

– Focus

– Dziennik Zachodni

– Dziennik Łódzki

– Polski Dziennik Bałtycki

– Kurier Lubelski

– Gazeta Wrocławska

– Głos Wielkopolski

– Gazeta Krakowska

– Radio RMF FM

 

Do jednego koncernu należy 40 dzienników lokalnych (między innymi w Toruniu, Słupsku, Opolu, Białymstoku, Rzeszowie, Radomiu itd.), ponad 60 portali internetowych, radia lokalne i rozmaitej maści czasopisma rozrywkowe, poradnicze, młodzieżowe, komputerowe, telewizyjne i motoryzacyjne.

 

Nie dziwi zatem, iż większość Polaków w kwestiach politycznych jest wręcz katowanych jedynie niemiecką racją stanu, prezentowaną przez większość mediów pozostającymi polskimi jedynie z nazwy. Dlatego też każda osoba czy też formacja, która chce w Polsce zagrozić interesom zagranicznych banków, mediów i przedsiębiorstw, a także tworzyć warunki pod odbudowę polskiej samodzielności w gospodarce, jest bezlitośnie męczona przez rozmaite dzienniki i portale, które zawsze ochoczo i obficie cytują Der Spiegel, Die Zeit i Die Welt, których opinie i artykuły u chociaż średnio inteligentnego człowieka mogą wywoływać co najwyżej uśmiech politowania.

 

Niestety, lecz osoby utrzymujące się z pisania dla niemieckiego kapitału są w Polsce stawiane za autorytety w każdej możliwej dziedzinie. Jedną z takich osób jest niewątpliwie ,,ekspert” Krzysztof Rak, którego grafomańskie wypociny publikuje między innymi (wymieniony wyżej) Onet.pl.

 

Publicysta ten pracował w niemieckim Ministerstwie Spraw Zagranicznych, pisał między innymi do Frankfurter Allgemeine Zeitung i Die Welt, a teraz jest ekspertem Ośrodka Analiz Strategicznych – Centrum ,,Forbes”. Jest to organizacja kapitału niemiecko-amerykańskiego, która nie ukrywa się ze swoimi poglądami na kwestie polityki zagranicznej. W sporym skrócie, widzi ona Polskę jako wasala Sojuszu Północnoatlantyckiego, którego jedynym zadaniem jest istnieć jako przedmurze Niemiec i chronić interesy amerykańskie w Europie, a także gnębić te państwa, które wolą zachować niezależność. Cieszy mnie wielce fakt, iż Ośrodek Analiz Strategicznych nie stara się zbytnio wmawiać nikomu, iż reprezentuje jakikolwiek polski interes narodowy, gdyż tego typu kłamstwa przechodzą już coraz rzadziej. Nawiązując jeszcze do sponsorów Ośrodka, warto podkreślić, że uważają się oni za prywatnych polskich biznesmenów… Ciekawi mnie jednak, czy choć połowa z nich byłaby w stanie zarobić swoje fortuny, gdyby nie zamówienia państwowe.

 

Przed paroma dniami ,,ekspert” Krzysztof Rak uraczył witrynę Onet.pl wielce błyskotliwym artykułem na temat Rosji i prezydenta Władimira Putina. Zajmę się tylko poszczególnymi fragmentami tego (na szczęście krótkiego) tekstu. Zacząć pragnę od słów ,,eksperta” na temat tego, kto i jak widzi obecnie Moskwę:

 

,,Moskwa od wieków stosuje ten sam zgrany chwyt. Otóż Zachód ma być siedliskiem wszelkiego zła, a Rosja – źródłem świętości. Niektórym władcom Kremla wydawało się nawet, że Moskwa będzie „trzecim Rzymem” i zbawi świat. W tę blagę wierzy wielu Rosjan i ich konserwatywnych sprzymierzeńców na Zachodzie.

 

Pomijając fakt, iż atmosfera polityczna nakazuje już nie po raz pierwszy dzielić świat na Oś Dobra i Zła, a podział ten zawsze pozostaje podziałem jedynie umownym i mało obiektywnym, pragnę przypomnieć ,,ekspertowi”, iż nieładnie jest sugerować, że wie się co ktoś myśli bądź chciałby powiedzieć. Eksperckie analizy winny opierać się na podpartych dowodami faktach np. wypowiedzią prezydenta Rosji brzmiącą: ,,Moskwa ma szanse stać się Trzecim Rzymem i uratować świat przed zatraceniem„, a nie na odczuciach i przypuszczeniach ,,eksperta”. Widzimy też, że każda okazja jest dobra, by przedstawić konserwatystów jako siedlisko wszelkiego zła i agentury rosyjskiej, gdyż jedynie środowiska patologiczne vel postępowe mają monopol na bycie niezależnymi myślicielami bez jakichkolwiek powiązań z, dajmy na to, agenturą niemiecką, amerykańską, izraelską, angielską kongijską, mongolską, czy jakąkolwiek inną.

 

,,Jednak prawda jest zupełnie inna. Federacja Rosyjska to kraj, gdzie dokonuje się ludobójstwa na zamieszkujących ją narodach (Czeczeni)

 

Naturalnie, ,,eksperta” nie obchodzą praktyki ludobójcze dokonywane przez kraje niebędące w Osi Zła, jak chociażby masowe mordy na Palestyńczykach i Libańczykach. Nie obchodzą go drony latające nielegalnie nad Jemenem i Pakistanem. Ponad to ciężko jest uznać człowiekowi myślącemu Czeczenów za naród bezbronny i niewinny. Wspieranie islamskich fanatyków przez obóz atlantycki skończyło się jak do tej pory powstaniem Państwa Islamskiego, nie ma chyba zatem sensu wchodzić dwa razy do tej samej rzeki i wspierać projekt Kalifatu Kaukaskiego.

 

,,(…)morduje się przeciwników politycznych i dziennikarzy krytycznych wobec władzy.

 

Andrzej Stuglik, Michał Falzmann, Piotr Jaroszewicz, Alicja Solska-Jaroszewicz, Tadeusz Steć, Jerzy Fonkowicz, Andrzej Krzeptowski, Grzegorz Palka, Andrzej Stankiewicz, Leon Dubicki, Marek Papała, Ireneusz Sekuła, Waldemar Grudziński, Stanisław Faltynowski, Zdzisław Majka, Jacek Dębski, Jerzy Bednarczyk, Maciej Tokarczyk, Lech Maląg, Stanisław Skalski, Anatol Lawina, Lech Grobelny, Grzegorz Michniewicz, Stefan Zielonka, Bogusław Kania, Marek Rosiak, Wiesław Podgórski, Andrzej Lepper, Henryk Szumski, Sławomir Petelicki – jedni z tajemniczo uśmierconych na terenie pewnego kraju. Nie, nie na terenie Rosji.

 

,,Korupcja jest sposobem sprawowania rządów – biorą wszyscy od gospodarza Kremla po funkcjonariusza drogówki.

 

W jakim kraju posłowie i ministrowie, którzy spiskują przeciwko złamaniu Konstytucji i są głównymi twarzami rozmaitych afer, nadal pełnią funkcje publiczne i cieszą się zaufaniem społeczeństwa? Czy rozliczono afery OFE, FZZZ, Orlenu, Rywina, Starachowickiej, hazardową, drogową…? Jak widać, hipokryzja nie dotyczy już tylko Anglosasów, a również ich atlantyckich ,,ekspertów”. Obecność wędlin w lodówce musi wszakże skutkować tym, iż wiele innych rzeczy przesiąka ich zapachem.

 

,,O znaczeniu chrześcijaństwa dla Rosjan najlepiej świadczy ich stosunek do aborcji. W Rosji wskaźnik liczby aborcji zdecydowanie przekracza wskaźnik urodzin.

 

Tutaj ,,ekspert” trafił w sedno. Otóż w Rosji aborcja jest ogromną plagą, z którą mało skutecznie walczą władze od końca rządów Borysa Jelcyna. W tamtym okresie czasu, średnio milion Rosjan rocznie więcej umierało, niż rodziło się. Dopiero od niedawna Rosja odzyskuje dodatni przyrost naturalny, dzięki zakrojonej na szeroką skalę polityce prorodzinnej. Mimo wszystko plaga aborcji, narkomaństwa i pijaństwa, nadal pozostaje problemem pozostawionym jeszcze przed poprzedni ustrój. Wydawało mi się jednak, że ,,ekspert” nie znosi konserwatystów (więc krypto-Rosjan), a zatem chyba powinien się cieszyć, że tak ogromna ilość aborcji w Rosji przyczynia się do zmniejszenia populacji Ziemi, którą wedle wszystkich ,,ekspertów” Osi Dobra, należy ograniczyć do pół miliarda dusz. Tak powszechne prawo do aborcji walczy z patriarchalnym system społecznym, nie wiem zatem skąd ten brak entuzjazmu Pana Eksperta. Nie wspominając już o tym, że to zawsze milion Rosjan mniej.

 

,,Społeczeństwo rosyjskie jest zdemoralizowane.

 

Ze względu na taką ilość aborcji, zdaje się. Innych argumentów nie znajduję poza tym jednym. Cieszy zatem fakt, że środowisko ,,eksperta” dąży do legalizacji aborcji w całej Europie, by mogła być ona równie zdemoralizowana jak społeczeństwo rosyjskie.

 

,,Wraz upadkiem komunizmu pokolenia sowieckie miały z czasem tracić wpływ na rosyjską tożsamość, a coraz silniej kształtować ją mieli młodzi, którzy winni być bardziej liberalni, demokratyczni, wolnorynkowi etc.

 

Brak chęci młodych Rosjan do wyprzedaży całego kraju (w szczególności złóż ropy naftowej, gazu, diamentów itp.) w ręce zagranicznych korporacji, nazywamy niechęcią do wolnego rynku. Brak chęci młodych Rosjan do tworzenia jarmarków wyborczych, które kosztują miliardy i w których wyłania się kandydata z najbielszym uśmiechem, nazywamy niechęcią do demokracji. Brak chęci młodych Rosjan do akceptowania związków homoseksualnych, nazywamy brakiem liberalizmu. To tylko to, bo wszakże aborcji dokonują na potęgę, a i narkotyki nie są im obce, więc poza tym liberalizacja obyczajów przebiega tam w najlepsze.

 

,,Władza Putina opiera się zatem na homo sovieticus, a więc na człowieku, który zachowuje się w sposób niezgodny z najbardziej elementarnymi zasadami chrześcijaństwa. Jej prawdziwym celem jest bowiem imperium zła, a nie Królestwo Boże.

 

,,Ekspert” ma jak najbardziej rację i cieszy mnie bardzo ta wzmianka, która świadczy o jego głębokiej wierze i konserwatyzmie. Ciekawy paradoks. Na samym początku artykułu ,,ekspert” podkreślał, że to prezydent Władimir Putin ,,wykorzystuje religię jako broń w walce z Zachodem„. Zapewne monopol na wzmiankę o Bogu posiadają jedynie Stany Zjednoczone Ameryki, w których to patriotyczność danego prezydenta mierzy się poprzez naliczanie częstotliwości powtarzania ,,God bless America” i ,,In God we trust„, a gdzie także tysiące skrajnie konserwatywnych i fanatycznych członków kościołów protestanckich, wychodzą z wiernymi na ulicę, by głosić nadchodzącą Apokalipsę.

 

Znając jednak pracodawców ,,eksperta”, wypocinom tym nie należy się dziwić. Ponad to nie można zadać pytania: ,,kto płaci za takie brednie„, gdyż jest to oczywiste. Stanowią one jednak humorystyczną pseudo-ekspertyzę, która pokazuje dobitnie (podobnie jak nagrania z afery podsłuchowej) jaki poziom moralny i intelektualny utrzymują ,,nasi” politycy i analitycy, a co za tym idzie, jaki również jest poziom prowadzonej przez Polskę polityki. Albowiem, jak rzekłby były minister Bartłomiej Sienkiewicz, polskie państwo istnieje jedynie teoretycznie.

 

Robert Grünholz

Reklamy

12 myśli na temat “Wypociny za niemieckie srebrniki

  1. Czcigodny Panie Robercie
    Wymienił Pan co istotniejsze symptomy zamiany Tusklandii w land IV Rzeszy, sla niepoznaki zwanej Unią Europejską. I podkreśla Pan, że obecna Rosja aż takiego spustoszenia między Odrą a Bugiem nie dokonała.
    Reprezentuję npokolenie, któremu wszy rządzące PRL’em z rosyjskiej nominacji ukradły najlepsze 40 lat życia. Gdyby przez analogię zechciał Pan wymienić co ważniejsze przykłady niszczenia polskiej gospodarki czy wymienić wybitnych Polaków, zamordowanych prez komunistów, Pański wpis musiałby odpowiadać kilkuset stronom edytora tekstu. Pozwolę też sobie przywołać przykład Węgier. Co zrobili tam Rosjanie w roku 1956, na pewno Pan wie. A obecnie żadne obce wojska nie obaliły władzy Viktora Orbana.
    Polska ma chyba najparszywsze położenie geograficzne na świecie, znajdując sie między Niemcami i Rosją. Dlatego moje pokolenienie, dobrze pamiętające PRL, ze wstrętem odrzuca wszelkie poendeckie rusofilskie utopie. Zaś Rosji z całego serca życzy, by tamtejsze dziewuchy wyabortowały sie do imentu, reszta zachlała się na śmierć, zaś Chiny posprzątały syf, który pozostanie po Imperium Zła, jak nazwał je wielki Ronald Reagan.
    Pozdrawiam serdecznie.

    1. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

      Przede wszystkim artykuł ten tyczył się szkodliwej, a także przestępczej działalności Niemiec i rzeszy ich obywateli na terenie Polski. Cytowany ,,ekspert” poruszył jednak temat Rosji i okazał się być w tym nie tylko skrajnym ignorantem, lecz jak na nowoczesnego analityka przystało, nie pokusił się choćby o odrobinę obiektywizmu. Analiza nieprzedstawiająca żadnej wartości literackiej nie przedstawiała również żadnej wartości intelektualnej, w związku z czym postanowiłem pastwić się nad akurat tym artykułem. Choć znając już teraz lepiej poziom wszystkich analiz ,,eksperta” doszedłem do wniosku, że mógłby on poruszyć dowolny temat, a byłaby to idealna dla mnie pożywka. Temat Rosji poruszony został zatem poniekąd przypadkiem, a uwagę czytelnika chciałem skupić na naszym zachodnim sąsiedzie.

      Reprezentuję generację urodzoną już w III Rzeczpospolitej i nie mogę podchodzić emocjonalnie do okresu Polskiej Republiki Ludowej. Napiszę może zatem pokrótce jak to widzę:

      Widzę zatem kraj oddany przez pełnych (jak zawsze) hipokryzji, pogardy i cynizmu Anglosasów w ręce Związku Radzieckiego. Związku, który nawiasem mówiąc, ci Anglosasi z początku finansowali i marzyli o jego jak najdłuższym utrzymaniu, w celu fizycznej eliminacji Rosjan. Wystarczy podkreślić fakt, że wśród pierwszych władz Związku Radzieckiego, Rosjanie stanowili zdecydowaną mniejszość; coś między pięcioma, a dziesięcioma procentami całości. To również Rosjanie w wyniku rewolucji bolszewickiej i dalszego istnienia Związku Radzieckiego utracili najwięcej, mianowicie: kilkadziesiąt milionów obywateli (w tym większość osób posiadających wyższe wykształcenie), ogromne bogactwa, dawną tożsamość, a przede wszystkim sporo ludzkiej godności. Mają zatem prawo nienawidzić komunistów o wiele bardziej niż my, gdyż skończyli w roku 1991 jako cień dawnego narodu – znarkotyzowani, zapijaczeni, zdegenerowani, zdemoralizowani, a przede wszystkim biedni, ubodzy duchowo i moralnie. Nie jestem w stanie wskrzesić w sobie wystarczającej nienawiści, by życzyć jakiemukolwiek narodowi, a przede wszystkim milionom niewinnych ludzi, takiego losu. Powtórzę: żadnemu. Bez względu na historię, wyznawaną wiarę, kolor skóry bądź jakikolwiek inny czynnik. Nie potrafię cieszyć się na myśl, że jacyś ludzie stracili życie rąbiąc drewno daleko za Uralem, a tylko dlatego, że światowym elitom zapragnęło się zniszczyć Imperium Rosyjskie, Imperium Osmańskie i Austro-Węgry, jako siły stojące na drodze do osiągnięcia przez nich monopolu na władzę w Europie i na Bliskim Wchodzie.

      Zatem, Polska zdradzona (co oczywiste) przez Zachód, trafiła w objęcia Związku Radzieckiego, utworzonego głównie z myślą o zniszczeniu Rosjan, a przy okazji także innych narodów słowiańskich. Straciliśmy w wyniku wojny wiele milionów obywateli, wymordowano nasze elity, ograbiono nas, a nasze miasta pozostawiono w ruinach. Byliśmy w tragicznej sytuacji. Widzę zatem, że mimo tragicznej sytuacji i multum błędów, Polska powoli przez te wszystkie lata podnosiła się z kolan. Zlikwidowano analfabetyzm, miliony ludzi uzyskały awans społeczny mogąc wyjechać do pracy do miasta, potrafiliśmy stworzyć przemysł i w miarę możliwości radziliśmy sobie z ogromnymi stratami, których nie doświadczyło wiele bogatszych od nas wcześniej państw. Nigdy też nie otrzymaliśmy żadnych odszkodowań wojennych, wszystko było zatem tworzone od zera. Tysiące szkół, dziesiątki szpitali, miliony mieszkań…

      Myślę, że wystarczyło ten system jedynie zmodyfikować. Zmienić ustrój państwa, usunąć skorumpowane i przesiąknięte agenturą władze, wprowadzić reformy monetarne, otworzyć nieco rynek, zmienić system podatkowy, prawo pracy, nie izolować się od świata, lecz dążyć mimo wszystko do jak największej samodzielności i samowystarczalności. Mieliśmy wtedy ku temu ogromny potencjał, który zmarnowaliśmy. Mogę obwiniać Rosjan, lecz Balcerowicz, Kuroń czy Michnik nie byli Rosjanami, a odebrali nam wszystko to, co pokolenia Polaków mozolnie budowały. Naturalnie mając na drodze wiele przeszkód, również ze strony władzy, ale nikt nie miał prawa oddać za bezcen własności tego narodu. Bo to wszystko: ziemia uprawna, kopalnie, fabryki, to była własność narodu właśnie. Polaków. Wszystko to zbudowali Polacy, a nie Rosjanie, ani nikt inny. MY i tylko MY mieliśmy, a także nadal mamy do tego niezbywalne prawo. Władze Związku Radzieckiego robiły wiele, lecz nie odebrały nam naszej dumy i godności. Polacy zachowali swą tożsamość, zachowali swoją historię, swój język i swoich bohaterów. A co pozwoliliby nam pozostawić wygrani Niemcy?

      Nie mam na tyle fachowej wiedzy, by analizować błędy gospodarcze z okresu Polskiej Republiki Ludowej. Nie uważam też, że wszystkimi jej władzami kierowała chęć budowy Polski, bo niestety każdy okupant tworzy zawsze kastę uprzywilejowanych. Analizuję jednak okres czasu w którym żyję i który oceniam obiektywnie. Bez zbędnych emocji i otoczki jakiejkolwiek ideologii, gdyż są one zbędne. Oceniam krótki okres czasu (zaledwie 26 lat), gdy Polskę bezlitośnie ograbiono i zniszczono. Czy można to porównać do okresu PRLowskiego? Czy naprawdę te dwie sytuacje łączy aż tak wiele, czy ten proces jest na tyle jednakowy, że widać tutaj ten sam schemat? Ja z jednej strony widzę często toporne i nieudolne wysiłki, lecz wysiłki kończące się często budową, a z drugiej strony widzę jedynie rozbiórkę.

      Owszem, gorszego położenia chyba mieć nie mogliśmy. Musimy jednak z tym żyć, radzić sobie z nim. Musimy zatem istnieć jako naród silny i niezależny. Myślę, że obaj wiemy mniej więcej, co należy uczynić, aby tak właśnie było.

      Endecja to echo przeszłości. Dziś identyfikuje się z nią jedna organizacja i nieliczni narodowcy oraz nacjonaliści rozproszeni w środowisku. Grupa ludzi, która dobrze wie, że Roman Dmowski podchodził do kwestii Rosji bardziej pragmatycznie, niż może się to z początku wydawać. Nie podróżował z pielgrzymką do Kremla trzymając bukiet kwiatów i czekoladki, lecz dostrzegał nadzieję w nastawieniu sporej części Rosjan. Później zmienił kurs z rosyjskiego na francuski. Czy z dzisiejszej perspektywy możemy powiedzieć, że się mylił? Nie bardziej od tych, którzy pokładali nadzieję w Prusach.

      W czasie rozbiorów mieliśmy tutaj zderzenie dwóch wizji: wizji intelektualistów, artystów i inżynierów, którzy wybielali obraz Polski i Polaków, powoli acz systematycznie pracujący na rzecz tego, by znieść represję i ostatecznie przywrócić Polsce niepodległość, jak i wizję ludzi, którzy swoimi działaniami jedynie represje pogłębili, wzbudzili w Rosjanach wiele nienawiści do naszego kraju, zaprzepaścili pracę tych pierwszych i utopili kraj we krwi.

      Dostrzegam jeden problem: czy Chiny byłyby aby na pewno lepsze?

      Pozdrawiam serdecznie

  2. „Nie zdziwiłbym się, gdyby wkrótce coś takiego nastąpiło. Bądź co bądź, to we współczesnej Polsce pogląd o konieczności sojuszu z Hitlerem i oddania korytarza (i czego tam jeszcze Hitler by zażądał) jest w pełni uprawnionym i szeroko dyskutowanym poglądem, podczas, gdy podnoszenie kwestii choćby tylko dogadania się z ZSRR stawia poza nawiasem dyskusji i naznacza piętnem zdrady.”
    http://www.eioba.pl/a/4t1w/polska-ma-sluzyc-ukrainie-i-szkodzic-rosji

  3. Zacznę od sprawy nagonki na prezydenta Putina. Aby ocenić Raka wystarczy zacytować wystąpienie Johna Swintona z 1880 roku:

    „…My, dziennikarze, jesteśmy wasalami, instrumentami w rękach bogaczy, którzy potajemnie spiskują i kierują wszystkim zza kulis! My jesteśmy ich marionetkami! To oni pociągają za sznurki, a my tańczymy! Nasz czas, nasz potencjał i nasze talenty są w rękach tych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami!
    http://www.wprost.pl/ar/405185/Jestesmy-intelektualnymi-prostytutkami/

    Czego można spodziewać się po intelektualnej prostytuce? Szczuje na Putina, bo za to jej/jemu płacą. Powód tej nagonki jest oczywisty – zamiast pozwolić na totalne rozszabrowanie majątku narodowego i „skarbów” Syberii prezydent Putin broni interesów Federacji Rosyjskiej, dobra i bezpieczeństwa jej mieszkańców, stoi na straży rosyjskiej racji stanu. I dlatego taka jest na niego nagonka z wykorzystaniem prostytutek intelektualnych – presstytutek.

    A teraz sprawa Niemiec. Nie to, że bronię Niemiec i Niemców, bo nie mam w tym żadnego interesu. Chodzi mi po prostu o fakty. Otóż nie każdy „obywatel Niemiec” jest Niemcem.
    Gospodarka niemiecka od początku lat 90-tych XX wieku poddana została zmasowanemu rozszabrowan… sorry, została „sprywatyzowana” (energetyka, poczta, telekomunikacja, szpitale, koleje, lotnictwo). Obecnie prywatyzuje się wodę pitną, lasy (duża ich część od zawsze była prywatna), komunikację miejską i co tam jeszcze pozostało nieprywatne. Polecam cykl artykułów (niestety tylko po niemiecku) pt. „Przegląd wypraw rabunkowych Rothschildów w powojennych Niemczech”:

    http://lupocattivoblog.com/2010/12/13/ein-uberblick-uber-rothschilds-raubzuge-im-deutschland-der-nachkriegszeit-1/
    Kolejne odcinki od 2 do 6 są na tej samej stronie internetowej.

    Co do „niemieckich mediów” w Niemczech – one tylko z nazwy są niemieckie. Do kogo należą najlepiej pokazała wściekła nagonka medialna na Güntera Grassa po opublikowaniu jego poematu „Co musi zostać powiedziane”.
    http://www.niemcy-online.pl/raporty/kultura/guenter-grass-co-musi-zostac-powiedziane-686

    Okrzyczano go wściekłym „antysemitą”, wrogiem Izraela. Nagle zaczęto wypominać mu to, że pod koniec wojny został przymusowo wcielony do Waffen SS. Tak więc to co nazywane jest niemieckie niekoniecznie niemieckie jest. I jako, że „niemieckie” media w Niemczech wcale nie są niemieckie, w niemieckich rękach, tak też i przejęte przez nie polskojęzyczne media nie są w niemieckich rękach. A w czyich – łatwo się domyślić. Wszak Swinton powiedział, że dziennikarze są wasalami bogaczy.

    Na koniec jeszcze przypomnę, że w Niemczech 7 milionów pracuje na głodowych pensjach.
    http://www.welt.de/politik/deutschland/article117585627/Sieben-Millionen-arbeiten-fuer-einen-Hungerlohn.html

    600 tys. gospodarstw domowych jest bez prądu – nie stać ich na płacenie rachunków.
    http://www.fr-online.de/wirtschaft/steigende-energiekosten-600-000-haushalten-wird-jaehrlich-strom-gesperrt,1472780,15041722.html

    Rzeczywiste zadłużenie Niemiec to nie 2 a 6 bilionów euro.
    http://www.welt.de/welt_print/politik/article6876369/Finanzexperte-6-2-Billionen-Euro-Staatsschulden.html

    Niemcy są niewypłacalnym bankrutem. Narasta margines biedy. Coraz więcej Niemców staje się tanimi „gastarbeiterami” we własnym kraju, w firmach, które tylko z nazwy są niemieckie. Niemcy są finansową, gospodarczą, medialną, polityczną i militarną kolonią władców pieniądza, giełd, banków i megakoncernów Kogo konkretnie – patrz – „Przegląd wypraw rabunkowych Rothschildów w powojennych Niemczech”.
    Nie bez znaczenia jest też to, że obecna kancleż Merkel (na miano kanclerz nie zasługuje), nim kancleżycą została brała udział w maju 2005 w zlocie Grupy Bilderberg. Był tam wówczas również ówczesny kancleż (też na miano kanclerza nie zasługuje) Schröder. Co pokazuje, gdzie ustalane są priorytety polityki „niemieckiej”.

    1. Nikt nie każe kochać, ani nawet lubić Władimira Putina. Jest zainteresowany tylko i wyłącznie interesem Rosji i każdy kto nie jest Rosjaninem, może się z pewnymi elementami jego polityki nie zgadzać. Jeśli ktoś Rosji wyjątkowo nie lubi, może się nie zgadzać w ogóle. Chodzi tutaj jednak o pewien obiektywizm, gdyż nie można tego człowieka oskarżyć o niszczenie Rosji i reprezentowanie interesów pozanarodowych. Nawet zachodni komentatorzy polityczni nie odmawiają prezydentowi Putinowi wielu sukcesów w odbudowie gospodarki Rosji, co ochoczo czynią Polacy. Zwłaszcza ci, którzy Rosji nigdy nie widzieli i na temat której nie mają najmniejszego pojęcia. Obojętnie czy Putin będzie rządził dobrze czy źle, oni i tak będą go atakować na wszelkie możliwe sposoby.

      Przede wszystkim staram się sugerować obecnymi realiami, a nie własnymi uprzedzeniami. Oczywiście, Niemcy są także kolonią i w tym kraju ma również miejsce bieda, lecz porównajmy Niemcy i Polskę, a ujrzymy znaczną różnicę kolonii i neokolonii. W kolonii buduje się drogi, szpitale, szkoły i fabryki. Pozwala się miejscowym na pewną samodzielność w niektórych kwestiach. Nie prowadzi się nad nimi ogromnego nadzoru. W neokolonii miejscowi nie mają kompletnie NIC do powiedzenia, również niczego nie posiadają, ani nie wolno im prowadzić prywatnych interesów. Statystycznie rzecz biorąc, wielu ,,biednych” Niemców, tak jak Włochów i Greków, ma więcej pieniędzy niż połowa Polaków. Dlatego też faktycznych Niemców stać na wykup polskiej ziemi i szykowanie jej na wszelki wypadek jako drogi ewakuacji, a Polaków nie stać nawet na jakąkolwiek drogę rezerwową.

      Przede wszystkim Niemcy mają do czynienia z Wielką Szulernią tak długo, że potrafią z nią pogrywać. Mogą być jednocześnie posłuszni i dbać na boku o swoje interesy. Mają wiele możliwości, jakich my nie posiadamy. Wiedzą czym jest niemiecki interes, nawet jeśli nie zawsze mogą go realizować. Tymczasem w Polsce wystarczy posłuchać młodzieżówki PO, aby dowiedzieć się, że Polska w Unii nie może i nie powinna mieć własnych interesów, bo to niszczy ich globalistczną wizję świata, która i tak nie ma szans na realizację.

      Poza tym nie zapominajmy, że Niemiec głodny to Niemiec groźny. Nie przyjdzie żebrać do nikogo, a weźmie sobie to siłą.

      Pozdrawiam

  4. Jest to także kwestia tego, jaki będzie ostateczny krach i kiedy on nastąpi. Elity mogą to wiedzieć, lecz nie obywatele. Wydaję mi się jednak (acz może się mylę), iż taki przeciętny Niemiec reprezentujący klasę średnią przewiduje prędzej, iż na miejscu jego kraju powstanie Kalifat i nowe Państwo Islamskie, a nie myśli o kryzysie mogącym znieść Unię z powierzchni ziemi. Ruchy Wielkiej Szulerni są widoczne dla takich jak my, lecz nie dla większości społeczeństwa. Tymczasem problemy z imigrantami są widoczne gołym okiem dla wszystkich. Pod tym względem niewątpliwie Polska jawić się musi wielu Niemcom jako raj… i trudno im się nawet dziwić. Nie myślą też, iż są częścią jakiegoś większego planu.

    Przede wszystkim prawdę o świecie odkrywa się powoli. Trzeba wiele rzeczy kwestionować, porównywać informacje i starać się myśleć samodzielnie. Rzeczy oczywiste dla nas, mianowicie wpływy Szulerów i ich plany, są dla 95% ludzi nie do pojęcia. Natomiast blisko połowa społeczeństwa w mniejszym lub większym stopniu zdaje sobie sprawę z tego, iż to Niemcy wiodą w Unii prym i nawet jeśli sami są ograbiani, to nie można porównywać skali tego zjawiska. Dla nich zatem staram się czynić ten pierwszy krok. Krok, który pozwala na bliższe przyjrzenie się sprawie, by po odkryciu drugiego dna naszła chęć by szukać dna trzeciego, czwartego i jeszcze kolejnych. Może czynię źle? Pozwala mi to jednak trafiać do szerszej gamy czytelników, miast ograniczać się do środowiska i tak tych spraw świadomego.

    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s