Od paru tygodni cały świat wprost szaleje i zwiastuje rychły koniec Tygrysa Wschodu, rzecz jasna starannie przy tym pomijając kwestię zasadniczą, jaką jest powód załamania na chińskiej giełdzie. Nie jest to oczywiście jedyny temat tabu. Choć byłem przez ten czas starannie wsłuchany w głos niejednego polskiego dziennikarza, to żaden z nich nie zająknął się na temat wspólnoty państw rozwijających się – BRICS. To zadziwiające, iż ścisłą współpracę krajów takich jak Chiny, Rosja, Indie, Brazylia i RPA, które mają na celu skończenie z dominacją grupy G7 i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, zwyczajnie pomija się, jakoby to te państwa stanowiły jedynie oddzielne byty, niepowiązane z sobą żadnymi szczególnymi interesami, a już tym bardziej nie tworzą one alternatywy dla lichwiarskiego systemu monetarnego i dla pożyczek uzależnionych od widzimisię MFW i Banku Światowego, które jak do tej pory nie pomogły swymi planami reform jeszcze żadnemu państwu.

 

BRICS w ocenie polskich mediów to jedynie fikcja i byt równie realny co duchy. Skoro tak, to nic dziwnego, iż nikt nie potrafi także udzielić sensownej odpowiedzi na pytanie, co tak właściwie dzieje się obecnie na chińskiej giełdzie.

 

Sytuacja ta, wbrew opinii dziennikarzy TVNu czy niemieckiego Onetu, nie jest wcale katastrofą dla Państwa Środka, a jest jedynie katastrofą dla spekulantów i panikarzy, których w Chinach jest nie mniej niż we Frankfurcie, w London City, a także na Wall Street. Katastrofą można nazwać obecny system monetarny i funkcjonowanie rynków finansowych, opartych jedynie na umowach społecznych i na oderwaniu ich kompletnie od jakiejkolwiek rzeczywistości.

 

Tym wielkim wydarzeniem, które jest od paru tygodni na ustach całego świata, nie jest wcale żadna gospodarcza tragedia, a jedynie płacz tzw. ,,inwestorów”, w innych sytuacjach zwanych dobitnie spekulantami, których wirtualne zyski zamienione zostały w mniej wirtualne straty. Sam obrót nieistniejącymi pieniędzmi, a także opieranie gospodarki jakiegokolwiek kraju na istniejących jedynie w komputerze akcjach i obligacjach, jest istotnie ogromną katastrofą i konsekwencją postanowień grupki zasiedlonych w Ameryce bankierów.

 

Nie jest to jednak katastrofa dla gospodarki Chin, a także nie powinna to być katastrofa dla podatników niezainteresowanych giełdą, choć niestety, ci ostatni mogą to z pewnością poczuć. Skoro gospodarka takich krajów jak Polska jest ściśle powiązana z czymś nie posiadającym obiektywnej wartości i uzależnia się od plotek oraz pogłosek zwyczajnych hazardzistów nie kierujących się logiką czy rachunkiem ekonomicznym, oczywistym jest, że podatnicy w naszym kraju, a także część dużych przedsiębiorstw, może odczuć ten kolejny już kryzys. Wielka Szulernia, jaką są światowe rynki finansowe, trafiła jednak kulą w płot, gdyż dla gospodarki Chin w dłuższej perspektywie czasu nie będzie to miało wielkiego znaczenia, a głównym punktem jej zainteresowania będzie eksport do Afryki i Ameryki Południowej, a także ogromne inwestycje na tych kontynentach, nie zaś straty spekulantów nad Menem i Tamizą.

 

Chiny szybko wygrzebią się z bagna w jakie wpakowała je międzynarodowa lichwa, o wiele szybciej niż wygrzebanie się z kryzysu zajęło Europie i Stanom Zjednoczonym. Panika na giełdach wzrośnie, a później opadnie i powoli wszystko zacznie wracać do (nie)realnej normy. Są jednak inne zagrożenia, które spędzają sen z powiek polskim dziennikarzom i politykom, a którymi straszą oni Polaków. Nieustannie największym z nich jest oczywiście Rosja.

 

Jest to kraj, który nie ma żadnych roszczeń terytorialnych wobec Polski. Mają je z kolei Niemcy i Ukraina, choć także Litwini są pod tym względem wyjątkowo nieprzewidywalni. Nasi koledzy z Wilna, którzy już tradycyjnie od dziesiątek lat każdą swoją porażkę, wymieranie własnego narodu i nieudacznictwo swych władz widzą jako skutki działań Polski i Polaków sprzed wieków, mogą nas jeszcze czymś zaskoczyć. Pocieszające jest chociaż to, że nie stanowimy jedynego społeczeństwa, jakim rządzą ogromne kompleksy.

 

Wracając jednak do nieustającego zagrożenia ze strony prezydenta Putina, który ma chociaż jakiś wpływ na decyzje podejmowane w swoim własnym kraju (w porównaniu do amerykańskiego prezydenta, który nie wygra wyborów bez złożenia rozmaitych obietnic dziesiątkom sponsorów z podejrzanych branż), to Rosja nie wydaje się być szczególnie zainteresowana Polską, ani drżącą ze strachu Estonią bądź Mołdawią. Po aneksji Krymu, co nie pozwoliło NATO na zniszczenie resztek Syrii pozostających jeszcze pod kontrolą Baszara Al-Asada walczącego z Państwem Islamskim, Rosja skupiła się na negocjacjach z Ukrainą i na rozwiązywaniu swoich problemów wewnętrznych, których ma nadzwyczaj sporo.

 

Nie widać z jej strony żadnych militarnych ruchów świadczących o przygotowywaniu tego kraju do aneksji jakiejkolwiek części Europy. Urojone wizje pseudo-prezydenta Poroszenki o rosyjskich czołgach na Ukrainie, czego nie są w stanie potwierdzić setki satelit w innej sytuacji zdolnych do zajrzenia każdej stojącej na ulicy kobiecie w dekolt, pozostawię tutaj bez komentarza. Mimo wszystko nie ma dnia, by w wieczornym wydaniu polskich wiadomości nie podawano informacji z Moskwy, jak na przykład sensacyjne i ogromne odkrycie drogich zegarków rzecznika Pieskowa, czy też wyrzucanie żywności z Europy, która dziwnym trafem znajduje się tam mimo sankcji, a nikt nie wspomina o marnowaniu milionów ton jedzenia w Europie w związku z restrykcjami Unii Berlińskiej.

 

Uaktualnienie 2017 (niemal po dwu latach od publikacji): choć rosyjskie czołgi powinny już być w Kijowie, Warszawie, Rydze, Wilnie, Tallinie, Tbilisi i nie wiedzieć jeszcze gdzie indziej, to ciągle ich nie ma. Co na to setki ekspertów, którzy mówili, że jest to kwestia dni, a ewentualnie paru miesięcy?

 

Urojona wizja zagrożenia jest w dodatku podsycana przez nowego polskiego prezydenta, który za nic mając wcześniejsze ustalenia i traktaty, chciałby przesuwać bazy wojskowe NATO jeszcze dalej na wschód. Polscy generałowie wielce się z tego powodu cieszą, gdyż będą mieli okazję do kolejnych zakupów niepotrzebnego nam i całkowicie ofensywnego sprzętu wojskowego. Jak to jest, że kraj, który nie potrafiłby w razie wojny zabezpieczyć choćby 3% swojego terytorium i nie posiada realnych zdolności obronnych, wydaje tyle miliardów na drogie zabawki ofensywne? Świadczy to jedynie o tym, iż Polska jest w sojuszu państw atakujących, a nie broniących się, jak mylnie mówi nam nazwa tegoż sojuszu. Mówi to nam także, że będziemy w gronie tych, którzy nie tylko staną na pierwszym froncie, lecz również doprowadzą do samego wojny wybuchu.

 

Co tak właściwie składa się na bezpieczeństwo Polski? Wbrew pozorom, nie jest to tylko armia czy mechanizmy pozwalające na przetrwanie cyklicznie pojawiających się w tym systemie kryzysów finansowych. Jednym z podstawowych elementów bezpieczeństwa każdego kraju, jest jego zaopatrzenie w wodę. Składa się to nie tylko na zapewnienie ludności wody pitnej, lecz także na rozsądną politykę środowiskową i infrastrukturalną. Polska pod tym względem jest w sytuacji niemalże tragicznej, gdyż od wielu dziesiątek lat nikt nie dba o wały przeciwpowodziowe, o zbiorniki retencyjne, śluzy czy kanały, a zarówno MSW jak i MSZ informują co jakiś czas o ,,strategicznej” współpracy z Izraelem… nie tylko cierpiącym na niedostatki wody pitnej, lecz także wysoce zainteresowanym w kontroli (poprzez spółki zarządzane przez oficerów wywiadu) wszelkich wodociągów i na sprywatyzowaniu światowych zasobów wodnych.

 

Na bezpieczeństwo państwa składa się sprawiedliwe i surowe prawo, a także sprawnie działające sądy i policję. Obecnie złamanie palca złodziejowi w trakcie jego włamania do naszego domu, kończy się większym wyrokiem dla osoby, która starała się bronić swoje życie i dobytek. Sądy zabierają dzieci pod byle pretekstem, a handel nimi stał się intratnym biznesem. Ponad to sędzia przejeżdżający pieszego na pasach i będący przy tym pod wpływem alkoholu, nie traci stanowiska i jest chroniony przez kolegów, kiedy w każdym kraju prawa choćby posiadanie przez niego kochanki skończyłoby się w najlepszym razie wykopaniem go ze stanowiska. W kraju z takim wymiarem sprawiedliwości obywatel nie czuje się bezpiecznie, szczególnie wiedząc, że dziesiątki ustaw wykluczają się wzajemnie i wszystko zależeć będzie od interpretacji pana w todze, którego coraz rzadziej obchodzi zarówno duch, jak i litera prawa.

 

Na bezpieczeństwo kraju składa się liczba łóżek szpitalnych, dostęp do podstawowej i zaawansowanej opieki zdrowotnej, a także liczba śmigłowców ratunkowych i wyszkolenie ratowników medycznych. Obecnie ratownictwo to, wbrew liberalnej zasadzie ,,co prywatne to działa” nie funkcjonuje jak powinno, a w karetkach ma się do często do czynienia z dentystami i osobami bez odpowiedniego przeszkolenia w zakresie ratowania życia i zdrowia pacjentów. Ponad to przyjęcie do lekarza stanowi już nie konstytucyjne prawo, a jest zwyczajną ruletką i coraz więcej Polaków zarabiających nawet poniżej średniej krajowej, jest zmuszonych do opłacenia prywatnych lekarzy, mimo odprowadzanych przez nich składek do NFZ.

 

Przykłady można mnożyć. Bezpieczeństwo kraju i jego obywateli to wiele czynników wpływających na siebie. To także wiedza o tym co czynić w przypadku zakażenia chemicznego bądź nalotu, jest to ilość schronów, przeszkolenie cywili, sprawność działania służb specjalnych, czy też pozostająca w posiadaniu państwa energetyka, wodociągi i infrastruktura. Mimo sporego budżetu, bezpieczeństwa Polakom nie zapewnia się w żadnym zakresie, a prawo łamie się na każdym kroku. Najlepszym tego przykładem są legalne sklepy z dopalaczami – mimo przyjętego prawa antynarkotykowego. Istotnie zatem, Polacy winni się bać, ale swojego ratownika medycznego, lekarza, powodzi, braku wody pitnej, ataku terrorystycznego, braku pracy, zakażenia żywności i powietrza, skażenia środowiska odpadami i zniszczenia resztek dóbr narodowych. Nie Rosji, Iranu, ani kryzysu spekulantów, którym nie udał się kolejny już atak na grupę BRICS.

 

Robert Grünholz

Reklamy

18 myśli na temat “O (nie)bezpieczeństwie

  1. Witaj Robercie,

    Bardzo ciekawy tekst. Dodam tylko od siebie, że najlepszym sposobem na lichwiarską międzynarodówkę jest instytucja kredytu społecznego. W szerszej perspektywie system finansowy w obecnej formie musi po prostu upaść – pytanie tylko brzmi, czy odbędzie się to na zasadzie rewolucji czy ewolucji?

    Co do naszego bezpieczeństwa, to tylko ostatni idiota może naiwnie wierzyć, że prowokowanie Rosji poprzez lokowanie w naszym kraju baz obcych wojsk jest właściwą polityką względem wschodniego sąsiada. Jeśli Rosja będzie w ten sposób prowokowana, to w końcu na serio wymierzy w nas rakiety, a Niemcy, Anglicy czy nawet Amerykanie nie będą umierać za Polskę i po staremu zostaniemy na placu boju sami. Polska potrzebuje zachodniego sprzętu, a nie żołnierzy – żołnierzy mamy swoich i odpowiednio przeszkoleni potrzebują tylko właściwego uzbrojenia. Skoro sami go nie jesteśmy w stanie wyprodukować, to tymczasowo należy to kupić. jedno jest pewne. na Kremlu musi panować takie przeświadczenie, że Polska w żaden sposób nie zagraża Rosji, ale w akcie obrony zrobi ewentualnemu napastnikowi drugi Wietnam, Koreę, Czeczenię wzięte razem do potęgi n-tej. Słowem z jednej strony nie wkurwiać niedźwiedzia, a z drugiej strony dać mu do zrozumienie, że w razie agresji zrobi mu się z dupy jesień średniowiecza. Z Rosją należy robić interesy, a nie wojnę. Cóż, obecny prezydent wpisuje się w pro banderowską politykę robienia na siłę z Rosji wroga i wymachiwania szabelką. Po tym jak widziałem Kaczyńskiego na tle banderowskich flag, nie miałem cienia wątpliwości, że tak właśnie ta polityka będzie wyglądać. banda idiotów i tyle – a może wcale nie idiotów a raczej świadomych szkodników. Okaże się.

    Serdecznie pozdrawiam, TF.

    1. Szanowny tie_fighterze,

      Kredytu społecznego Wielka Szulernia boi się jak ognia. Słusznie zresztą! Myślę, że jest to nawet postulat zdolny zjednoczyć wiele środowisk, które w normalnej sytuacji są sobie wrogie. Ja czekam do kolejnych obrad MFW, które odbędą się już niedługo. To od ich postanowień zależeć będzie, czy świat przejdzie rewolucję właśnie, czy też wejdziemy w nową przyszłość po dobroci.

      O tym, że Polska jest zdolna zrobić każdemu Wietnam czy Afganistan, muszą być przeświadczeni wszyscy: Amerykanie, Niemcy, Rosjanie, Ukraińcy, po prostu każdy. Elementem skutecznej polityki zagranicznej jest siła militarna danego państwa i jego zdolność do obrony, a także ataku. Przy czym nie sądzę byśmy potrzebowali zachodniego sprzętu. Owszem, nie jesteśmy sami w stanie stworzyć myśliwców i czołgów najnowszej generacji, lecz do obrony wystarczy nam znacznie mniej: artyleria, rakiety, setki tysięcy ręcznych wyrzutni pocisków p-pancernych i p-lotniczych, karabiny, a także wspierająca cywili wyszkolonych w prowadzeniu działań partyzanckich armia zawodowa z porządnymi transporterami i sprzętem zdolnym do niszczenia każdego wschodniego i zachodniego cacka. Oczywiście, dobrze by było panować w powietrzu i mieć z tysiąc nowoczesnych czołgów, ale ile to kosztuje, a ile kosztuje OT? Takie zabawki mogą być co najwyżej dodatkiem, który pomógłby rozrywać siły przeciwnika na strzępy, no i żeby nasze ewentualne groźby ofensywy były nieco bardziej realne. Kupić można je też od innych partnerów – są Czesi, Szwedzi, Włosi, Francuzi i inni.

      Tak czy inaczej, pewna część ludzi po prostu nigdy nie zrozumie jakim sposobem myślenia cechują się Rosjanie, Niemcy czy Amerykanie. A to zrozumienie kultury politycznej każdego kraju jest kluczem do zrozumienia jaką politykę powinniśmy wobec niego stosować.

      Pozdrawiam serdecznie

      1. Szanowny Robercie,

        Aby zrozumieć swoich sąsiadów należy w pierwszej kolejności porozumiewać się z nimi za pomocą uniwersalnych nośników informacji. Czyli językiem biznesu. Jak mawiał Grzegorz Braun ” Więcej firm spedycyjnych, mniej korpusów ekspedycyjnych”. A mając dobre relacje gospodarcze z sąsiadami, oddalamy od siebie widmo wojny z nimi. Jeśli do tego dołączyć zwarty system odstraszania, mamy gwarancję świętego spokoju. Tymczasem nasi rządzący robią absolutnie wszystko, żeby nas skonfliktować z Rosją i to w imię czego? W imię podlizywania się pomiotom banderowskich rezunów na Ukrainie. Czy taki Duda tego nie rozumie? Czy nie chce rozumieć? Nie chcę już tu cytować skądinąd słusznej konkluzji niesławnego bufona Sikorskiego, o robieniu Amerykanom laski za free.

        Co do samej doktryny wojennej, to myślę, że bez przewagi w powietrzu nie da się skutecznie prowadzić działań obronnych, a już w szczególności zaczepnych. Nie każdy statek powietrzny da się tak łatwo zestrzelić, czego przykładem może być znikoma skuteczność baterii przeciwlotniczych w czasie obu wojen w Iraku. Aby zneutralizować przeciwnika w powietrzu należy go wybić w bezpośredniej walce, bo jeśli obie strony dysponują podobnymi środkami zakłócania urządzeń naprowadzających, to zostaje tylko otwarcie ognia z wielolufowych działek w bezpośrednim kontakcie bojowym. Ciągle się zastanawiam nad hipotetyczną sytuacją, w której dochodzi do konfrontacji 100 samolotów F22 Raptor z 1000 -em Migów 29. Która doktryna taktyczna okazałaby się skuteczniejsza? Bardzo drogie technologiczne cudeńka w małej liczbie, czy stosunkowo prymitywne, ale tanie w produkcji i proste w obsłudze Migi w ilościach hurtowych? Ciekawy temat do rozważań.

        Serdecznie pozdrawiam, TF.

      2. Czcigodny tie_fighterze,

        Sądzę, że prezydent nie chce tego zrozumieć. Tak najzwyczajniej w świecie nie przychodzi mu to do głowy. Gdyż nie wierzę, że charyzmatyczny człowiek, który zdobył większość głosów w wyborach, nie jest w stanie w swej własnej partii zgromadzić jakiegoś stronnictwa i zerwać z okrzykami prezesa na Majdanie. Po prostu albo nie ma w tej kwestii zielonego pojęcia, albo nie chce tego robić, czyli tak czy inaczej: znowu wybrano źle. Dla lepszego zrozumienia Rosjan zawsze polecam Konecznego, a skoro Anglosasi kierują się jedynie kultem korzyści materialnej, to OCZYWISTYM jest, iż nie zrobią nic będącego faktycznie w interesie Polski. Skończmy z naiwnością w tej polityce!

        Przewaga w powietrzu jest pożądana, wręcz wskazana. Musimy wtedy jednak, jak słusznie piszesz, zdecydować jaka doktryna lepiej się sprawdzi: przygotować lotniska, pasy rezerwowe, składy paliwa, wyszkolić pilotów, no i zadbać o skuteczną broń elektroniczną. To zajmuje wiele czasu i wymaga wiele pieniędzy. Dlatego też sądzę, że w pierwszej kolejności można zadbać o inne rzeczy, by przez kolejne 15-20 lat przygotowań nowej armii i doktryny nie być w praktyce bezbronnymi. W sumie ciężko zaktualizować informacje w zakresie naziemnej obrony przeciwlotniczej i jej skuteczności. Irackie systemy były przestarzałe, a nie tylko Rosja posiada już nowsze. Pamiętasz pewnie incydent na Morzu Czarnym z wyłączeniem elektroniki amerykańskiego okrętu? To kolejna wskazówka. Bądź też coś z ostatniej chwili: izraelski F16 zestrzelony przez syryjskie S300. Czy ten system dałby radę MIG-31 albo F22? Jestem amatorem w kwestiach wojskowych i ciężko mi to stwierdzić z całą pewnością, jednakowoż Izrael skutecznie tworzy wiele poziomów obrony swej przestrzeni lotniczej i większość rakiet zestrzeliwuje. Ich systemy obrony lotnisk i baz są jeszcze bardziej zaawansowane. Czy zatem można z ziemi skutecznie razić wroga w powietrzu? Nie na tyle, by ograniczać się tylko do tego. Lecz Obrona Terytorialna, nowoczesne transportery, czołgi, ręczne wyrzutnie, śmigłowce… To wszystko jest nie tylko równie istotne, ale i możliwe prędzej do zorganizowania. Świetnie byłoby panować w powietrzu, lecz bierzmy pod uwagę może nie tyle co koszta (bo pieniądze zawsze się znajdą), a sam czas i wymagania logistyczne.

        Pozdrawiam

  2. Re;Australia robi szeroką akcję uświadamiającą w mediach odnośnie fluoru ! ! !
    OGÓLNONARODOWE TRUCIE POLAKÓW FLUOREM ! ! !
    WYRZUĆ PASTĘ DO ZĘBÓW Z FLUOREM ! Co za perfidia w niszczeniu ludzi ? ! Nie można w sklepach dostać pasty do zębów bez fluoru !
    W pastach do zębów na opakowaniu w opisie użycia jest ostrzeżenie,że zwiększona dawka pasty jest szkodliwa,dowód na to, który sam się nasuwa.
    Niektóre są wręcz rakotwórcze .Tylko niedobór BIAŁKA powoduje
    próchnicę zębów .Nie ma mozliwości zbadania jaka jest ilości fluoru w organiżmie .Fluor codziennie przyjmujemy z wodą z kranu, jedzeniem, herbatą. Jest w glebie, unosi się w powietrzu. Gdy w organizmie jest go zbyt wiele, odkłada się w kościach, zwiększając ich łamliwość. Uszkadza też nerki, zmniejsza odporność na infekcje, sprzyja rozwojowi alergii, ostrzega dr n. med. Danuta Myłek, alergolog i dermatolog. Poza tym, fluor wiąże magnez, co sprzyja zawałom serca, przyczynia się też do rozwoju depresji, bo pogarsza funkcjonowanie układu nerwowego. Zęby „przekarmione” tym pierwiastkiem pokrywają się żółtawym nalotem , a potem w paście do zębów szkodzi zdrowiu.Fluoryzacja zębów dzieci w szkołach ,jest dalej przeprowadzana.Niemcy w obozach koncentracyjnych ,aby ludzie się nie buntowali do mordowania i otumaniania ludzi używali FLUORU .W internecie można znależć wiele opisów o fluorze .Wodociągi polskie przejmuje obcy kapltał, będzie dalsze trucie FLUOREM ! ! ! Główny Inspektorat Sanitarny nie kontroluje tego, nie zabrania i nie upowszechnia tych wiadomości. Pasty do zębów bez fluoru należy zamawiać w aptekach . UŻYWANIE FLUORU MUSI BYĆ KARANE ! NIE DAJ SIĘ ZNISZCZYĆ ! PRZEKAŻ DALEJ ! ! !
    Re;Australia robi szeroką akcję uświadamiającą w mediach odnośnie fluoru, my nie mamy szans bo media nie polskie. Ja wywaliłam pastę elmex miesiąc temu. Dużo wiadomości tego typu jest na stronie dakowski.pl , ale czytając wszystko można się załamać. Wychodzi na to, że ani jeść, ani pić, ani żyć…Gdzieś czytałam, że pastą zęby czyścić 2x w tygodniu, w pozostałe dni sodą oczyszczoną. Pozdrawiam i dzięki za info.

    1. Też o tym słyszałem.
      Można stosować pasty do zębów przeznaczone dla dzieci do lat trzech. One nie zawierają fluoru. Sami takich używamy i do tego mają pyszny owocowy smak.

    2. Hmm, można także samemu wytwarzać pastę, nie jest to trudne i póżniej znajdę recepty. Jest także pasta szałwiowa bez fluoru, o ile komuś nie przeszkadza jej zapach. Problemem istotnym jest nadmiar fluoru w wodzie pitnej, ale czy są realne sposoby na jej oczyszczanie w warunkach domowych?

      1. „Problemem istotnym jest nadmiar fluoru w wodzie pitnej, ale czy są realne sposoby na jej oczyszczanie w warunkach domowych?”

        Być może filtry węglowe lub jakieś inne. Tu by trzeba spytać Starego Niedźwiedzia, albowiem zanim zaczął wykładać informatykę, wykładał chemię na wydziale inżynierii chemicznej na Politechnice.

  3. Bardzo rozsądny tekst. Dobre wyczucie realiów i kolportowanych dezinformacji. Mam problem tylko z dwoma stwierdzeniami. Wiem, że używasz Robercie często jawnej lub ukrytej ironii. Napisałeś o „aneksji” Krymu przez Rosję. Czy było to stwierdzenie ironiczne? Pytam, bo w sumie Rosja nie najechała Krymu siłą, nie podbiła go wbrew woli mieszkańców Krymu. To oni chcieli spowrotem do Rosji. Całym Krymem. To nie była aneksja a powrót do macierzy. Albo inkorporacja z woli mieszkańców. Ale w żadnym wypadku nie aneksja.

    Druga sprawa – piszesz o Unii Berlińskiej. Mam z tym problem, bo Berlin sam podlega pod Waszyngton i Telawiw (prezydęci i kancleże Niemiec od dziesięcioleci powtarzają jak mantrę, że bezpieczeństwo Izraela jest racją stanu Niemiec, a raczej BRD GmbH). Przede wszystkim Berlin podlega pod Grupę Bilderberga i jej liderów i ideologów – wiesz kogo. Tych z dużą kasą. Przedstawiciele Bilderbergów sami przyznali, że Unia Bilderbergowska (nazywam ją jewrounią) to ich pomysł. Dominująca rola Berlina w jewrounii to tylko matrix. Należy zbadać, kto faktycznie rządzi Berlinem i w Berlinie. A tam rządzą ci co mają swoje gabinety we Frankfurcie nad Menem, w City of London i na Wall Street. Berlin jedynie realizuje ich wytyczne.
    Pisząc o Unii Berlińskiej sugerujesz, że Berlin rządzi w jewrounii. A tymczasem on sam jest pod zarządem władców pieniądza, giełd, banków i megakoncernów.

    1. Dziękuję za odwiedziny i ciekawe komentarze.

      Stwierdzenie ,,aneksja Krymu” jest zakłamanym pojęciem używanym przez, jak to sam ujmujesz, presstytutki i chętnie go używam w tym kontekście, gdyż każda świadoma pewnych spraw osoba jest w stanie stwierdzić, że skoro można w centrum Bałkanów utworzyć quasi-państwo marionetkę, centrum przestępczości i terroryzmu (to wszystko bez jakiegokolwiek referendum). to twierdzenie o okupacji Krymu jest zwyczajną hipokryzją, a jego ludność miała konkretne podstawy by uwolnić się z objęć ukraińskiej oligarchii. W każdym razie Rosja ma do Krymu większe prawo, niż Albańczycy do Kosowa.

      Przede wszystkim pojęcie ,,Unia Berlińska” świadczyć ma o braku jedności i solidarności europejskiej, o których mówi się tak wiele. Pozwala dostrzec, że gdy polskie stocznie upadają, te niemieckie (czy też ,,niemieckie”) są dofinansowywane i zbierają zyski. Niszczy to przeświadczenie, iż interesy różnych krajów w Unii są reprezentowane tak samo przez PE i KE. Nie zmienia to faktu, że od prawie trzystu lat Niemcy są pod kontrolą Wielkiej Szulerni i wykorzystuje się ich zapędy imperialistyczne. Dlaczego jednak tak jest? Z ich własnej winy. Do nich Szulernia nie przyszła siłą żądając posłuszeństwa – oni sami tego pragnęli i zbierają żniwo swej dawnej decyzji.

      Ponad to w Niemczech są siły z poważnymi wpływami, a zainteresowane realizacją interesów tego kraju i społeczeństwa. Takiej siły nie ma obecnie w Polsce. Niemcy mogą na boku przygotowywać swoje plany rezerwowe, grać na nosie Szulerni i udawać posłuszeństwo, gdyż mają wiele wpływów, pieniędzy i sposobność, jaką jest słabość finansjery. Świadczy o tym szczególnie kolonizacja Polski, jako plan ucieczki na wypadek utraty resztek samodzielności i problemów z imigrantami. Jak na marionetki zrobili się wyjątkowo sprytni i grają na czas… A Wielka Szulernia to wyższy poziom wtajemniczenia i wielu czytelników do tego dojść musi już na własną rękę, z pomocą mych delikatnych sugestii.

      Pozdrawiam

  4. Witam

    Generalnie cały wpis na duży plus, z jednym wyjątkiem.
    Wsparcie rosyjskich BGB na Ukrainie było i jest to potwierdzone.
    To, że nie było zdjęć satelitarnych o niczym nie świadczy, a mówi raczej tylko o jednym, USA nie chciało przekazać tych fotek stronie ukraińskiej. Dlaczego to chyba jasne zaraz by mięli je Rosjanie, pewnikiem zanim zobaczyłyby je ukraińskie media. Nie wiem czy Szanowny widział na YT reportaż pewnego Brytyjczyka wesoło brykającego na T72 B3 pośród kompanii tych czołgów. Takiego sprzętu Ukraina nie posiadała. Polecam prześledzić ten wątek na forum Militarium.

    http://forum.militarium.net/viewtopic.php?f=6&t=7304

    Z poważaniem

    mg

    1. Chętnie prześledzę wątek, lecz mam mimo wszystko wątpliwości.

      Przede wszystkim pomoc separatystom zapewnia Czeczenia, a także cała masa wpływowych darczyńców, którzy mają dojścia w armii. Nie widzę jednak niczego dziwnego w tym, iż przy każdej wojnie znajdują się ci, którzy wzbogacają się dzięki wspomaganiu obu stron konfliktu. Tak było od zawsze. Ponad to wielu Rosjan, którzy służyli wcześniej w armii, wyruszyło na ten konflikt. Są tysiące ludzi, którzy chcą tam walczyć dobrowolnie. Czy kogoś to dziwi?

      Ponad to różnicę istotną stanowi fakt, czy Rosja dostarcza separatystom uzbrojenia, czy wysyła tam swoje wojska. Podejrzewam, że gdyby armia ukraińska miała walczyć z żołnierzami Federacji, to ten konflikt już dawno by się skończył. Wysyłanie uzbrojenia to zupełnie inna bajka, gdyż drugą stronę wspiera np. Polska i Stany Zjednoczone. Anglosasi to hipokryci, lecz my nie musimy ich naśladować. Każdy kraj wspiera swoją stronę, lecz nie widziałem jak do tej pory faktycznych dowodów na obecność rosyjskich wojsk, prócz majaczeń paru Ukraińców, które chwile potem dementują inni Ukraińcy (czego to już media nie podają).

      Nawet jeśli się mylę i przekonam się o tym z wątku, to nie jest to ani dziwne, ani zaskakujące, ani sprzeczne z czymkolwiek. Ukraińcy dostają z Zachodu sprzęt, który potem oficerowie przehandlowują za kilka skrzynek wódki. Co najmniej połowa wysyłanego tam uzbrojenia idzie na czarny rynek, gdyż połowa armii jest skorumpowana, zdegenerowana i skrajnie zapijaczona. Widocznie separatyści potrafią ze swojego sprzętu robić znacznie lepszy użytek.

      Pierwsze co umiera na wojnie to prawda.

      Pozdrawiam

  5. Edgar Cayce o Rosji i USA Przypomnę tylko, ………… w filmie pokazano uzbrojonych po zęby ludzi ze Stanów przeprowadzających operację ograbiania wolnych, ale (militarnie) słabych tubylców z fantastycznej planety Pandora, we wnętrzu której znajdują się pokłady cennego minerału. Jednakże Pandora potrafiła się obronić przed agresorami. Kto to może zrobić, będący słabym i przytłoczonym w rzeczywistości, a nie w filmie sci-fi?

    Edgar Cayce daje odpowiedź na to niełatwe pytanie, w już tu powołanym Odczycie 3976-29 z dnia 22.VI.1944 roku:

    Z Rosji przyjdzie nadzieja dla świata; ale nie od komunizmu, czy bolszewizmu, nie, ale z wolnej Rosji. Każdy człowiek wtedy będzie żył dla swego współbrata…

    Trzeba powiedzieć, że w tej frazie znajduje się głęboki sens. W mentalności Rosjan (do których odnoszą się nie tylko Rosjanie) zawsze odnosiła się ta myśl: żyć nie tylko dla pieniędzy, ale dla czegoś większego – przyjaźni, powszechnego szczęścia, dla ludzi. wystarczy wspomnieć nasze bajki, przekazania, powiedzenia: „Pieniądze szczęścia nie dają”, „Zgiń samemu, pomagając towarzyszowi”, „Nie miej 100 rubli, miej 100 przyjaciół”…

    Jeśli na Zachodzie, a szczególnie w USA zawsze królował kult pieniądza i indywidualizmu, to w Rosji naród żył „dla świata”, tzn. był cząstka społeczeństwa. I ludzie skłaniali się zawsze ku czemuś wyższemu. Nieprzypadkowo nasza rosyjska literatura z jej duchowymi skarbami – ideami i myślami – Czechow, Tołstoj, Dostojewski – do dziś dnia stanowi wskazówkę dla całego świata.

    Siła – w prawdzie

    Cayce mówił:

    Misja narodów słowiańskich polega na tym, żeby zmienić jakość ludzkich stosunków interpersonalnych, wyzwolić je od egoizmu i innych materialnych wad, i ustanowić je na nowej bazie – miłości, wierze i mądrości.

    Rosjanie będą bardzo silnymi i zawsze chętnymi do pomocy słabym. Mamy masą przykładów na to w naszej historii. Można wspomnieć tutaj wiele wydarzeń historycznych, pokazujących różnicę pomiędzy mentalnością Rosji a Zachodu, ale ograniczę się tu do jednego, i wszystko stanie się zrozumiałe. Zwycięstwo nad faszyzmem w II Wojnie Światowej – czyją krwią było ono okupione, wszyscy wiedzą.

    [Owszem to prawda, tylko nie zapominajmy, że pierwej Sowieci podpisali z Hitlerem haniebny pakt, na mocy którego dokonano IV Rozbioru Polski i wielu zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, wraz z hitlerowską III Rzeszą. Inną rzeczą jest to, że ani Stalin ani nikt z jego otoczenia nie był Rosjaninem z czystej krwi, a przede wszystkim przedstawiciele mniejszości narodowych w ZSRR, które odkupiły swe winy rosyjską krwią, co napisał w jednej ze swych demaskatorskich książek renegat z GRU Wiktor Suworow – przyp. tłum.]

    Nawet w szalonych latach 90., kiedy Rosję zaczęto rozkradać i mordować – to w głębi narodu pozostało coś nadzwyczajnego. Przypomnijcie sobie filmy „Brat-1” i „Brat-2” – ich popularność w naszym kraju mówi o tym, że idee zawarte w tym filmie odbiły się echem w sercach milionów ludzi.

    Kadr z filmu „Brat”, którego popularność sięgnęła szczytów

    Jest to film o tym, jak to Daniła Bagrow usiłuje znaleźć sprawiedliwość, przy czym w drugim filmie – w USA. Jest samotny, w Rosji bałagan i bandytyzm i nie ma czym się oprzeć. Daniła działa wbrew prawom, ale wciąż szuka swej prawdy.

    Przypomnijcie sobie cytat z tego filmu:

    No powiedz mi Amerykańcu, w czym zawiera się siła? Czy w pieniądzach? Oto brat mówi, że w pieniądzach. Masz kupę kasy i co z tego? Myślę, że siła leży w prawdzie: kto ma prawdę, ten silniejszy! Oszukałeś kogoś, nagrabiłeś kasy i co – stałeś się silniejszy? Nie, nie stałeś się, bo nie stoi za tobą prawda! Prawda jest za tym, kogo oszukałeś. Czyli to on jest silniejszy!

    Teraz wiele się zmieniło, nasz kraj się obudził, poczuł swoją siłę i nasza prawda ma swe podstawy. I wiele narodów poczuło, że może związać swoją przyszłość z Rosją – wszystko tak, jak przedstawiał to Cayce:

    Odczyt 3976-10, z dnia 8.II.1932 roku:
    W religijnym rozwoju Rosji leży nadzieja dla świata. Naród albo grupa narodów, które będą najbliższe w stosunkach z Rosją, mogą żyć lepiej, powoli zmieniając warunki życia na lepsze na całym świecie.

    Nieco potem Cayce powiedział tak:

    Odczyt 452-6, z dnia 29.XI.1932 roku:
    Zmiany nadchodzą, możecie być spokojni, to będzie ewolucja albo rewolucja w ideach myśli religijnej. Podstawy do tego w każdym razie wyjdą z Rosji; to nie będzie komunizm, ale to o czym uczył Chrystus – jego wersja komunizmu.

    [Ciekawe, bo o czymś podobnym jako o rewolucji młodości w kontekście New Age pisze także sir Brinsley le Poer-Trench w książce „Operacja Ziemia”, gdzie pisze on tak:

    Wielu ludzi ze starszego pokolenia spogląda z niepokojem na wzrastającą młodzież, która odbija się od ich towarzystwa. Ci rebelianci przeciwko egzystującemu establishmentowi noszą długie włosy, często do ramion i kolorowe, niecodzienne stroje. A przecież wielu z nich nie wie, że za czasów Karola I długie włosy były szczytem elegancji i mody, co łatwo można sprawdzić w każdym sądzie.
    „Odrzuceni” od społeczeństwa młodzi ludzie znani są dzisiaj pod nazwami Beatników, Dzieci Kwiatów i Hippisów. Jednakże od pewnego czasu zarówno krytycy jak i sympatycy ze starszego pokolenia zdali sobie sprawę z tego, że to ci właśnie „młodzi gniewni” zajmą kiedyś miejsce w ogniwach decydenckich. W ostatnim z serii trzech interesujących artykułów, ich autorka Sheila More napisała tak: …Wielu z nich idealizuje antyczne wartości duchowe i ogłasza przeżytek wyższych klas. Drudzy pracują na roli, starając się żyć bliżej natury dążąc do samowystarczalności.[…] Przez świat przetoczy się potężna rewolucja młodości… – przyp. tłum.]

    Centrum świata

    Ciekawą rzeczą jest iż Cayce twierdził, że Rosja będzie nowym centrum świata. A do tego jeszcze to, że Amerykanie i Rosjanie będą się przyjaźnić:

    Z Rosji przyjdzie nowa nadzieja dla świata. Czy wiadomo, czego? Przyjaźń z narodem, na pieniądzach którego napisano: „W Bogu nasza ufność” – In God we Trust… (napis na banknotach dolarów USA – przyp. aut.)

    Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że Cayce ma na myśli zmiany w rządzie USA, pojawią się inne siły, które będą rozumieć „w czym jest siła”.

    Ale nie tylko o to chodzi – według słów proroka – USA oczekują prawdziwe trudności i mieszkańcom Ameryki przyjdzie – czy tego chcą czy nie – przyjaźnić się z Rosjanami. Zresztą już dochodzi do tego, że najbardziej doinformowani Amerykanie zwracają się do naszego kraju, ze wspomnę tylko byłego pracownika CIA i NSA Edwarda Snowdena, który uciekł do Rosji, bowiem nie zgadzał się z polityką Stanów Zjednoczonych. …………..

  6. Rosja nie ma żadnych roszczeń terytorialnych wobec Polski. Mają je z kolei Niemcy i Ukraina, To trzeba powtarzać jak mantrę!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s