Cały czas trwa kampania dezinformacyjna mająca na celu wzbudzenie w mieszkańcach Europy współczucia wobec imigrantów. Eksperci nie mogąc dłużej zaprzeczać temu, że większość z nich to mężczyźni w sile wieku, twierdzą od pewnego czasu, iż po prostu „torują oni drogę” swoim rodzinom, które pozostają w krajach ogarniętych wojną. Jaki mężczyzna zostawia kobietę czy dzieci w epicentrum działań wojennych, by samemu wyruszyć na roszczeniową wycieczkę po Europie, tego nie musimy rozumieć. Dlaczego nie bierze broni do ręki, by walczyć z okupantem albo dlaczego nie zostaje w Turcji, gdzie przecież nie toczy się żadna wojna, tego również rozumieć nie musimy. Wszakże pytanie imigrantów szturmujących granice Europy o to kim są, skąd pochodzą i jaką religię wyznają, jest po prostu rasistowskie, a to w większości krajów Unii przestępstwo gorsze od gwałtu czy kradzieży. Wyszła też na jaw afera ze zdjęciem martwego dziecka na plaży, które okazało się być przeniesione na brzeg, by wywołać w ludziach więcej empatii. O tym media nie poinformowały, choć zdjęcia tego przestały już używać.

 

W związku z tym coraz mniej Europejczyków zadaje niewygodne pytania, by miast tego zagłosować na ugrupowania skrajnie anty imigranckie i eurosceptyczne. Rządzący strzelają sobie tym samym w stopę, gdyż brak zdecydowanych działań z ich strony jest paliwem dla partii zdolnych do zburzenia obowiązującego w Europie porządku. Jak inaczej mogło się jednak skończyć prowadzenie tak skrajnie nieodpowiedzialnej polityki?

 

Polityk mieszkający na strzeżonym osiedlu i będący chronionym przez państwowe służby, nie musi obawiać się tego, że część imigrantów okaże się zatwardziałymi kryminalistami albo terrorystami Państwa Islamskiego. Jakakolwiek podwyżka podatków go nie dotyczy, a za programy „asymilacyjne” zapłacą najbiedniejsi. Nie dotyczy nic z tego także dziennikarzy ani celebrytów, kompletnie oderwanych od rzeczywistości. Ciężko jednak wymagać od jakiegoś wyjącego ćwierćinteligenta, który zarabia sto tysięcy za występ w jednej reklamie, by rozumiał potrzeby, zastrzeżenia i poglądy większości społeczeństwa. Mimo to, właśnie ON przez media ukazywany jest jako autorytet w każdej możliwej kwestii i ma za zadanie wzbudzać w ludziach współczucie wobec tych, których on sam się boi i nigdy nie przyjąłby ich pod swój dach. Nie bez powodu autorytet we wszelkim rodzaju spraw, Lech Wałęsa, szybko wycofał się ze swej obietnicy przyjęcia paru uchodźców do swojego domu. Ten cyniczny bubek odniósł jednak zamierzony sukces: o jego deklaracji dowiedzieli się wszyscy, a o wycofaniu się z niej dowiedzieli się już nieliczni.

 

Rzecz jasna, w większości przypadków wystarczy przyjrzeć się największym „aktywistom” będącym za przyjęciem dowolnej liczby imigrantów: Janusz Ostrowski będący prezesem Hegel and Marks Society in Warsaw, a także członek Forum Żydów Polskich, Kinga Gorbacz pracująca w Globe Business Media Group, czy też Sylwia Peci z Banku Światowego. Wszystkie te akcje wspierają media z niemieckiej grupy Ringier Axel Springer, między innymi: Gazeta Wyborcza, Onet, Newsweek, Fakt, Interia i wiele innych tytułów. Same tuzy dziennikarskiej elity jak Tomasz Lis, Sławomir Sierakowski czy Monika Olejnik, prezentujące najwyższy poziom zawodowego obiektywizmu i profesjonalizmu. Wszystko powinno być chyba zatem jasne?

 

Jakkolwiek celebryci, dziennikarze i politycy nie staraliby się przekonać ludzi do przyjęcia niekontrolowanej rzeszy imigrantów ekonomicznych (bo przecież uchodźców wśród nich jest tyle, co kot napłakał), społeczeństwa Europy posiadają jeszcze odrobinę instynktu samozachowawczego i domagają się chociaż kontrolowania tożsamości tych, którzy nielegalnie przekraczają granice Unii. W praktyce wygląda to tak, że większość z imigrantów nie posiada żadnych dokumentów, a wiele aktów chrztu jest podrabianych. W tej sytuacji wiele osób pokłada nadzieje w służbach specjalnych, choć jest to nadzieja wysoce złudna.

 

Przyjrzyjmy się samej Polsce: służby kierownicze naszej Agencji Wywiadu składają się w znacznej większości z ludzi, którzy nigdy nie pracowali poza granicami naszego państwa. Kluczowe decyzje podejmują zatem osoby z zerowym doświadczeniem w prowadzeniu działań wywiadowczych, za to świetnie wyszkolone w siedzeniu przed biurkiem. Z kolei Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego już od paru lat intensywnie zwalcza wszystkich Polaków, których cechuje faktycznie patriotyczna postawa i co stanowi pretekst do infiltracji ich środowisk, lecz boi się podejmowania jakichkolwiek działań np. wobec środowisk banderowskich. Ich doświadczenie i służba interesom Polski (głównie przez podsłuchy i pośredniczenie w nielegalnych interesach polityków z biznesmenami) są doprawdy zdumiewające i możemy czuć się dzięki temu bezpiecznie.

 

Czy jednak dziwi to kogokolwiek z nas? Wszakże Polska jest krajem w którym GUS podaje średnie zarobki mieszkańców na podstawie grupy osób otrzymujących wynagrodzenia na etatach w firmach i instytucjach, które zatrudniają minimum siedem osób. Za średnią krajową odpowiadają zatem urzędnicy, górnicy czy pracownicy wymiaru sprawiedliwości, a nie mali przedsiębiorcy czy osoby pracujące na tzw. ,,śmieciówkach”. Skoro za obliczanie średniej płacy w Polsce odpowiada zaledwie ćwierć rynku pracy, to wiemy już też skąd rozbieżność w statystykach ze znanymi nam realiami.

 

Polskie samorządy są obecnie zadłużone na 72 miliardy złotych. Jest to w głównej mierze wynik rozmaitych inwestycji współfinansowanych ze wspólnej kiesy europejskich podatników, do których wliczają się lotniska bez stałych przewoźników i pasażerów, a także aquaparki w pipidówach i wiaty śmietnikowe, mimo braku stosownych regulacji jeśli chodzi o wywóz, segregację i obróbkę śmieci. Te same samorządy mają teraz przyjmować imigrantów, przez co ponownie zadłużą się w rozmaitych instytucjach para-bankowych. Nikt nie jest zdziwiony.

 

Dzięki wybitnym tuzom naukowym z Polskiego Stronnictwa Ludowego, nasz kraj posiada także agencję kosmiczną. Zasiadają w niej kochanki byłych premierów i dilerzy samochodowi. Coś mi się obiło o uszy, że przez ostatnie 25 lat politykom i urzędnikom w Polsce przyznano prawie pół miliarda łapówek, dzięki którym za 4% realnej wartości rozsprzedano większość polskiego przemysłu i sektora bankowego. Jak to zatem było z tą Polską Agencją Kosmiczną?

 

Polska dziura budżetowa rośnie, tymczasem zagraniczne korporacje transferują co rok z kraju miliardy złotych, z czego aż dziesięć miliardów nie jest odprowadzane w ramach podatku CIT, choć powinno być. Tymczasem luka VAT powoduje roczne straty w wysokości aż pięćdziesięciu miliardów. Szara strefa wynosi ponad 12% polskiego PKB (jeśli by to uznać za miarodajny wskaźnik czegokolwiek). Zagraniczne sieci handlowe odprowadziły pięćset milionów podatku, mimo ponad stu miliardów przychodów. Wystarczyłoby w sumie tego wszystkiego, by zapełnić lukę budżetową, a nawet zostałoby co nieco, dajmy na to, dla repatriantów ze Wschodu. Obecnie jednak na Kartę Polaka czekać można nawet 16 lat i co rok wraca do swojej Ojczyzny zaledwie dwustu Polaków. Czy pojawia się choć odrobina zdziwienia?

 

Wedle danych Narodowej Izby Kontroli, skuteczność urzędów pracy wynosi od 0,7% do (w porywach) 3,8%. Pracuje w nich obecnie dwadzieścia tysięcy osób. Wynik doprawdy świetny, podobnie jak liczba powstałych ostatnio w Polsce parków technologicznych. Miały one tworzyć przemysł wysokich technologii i ściągać do Polski ogromne firmy, które oferowałyby wspaniałe warunki pracy. Obecnie parki technologiczne wypełniają sklepy z panelami słonecznymi, instytuty badań nad seksualnością, agencje doradzające pozyskiwanie dotacji unijnych, izby celne, kancelarie prawne, przedszkola i teatry.

 

Mimo wszystko nie brakuje w Polsce ,,ekspertów” od ekonomii, bez których opinii nie można by wypuścić wieczornego wydania wiadomości. Ostatnio nadzwyczaj często jest to niejaki Janusz Lewandowski, aferzysta przekształceń własnościowych. Swoje wybitne pomysły ogłasza głośno także Leszek Miller: tak, ten pan od rekordowego w historii III Rzeczpospolitej bezrobocia, umów śmieciowych, obniżania podatków dla najbogatszych, przywilejów emerytalnych, afery Blidy, Rywina, Orlenu… Oczywiście, kreujący sam siebie na ,,lewicowca” zatroskanego losem najuboższych, wraz z Januszem vel Dildo Palikotem.

 

Połowa Syryjczyków ściągniętych wcześniej przez Fundację Estera (ileż nam mówi sama jej nazwa), wyjechało już z Polski. My te wszystkie idiotyzmy rozumiemy, lecz oni nie. Jestem absolutnie pewien, że gdy pozostali imigranci przekonają się do jakiego kraju ich sprowadzono, to szybko pójdą w ślady tamtych. Widocznie nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

 

Robert Grünholz

Reklamy

21 myśli na temat “Zrozumieć Polskę rzecz niełatwa

  1. Szanowny Robercie, o uchodźcach napytlowałam się zdrowo, więc teraz pozwolę sobie na gorzką refleksję odnośnie kwestii mniejszej wagi, czyli warunków życia w Polsce oraz mentalności naszych rodaków. Piszesz bowiem:

    „Wszakże Polska jest krajem, w którym GUS podaje średnie zarobki mieszkańców na podstawie grupy osób otrzymujących wynagrodzenia na etatach w firmach i instytucjach, które zatrudniają minimum siedem osób. Za średnią krajową odpowiadają zatem urzędnicy, górnicy czy pracownicy wymiaru sprawiedliwości, a nie mali przedsiębiorcy czy osoby pracujące na tzw. „śmieciówkach”. Skoro za obliczanie średniej płacy w Polsce odpowiada zaledwie ćwierć rynku pracy, to wiemy już też skąd rozbieżność w statystykach ze znanymi nam realiami.”

    To uśrednianie jest naszą polską zmorą. A jak jest naprawdę? Bywając na blogach poznaję tak rozmaite punkty widzenia, że czasami mi się wydaje, że żyję już nawet nie w dwóch, a w kilku różnych Polskach. Jedni twierdzą, że ten kraj się rozwija, że PO dużo dlań zrobiła, inni narzekają, że gospodarka została zaniedbana, kasa z budżetu idzie na głupoty, etc. Nie mam zamiaru tego sprawdzać, bo na myśl, że musiałabym się przebijać przez tony fałszywych czy podkoloryzowanych informacji, robi mi się niedobrze. Chodzi zatem o ludzkie nastroje. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Osoba mieszkająca w wielkim mieście, posiadająca choćby i lichą, ale stałą pracę, nie pojmie rozgoryczenia bezrobotnego z pipidówki; biedująca matka z dwójką dzieci nie znajdzie wspólnego języka z robiącym karierę singlem; i tym podobne, i tak dalej… (Przepraszam za podanie takich śmiesznych stereotypowych obrazków, na tyle starczyło mi dzisiaj wyobraźni. ;))

    Rzecz w tym, że tych ludzi nie pogodzi ani PO, ani PiS. Jedni i drudzy naprędce wymyślają cuda na kija, jakimi uraczą społeczeństwo po wygranych wyborach, straszą nędzą bądź klerykalizacją, aferami i uchodźcami bądź cofnięciem się w rozwoju gospodarczym, pragnąc umocnić swój stały elektorat i przyciągnąć niezdecydowanych. Czy jednak przeciętny Polak zdoła pojąć, że jest to tylko nędzna gra pod publiczkę? Uprzejmie donoszę, że zarówno zagorzali zwolennicy, jak i zagorzali przeciwnicy jednej i drugiej partii są ślepymi na fakty idiotami, niezdolnymi do pogodzenia się z paroma prostymi faktami, jak choćby takim, że emerytur dzisiejszych 30-latków ZUS nie jest w stanie zagwarantować, że dawanie 500 zł „na każde dziecko” jest wspieraniem menelstwa, czy w końcu – że rząd nie jest od dawania pracy każdemu, kto chciałby tuż po studiach móc wziąć kredyt na mieszkanie. Rząd może – i powinien! – upraszczać bądź wręcz likwidować niepotrzebne przepisy, znosić kurewskie podatki typu spadkowy czy od darowizny (może nawet tym drugim już się zajął), skasować nietykalność sędziów, pilnować, żeby odpowiednie służby wykonywały swoją robotę. Jeśli starczy pieniędzy, powinien objąć ustawową opieką upośledzonych, starych, niedołężnych, kobiety ciężarne, refundować więcej leków, fundować operacje ratujące życie. NIE POWINIEN natomiast zajmować się polepszaniem jakości życia każdemu obywatelowi, gdyż zwyczajnie nie jest w stanie tego zrobić! Nie powinien obiecywać, że na pewno powstaną nowe miejsca pracy, nie powinien kolejnym protestującym grupom zawodowym gwarantować podwyżek. Możemy dyskutować o totalnej prywatyzacji służby zdrowia, szkolnictwa, górnictwa czy innych gałęzi przemysłu, możemy dyskutować o wypłacaniu emerytur obecnym biorcom tego świadczenia czy tym, którzy się nimi staną za parę lat. Nie możemy jednak, czy raczej – nie powinniśmy pieprzyć o zapewnieniu każdemu Polakowi szansy na dobre życie, na pracę (i to jeszcze taką, żeby można było od razu wziąć kredyt na mieszkanie, jak się marzy niektórym gówniarzom), etc.

    Niestety, czytając tu i ówdzie, jak się reklamują PO i PiS, odnoszę wrażenie, że włażą w d…ę właśnie tym nieszczęsnym, roszczeniowym dzieciakom, które narzekają na 2000 zł pensji. I coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że ten kraj chyba na takich właśnie polityków zasługuje. A opozycją dla tych dzieciaków są inne dzieciaki, które z kolei wyją wniebogłosy o przymusowej klerykalizacji czy ciemnogrodzie. (No, w tym drugim przypadku mają trochę racji, ale ostrze krytyki powinny skierować raczej w stronę swoich rodzin oraz społeczeństwa w ogóle, a nie polityków.)

    Przepraszam za nieskładny komentarz, ale musiałam z siebie wyrzucić zniesmaczenie lekturą paru, że się tak wyrażę, tekstów. Paru? Nie, to się zbierało we mnie od dawna.

    1. Szanowna Kiro,

      Twa irytacja jest w pełni zrozumiała i ja ją absolutnie podzielam. Pozwolisz, że podzielę Twój komentarz na części:

      „Szanowny Robercie, o uchodźcach napytlowałam się zdrowo, więc teraz pozwolę sobie na gorzką refleksję odnośnie kwestii mniejszej wagi, czyli warunków życia w Polsce oraz mentalności naszych rodaków.”

      Obawiam się jednak, że warunki życia w Polsce są tematem sto razy ważniejszym niż uchodźcy. Oni nie chcą przyjeżdżać do Polski na stałe, nie pragną życia w tym grajdole rządzonym przez zgraję skorumpowanych mend społecznych. Wyjadą stąd czym prędzej, a zostaną jedynie zdolni do podjęcia jakiejkolwiek stałej pracy, co w jakiś sposób przyczynić się może do paru małych pozytywów, choć nie pozostaję w tej kwestii jakimś szczególnym optymistą.

      To, czy Polacy mają pracę i ile zarabiają jest czynnikiem KLUCZOWYM i jeśli ktoś nie ma najmniejszego pojęcia w jaki sposób można poprawić byt większej części społeczeństwa, to lepiej niech wraca do czytania wiadomości na Interii. Nie uchodzi mi tutaj o żadne szczegółowe analizy, a o posiadanie zwyczajnej chłopskiej logiki. Fakt, że w szkołach nie uczy się już samodzielnego myślenia, analizowania faktów i zadawania pytań, nie tłumaczy nikogo kto nie potrafi używać swoich neuronów w czymś tak prostym, jak odpowiedź na pytanie: jak może nam się żyć lepiej?

      „To uśrednianie jest naszą polską zmorą. A jak jest naprawdę? Bywając na blogach poznaję tak rozmaite punkty widzenia, że czasami mi się wydaje, że żyję już nawet nie w dwóch, a w kilku różnych Polskach. Jedni twierdzą, że ten kraj się rozwija, że PO dużo dlań zrobiła, inni narzekają, że gospodarka została zaniedbana, kasa z budżetu idzie na głupoty, etc.”

      Pamiętajmy o pieniądzach, które wydaje każda partia, poseł, instytucja i fundacja na opłacanie komentatorów internetowych. Pojawiają się w każdym miejscu w sieci, by twierdzić, że „zwiększa się polskie PKB”, „rząd zbudował wiele dróg”, „zmniejsza się ilość bezrobotnych” itp. Wystarczy tutaj jednak ta prosta logika, by wytrącić ich z równowagi. Na argument, że bezrobocie zmniejszyło się, ponieważ parę milionów ludzi wyjechało z kraju, reagują śmiechem i twierdzą, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Czy potrzeba tutaj doktoratu z ekonomii? Na argument, że PKB nie jest miarodajnym wskaźnikiem, wyrzucają z siebie bluzgi, gdyż tym samym podważa się dogmat ich wirtualnej gospodarki. Wspomnij o tym, że polskie drogi są budowane średnio w cenie 9,6 miliona euro, czyli drożej o milion niż w Niemczech i o cztery miliony drożej niż w Danii, mimo niskich kosztów pracy, a wyjdzie taki z forum i nie wróci.

      Zainteresuj się czym jest na przykład Collegium Invisibile – kuźnia polskiej „elity” z rodów wybranych, finansowana hojnie przez Sorosa i jego Fundację Batorego. Starzy wymierają i szykują grunt dla swoich następców: młode pokolenie finansowane przez ambasady i międzynarodowe instytucje, wprowadzające dalej w naszym kraju ustrój oligarchiczny, oparty na łapówkach i nepotyzmie. Młodzi, wykształceni, z dużych miast. Zrozumiesz wtedy, że nie trzeba nikomu płacić dwa złote za sto słów w komentarzu na Onet, by w sieci było pełno propagandowych tekstów. Dlatego też należy je wszystkie weryfikować.

      „Nie mam zamiaru tego sprawdzać, bo na myśl, że musiałabym się przebijać przez tony fałszywych czy podkoloryzowanych informacji, robi mi się niedobrze.”

      Polecam budżet państwa. W niejednym miejscu masz dane podane jak na talerzu, bez setek dodatkowych stron bełkotu, z którego nic nie wynika. Wystarczy by wyrobić sobie opinię o ogromnym marnotrawstwie pieniędzy podatników, które wedle moich szacunków, wynosi blisko 1/3 budżetu państwa i większości samorządów.

      „Chodzi zatem o ludzkie nastroje. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Osoba mieszkająca w wielkim mieście, posiadająca choćby i lichą, ale stałą pracę, nie pojmie rozgoryczenia bezrobotnego z pipidówki; biedująca matka z dwójką dzieci nie znajdzie wspólnego języka z robiącym karierę singlem; i tym podobne, i tak dalej… (Przepraszam za podanie takich śmiesznych stereotypowych obrazków, na tyle starczyło mi dzisiaj wyobraźni. ;))”

      Obrazki wystarczająco zrozumiałe, choć nie mogę się z tym tak do końca zgodzić. Otóż singiel zarabiający nawet pięć tysięcy w firmie i bezrobotna samotna matka to nadal Polacy. Żyją w odrobinę innej rzeczywistości, owszem. Mają innych znajomych, korzystają z innych środków przekazu, mają inne możliwości. Ale oboje jeżdżą polskimi drogami, widzą stan naszej kolei, mogą od czasu do czasu korzystać z państwowej opieki zdrowotnej, chodzili do publicznych szkół, płacą tak samo niesprawiedliwe podatki itd. Nie ma póki co autostrad uzależnionych od naszych dochodów czy stanu cywilnego. Nie ma sądów dla równych i równiejszych. Zatem jest pewna luka, pewien obraz wspólny dla wszystkich, którego nie da się tak łatwo podważyć. Urzędnik z dobrymi zarobkami będzie zainteresowany utrzymaniem statusu quo, a osoba bezrobotna i rozgoryczona wręcz przeciwnie. Mimo wszystko obie te osoby to Polacy zmuszeni do życia w tej rzeczywistości, która częściowo jest wspólna dla nas wszystkich.

      „Rzecz w tym, że tych ludzi nie pogodzi ani PO, ani PiS. Jedni i drudzy naprędce wymyślają cuda na kija, jakimi uraczą społeczeństwo po wygranych wyborach, straszą nędzą bądź klerykalizacją, aferami i uchodźcami bądź cofnięciem się w rozwoju gospodarczym, pragnąc umocnić swój stały elektorat i przyciągnąć niezdecydowanych. Czy jednak przeciętny Polak zdoła pojąć, że jest to tylko nędzna gra pod publiczkę?”

      Parę milionów za granicą, mające „gdzieś” ich obietnice i połowa ludzi w kraju nie chodząca na wybory to dosyć głośno wyrażone zdanie: nie wierzymy wam, nie ufamy wam, waszym dzieciom, wnukom, ani żadnym waszym obietnicom. Problem w tym, że nie przekłada się to w żaden sposób na poprawę naszej rzeczywistości, gdyż bezczynność jeszcze niczego nie zmieniła.

      „Uprzejmie donoszę, że zarówno zagorzali zwolennicy, jak i zagorzali przeciwnicy jednej i drugiej partii są ślepymi na fakty idiotami, niezdolnymi do pogodzenia się z paroma prostymi faktami, jak choćby takim, że emerytur dzisiejszych 30-latków ZUS nie jest w stanie zagwarantować, że dawanie 500 zł „na każde dziecko” jest wspieraniem menelstwa, czy w końcu – że rząd nie jest od dawania pracy każdemu, kto chciałby tuż po studiach móc wziąć kredyt na mieszkanie”

      Sądzę raczej, że większość woli głosować przeciwko tym drugim. Jedni głosują za Kościołem, inni przeciwko jemu. Jedni głosują za pomnikami i rocznicami, inni za nowoczesnym pojmowaniem europejskości, której nie podzielają żadni Europejczycy. Ale jedni i drudzy to nadal idioci. Ta garstka wierząca w obietnice to debile.

      „Rząd może – i powinien! – upraszczać bądź wręcz likwidować niepotrzebne przepisy, znosić kurewskie podatki typu spadkowy czy od darowizny (może nawet tym drugim już się zajął), skasować nietykalność sędziów, pilnować, żeby odpowiednie służby wykonywały swoją robotę. Jeśli starczy pieniędzy, powinien objąć ustawową opieką upośledzonych, starych, niedołężnych, kobiety ciężarne, refundować więcej leków, fundować operacje ratujące życie. NIE POWINIEN natomiast zajmować się polepszaniem jakości życia każdemu obywatelowi, gdyż zwyczajnie nie jest w stanie tego zrobić!”

      Państwo może zagwarantować każdemu obywatelowi równość wobec prawa. Może zagwarantować sprawiedliwe przepisy i podatki. Jednakowy dostęp do pewnych dóbr i przywilejów jak edukacja czy opieka zdrowotna. Ale to wszystko powinna regulować Konstytucja czy Karta Praw; w normalnym kraju świętości, których treści nie zmieni żaden Stolzman wybrany na prezydenta czy premiera.

      „Nie powinien obiecywać, że na pewno powstaną nowe miejsca pracy, nie powinien kolejnym protestującym grupom zawodowym gwarantować podwyżek.”

      To, że JAKIEŚ miejsca pracy powstaną, można zagwarantować np. upraszczając życie przedsiębiorcom i odbudowującym przemysł. Ale „praca dla wszystkich” to tylko głupiutkie hasło wymyślone przez młodych niedouczonych PRowców, lubiących czuć się potrzebnymi w swej bezwartościowej pracy.

      „Możemy dyskutować o totalnej prywatyzacji służby zdrowia, szkolnictwa, górnictwa czy innych gałęzi przemysłu”

      Uprzedzam, że u mnie to wywoła głośne veto 😉

      „Nie możemy jednak, czy raczej – nie powinniśmy pieprzyć o zapewnieniu każdemu Polakowi szansy na dobre życie, na pracę (i to jeszcze taką, żeby można było od razu wziąć kredyt na mieszkanie, jak się marzy niektórym gówniarzom), etc.”

      Widzisz, jest to po części kwestia systemowa. Taka fasadowa demokracja, w której rząd liczy na nieświadomego, niedouczonego wyborcę, głosującego podług obietnic i emocji, a nie zdrowego rozsądku. Którego władza przy urnie się zaczyna i przy tejże urnie się kończy. Którego jedynym zadaniem jest wrzucić głos, a potem nie pytać o nic, tylko chodzić do pracy i płacić podatki. Sami tego chcieliśmy. Tego systemu uwłaczającego ludzkiej godności i elementarnej logice. Systemowi wprowadzonego w kraju, gdzie nikt nikomu nie ufa i nie chce działać społecznie, a co dopiero kontrolować swojego senatora.

      W kraju ludzi wykształconych, w kraju gdzie obywatele posiadają faktyczną władzę, tego typu obietnice nie przeszłyby. Obecnie zwyciężą jednak populiści.

      „Niestety, czytając tu i ówdzie, jak się reklamują PO i PiS, odnoszę wrażenie, że włażą w d…ę właśnie tym nieszczęsnym, roszczeniowym dzieciakom, które narzekają na 2000 zł pensji.”

      Mają po dwa tysiące na rękę? Niektórzy mogą pozazdrościć 🙂 A tak na poważnie, to młodzież jest roszczeniowa, bezczelna, arogancka, wrzaskliwa, samolubna, lekkomyślna, sprzedajna i nawinie głupia. Tak było, jest i będzie zawsze. Nie bez powodu wszystkie „rewolucje” odbywają się dzięki studentom: ich najłatwiej omamić pięknymi słówkami, obiecać gruszki na wierzbach, a nawet ich opłacić. Dlatego młodzież jest ulubionym celem wszystkich polityków i ich specjalistów od marketingu i nie zmieni się to bez nauki samodzielnego myślenia w szkołach. Jeśli studia przestają być elitarne i uczęszcza na nie, świadomie piszę, hołota, która nie potrafi poprawnie się wysłowić, a co dopiero napisać jakąś pracę, to nadal będziemy mieć stada polityków podlizujących się milionom gówniarzy i obowiązującym im życie bez zobowiązań, odpowiedzialności i wiecznej zabawy.

      „I coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że ten kraj chyba na takich właśnie polityków zasługuje.”

      Władza przyszła do nas siłą, lecz mieliśmy wiele możliwości ją zmienić i zawsze tą możliwość zaprzepaściliśmy. Zatem społeczeństwo jest współodpowiedzialne.

      „A opozycją dla tych dzieciaków są inne dzieciaki, które z kolei wyją wniebogłosy o przymusowej klerykalizacji czy ciemnogrodzie.”

      To są tacy? Chyba bywam jednak po innej stronie sieci 🙂

      To się w nas wszystkich zbiera długo. Hmm… dlatego piszemy blogi.

      Pozdrawiam!

      1. Dziękuję, Robercie, za mądrą i obszerną wypowiedź. Moja znajomość zakulisowych świństw, jakie popełniają politycy, celebryci czy – ogólnie – beneficjenci obecnego ustroju, jest dużo mniejsza od Twojej, więc pozwolę sobie zakończyć na tych podziękowaniach. Będę Cię czytać z uwagą. 🙂

        Chociaż… Jedno napiszę: dosłowna władza przeciętnego obywatela musi się kończyć przy urnie. Na tym polega demokracja. To, że na Zachodzie politycy są rozliczani z mniejszych wpadek (najdrobniejsza defraudacja chociażby) jest wynikiem nie strachu przed gniewem tłumu, a odmienną mentalnością nawet zlewaczałych elit.

      2. Dlatego też nie pisałem o demokracji, a o republice 🙂
        W republice obywatel wybiera swojego przedstawiciela, a potem go kontroluje; ile pieniędzy wydaje, na co, jak głosuje, czy wypełnia swoje obietnice. Jak trzeba, to obywatel zwołuje miejscowych i delikwenta odwołuje z jego stanowiska. Nawet stawia go pod sąd, gdy ten dopuszcza się defraudacji, sabotażu itp.
        Obywatel w republice ma także wpływ na wybór okręgowych sędziów. Jego petycja musi zostać rozpatrzona, a wynik referendum jest święty. Łamanie jego praw konstytucyjnych kończy się dla ministrów hańbą i procesem.
        W demokracji obywatel głosuje, a potem ma siedzieć i trzymać język za zębami. Czasami może zagłosować w referendum, którego wynik nie jest wiążący.
        To niewątpliwie kwestia mentalności, lecz rozwiązania systemowe są równie ważne.
        Spróbuj np. odwołać ministra za sformułowanie „Polska istnieje jedynie teoretycznie” albo „ch… tam z Polską Wschodnią”. Dopytaj dlaczego minister MSW nie ma kontroli nad służbami specjalnymi, bądź czemu NBP służy, jak nie interesowi kraju. W najgorszym wypadku ktoś Cię odwiedzi i zabierze komputer na rok. Demokracja made in Poland nie ma prawa się tak nawet nazywać, bo hańbi jeszcze jako taką funkcjonującą demokrację krajów jak Szwajcaria.

      3. @Michał Sybirak
        Bardzie chodzi tu o OPAR KRWI,który jest roznoszony przez RELIGIĘ ROZUMU,którego tworem jest REWOLUCJA RELIGII w ramach demokratyzacji świata.
        Dla oceny aktualnego stanu warto przywołąć Artura Górskiego :
        „OPAR KRAWI -z piwnic czerezzwyczajek i smród moralny bestializmu w człowieku rozszedł się z Rosji po całym Kosmosie i uderzył w gwiazdy.
        Bandycki rewolucjonizm ma swój ciąg dalszy w praktycznym zastosowaniu.Islam również wchłania naukę mesjasza Karola Marksa.

    2. @ Kira
      Zadałaś kilka pytań, które cisną sie na usta wielu ludziom. Być może nawet większości Polaków. Tylko że większość z nich olewa wybory, bo uważa, że nie ma na kogo głosować. A cki którzy idą, szukają mniejszego za, by nie „zmarnować głosu”. Więc mamy bandę czworga, niekiedy wzbogacaną o take łajno jak Ruch Podtarcia Palikmiota.
      A propos łajna. Dowiedziałem się o Twojej ripoście na wymiociny skrobankowej ladacznicy w ćpuńsko – satanistyczno – skrobankowej latrynie. Szacunek.
      Pozdrawiam serdecznie.

      1. @ Stary Niedźwiedź

        Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek głosowała za „mniejszym złem”. No, może w ostatnich wyborach prezydenckich, kiedy uznałam, że warto postawić na „innego konia”, trochę teraz jednak żałuję, głównie dlatego, że nie była to do końca przemyślana decyzja. Trzeba było zostać w domu. 😉

        Ale teraz – idę. I wesprę tzw. plankton, bo o dwóch głównych partiach dość już się złego naczytałam. Oby ani jedna, ani druga nie zdobyły większości głosów.

  2. Szanowny Robercie,

    Poparcie szeroko rozumianego sektora bankowego dla tej niekontrolowanej imigracji jest dla mnie oczywiście zrozumiałe. Dla tych krwiopijców to obietnica przyszłego zarobku, albowiem na utrzymywanie tej bandy darmozjadów trzeba się będzie nielicho zadłużyć. Natomiast jest jeszcze jeden aspekt niekontrolowanej imigracji, o którym w ogóle się nie mówi. Otóż spora część tych murzyńskich imigrantów z głębi Afryki jest zakażona wirusem HIV. Kiedy już nieco okrzepną w nowych ojczyznach, po staremu zaczną realizować swoje potrzeby seksualne na drodze gwałtu. Proponuję już teraz przyjrzeć się statystykom i porównać i ogromny wzrost dajmy na to za dwa-trzy lata. Kolejna sprawa i tu posłużę się cytatem:

    „”Instytut Roberta Kocha ostrzegł przed zagrożeniem rozprzestrzenienia się chorób, które do Niemiec przywożą ze sobą ubiegający się o azyl. W ostatnich tygodniach u niektórych z nich stwierdzono poważne i rzadkie choroby.

    W swoim komunikacie instytucja ostrzegła personel medyczny, aby był on przygotowany na leczenie osób chorych na choroby „nietypowe dla Niemiec”. instytut Roberta Kocha wymienił wśród nich m.in. malarię, gorączka, tyfus, dur brzuszny, zapalenie opon mózgowych czy gruźlicę. Wielu z ubiegających się o azyl cierpi także na choroby pasożytnicze związane ze złymi warunkami sanitarnymi, takie jak świerzb i osady z wszy.”

    Nie dość, że lekceważy się obowiązujące na terenie Unii prawo, to jeszcze podstawowe zasady bezpieczeństwa. Zagrożenie epidemiologiczne jest ogromne, ale nie mówienie o jakiejś kwarantannie jest ponoć rasistowskie.

    Serdecznie pozdrawiam, TF.

    1. Szanowny tie_fighterze,

      Dziękuję za poruszenie tego ważnego problemu. Przecież w nie jednym kraju afrykańskim HIV stanowi ogromną plagę, z jaką rządy sobie nie radzą. Najlepszym tego przykładem jest Zimbabwe rządzone przez Roberta Mugabe. Te wszystkie histeryczne pandemie w Europie pokazywały dobitnie, że nie jesteśmy przygotowani na coś takiego, że nasze służby nie wiedziałaby jak w takiej sytuacji postępować, że łóżek szpitalnych mogłoby nawet nam nie starczyć!

      Tymczasem Europa wbrew wszystkim ustanowionym przez siebie prawom, otwiera szeroko granice. Mówi: chodźcie, chodźcie, tutaj czeka na was wygodne życie! Mieszkania, opieka dentystyczna i zasiłki! Nie trzeba wam paszportów, dowodów osobistych, aktów urodzenia! Ne musicie udowadniać kim jesteście, skąd pochodzicie, ani skąd mieliście pieniądze którymi zasililiście kiesy handlarzy ludzkim towarem! Nie przejdziecie żadnych badań medycznych, więc możecie wnieść HIV i malarię! Nie przejdziecie żadnej kontroli tożsamości, więc możecie być zatwardziałymi kryminalistami! Właźcie i krzyczcie głośniej, a dostaniecie wszystko!

      Oby tylko ta fala ominęła Polskę, a zobaczymy jak reszta Europy tonie. Na swoje własne życzenie. Choć chciałbym odczuć żal, to nie potrafię. Nie ma czego żałować.

      Pozdrawiam serdecznie

    1. Uważa Pan, że biorą pod uwagę możliwość, iż ten koń trojański im również założy stryczek na szyję? To jest niekontrolowany żywioł. Wodę można próbować powstrzymywać z pomocą tam i wałów, ale jeśli ma być tsunami… to będzie tsunami i zmiecie wszystko.

  3. Czcigodny Robercie
    Immanentną cechą lewicy każdego autoramentu jest AROGANCJA.
    Peerelowskie służby pzygotowywały przez kilka lat okrągłostołową szopkę (oczywiście po to, by się uwłaszczyć) i zrobiły to na tyle fachowo, że do dzisiaj Polacy miotają się w chocholim tańcu. Nie ma w Polsce ani partii konserwatywnej, ani liberalnej. A od ćwierci wieku próby ich powstania skutecznie torpeduje agent w muszce. Za szczyt idiotyzmu uważam robienie za rzekomą prawicę przez pobożnych socjalistów z PiS.
    Węgierskie czy czeskie komuchy były głupdse (ta ich arogancja), więc dały sie zaskoczyć i wypadły z obiegu. Czesi mieli Klausa, a poza tym to taki dziwny naród, że i lewicowy Zeman broni czeskiej racji stanu. Madziarzy dorobili się wielkiego Orbana, zaś siłą polityczną numer dwa są tam narodowcy. A my ciągle w bagnie.
    W zachodniej Europce tamtejsi socjaliści ubzdurali sobie, że pasione socjalem kolorowe nieroby przyjmą ich system (anty)wartości. A nieroby wprawdzie głosują na lewicowych dobrodziei ( jak głupi daje to mądry bierze), ale nie kryją, co zrobią gdy jak najbardziej demokratycznie przejmą władzę.
    A teraz aroganckie lewackie durnie nadal próbują gasić pożar benzyną. I wobec zapaści demograficznej (złośliwi twierdzą że typowa niemiecka rodzina to mama, tata, jedno dziecko i pies lub kot) wyobrażają sobie, że beżowi będą pracować na ich emerytury! To samo zresztą próbuje wmawiać Mengele polskiej gospodarki, czyli niejaki Balcerowicz.
    Czyżby niegdyś chrześcijańska cywilizacja białego człowieka na naszych oczach popełniała samobójstwo? Bo coraz mniej wierzę w przebudzenie się Europki z tego otumanienia.
    Pozdrawiam ponuro.

      1. Szanowny Panie Mieczysławie
        Dziękuję za ostrzeżenie. Wprawdzie intuicyjnie zawsze unikałem jakiegokolwiek kontaktu z pejs zbukiem, ale Pański link przesądza sprawę.
        Pozdrawiam serdecznie.

      2. @Stary Niedźwiedź.
        Jeszcze dopowiem,aby zwrócić uwagę na polska szkołę myśli biorącej udział w ewolucyjnej drodze CYWILIZACJI ŁACIŃSKIEJ,czytaj GRECKO-RZYMSKIEJ:
        OKRUCIEŃSTWO ma swoją historię,którą opisał Marian Zdziechowski.
        W spadku jest bezwzględne stosowanie prawa silniejszego w teatrze polityki w obliczu trwającej WOJNY O PIENIĄDZ.

    1. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

      Arogancja i hipokryzja to cechy wyróżniające środowiska, które wielokrotnie na Antysocjalu opisywałeś, analizowałeś ich zachowania i wytykałeś błędy w ich rozumowaniu. Wiele zrobił również w tym kierunku Niedzisiejszy.

      Sił mi jednak momentami brak, by tłumaczyć pewne oczywistości. Jedną z nich jest to, że polskie przemiany ustrojowe były jednymi z gorszych, jeśli brać pod uwagę wszystkie kraje byłego Układu. Wyszliśmy na swojej drodze przemian gorzej niż Czesi, Słowacy, Węgrzy, ale nawet gorzej niż Białorusini. No cóż, pocieszać możemy się dzięki Rumunii jeszcze.

      Jedną z podstawowych różnic jest brak jakichkolwiek elit. W innych krajach elity wybite w trakcie wojny, starannie odtworzono. My pozwoliliśmy rządzić się bandzie moralnych kanalii i fakt, że raz na parę lat połowa Polaków nadal obdarza ich mandatem zaufania, świadczy jedynie o tym, że nie zasługujemy na tutejszego Klausa czy Orbana.

      Pozdrawiam serdecznie

      1. @robertgrunholz
        Można powiedzieć,że były i zachowały się elity kultywujące rozbieżności słów i czynów.Dzięki temu CYWILIZACYJNA MIESZANKA kształtowała się pod wpływem wartości CYWILIZACJI ŻYDOWSKIEJ,którą twórca oryginalnego podziału na cywilizacje Feliks Koneczny nazwał PODWÓJNEJ MORALNOŚCI.
        Uznanie dla procesu od ŻYDOBOLSZEWIZMU do ŻYDOBANDERYZMU dokumentuje,że w polityce historycznej ważną rolę odegrała ŻYDOWSKA EWOLUCYJNIE UKSZTAŁTOWANA STRATEGIA GRUPOWA.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s