Internetowe blogi powstały zasadniczo po to, by każdy mógł mieć swoje własne miejsce do wymiany myśli i poglądów. Wiele z nich szybko przerodziło się w kółka wzajemnej adoracji i nie wolno pisać tam dziś czegoś, co nie byłoby zgodne z poglądami autora lub autorów bloga. To jest jednak ich własne miejsce w sieci i takie jest ich prawo.

Ja jednak kierowałem się nieco inną myślą. Pisałem i publikowałem swoje artykuły po to, by wzbudzać w ludziach wątpliwość. Nigdy nie stawiałem samego siebie na piedestale i nie kazałem się nazywać autorytetem, gdyż nigdy nim nie byłem ani nie będę.

Jako osobistą porażkę traktowałem sytuację, gdy ktoś w ciemno przyjmował wszystkie podawane tutaj informacje za niezaprzeczalne fakty. Moją porażką była ślepa wiara ludzi we wszystko co napisałem.

Nie znaczy to jednak, że to co pisałem nie było prawdą. Zazwyczaj publikowałem swoje poglądy na dany temat (oczywiście w sposób nieco radykalny, gdyż tylko to wzbudza dziś zainteresowanie), lecz nie zawsze miałem pewność, że to co ja uważam za prawdę, jest nią zarazem w rzeczywistości.

Moje poglądy wynikają z tego, że od wielu lat czytam, słucham i analizuję każdą informację. Nigdy nie daję niczemu wiary, jeśli nie znajduję na to dowodów. Poddaję wszystko w wątpliwość i krytykuję.

Dlatego też założyłem ten blog, aby i inni mieli taką możliwość. By czytelnicy zostali przeze mnie zachęceni do poszukiwania odpowiedzi. Do tego, by kwestionowali to co mówią im inni ludzie. Nie chciałem, by wierzyli w opinie swoich nauczycieli, idoli i dziennikarzy. Robiłem wszystko, by nie wierzyli w ani jedno słowo pisane w gazecie, ani wypowiadane w telewizji.

Udowadniałem, że osoby zwane ekspertami i autorytetami, są w rzeczywistości ćwierćinteligentami, których opinią nie sposób dać wiary. Stałem na pozycji prokuratura, który oskarża i podaje poszlaki, lecz nie byłem od tego, by osądzać i wydawać wyroki.

Odsłoniłem oblicze kilku ,,ekspertów”, organizacji i polityków. Ich kłamstwa, obłudę, hipokryzję i zwyczajną głupotę. Każdy czytelnik musiał jednak sam rozpocząć te wielkie Poszukiwania. To, co ja zwę Poszukiwaniami, to nic innego jak dostrzeganie we wszystkim drugiego dna… po czym znajdywanie tego trzeciego, które kryje się pod nim. A potem także czwartego. Piątego. Szóstego.

Aż po kres czasu i świata. Bo zawsze i za wszystkim kryje się kłamstwo, a prawdę odnaleźć możemy jedynie samodzielnie.

Dziś chcę zaprezentować czytelnikom mały zbiór komentarzy, które zebrałem na przestrzeni ostatnich miesięcy w Internecie. Są to opinie anonimowych osób, zazwyczaj krytyczne w stosunku do otaczającej ich rzeczywistości. Tyczą się rozmaitych kwestii, które postarałem się uporządkować. Poddałem też niektóre z nich drobnym zmianom, by nie razić delikatnych oczu polonistów.

Pora zatem poznać opinię ludzi, których nie usłyszycie w telewizji i którzy nie piszą do gazet. Poznajcie zatem opinie osób, takich jak ja czy Wy sami. Poddawajcie w wątpliwość i krytykujcie. Rozpocznijcie Poszukiwania.

 

Robert Grünholz

 

 

Bo w wielkiej mądrości wiele jest kłopotu, a kto przyczynia umiejętności, przyczynia i pracy.

Koh 1, 18

 

 

Powstanie styczniowe:

Rosyjski żołnierz powiedział: ,,Ja wiem, po co tu jesteście. Ale jestem żołnierzem, a nie donosicielem. Kiedy mi przyjdzie z wami walczyć, wtedy już nie szukajcie zmiłowania. A właśnie zaczęliście wielką głupotę. Nigdy nie dacie rady rosyjskiej potędze. Wygubicie tylko na próżno mnóstwo swoich ludzi. Zastanówcie się, póki nie jest za późno”. W tym samym czasie w Stanach Zjednoczonych, toczyła się Wojna Secesyjna. Dzięki pomocy rosyjskiego cara, Anglia nie zdołała skutecznie przerwać morskiej blokady prezydenta Lincolna. Postarano się zająć cara sprawami Polski. Po raz kolejny nadstawiono życie Polaków, tym razem za bawełnę z Georgii i Missisipi.

 

Koszta pracy w Polsce, płaca minimalna i nieuczciwość pracodawców:

To niech przynajmniej zostanie podana wiarygodna informacja o bezrobociu, a nie zatrudnia się ludzi na śmieciówkach, a potem się opowiada, że bezrobocie spadło. Jak kogoś nie stać na pracownika, to niech nie udaje, że zatrudnia. Jedź do Szwecji i zobaczysz co to znaczy utrzymanie pracownika i wysokie podatki. A bezrobocie niskie. Polski złodziej zawsze będzie wciskał, że koszty są za wysokie. Bo jak ktoś rozkręcał interes w Polsce, przejmował mienie państwa za darmo lub pół darmo, to mu wszystko będzie drogie.

Czyli znowu Lewiatan łże, ile wlezie. Trudno się dziwić, w końcu to organizacja pracodawców… W wielkich miastach nie zarabia się minimalnej?! Mieszkam w jednym z większych miast wojewódzkich. Tutaj większość osób zatrudnionych u prywaciarzy zarabia minimalną właśnie! W wielu urzędach szeregowy pracownik podobnie. Moja żona zarabia minimalną z 2013, bo taka jest fanaberia właściciela, który za jedną oponę do swojego suv-a płaci dużo więcej… Jedna p…a ściema, chory kraj i wiecznie nie nachapani prywaciarze! A media płaczą, że cena kawy, bananów lub innych produktów jest ,,niesprawiedliwa”. Tymczasem kierowcy w np. Nigerii zarabiają więcej niż w Polsce! Ale o tym sza… Zamiast drugiej Japonii mamy drugie Chiny, w środku Europy!

Dobre sobie. Jednak kanciarstwo i oszukaństwo będzie bronić swoich racji do upadłego. Od lat pracuję w Szczecinie (to małe miasto?) i przez cały czas oficjalnie na umowie za najniższą krajową. Dlaczego? Bo biedny i wyzyskiwany pan pracodawca musi ukraść jak najwięcej dla siebie. A w ubiegłym roku doszedł do wniosku, że jeszcze korzystniej dla niego będzie jak zmusi pracowników do założenia działalności gospodarczej, bo to zwolni go z wszystkich zobowiązań, z których i tak się nie wywiązywał.

Jestem rzemieślnikiem, pracuję w branży budowlanej, a dawniej dawałem pracę około dwudziestu pracownikom. Od 7 lat nasiliło się zjawisko niepłacenia za wykonywane usługi. Były premier Donek powiedział publicznie, że nie będzie się wtrącał do przedsiębiorców, co złodzieje odebrali jako hasło do tworzenia pseudo firm, które w ramach istniejącego ,,prawa” dzięki m. in. zmówieniom publicznym, okradli tysiące ludzi w Polsce (np. przy budowie autostrad). Wcześniej gospodarkę zaczął psuć gołębiarz z Żyrardowa – zlikwidował Kasy Chorych, znacjonalizował stocznię, która zaczęła produkować statki do przewozu płynnego gazu i dał przyzwolenie na okradanie takich małych firm jak moja. Dzisiaj spłacam zaciągnięte w ostatnich 4 latach kredyty. Lada chwila załamie się moja 33-letnia działalność, a na emeryturę zostanę bez środków do życia. Wykształciłem kilkudziesięciu fachowców, którzy dzisiaj z powodzeniem pracują w Anglii, Irlandii czy w Niemczech. Tam mieszkają z rodzinami w których jest dużo dzieci. Jak żyć panowie premierzy-celebryci?

Moim zdaniem, skoro pracodawca ma prawo zażądać od kandydata na pracownika zaświadczenia o niekaralności i CV, to uważam że pracownik też powinien mieć prawo do weryfikacji swojego przyszłego szefa. Wydaje mi się, że powinien być jeden wspólny system Urzędu Skarbowego, PIP-u , UOKiK-u , a także wszelkich Sądów, żeby pracownik podejmujący pracę mógł sprawdzić w jednym miejscu z kim będzie miał tak naprawdę do czynienia, bo ja też bardzo chciałbym wiedzieć czy osoba której powierzam swoje zdrowie, a może nawet i życie nie była w przeszłości karana, albo notorycznie płaci kary za łamanie praw pracowniczych, lub dopuściła się oszustw podatkowych. Dzisiaj w Polsce jest niestety ciągle taka sytuacja, że pracodawca to świętość i to jego prawo chroni, bo on nawet niech zapłaci te 500 zł kary, ale to dla niego tylko mały koszt, a pracownik który nie zobaczy z tego ani złotówki, straci pracę, to jeszcze na dodatek jego następny pracodawca będzie jeszcze gorszy od poprzedniego. Trzeba to niestety nazwać po imieniu, że jest to chory system, gdzie tego rodzaju prawa mogą być łamane praktycznie w nieskończoność, a sprawcy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności.

Z bardzo dużego doświadczenia powiem tak; różnica pomiędzy polskim przedsiębiorcą a rodzinną firmą polega na tym, że polski przedsiębiorca bierze pensję, premie, dywidendy i inne które tylko są możliwe, co oczywiście obciąża koszty firmy, ale oprócz tego kombinuje tak; samochód swój, żony, dzieci i innych oczywiście w leasingu na firmę, do tego benzyna, wakacyjne wyjazdy jako szkolenia na fakturę, oczywiście większość sprzętu rtv, agd do domu kupowana na faktury. Na to firma musi zarobić. Natomiast w rodzinnej firmie np. we Włoszech pilnuje się kosztów i poza pensjami pozostałe koszty czy własne zachcianki płaci się z pensji, a nie wrzuca w koszty firmy. Dlatego tak to wygląda. Ale jak to zostało powiedziane każdy ma wybór.

 

Kolej i transport:

Polska znalazła się na przedostatnim miejscu w UE w zaprezentowanym w piątek w Brukseli unijnym rankingu jakości transportu w krajach UE. Od zeszłego roku przeskoczyliśmy o jedno miejsce, wyprzedzając Rumunię. Na pierwszym miejscu znalazła się Holandia. Najlepsze wyniki osiągnęła Holandia, będąc w pierwszej piątce krajów w 16 kategoriach. Na kolejnych miejscach uplasowały się Szwecja, Finlandia, Wielka Brytania i Dania. Polska w 14 kategoriach znalazła się pośród 5 najsłabiej radzących sobie państw, a jedynie w 3 kategoriach pośród 5 najlepszych. W związku z tym zajęliśmy 27. miejsce w całej UE. Tuż przed nami uplasowała się Grecja, Włochy i Chorwacja, za nami znalazła się Rumunia. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo drogowe, Polska zdaniem Komisji poczyniła pewne postępy, jednak nadal liczba śmiertelnych ofiar wypadków na drogach w naszym kraju jest wyższa od unijnej średniej. Pod względem jakości dróg znaleźliśmy się na 25. miejscu, zostawiając za sobą jedynie Bułgarię, Łotwę i Rumunię (dane dotyczą lat 2013-2014). Polska jest też czwarta od końca, jeśli chodzi o jakość infrastruktury lotniczej, a także kolejowej.

Wreszcie coś się zaczęło dziać wokół kolei. De facto początkiem tego wszystkiego był zakup Pendolino, dzięki czemu o kolei zaczęło być głośno w mediach. Okazało się, że mamy swoich producentów taboru kolejowego, którzy sprzedają produkty za granicę, a w Polsce są marginalizowani. Teraz priorytetem powinno być zmodernizowanie linii kolejowych, żeby mogły po nich jeździć składy z prędkością 180-200 km/godz. To jest sprawa nie mniej ważna, niż budowa autostrad i dróg ekspresowych. Możliwość przejazdu ze Szczecina do Warszawy w ciągu 3,5-4 godzin zrewolucjonizowałaby polski transport, a zarazem dało impuls do rozwoju gospodarczego miejscowości i obszarów, leżących wzdłuż takich magistrali kolejowych.

No i super! Pociągi jeżdżące 160-200 km/godz to komunikacyjne i ekonomiczne optimum dla tej kategorii pojazdów. Do szybszych pociągów do tej pory nie wiadomo ile ich właściciele (państwa) dopłacają, ze środków publicznych, ma się rozumieć. Francja dotuje swoje TGV na potęgę i jakoś dziwnie Unia Europejska nie traktuje tego jako niedopuszczalnej pomocy państwa.
Jeżeli w Polsce udałoby się dostosować główne magistrale kolejowe do prędkości 200 km/godz i postawić do ich obsługi składy PESY lub NEWAGU, to rozwiązałoby wszelkie problemy naszej kolei.
Umożliwienie dojazdu np. z Jeleniej Góry na Mazury albo z Rzeszowa nad Bałtyk w ciągu 5 godzin, w komfortowych warunkach, to naprawdę byłoby świetne rozwiązanie. I znacznie tańsze niż pakowanie się w tzw „prestiżowe inwestycje kolejowe”, oferujące jeszcze większe prędkości, ale za cenę, której nikt nie chce ujawniać.

Tak działają wszystkie ,POLSKIE” firmy: energetyka kupuje tylko węgiel od ,,polskich” spółek górniczych, spółki górnicze wybiórczo sprzedają węgiel innym firmom, spółki komunalne zawyżają ceny za usługi, energetyka sprzedaje prąd po zawyżonych cenach, LOT ma zyski na czarterach dla rządu po zawyżonych cenach, PKP PLK dalej ma wysokie ceny dostępu do torów, lotniska mają wysokie ceny dostępu dla samolotów itd itd.

A kiedy szanowne państwo wprowadzi w końcu system sprawdzania i uznawania za legalne (albo nie, bo kradzione czy składane z wraków) samochodów wystawianych u dilerów? Toż system zwalania na nieszczęsnego nabywcę obowiązku sprawdzania, czy aby toto nie było gdzieś w świecie ukradzione albo zespawane z resztek jest iście średniowieczny – jako że i tak to państwo w pewnym momencie (zwykle gdy taki naiwniak przyjdzie wóz rejestrować albo przeglądać) dokonuje takiego sprawdzenia. Tyle że zamiast łajdaków, którzy kit wcisnęli nieostrożnym, całą karę ponoszą ci ostatni. A przecież to RP ma swoje drogie bazy danych a w nich teoretycznie każdy samochód – czy to legalny, czy gdzieś ukradziony.

 

Wędkarstwo i łowiectwo:

Powinno się znieść dzierżawy jezior oraz zrenacjonalizować te jeziora, które zostały sprzedane prywatnym właścicielom. Potem powinno się stworzyć jedno centralnie działające państwowe przedsiębiorstwo rybactwa śródlądowego na wzór Lasów Państwowych. Opłaty za uprawianie wędkarstwa powinny być zestandaryzowane i niskie, ponieważ chodzi o utrzymanie łączności ludności z przyrodą i umiejętności pozyskiwania żywności z niej (żadnego ,,końca historii” nie ma, anarchię mamy za wschodnią i za zachodnią granicą). Dziś opłaty za korzystanie wędkarskie z jezior mogą być niskie m. in. dlatego, że u wędkarzy upowszechniło się wypuszczanie żywcem złowionych dużych ryb, po ich sfotografowaniu. Wiadomo, że takie ryby to doskonałe tarlaki, ale mają kiepski smak.

Jak na Marcina z Suwałk to trochę przekłamałeś, bo to nie PZW łapie sieciami. Wprowadzasz wszystkich w błąd. Istnieje coś takiego jak Państwowe Gospodarstwa Rybackie poprzekształcane w różne spółki i to pod szyldem PGR, czyli Państwowe Gospodarstwa Rybackie. Trzebią ryby te pseudoinstytucje sieciami, biczami, a na końcu prądem. Wszystko co się wodzie rusza. Co lepsze wybierają, a co pomniejsze sprzedają miejscowym rolnikom na karm dla świń, albo do innego użytku własnego. Takie akcje obserwowałem osobiście wielokrotnie na jeziorach na Warmii, gdzie takie hieny rybackie funkcjonują w majestacie prawa. Wędkarze skupieni w PZW nie maja nic wspólnego z takim procederem, a wręcz przeciwnie: walczymy od lat z tym bezprawiem różnymi sposobami.

Łowiectwo ma w Polsce feudalny charakter, bo skupia pseudoelitę snobującą się na jaśnie panów i utrzymują się w nim feudalne stosunki. Jest ostoją zacofania społecznego, co jest jedną z głównych przyczyn niechęci do niego. Powinno się to zmienić przez jego popularyzację i odrodzenie łowiectwa ludowego. Jednym z elementów powinno być zezwolenie na łowienie bobrów w humanitarne pułapki. Problemu nadmiaru bobrów w niektórych regionach nie da się rozwiązać metodami jaśniepańskimi, czyli ze strzelbą, ponieważ zraniony bóbr nurkuje, zdycha w jakiejś podwodnej dziurze i jest nie do podjęcia. Jednak jaśniepanowie sprzeciwiają się zalegalizowaniu w Polsce pułapek na zwierzynę – rzekomo dlatego, że kojarzą się im z kłusownictwem, ale naprawdę dlatego, że chcą, żeby łowiectwo pozostało ich przywilejem, a myślistwo ludowe było albo zepchnięte do kłusownictwa, albo do jaśniepańskiej służby, zajmującej się hodowlą zwierzyny, żeby wielmożni mieli zabawę, jak raczą przyjechać na łowisko.

Miejmy nadzieję, że PiS zaorze do końca ,,osiągnięcia polskiego demokratycznego kapitalizmu” takie, jak niszczenie przyrody przez prywaciarzy z jednej strony, a nieznających się na przyrodzie lewaków w stylu Wajraka z drugiej. Wajrak, który dotąd żył sobie w luksusie wśród najwspanialszej przyrody, myśląc o tym, jak wyrzucić z Puszczy Białowieskiej miejscową ludność, która o nią jednak dbała (tradycyjna gospodarka rolna dostarczała np. pastwisk żubrom i jeleniom, którymi z kolei żywiły się drapieżniki), niech wraca do Warszawy, do mieszkania po tacie w bloku na Żoliborzu.

 

Samorządy:

Niech samorządy nie narzekają. Mniejsze dochody z udziału w PIT mogą zrekompensować mniejszymi wydatkami na imprezy i wystawne sympozja lub konferencje. Włodarze miast marnotrawią środki publiczne nie tylko na pseudo promocję, ale też na wyjazdy zagraniczne np. sprawdzić jak działa oświata w Szkocji, nie liczą się też z wyjazdami samochodami prywatnymi załatwiając jednocześnie swoje prywatne interesy lub interesy partyjne. Szczególnie dotyczyło to burmistrzów, starostów z PO z woj. zachodniopomorskiego.

Samorządy to są gigantyczne żerowiska kolesi. Dyrektorzy domów opieki i ośrodków pomocy społecznej pobierają ponad 100 tys. zł rocznie wynagrodzenia. Wydają gigantyczne pieniądze na rzeczy niepotrzebne, albo już działające, np. w ciągu 10 lat potrafią 5 razy zmienić system informatyczny. Zatrudniają ogromne liczby pracowników w administracji, to są synki i córeczki dyrektorów, radnych gminnych, itp. Niektórzy potrafią żerować na 3-4 etatach, z czego połowa całkowicie fikcyjnie. Nikt tego łajdactwa nie kontroluje, nie piętnuje, bo wszystkim w sitwie się opłaca. Jedyna metoda powstrzymania tego złodziejstwa publicznych środków to zabrać im ze 30%.

A kto zapłaci kredyty wzięte pod budowę? Spoko podniesie się podatki, samorząd opracuje nowe np katastralny, podniesie się ceny biletów komunikacji miejskiej, opłaty za wodę, za najem w zasobach miejskich. Następnie urzędnicy będą potępiać masową migrację z miasta tych bogatszych oraz masowe rozruchy tych biedniejszych – brak patriotyzmu! Później księża będą mówić o przebaczeniu, grubej kresce i czystości kobiety przed ślubem. Następnie legalnym właścicielem wszelkich zasobów ludzkich i majątkowych miasta będzie nowa postać, która w chwale wjedzie na pięknym koniu, w skarbcu będzie miała wszelkie dotychczasowe zastawy, poręczenia, hipoteki. Będzie mówić o wspaniałej przyszłości i wolności i kolejnym cudownym 25leciu. Może ku pokrzepieniu serc jakiś ładny film kilkominutowy zrobi za ładnych kilkadziesiąt milionów… A my powtórzymy te same lekcje?

 

Polski przemysł, myśl techniczna i edukacja:

Obecnie pracownik ma wszystko gdzieś, pracuje po 1600-1800 miesięcznie, często w nieludzkich warunkach, w magazynach i przy produkcji panuje chaos, nie inwestuje się z wykształconych pracowników, brygadzista nie potrafi obsłużyć połowy maszyn i właściwie cały zakład opiera się na pracy tych paru procent rozsądnych osób, które się przykładają i wypełniają obowiązki za tych, którzy zarabiają dziesięć razy więcej od nich.

(Komentarz do mnie) Pracowałem w takim zakładzie Panie Robercie; szwedzko-norweska firma Kongsberg Automotive w Pruszkowie na terenie byłego ZNTK ( Z-dy Naprawcze Taboru Kolejowego). Praca na produkcji przy podzespołach wyposażenia samochodów wiodących marek w świecie. Burdel i rozpi…dziel. 1200-1300 na rękę, sami sobie naprawialiśmy maszyny, wykrojniki, praski, zgrzewarki, Dyrektor 66 tys na mies. zastępca 25 tys. Kiedyś byli brygadziści, teraz są liderzy. Z wyjątkiem paru rozsądnych, reszta nadawała by się na kapo w Majdanku. Kiedyś tzn. za komuny nie było komputerów i materiału do produkcji nie brakowało, teraz w dobie komputerów, komponentów brakowało nieraz 3 tyg. W tym czasie pracownicy, nie ze swojej winy, musieli zamiatać halę.

Praca przez agencję 5 lat temu jak pracowałem, umowa raz na miesiąc, teraz umowa co tydzień. Pracownicy, którzy opanowali technologię produkcji nie byli w ogóle szanowani, mimo że pracowali bardzo dobrze, bywało że dobrym pracownikom agencja nie przedłużała umowy, a przyjmowała i szkoliła następnych, którzy oczywiście produkowali na początku dużo bubli. Jak braki pojechały do produkcji aut, to potem z-d płacił ogromne kary. I niech ktoś mi powie czy to jest kapitalizm. Potem firma zaczęła przyjmować Ukraińców – dostawali tyle samo co Polacy + opłacony mieli hotel. Całe szczęście że w tym burdelu już nie pracuję, bo po 3 latach pracy dostałem podwyżkę 10 groszy na godzinę brutto i podziękowałem za współpracę.

A niby co ma robić przeciętny Polak? Mam jeździć starym Polonezem, bo był wyprodukowany w Polsce, zamiast samochodem niemieckim, którego od produktu naszej myśli technicznej dzielą lata świetlne? Mam korzystać z ?polskiego? (polski brand na chińskim OEM-ie) myPhone zamiast produktu z USA, tylko dlatego bo jest Polski? Mam kupować polskie brzydkie i tandetne buty, zamiast ładniejszych i lepiej wykonanych angielskich bo są polskie? PRL już mieliśmy, gdy można było kupować tylko nasze, krajowe, lub naszych ?sojuszników?. Na dobre to nikomu nie wyszło i w dużej mierze dzięki temu jesteśmy technologicznym skansenem Europy. Żyjemy w kapitalizmie i tu wygrywa ten, który oferuje najlepszą jakość w najniższej cenie.

Polska produkcja, to nalepienie znaczka na produkt z Chin. Tak wygląda na przykład nasz ?przemysł elektroniczny?. Podobnie z ubraniami, gdzie podobno nawet droższe polskie sieciówki zamawiają cały produkt w chińskich katalogach. Zabawne… politycy to banda złodziei i oszustów, kochanych przez naród, bo wybieranych regularnie i na okrągło od 20 lat. Pod względem parametrów wpływających na produkcję i funkcjonowanie przedsiębiorstwa, dyndamy na końcu światowych rankingów. Bo mamy kretyńskie przepisy, obostrzenia, utrudnienia i procedury, mamy poryty system podatkowy i emerytalny. Każdy przedsiębiorca myśli tylko jak się nachapać, tanio kupić, drogo sprzedać, wydymać konsumentów, podatki zapłacić na Cyprze i uniknąć odpowiedzialności karnej. Ale polski patriotyzm i polską gospodarkę, mają budować Polacy, którym rząd zabiera 70% i tak marnego wynagrodzenia w podatkach, a przedsiębiorcy mają do nich taki szacunek, że np. przez lata zamiast soli jadalnej serwują im przemysłową lub fałszują skład na metkach z ubraniami. Ku chwale ojczyzny. Za taki patriotyzm, to ja dziękuję.

W Polsce i przy polskich ekonomistach, to na Saharze zabrakłoby piasku w rok, a jeszcze by importowali z Gobi! Tak kładzie się całe górnictwo w Polsce, przejada (czyt.rozkrada) zyski, mnoży administrację, rozdaje wysokie premie i nagrody jednocześnie dojąc ten rodzaj gospodarki niemiłosiernie. Odsunąć gumofilce od ważnych stanowisk, zastąpić praktykami, odpolitycznić całe górnictwo, zlikwidować kompanie, holdingi, gwarectwa i wszelkie inne raki toczące organizm, pozwolić kopalniom na działanie wg. Prawa Handlowego, a wszystko wróci do normy

Polska myśl techniczna nie istnieje. Nie ma laboratoriów, instytutów, centrów badawczych. Są tanie montownie. ŁoBuzek zarżnął (nie tylko) polskie szkolnictwo. Technicy są w stanie zarobić 8000 zł na start w UK a inżynier 12000 zł jako Junior Engineer. Kraj jest skończony. Obecne polskie magistry nie zdałyby matury w PRL. O taką Polskę Bolek i inne Kwachy walczyły i prywatyzowały.

Dzięki kolejnym „reformom” edukacji obecny absolwent polskiej szkoły średniej ma za sobą 2-3-krotnie mniej (!) godzin nauki przedmiotów przyrodniczych i ścisłych niż za PRL-u. To jest kształtowanie populacji idiotów, tanich roboli dla zagranicznych korporacji – w Polsce czy poza nią. Poziom polskich uczelni technicznych również poleciał na pysk, a nieliczne firmy przemysłowe, jakie w Polsce zostały, swoje istnienie zawdzięczają tylko odziedziczonej po PRL-u kadrze. Zresztą najlepszych obecnych absolwentów także przejmują zagraniczne korporacje – fundują im stypendia, a potem dobre zarobki.
Jeśli sądzisz, że to wszystko jest dzieło przypadku, to się głęboko mylisz. Europa wschodnia ma być tylko bezwartościową gospodarczo i technologicznie strefą buforową miedzy starą UE i Rosja. W razie konfrontacji, poświeci się ją bez mrugnięcia okiem. Po to się ogłupiło Polaków na początku lat 90, żeby bez żalu rozwalili swój przemysł jako „relikt komunizmu”. Paru takich „geniuszy” na tym forum się objawiło.
PRL był JEDYNĄ w historii szansą zbudowania nowoczesnej gospodarki w Polsce – ponieważ „żelazna kurtyna” zapewniała ochronę przed brutalnym atakiem zagranicznego kapitału. Po 1989 ten potencjał został bezmyślnie zmarnowany.

Jeszcze dodam, że brakuje kadr. Wiedza techniczna – ta najbardziej wartościowa – bo praktyczna nie jest przekazywana w warsztatach ani fabrykach. Projektuje się za Odrą u nas „przemysł” to spawacze, tłocznie, montownie i out-scouring. Młode pokolenie techników czy inżynierów nie jest szkolone przez starszych, doświadczonych inżynierów. Bo niby gdzie? Przemysł zarżnięty. Spawacz w fabryce Manna w Starachowicach zarabia 1300 zł. W UK doświadczony spawacz ma leciutko 70-100 zł na godzinę.

W Polsce nie brakuje wykładowców z obszaru Automatyki i Robotyki – wręcz jest ich bardzo dużo, ale brakuje ludzi kompetentnych z wiedzą i doświadczeniem technicznym. Przyczynił się do tego NCN, który od wielu lat finansuje prace badawcze „silnych” zespołów naukowych, których jedynym efektem są stopnie naukowe ich autorów – żadnych osiągnięć w zakresie nowych technologii, zadanej współpracy z przemysłem. Za to wszystko płaci polski podatnik. W naukach technicznych prace czysto teoretyczne powinny być wyjątkiem, podobnie jak w innych krajach, a nie normą jak w Polsce

Żeby wykształcić inżyniera trzeba mieć nauczycieli mat fiz,chemii w podstawówce i szkole średniej, laboratoria i warsztaty w szkole średniej i na studiach , wykładowców na politechnikach i szkołach wyższych, a więc pieniądze i pieniądze. Żeby to wszystko odbudować to trzeba zacząć od fundamentów, tak jak się buduje dom (kiedyś się budowało), a to wymaga czasu. Nie ma wykładowców, nie ma nauczycieli przedmiotów ścisłych, którzy uczą myśleć, a nie rozwiązywać testy, nie wspominając o nauczycielach w technikach i instruktorów zawodu. Tu nie da się pójść na skróty tu trzeba czasu i cierpliwości, Mechanik , rzemieślnik i inżynier musi najpierw musi móc zepsuć, by mógł naprawić zbudować zaprojektować. Takie życie tak jak dziecko. Im wcześniej to zrozumiemy, tym szybciej staniemy na nogach jak naród.

Był na PW wydział Mechaniki precyzyjnej, zmienili na Mechatronikę. Właściwie uczą elektroniki. Gdyby w Polsce ktoś się znał na tym, to by zrobił twardy disk do komputerów.  A co z optyką? Każdy może sprawdzić, co zostało z PZO w Warszawie. W Łodzi w dawnych zakładach kinematograficznych gdzie produkowano tez kserokopiarki, produkują prostą optykę wojskową i celowniki. Zakłady Mechaniki Precyzyjnej Mera-Blonie też zlikwidowane. Do serwisu nie trzeba inżynierów

Jesteśmy technicznym zaściankiem Europy i tak zostanie, zostało to wkalkulowane w reformy po 1980 roku. Polskie zakłady: elektroniczne, mechaniczne, budowlane, inżynieryjne zostały rozwalone w tzw. procesie prywatyzacji. Kadra inżynieryjna odeszła na emerytury albo wyjechał, starych pracowników zwolniono lub też odeszli na emerytury, młodzi nie mają się od kogo nauczyć pracy i fachu. A wszystko to w imię rozwoju kraju ale nie naszego tylko państw zachodnich które nas tak ochoczo przyjęły do Unii a kolejne polskie rządy pod jej dyktando niszczyły Polskę i Polaków.

W Polsce mamy za to zdecydowanie najwięcej profesorów i doktorów habilitowanych na hektar. Oni i górnicy jakoś nie chcą wyjeżdżać. Większość z nich zajmuje się produkowaniem kolejnych magistrów i doktorów, którzy produkują następnych magistrów, W ramach pozorowania pracy naukowej, zajmują się też sklejaniem kawałków artykułów tłumaczonych z języka obcego i tworzeniem z tego tzw. publikacji. A jak jakiś bystry młodzian coś wymyśli, to i tak autorstwo i sława należy się profesorowi. Świat nie docenia potęgi polskiej nauki i nie chce zrozumieć, że żeby być naukowcem, trzeba wykazać się obsługą wyszukiwarki internetowej, usługi translator google i kilku funkcji worda, a nie robić jakieś wynalazki.

Naturalnie od szeregu lat następuje stopniowa degradacja środowiska uczelnianego. Płace od zawsze są w najniższym wymiarze widełek niezależnie od stażu. Kompletny brak zainteresowania pracą na uczelni dobrych studentów, bo kto przyjdzie do pracy na asystenta za 2200 zł brutto. A adiunkt to 3800 zł brutto. praca na uczelni to nie 8 godzin i kwita to przez lata zajęta cała doba święta i niedziela. to służba. I ten ciągly bat konieczności prowadzenia badań bez pieniędzy i publikacji za które nie ma się z czego zapłacić. Chory polski mechanizm stworzonych sztucznie list czasopism i cytowani zmusza do poszukiwań czasopism na się znajdujących, cena publikacji w niektórych z nich do chodzi do 3000 dolarów za kilka stron. Już w polskich czasopismach naukowych trzeba zapłacić 200-300 zł za stronę. Nie ma możliwości rozwoju naukowego bez publikacji, nie ma możliwości dłuższej pracy na uczelni bez tego, bo po kilku latach wysiudają cię. Nikt się nie pyta ilu masz dyplomantów ile masz godzin dydaktycznych… to jest paranoja. Psuje się w ciągu kilku lat ale odrobić potencjał w podobnym czasie się nie da.

Profesorowie na polskich uczelniach w wielu wypadkach zatrzymali się w połowie lat 90-tych XX wieku a w większości tych instytucji panuje system feudalny. Dziadek – pan i władca na ciepłej posadce przejada państwowe pieniądze nie robiąc badań a stołki rozdzielając między znajomych króliczka, bierny, mierny ale wierny. Młodzi zdolni są tylko zagrożeniem więc najlepiej utrudnić im życie, zatruć atmosferę tak aby nawet nie próbowali deptać panom i władcom po piętach. Wszystko to sprawia, że sytuacja w polskich uczelniach przypomina polskie górnictwo – nie musimy podążać za konkurencją – należą nam się państwowe pieniądze bo tradycja głosi, że górnik/profesor to brzmi dumnie.

Nie pomogą dobre chęci, z g*na bata nie ukręci… Rozwalono całe szkolnictwo, od średniego po wyższe. Dzisiejsi inżynierowie mechanicy (a jakże, dyplomowani!) nie potrafią używać linijki i ołówka, nie mówiąc o takich „skomplikowanych” przyrządach jak suwmiarka czy mikromierz. Produkuje się – bo przecież nie kształci, kolejne zastępy ludzi nie mających zielonego pojęcia o przemyśle i o jego potrzebach, ale taki jest „trynd”, a inżynier z Bożej łaski opuszczający wyższą (?!) uczelnię wie zdecydowanie mniej niż technik sprzed trzydziestu lat. Kiedyś na zajęciach studenci słuchali, robili notatki, zadawali pytania i czasem dyskutowali. Dzisiaj zajmują się głównie pisaniem sms-ów, oglądaniem filmików na swoich scheissphonach i spożywaniem (bo w domu czy akademiku nie zdążyli). Nie ma prawdziwych egzaminów, bo wystarczą ogłupiające testy nie zmuszające do myślenia, zaliczenia można dostać mając „już” 30% obecności na ćwiczeniach, i to jest współczesny poziom studentów a później absolwentów. I – nie obrażając „mechatroników”, brakuje również „mechoptyków”. Kto nie wie, co to za specjalność, niech się zapyta górali, tylko tych prawdziwych… Mamy za to nadmiar „specjalistów” od organizacji i zarządzania, tylko nie bardzo mają czym zarządzać, bo poza montowniami nie ma polskiego przemysłu.

No skąd mają być inżynierowie skoro od 20 lat tumany i nieuki dostali maturę na poziomie podstawowym i matematyki wcale nie umieją? Przecież zdanie testu z matematyki nie wymagało podsiadania żadnych wiadomości z matematyki. Wystarczyło w na teście zakreślać konsekwentnie odpowiedź albo A albo B Albo C Albo D – byle jedną i tą samą I takie to tumany szły na uczelnie wyższe, a rodzice cieszyli się, że mają dzieci na studiach. Dopiero drugi rok na maturze trzeba zdawać obowiązkowo jeden przedmiot na poziomie rozszerzonym. Do czasu gdy wszystkie przedmioty maturalne nie będą wymagane na poziomie rozszerzonym, maturę będą zdobywały nieuk,i lenie i wszelkiej maści gamonie i tłuki

W tej kwestii powinni zabrać głos eksperci typu petru-s balcerowicz i reszta. Oni uważają że główną atrakcją rynku pracy polski i jej jedynym atutem jest siła robocza o ile nie jest zbyt droga. dlatego tym którzy jeszcze są w kraju powinno się zmniejszyć płace i to ostatecznie pomoże, a problem sam zniknie. Via lotniska, ,,magiczna ręka rynku”, czy jakoś tak.

Brakuje inżynierów? Za to nie brakuje kulturoznawców, socjologów, politologów, oraz oczywiście magistrów organizacji i zarządzania. Tak sobie myślę bo spotykam ludzi z takimi dyplomami często w UK: jedna pani po zarządzaniu sprzedaje mi wędliny w polskim sklepie (dobrze zarządza lodówką, jest porzadek), pani po kulturoznawstwie podaje mi pizzę w Pizza Hut, jest też pani po historii w Costa Caffee – zbiera filiżanki ze stołów, chodząc z takim specjalnym wózkiem. Na jakiego grzyba te osoby w ogóle studiowały? No i po co do ciężkiej cholery polski podatnik płacił za studia tych osób w Polsce? Moim zdaniem należy zmniejszyć nabór na takie kierunki o 70% na dzień dobry. Fabryki magistrów które są prywatne już zaczynają bankrutować, no ale to jest prywatna sprawa i prywatna kasa tych co te szkółki założyli, publiczna kasa powinna być wydawana odpowiedzialnie.

A może ktoś mi powie po co w Polsce tylu prawników? Pamiętam że jak studiowałem na AM 20 lat temu to miałem wielu kolegów z prawa, opowiadali mi ile ludzi u nich studiuje na Wydziale Prawa, a jeszcze do tego był Wydział Administracji – to były tysiące osób na jednym roku. Co oni później robią? Pewnie część z nich idzie do tej wiecznie puchnącej administracji, a reszta kelneruje albo leci na szmacie w UK czy w Niemczech. Po co wam studia? Gdybyście się wyuczyli na hydraulika (nie jest trudno, sam się nauczyłem wielu rzeczy z YT i sam kładłem rurki w domu), albo elektryka, to byście znacznie więcej zarobili niż z waszymi śmiesznymi dyplomami. Głupi operator koparki, walca czy dźwigu samobieżnego w UK zarabia 2 razy tyle co polski historyk, czy jakiś inny filozof machający mopem, albo przenoszący skrzynki z miejsca na miejsce w magazynie FedExu czy innego Amazona.

Pracuję w KGHM od 25 lat i były tu już różne ceny miedzi, jednak nigdy jak w ostatnich latach nie była tam niszczona ta ,,spółka” Sprzedano co się tylko dało, sprywatyzowano co się dało, każda z tych zmian spowodowała dramatyczny sadek poziomu życia ludzi i niechęć do zamian. Może poza zyskami na najwyższych stołkach. Nawet komuna w postaci SLD nie drenowała tak jak PO, bo wolała zyski przekładać na wzmocnienie firmy, a nie na dywidendy. Pod dyktando PO, KGHM sprzedawał spółki i kupował prywatyzowane, na które nie było rynkowego zbytu. Tragedia. Gdyby to była firma coś produkująca na wolnym rynku, a nie na dobrach naturalnych, już dawno by zbankrutowała przy takim obchodzeniu się „właściciela”. Prywatyzatorom powiem: wszystko co tu sprywatyzowano, zalicza największą glebę i jest rzeźnią dla pracujących tam ludzi. Mój dział tez sprywatyzowano i długo nie pociągnął, zostały nędzne resztki z olbrzymią rotacją zatrudnienia, bo niewielu tam wytrzyma przy pracy w trudnych warunkach za grosze. Mi się udało „uciec” z powrotem do KGHM i tu jeszcze daje się żyć (na przeciętnym robotniczym stanowisku, nie ma tu kokosów z pracy i TV, ale żyć się da, bo jak na skalę Polskiego ubóstwa, niełatwo by było znaleźć coś lepszego w okolicy) ale co rok jest gorzej i gorzej. Upadło PO – główny niszczyciel resztek majątku państwowego jak kiedyś UW i inni liberałowie i może coś się zacznie poprawiać. Może nie zarżną przynoszącego łatwy dochód do kasy państwa przedsiębiorstwa. Jestem z tą firmą od początku, od pracy prosto po szkole, była to Moja Firma i nie idzie patrzeć co się wyprawia. Miałem i mam zamiar tu pracować do emerytury i znając problemy od podszewki w swojej dziedzinie, naprawiać je na swoim stanowisku i by wszystko się kręciło jak należy, ale teraz to mało znaczy i oby to się zmieniło

A niby kto i za co ma te innowacje robić? Na badania i rozwój trzeba mieć kasę, a żeby je potem wdrożyć i mieć z nich korzyści trzeba mieć własny przemysł, który będzie nimi zainteresowany. W Polsce mamy typowa kolonialną strukturę gospodarki, rynek taniej siły roboczej i rynek zbytu dla obcych wielkich sieci, banków, koncernów. W dodatku tak sprytnie ustawionych, że polska spółka córka płaci tej zagranicznej spółce np. za użycie znaku towarowego, co powoduje że pieniądze idą za granicę, a w Polsce nie trzeba płacić podatków. I niby te sieci marketów maja być zainteresowane jakimiś polskimi innowacjami? W jakim zakresie? Nowatorskiego wykładania towaru czy ciągania paleciaka? Podobnie banki. Niby co mają wprowadzać polskiego? Wszystko co mają mieć musi mieć akceptację centrali. Podobnie w montowniach czy firmach przejętych przez globalne koncerny. Sam spotkałem się z przypadkiem, gdy wydano setki tysięcy euro na bezsensowną, nieudaną próbę wdrożenia systemu informatycznego opracowanego przez firmę z kraju spółki matki, kompletnie olewając wielokrotnie tańsze, działające rozwiązania krajowe. A podobno kapitał miał nie mieć narodowości. Jeśli nawet w Polsce ktoś, jakimś cudem, coś opracuje, to i tak nikt nie jest tym zainteresowany, nikt też nie pomoże, ani nie stać go na kosztowne zastrzeżenia i prawa patentowe. I tak musi to sprzedać (jeśli ma szczęście) wielkim firmom, które przechwycą to i opatentują jako swoje. I raczej nic w tym zakresie się nie zmieni, bo nie są tym zainteresowane ani zachodnie firmy dojące ogromna kasę, ani „polscy” politycy gotowi za koryto, za europejską synekurkę własną matkę i córkę do arabskiego burdelu sprzedać. Za to mamy sukcesy na skalę światową w „badaniach naukowych” spuścizny jednego lub drugiego wielkiego Lecha, JP2 itp. Badania są bardzo nowatorskie i innowacyjne tylko niestety tak przydatne jak dyskusje „o wyższości świąt Wielkanocy nad Bożego narodzenia lub odwrotnie”. No, ale podobno jednak jest nadzieja. Jak w ostatnich tygodniach udawadniali nam różni „wielcy eksperci” jeśli przyjmiemy islamskich imigrantów to oni uczynią naszą gospodarkę innowacyjna i nowoczesną, powołując się przy tym na przykład imigrantów w USA. Nie wspominali tylko, że USA bardzo chętnie przyjmuje imigrantów potrzebnych ich gospodarce (np. naukowców z dorobkiem, inżynierów, itp.), a dziadostwo odsyłają od razu z lotniska do domu lub stawiają gigantyczny mur. W Polsce wg. tychże „ekspertów” innowacyjność mieliby zapewnić pasterze kóz z Erytrei, poganiacze wielbłądów czy drobni handlarze z islamskich bazarów. Pierwsi (ci od kóz) zrewolucjonizują naszą hodowlę, drudzy (ci od wielbłądów) transport, a ostatni handel (głównie narkotykami importowanymi z Afganistanu).

 

Mniejszość ukraińska:

Wzmocnienie granicy z Ukrainą już niewiele pomoże, chociaż samochody straży granicznej krążą od Ustrzyk do Rzeszowa i Krakowa. Kontrolowane są wszystkie samochody z ukraińską rejestracją. Problem jest inny – w Polsce jest kilka mln (słownie milionów !) „starych” i nowych Ukraińców. Uczą się pilnie za polskie pieniądze, na polskich uczelniach i w szkołach policyjnych. Obejmują stołki w urzędach. ABW śpi albo zajmuje się karaniem kelnerów i ,,faszystów”.

 

Lider KODu:

Warto wiedzieć, że prawa ręka Petru, Mateusz Kijewski lider KOD, to wnuk Józefa Kijewskiego, który zwalczał, cyt.: „bandy nacjonalistyczne”. „Nacjonalistycznymi bandami” komuniści określali najczęściej żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Narodowcy po wojnie byli zwalczani z wyjątkową zawziętością, gdyż stanowili najbardziej nieprzejednany element oporu wobec „władzy ludowej”. Odsyłam do Biuletynu IPN. Podobnie jak jego przodek, również i on postanowił aktywnie bronić „demokracji” i odwoływać się do zagranicznych wzorców, przodujących w światowym postępie. Niedaleko pada jabłko, niedaleko.

 

Polacy z zagranicy o ich niechęci do powrotu:

Spokojnie – nie wracam! I wbrew populistycznym opiniom, to nie pieniądze są tutaj decydujące, a są to: pani w ,,okienku”, która z uśmiechem wypełnia za mnie formularz. Policjant zmieniający koło w samochodzie jakiejś kobiety na poboczu. List z Urzędu skarbowego ze słowami: ,,dziękujemy za wpłacony podatek”. Kierowca innego samochody dający światłami znać, że pozwala mi wjechać na jego pas. Przechodzień na ulicy, który mówi ,,przepraszam” przecinając mi drogę. List, który w ciągu mniej niż 20 godzin trafia ,,skądkolwiek” ,,dokądkolwiek”. Drogowcy, którzy niezależnie od skali pracy, nigdy nie zamykają drogi. Rząd, którego pierwszorzędnym celem jest dobro Państwa. Ewentualna pomoc finansowa Państwa, gdy ,,powinie mi się noga”. Godziwa emerytura na starość.

Ja też nie wracam, bo do czego? Mili ludzie w sklepie, którzy służą pomocą, a nie mają złego dnia 365 dni w roku. Kiedy idę do kina, to nie szukam strzeżonego parkingu tylko po to, żebym wrócił do domu z radiem i całą szybą. Kiedy kupuję używany samochód, nie głowię się o ile km cofnięto licznik. Kiedy korzystam z komunikacji publicznej, wiem, że przyjedzie na czas oraz, że będzie czysto i przyjemnie w środku. Uśmiechnięci ludzie na ulicy potrafiący poprawić Ci humor, jeśli przypadkiem za dużo czytałeś wiadomości z parlamentu 500 km trasy bez fotoradaru. Możliwość pójścia na spacer do parku po zmroku, bez konieczności pozbycia się zegarka i portfela.

 

Kryzys imigracyjny:

Jak to możliwe, że milion osób, bez żadnych wiarygodnych papierów, wchodzi do UE/strefy Schengen? Oczywiście był pretekst czyli tzw. uchodźstwo przed wojną w Syrii, ale przecież dla każdego myślącego to lipa. Wojna nie zaczęła się wczoraj, trwa nie tylko w Syrii, a w żadnym z wymienionych i innych przypadkach nie było importu „uchodźców” na skalę przemysłową.

To, że nie ma winnych, że nikt nie pyta o pieniądze wydawane np. na Frontex (a okazuje się że siedziba tej „firmy” mieści się w Warszawie, zatrudnionych jest ok 300 osób, a roczny budżet to ponad 140 mln euro) jest poszlaką, że to wszystko było zorganizowane i zaplanowane przez UE. Można zatem wnioskować, że cała struktura UE i to co zostało z polskiego państwa (straż graniczna, policja, wojsko itd.) służy tym, którzy ten „import” zorganizowali. Tłumią wszelkie objawy protestu (np. w Niemczech – masa manifestacji czy nawet podpaleń tzw. ośrodków dla uchodźców, a media zgodnie się tym „nie interesują”).

Wniosek ogólny: ci którzy są formalnie odpowiedzialni (za co biorą pensje i pod co wypracowują sobie emerytury) za bezpieczeństwo Polski, niszczą ją i przez ostatnie 25 niszczyli i zniszczyli. Orban wynegocjował/wywalczył sobie taką pozycję tylko dlatego, że Węgry mają swoje narodowe elity i te elity rządzą ich państwem w ich interesie.

 

Co to jest ten ,,hejt”?

Dla ludziuff waszego sortu każda krytyka to hejt. Każda bezsporna, niewygodna prawda to hejt. Jesteście jak z jednej sztancy. Umoczeni po same uszy…
Ja tylko wykazuję hipokryzje i podwójne standardy. Które to cechy sa standardami waszej kamaryli…
A ty sobie to nazywaj hejtem, mową nienawiści i czym tam jeszcze chcesz.
Jakis hejter wieki temu powiedział, że prawdziwa cnota krytyka się nie boi. Czegóż więc się tak boicie, że każdą krytykę nazywacie nowomową ,,hejtem”?

(Bloger AugustMocny z Salon24)

 

Organizacje ekologiczne:

Organizacje ekologiczne to doskonały interes dla ich ,,właścicieli”. Chcesz wybudować jakikolwiek zakład? Ekolodzy go oprotestują i będziesz się z nimi szarpał w sadach kilka lat. Rozwiązanie?
Wystarczy zamówić raport środowiskowy (horrendalnie drogi) zrobiony przez te organizacje lub współpracująca z nimi ,,specjalistyczną i oczywiście najlepszą” firmę lub grupę osób i już! Po takim raporcie wszystko jest SUPER! Organizacje ekologiczne to mafia w białych, a może zielonych kołnierzykach. Kiedy wreszcie ktoś się zajmie ich finansami? Skąd mają dochody?

 

Wojsko Polskie:

Służyłeś w polskim wojsku? Raczej nie. Nie masz więc pojęcia o pijaństwie i niekompetencji polskich dowódców. O tysiącach niesprawnych karabinów czekających na rozkaz mobilizacji. O brakach w magazynach wojskowych sięgających 40%. O setkach ciężarówek od dwudziestu lat nie serwisowanych, stojących na placach w całej Polsce, bez powietrza w kołach. One mają wozić amunicję polskim żołnierzom w czasie wojny. Dwadzieścia lat nikt ich nie próbował odpalać. Żadna z nich nie ruszy. Nie mówiąc już o tym, że nie zmobilizują rezerw wcześniej niż za trzy dni. Mi na przydziale mobilizacyjnym kazano się właśnie stawić w jednostce po trzech dniach od ogłoszenia mobilizacji. Do tego czasu już Rosjanie będą w Warszawie. Wierz dalej w bzdury o potędze polskiego oręża.

 

Ambasady Polski (szczególnie ta w Paryżu; komentarze po atakach terrorystycznych i po odmowie pomocy ze strony polskiej misji dyplomatycznej):

W czasie wakacji, mój ojciec (65 lat) pojechał z dwiema wnuczkami (10, 13 lat) do Disneylandu pod Paryżem. Ojciec zgubił albo mu ukradli portfel z pieniędzmi i kartami bankowymi. Zadzwonił do ambasady, bardzo niegrzecznie jakaś pani w ambasadzie odpowiedziała mu, że to jego problem. Problemem była nieznajomość języka francuskiego. Ojciec zna trochę angielski i niemiecki. Więc miał też problem żeby coś w banku załatwić. Dobrze, że paszporty i komórkę miał w innym miejscu. Ja rozumiem, że pani konsul nie jest od łapania złodzieja (na policji był) ale życzyłabym sobie chociaż jakieś informacji jak ma sobie poradzić bez pieniędzy taka osoba… Może nie dosłownie, ale powiedziano mu ,,spadaj”. Te ambasady to jest chory twór.

Ambasada we Francji to państwo w państwie, które kompletnie ignoruje Polaków. Mieszkam w Paryżu i zawsze załatwiając tam jakieś sprawy czułam się poniżana. Same przemądrzale państwo, nigdy nie można było liczyć na jakaś pomoc. Ostatnie wybory to szczyt ich cynizmu: głosowaliśmy na schodach i w korytarzu przy jakiś lampkach. A cale apartamenty stały puste, ale to już nie dla polskiego robola. Po prostu Polak czuje się tam jak intruz. Więc kompletnie mnie nie zdziwił, że tak w dniu zamachu się zachowali. Tam pracują wstrętni ludzie, którzy z Polakami nie mają nic wspólnego.

Kilka lat temu za granicą skradziono mi wszystkie dokumenty i pieniądze. Przypadkowy człowiek obcokrajowiec dał mi 100 $ prosząc, abym oddał je kiedyś komuś kto będzie w podobnej sytuacji. Te pieniążki zabrał mi od razu ambasador RP przy wydawaniu nowego paszportu i znowu zostałem bez grosza. Na szczęście znowu obca osoba pożyczyła mi drobną sumkę pieniędzy żebym mógł się dostać do hotelu, gdzie czekały już na mnie pieniądze wysłane z Polski. Takie mamy kadry w ambasadach. To przechowywania zasłużonych dla władzy.

Współczuję Panu Marcinowi tego, co go spotkało. Niestety, to nie pierwszy taki ,,sukces dyplomatyczny”. Ta ambasada i konsulat to jedna wielka ŻENADA! Podczas wyborów 25.10 organizacja była bardzo nieudolna. Czekaliśmy prawie 3 godziny, żeby oddać głos. Oskarżono mnie o przemoc względem pani konsul. Cała ,,agresja” polegała na zadaniu kilku pytań spokojnym tonem! Ponadto, na stronach internetowych nie było żadnej oficjalnej wiadomości PRZED wizytą Prezydenta A. Dudy! Nie wspominając o 2 miesięcznym czekaniu na wydanie paszportu, za jedyne 110 euro… Tam po prostu pracują ludzie NIEKOMPETENTNI!

Ambasada w Paryżu to porażka. Zero pomocy z ich strony, panie maja zero chęci do pracy. Niestety rok temu potrzebowałam ważnego dokumentu z Polski i do tej pory go nie dostałam, bo załatwienie czegokolwiek, to błaganie pań żeby łaskawie podeszły do okienka. Byłam świadkiem sytuacji, kiedy żadna z pań nawet nie mówiła po francusku, więc Polka która zapomniała już języka polskiego nie mogła się z nikim dogadać, WSTYD! Teraz mieszkam w Indiach i raz poszłam do Ambasady Polski w New Delhi, przywitały mnie osoby które nawet nie mówiły po polsku i były Hinduskami… chodziło o nie działający system Odyseusz w którym zgłasza się swój wyjazd do Indii. Mój pesel nie działał nie z mojej winy i w Indiach jestem od roku i do tej pory nikt mi nie pomógł w tej sprawie. Komu i za co się płaci nasze podatki w Polsce, jeśli ambasady służą do niczego? Polaków za granicą zostawia się samym sobie! Niestety mam porównanie z ambasadą Francji, z jej strony Francuzi chociaż maja wsparcie, a Polacy? SKANDAL!

Przecież to normalne. W polskich placówkach dyplomatycznych, od Sydnej po Los Angeles, panuje atmosfera rodem z PRL – tzn. atmosfera ,,załóg twierdz” otoczonych ,,morzem polskiej wrogiej hołoty polonijnej”. Przed tą tłuszczą dzielni pracownicy ambasad bohatersko każdego dnia się bronią jak lwy – starając się zatruć ,,najeźdźców” jadem wyjątkowo perfidnej biurokracji.

Nazwiska tych pajaców z ambasady powinny zostać podane do publicznej wiadomości. To banda gburów i prostaków myślących tylko o kasie. Ambasada to terytorium RP i nikt nie ma prawa mnie stamtąd wypraszać jako obywatela RP. To również moje terytorium i mam identyczne prawa jak ci co tam pracują.

Stan wyższej konieczności uprawnia do naruszenia norm prawa, w tym przypadku regulaminu wewnętrznego placówki dyplomatycznej, o czym pani konsul powinna była wiedzieć. Regulamin, jako akt prawny, sytuuje się niżej niż Konstytucja i placówka dyplomatyczna winna była zapewnić ochronę swojemu obywatelowi.

Pan Marcin Dobrowolski jest dziennikarzem i to dlatego Ambasador go przeprosił, ale jest młodym człowiekiem, wierzącym w to co nieopatrznie powiedział p. Marcin Wyrwał na końcu felietonu, że ambasada ma chronić polskich obywateli i takie tam bzdury. Szanowni Panowie, ambasady to placówki, w których ma funkcjonować wywiad. To ciepłe posadki dla pupilków, czasem miejsca zsyłki politycznej, miejsca rautów i balang, dawniej sposób na drobne handle przemyty i inne takie. Od początku lat 80-tych w zasadzie nic się nie zmieniło. Pójście do polskiej placówki dyplomatycznej zawsze jest stratą czasu. Oni nie są od udzielania pomocy. Mogą np. potwierdzić podpis i wziąć za to horrendalną opłatę, lub wyrobić paszport za jeszcze większe pieniądze. Nie myślcie, że ktoś da wam kromkę chleba lub dolara, jeśli stracicie swoje dokumenty i całe mienie. To nie jest tak, jak bywa z ambasadami innych państw, że obywatel danego kraju potrafi przyjść i poprosić o pomoc w kupieniu biletu miesięcznego na przejazdu komunikacją miejską. Zapamiętajcie, ambasady nie są od tego, by Wam pomagać!

 

Reklamy

15 myśli na temat “Głos ludzi

    1. Witaj ponownie. Cóż, odpowiedź brzmi: zarazem to i to. Przeprowadziliśmy się do Szwecji w 2007, więc właściwie się tutaj wychowałem i pozostaje to już długo moim miejscem zamieszkania. Mimo wszystko planuję powrót 🙂

      Pozdrawiam

  1. Szanowny Robercie, piszesz, żeby nie wierzyć w ani jedno słowo z gazet czy telewizji. A przecież my wszyscy czerpiemy swoją wiedzę o świecie z medialnych publikacji. Problem nie leży w wierze w te informacje, tylko w wierze b e z k r y t y c z n e j. 😉 Bo odrzucać wszystkiego jak leci nie wolno.

    1. Szanowna Kiro, chodzi po prostu o to, że gdy słyszymy wiarygodną informację i można ją potwierdzić, to staramy się sami znaleźć odpowiednie dowody. Do czasu ich odnalezienia, pozostawiamy sobie pewien margines na domysły i podejrzenia. Jest to konieczne, bo nawet gdy pisze się 99% prawdy i 1% kłamstwa, to ten jeden procent może zasadniczo zmieniać sens wszystkiego 🙂

  2. Czcigodny Robercie
    A w jakiej konkretnej formie uzewnętrzniała się ta pomoc cara Aleksandra II dla amerykańskich Unionistów? Bo Twoje uwagi zrozumiałem następująco:
    1. Anglicy chcieli z Południowcami handlować. To oczywistość, bowiem brytyjski przemysł włókienniczy potrzebował bawełny.
    2. Dzięki rosyjskiej pomocy Lincoln skutecznie zablokował porty secesjonistów – zdumiewająca informacja.
    3. To Anglicy sprowokowali polskie szaleństwo zwane Powstaniem Styczniowym, by Rosja miała czym się zająć na swoim podwórku. Może jakieś dowody?
    A tak już całkiem serio. Po zatrzymaniu przez flotę Unionistów jakiegoś brytyjskiego statku pasażerskiego lub handlowego (nie chce mi się sprawdzać), niewiele brakowało do włączenia się Wielkiej Brytanii do tej wojny, oczywiście po stronie Południowców. Tego żądała prasa, ale ówczesny rząd brytyjski uznał, że na dłuższy dystans to się nie opłaci.
    Pozdrawiam serdecznie.

    1. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

      Nic z powyższego (prócz jednego akapitu o pracowaniu za 1600-1800 złotych miesięcznie) nie należy do mnie.

      Są to komentarze zebrane w Internecie jako ciekawostki, które każdy może sobie samemu zweryfikować. Co nie znaczy, że ja jako autor bloga, zgadzam się z każdą zawartą tam tezą czy z wyrażonymi w tychże komentarzach poglądami. Służą one poznaniu opinii anonimowych komentatorów na rozmaite tematy. Pojawią się jeszcze podobne wpisy.

      Pozdrawiam serdecznie

      1. Czcigodny Robercie
        No to całe szczęście. Bo akapit o Powstaniu Styczniowym, zawierający ten wtręt o Wojnie Secesyjnej, powalił mnie bezdenną głupotą i elementarną nieznajomością historii.
        W podanej przez Ciebie galerii jest kilka sensownych stwierdzeń. Ale ponad połowa przypomina mi znane powiedzenie Lema:
        Dopóki nie zacząłem korzystać z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest aż tylu idiotów.
        Pozdrawiam serdecznie.

  3. Dlaczego ludzie są głupi ?

    Światowej sławy filozof ,dla mnie MĘDRZEC
    ,dominikanin Józef Maria Bocheński mówił ,że filozofia to jest bardzo
    niepotrzebna, niby nauka ,sieje tylko zamęt i nie wnosi nic nowego
    .Najlepiej by polscy ,,filozofowie ,,pokazali światu ,że najważniejsza jest – MĄDROŚĆ ! ! !.
    Świat ,kościół ,filozofowie zapomnieli ,że mądrość istnieje.
    To Polacy mają otworzyć oczy światu.
    Proszę przeczytać dzieło naszego mędrca
    STANISŁAWA STASZICA ,,RÓD LUDZKI ”
    Tylko Polacy naprawdę są narodem wybranym przez Boga .
    To żadne chciejstwo ,tylko namacalne gołe fakty, dnia codziennego ,
    które są trudne do zrozumienia dla filozofów ,
    bo prawda jest bardzo prosta.
    Głupi ludzie byle co jadają i byle co gadają .
    BÓG STWORZYŁ CZŁOWIEKA, BY Z ŻYCIA MIAŁ RADOŚĆ, NIE CIERPIENIE !
    NARODZIE ! ŻADNA SELEKCJA NATURALNA ANI GENY TYLKO ŻYWIENIE OPTYMALNE ,
    JEST PODSTAWĄ MĄDROŚCI ! ! !
    POLACY MAJĄ BYĆ ,CHORZY I GŁUPI ,bo tak chcą nasi władcy !
    Nie ma dzieci niegrzecznych ,są tylko dzieci niewłaściwie żywione .
    Nie ma ludzi leniwych ,są tylko ludzie niewłaściwie żywieni.
    Tylko niedobór BIAŁKA powoduje próchnicę zębów ! ! !
    DR.JAN KWAŚNIEWSKI – OTRUTY !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s