Bezwarunkowy dochód podstawowy (zwany także dywidendą socjalną i narodową) jest postulatem podnoszonym przez wiele środowisk, w głównej mierze lewicowych i chrześcijańskich. Oznacza on stałą kwotę pieniędzy, którą państwo wypłaca wszystkim obywatelom bez względu na wykonywaną przez nich pracę lub też jej brak.

Idea ta wydawać się może szczytna, jednak jak w wielu tego typu przypadkach bywa, same intencje nie wystarczą, by taki postulat zrealizować i żeby przyniósł on jedynie pozytywne skutki.

Stała kwota pieniędzy wypłacana obywatelom pochodzić musi z budżetu państwa, a ten w Polsce nie opiera się na zyskach przedsiębiorstw państwowych. Większa część naszego budżetu bierze się z podatków, zatem idea zabierania ludziom pieniędzy, by je potem sprawiedliwie podzielić i rozdać, jest zgoła idiotyczna.

Zupełnie inaczej miałaby się sytuacja, gdyby oprzeć nasz budżet o wydobycie i sprzedaż surowców, lecz jest to dzisiaj idea niemożliwa w Polsce do zrealizowania i wydaje się być także krótkowzroczna; widzimy przecież ile problemów powoduje taki filar opierający budżet wszędzie tam, gdzie główne zyski państwa pochodzą ze sprzedaży ropy czy gazu. Jest to zatem nie tylko krótkowzroczne (ze względu na ograniczoną ilość surowców) ale jest też słabością, którą łatwo może wykorzystać każdy wróg zewnętrzny.

Zatem o ile niektórym państwom ten fakt nie stoi na przeszkodzie, mogą oprzeć bezwarunkowy dochód podstawowy o zyski ze sprzedaży surowców. W naszych warunkach idea ta pozostaje jedynie mrzonką i nic dziwnego, że wykorzystują ją populiści w celu zdobycia poparcia społeczeństwa. Włożyć to można między bajki o Urzędach Pracy, które miały skutecznie likwidować bezrobocie, a między szlachetne idee zasiłków dla bezrobotnych, wykorzystywanych w głównej mierze nie przez ludzi potrzebujących, a krętaczy, cwaniaków i zawodowych obiboków.

Jednym z kluczowych argumentów zwolenników bezwarunkowego dochodu podstawowego jest postępująca robotyzacja przemysłu. Rzecz w tym, że roboty nie są w stanie zastąpić ludzi we wszystkich wykonywanych przez nich czynnościach, a jedynie w pracy wymagającej powtarzalnych ruchów. Ponad to Polska zalicza się do krajów o zacofanym przemyśle i jego robotyzacja nie jest obecnie celem zagranicznych inwestorów, budujących na terytorium naszego kraju prymitywne montownie podzespołów i gdzie 70% personelu wymienia się co parę miesięcy, ze względu na skrajne lenistwo i niekompetencje wynikającą z braku nakładów na kształcenia zawodowe i nieludzko niskie zarobki, skutecznie odstraszające od efektywnej pracy.

Ponad to warto zauważyć, że w miarę zanikania niektórych zawodów pojawiają się też nowe. Dotyczy to w szczególności sektora usług, co tylko świadczy o kompletnie błędnym kierunku w jakim zmierzają światowe gospodarki. Nie twierdzę, że nowoczesny kraj winien opierać się na pracy szewców, krawców i introligatorów, lecz oni (w porównaniu do znacznej części osób pracujących w sektorze usług), wykonywali konkretne zawody i efekty ich pracy były namacalne.

Prawdziwa gospodarka opiera się na uczciwej pracy ludzi, a jej efektem są towary i usługi o konkretnej wartości, które na jakiś sposób są potrzebne społeczeństwu. Nie jest nią natomiast pośrednictwo (jak monopol na wykup węgla z kopalń i jego dalsza odsprzedaż), czy telemarketing. Niestety, w tym właśnie kierunku zmierza cały świat: chce zastąpić odwieczny proces tworzenia czegoś ludzkimi rękoma, poprzez tworzenie popytu na bezwartościowe towary i na zarabianiu pieniędzy poprzez wykradanie danych osobowych i odsprzedaży ich firmom marketingowym.

Choć pojawiają się pomysły, by korporacje miały dostęp do danych osobowych internautów i żeby dzieliły się z nimi zyskami w zależności od tego jak ,,wartościowa” jest ich aktywność w sieci i ilość znajomych, to jest to zaledwie groteska, sztuczna kończyna, która nigdy nie zastąpi zdrowej części ciała i której istnienie wynika z faktu, że już wcześniej coś poszło nie tak.

Jest to ten sam model gospodarczy, który zakłada, że dorośli powinni być jak dzieci i kupować wszystko pod wpływem impulsu, nie zastanawiając się nad dalszymi konsekwencjami tegoż i nie biorąc za nic odpowiedzialności. Efektem jest skrajnie zidiociała cywilizacja bezmyślnych konsumentów, wymieniających co rok plastikowy bubel na nowszy model i wyrzucających ,,staroć”, nie zastanawiając się, że trafi ona (niezgodnie z prawem) do biednych wiosek w Nigerii. Po czym może też wrócić, w nowym już opakowaniu i rzecz jasna z wbudowaną od początku wadą produkcyjną.

Nic nie przysłużyło się temu bardziej, niż pojawienie się kart kredytowych i mobilnych aplikacji płatniczych. Udowodniono naukowo, że człowiek odczuwa coś w rodzaju bólu, gdy wydaje gotówkę i na własne oczy widzi jak ubywa mu pieniędzy. Nic zatem dziwnego, że coraz częściej słyszymy postulaty kompletnej likwidacji gotówki z obiegu.

Przysłużyłoby się to z całą pewnością trzem grupom: w pierwszej mierze sprzedawcom, którzy wiedzą, że klient nieposługujący się gotówką wydaje więcej pieniędzy, robi to chętniej i częściej, bankierom dla których byłaby to dodatkowa forma zarobku i emisji wirtualnego pieniądza, a także polityków i stojących za nimi lobby, wprost marzących o kompletnej kontroli naszych wydatków i poczynań.

Te wszystkie sprawy są z pozoru różne, lecz opierają się na tym samym fundamencie: na stworzeniu z ludzi bezmyślnej i zadłużającej się w nieskończoność masy, przekonanej, że do szczęścia potrzebne jest wszystko co się świeci, wydaje dźwięki i ma dwie kreseczki symbolizujące jakąś znaną markę.

Co ma wspólnego z tym bezwarunkowy dochód podstawowy? Jego zwolennicy przekonują, że roboty wkrótce zastąpią ludzi w wielu innych czynnościach, że zawodów będzie raczej mniej niż więcej i że państwo może ludziom zapewnić pieniądze, dzięki czemu oni będą poświęcać swój czas rozmaitym zainteresowaniom i samorozwojowi.

Patrząc na tych, którzy są obecnie bezrobotni i jakimś cudem ich na to bezrobocie stać, szczerze wątpię. Za to jestem pewien, że redystrybucja pieniędzy pochodzących z podatków jest błędnym kołem i że obecny model gospodarczy zmierza raczej w tym kierunku, by pieniądze były przez ludzi wydawane na idiotyczne i niepotrzebne im w najmniejszym stopniu towary.

Może zatem przemysłowcy faktycznie dojdą do wniosku, że bardziej opłaca się zastąpić ludzi maszynami, a na państwo zrzucić obowiązek zapewnienia im dochodu, który oczywiście obywatele przeznaczą na konsumpcję produkowanych przez nich plastikowych badziewi w złotych pazłotkach.

Robert Grünholz

Reklamy

13 myśli na temat “Kupuj chłam, ino często!

  1. Niezły wpis, Robercie. Każdy, kto choć trochę interesuje się kwestią światowej konsumpcji, przyzna Ci rację, że jej współczesna wersja to jakiś koszmar. Wpychanie klientom szajsu, który zaprogramowany jest na działanie najwyżej dwu-, trzy-letnie (przynajmniej w przypadku małych gadżetów), agresywna sprzedaż, telemarketing, przekonywanie ludzi do zadłużania się na bzdety – to są w moim przekonaniu prawdziwe wyzwania, z jakimi musi się zmierzyć inteligentny człowiek, człowiek, który nie chce być manipulowany, nagabywany, naciągany na kolejną komórkę, bo w starej nie da się wymienić baterii.

    Z drugiej strony, łowienie klienta za wszelką cenę jest wynikiem zaciekłej walki o byt, jaką toczą ze sobą producenci. Jedni chcą się bogacić, inni – po prostu przetrwać na rynku.

    1. Czcigodna Kiro,

      Na temat dwuletniego działania większości z produktów, sporo napisał poniżej Stary Niedźwiedź. Mi pozostaje jedynie się podpisać pod tym wszystkim.

      Skoro przerzuciliśmy ludzi z rolnictwa i przemysłu na usługi, to handlarzy musi przybywać, konkurencja rośnie, a zatem metody walki są coraz brutalniejsze. Jak do tej pory najobrzydliwszy chwyt miał miejsce w latach 90-tych, gdy zaczęto kierować reklamy bezpośrednio do dzieci i w przerwach między kreskówkami przez bite pół godziny pokazywano jedynie zabawki i słodycze.

      Najpierw z dzieci zrobiono konsumentów, a potem z dorosłych uczyniono dzieci… Tak się to kołem toczy.

      Pozdrawiam serdecznie

  2. Czcigodny Robercie
    W Europie rządzą nami (Viktor Orban to wyjatek) różne mutacje socjalistów. Co najwyżej niektórzy z nich są socjalistami patriotycznymi (np. Milosz Zeman w Czechach) lub pobożnymi (geniusz Żoliborza). A socjaliści prawie zawsze stosują jeden schemat. Obedrzeć jednostki najproduktywniejsze ze skóry, by mieć pieniądze na socjal dla nierobotnych. Aby z kolei ci zagłosowali zawsze na swoich dobrodziei, stając się masą kałotwórczą rządów socjalistów. Jako mieszkający w Szwecji, znasz to lepiej ode mnie.
    Produkcji wyrobów „krótkoterminowych” nie da się chyba uniknąć, skoro taka jest polityka co najmniej 99% firm. Ojciec opowiadał mi o niemieckiej wytwórni zegarków (epoka zegarków mechanicznych), które po prostu się nie psuły, a były tańsze i dokładniejsze od szwajcarskich. Cła spowodowały, że sprzedawała je praktycznie wyłącznie na rynek niemiecki. I po kilku latach firma splajtowała, bo rynek się nasycił, jako że zegarki te okazały się być niemal „dożywotnimi”, a produkcja na tak małą skalę, jak zapewnienie ich dla dzieci, które już „dorosły” mentalnie do używania zegarka, okazała się zbyt mała, aby utrzymać produkcję na dotychczasowym poziomie jakości i ceny.
    Na małą, niemal rzemieślniczą produkcję wyrobów z dożywotnią gwarancją na swoje samochody, mogą sonie pozwolić takie firmy, jak Rolls Royce czy Bentley. Ale za taką jakość się płaci. Prostym przykładem jest kratka z przodu samochodu, żargonowo zwana grillem. W normalnych pojazdach jest zrobiona ze zwykłej stali i galwanicznie pokryta czymś nierdzewnym, a zarazem błyszczącym. A u Rollsa jest to stal kwasoodporna, która nie zardzewieje do końca świata. A robotnik RĘCZNIE poleruje ją przez KILKADZIESIĄT roboczogodzin, żeby świeciła się jak psu nos.
    Przy matematycznym modelowaniu produkcji i rzecz jasna zysków, jakie takowa przyniesie, odpowiednio wysoką wiarygodność modelowania osiąga się przy założeniu, że potencjalny odbiorca nie będzie używać zakupionego towaru zbyt długo, góra dwa lata. Czym bardziej długoterminowe są takie rozważania, tym większe prawdopodobieństwo pojawienia się nowych czynników, które w modelu nie zostały uwzględnione, Co spowoduje, że wszystko to nie będzie funta kłaków warte. I dlatego na popularne wyroby nie masz dłuższej gwarancji, a marzeniem producenta jest, aby ten wyrób zepsuł się góra miesiąc po upływie terminu gwarancji. I stąd to reklamowe pranie mózgów typu „jesteś tego warta”.
    Takie parszywe czasy. To samo masz przecież i w szkolnictwie niższych szczebli. Młodzież MUSI „być wykształcona”, więc szkoły państwowe opuszczają (zwłaszcza w Stanach) debile nie umiejące pisać ani czytać ze zrozumieniem, oraz nie znające tabliczki mnożenia. Jak zauważył ś.p. Stefan Kisielewski, ostatni polski liberał (nie mylić z anarchistycznymi debilami, za liberałów się podającymi), ilość nie przechodzi w jakość, jak to utrzymywało dwóch dziewiętnastowiecznych brodatych durniów i kłamców, lecz jedynie w bylejakość.
    Pozdrawiam serdecznie.

    1. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

      Generalnie rzecz biorąc, to mało mnie obchodzi czy ktoś nazywa sam siebie socjalistą czy liberałem. Zawsze będę sądzić, że wierność jakiejkolwiek idei wyklucza wierność interesom państwa, bo jest ono systemem wymagającym używania wszystkich biegów, a nie tylko kilku z nich. Trzeba wiedzieć kiedy należy przyspieszyć lub zwolnić. Obie strony zdają się tego kompletnie nie rozumieć.

      Jak słusznie piszesz, większość władz w Europie to mimo wszystko socjaldemokraci i rozdawnictwo pieniędzy ćpunom, alkoholikom i oszustom to dla nich najtańsza kiełbasa wyborcza – bo choć tyle mówią o wysokich podatkach dla najbogatszych, to na przykładzie Szwecji widać, że najbogatsi tych podatków nie płacą.

      Mogę jeno zacytować Cię pisząc ,,takie parszywe czasy”. Bo jaki inny komentarz byłby tutaj na miejscu?

      Pozdrawiam serdecznie

  3. Oj panie Grunholz. Rzeczywiście szkoda czasu na pana blog. Napisał pan takie bzdury, jak na stronach korwinowców. Zlikwidować socjal i redystrybucję dóbr, a co wprowadzić w to miejsce? Niewolnictwo? Wyzysk kapitalistyczny z XIX wieku?
    Pójdziesz kiedyś do roboty, poznasz życie to ci się gościu odechce pisać takich głupot.
    Żegnam!

    1. A gdzie napisałem, że należy zlikwidować socjal? Wyraźnie napisałem, że sama idea podwyższania podatków, by wprowadzić dochód bezwarunkowy jest idiotyczna, a obecny system socjalny jest nieefektywny i służy głównie cwaniaczkom. Więc gdzie tu niby postulat kompletnej likwidacji socjalu?!

      Skoro ktoś jest analfabetą i nie potrafi czytać ze zrozumieniem, to cieszę się, że nie będzie tutaj więcej zachodzić.

      Nie będę przepuszczać ŻADNYCH kłamliwych i chamskich komentarzy, więc proszę się nie silić z ich pisaniem.

      1. Czcigodny Robercie
        W „Awanturach arabskich” Kornela Makuszyńskiego pojawia się epitet „ty złodzieju, synu złodzieja i wnuku złodzieja”. O tym trollu zapewne można powiedzieć, w zasadzie to samo. Tyle tylko że słowami „to zandbergowiec, syn pezetpeerowca i wnuk stalinowca”. Wzorcowa swołocz. A uważa Cię za korwinistę, bo jego „Niezbędnik chujwejbina” innych możliwości nie przewiduje. Daruj odrobinę ekspresji.
        Pozdrawiam serdecznie.

      2. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

        Po ostatnich wyczynach tego osobnika na moim blogu wnioskuję, że może nawet jest jednym z tych najuczciwszych, najbardziej patriotycznych i najbardziej katolickich z wszystkich możliwych.

        Ponieważ jak to mają w zwyczaju Ci wszyscy ,,naj-”, pełni są pychy i arogancji, o co zwykli oskarżać całą resztę. Rzadko kiedy czytają tekst ZE ZROZUMIENIEM i wyciągają z niego pochopne wnioski, na podstawie czego zaraz potem obrażają ich autorów i oskarżają ich o niestworzone rzeczy.

        Ten osobnik wpadł na mój blog niczym huragan, by w swoim pierwszym komentarzu obrazić mnie, strofować niczym małe dziecko, pouczać i jeszcze przyczepił się mojego nazwiska oraz miejsca zamieszkania, w ogóle mnie przecież nie znając i nic na mój temat nie wiedząc.

        Po chwili oskarżył mnie o kłamstwa i manipulacje, bo (sic!) nie wiedziałem ZA CO został zbanowany na innym blogu, jakbym miał obowiązek bycia wszechwiedzącym i śledzenia jego komentatorskiej kariery.

        Oskarżył mnie też o ,,bezpodstawne ataki”, bo podobnie jak i w tym przypadku, przeczytał mój komentarz, lecz w ogóle nie zrozumiał jego treści i wyciągnął łajna warte wnioski. Był jeszcze na tyle bezczelny, by twierdzić, że jestem wulgarny i arogancki. Ty gościsz tutaj nie pierwszy raz, spotykamy się też na Antysocjalu i w innych miejscach blogosfery, więc dobrze wiesz, że nijak to do mnie nie pasuje.

        Właśnie przez tych we wszystkim najlepszych, najbardziej wierzących, najbardziej patriotycznych, najbardziej z polskich, najuczciwszych i najmądrzejszych, całe nasze środowisko jest brane za bandę oszołomów. I nic dziwnego, że jest tak podzielone, skoro każdy taki oszołom wchodzi na czyjś blog, rozumie piąte przez dziesiąte i wrzuca Cię do worka ,,hasbary” ze względu na swój wtórny analfabetyzm.

        Pozdrawiam serdeczni

      3. Czcigodny Robercie
        Od dawna mam ten problem, który chyba Tobkie nie jest obcy.
        W Polsce „merdia głównego ścieku” od jakichś dwudziestu lat konsekwentnie nazywają konserwatystami ultrabigoteryjnych durniów, pokroju Marka Jurka czy Artura Zawiszy. Którym niemal wyłącznie w głowie sprawy okołosypialniane. Gdy spytasz takiego o sprawy gospodarcze, usłyszysz, że „trzeba kierować się nauką społeczną Kościoła” (w domyśle Rzymskokatolickiego). A jeśli dodatkowo będziesz na tyle złośliwy, że spytasz takiego hebesa o podatki, na pewno „zrobi karpia”. Dlatego od pewnego czasu wolę przedstawiać się jako thatcherysta.
        Sam przez pewien czas golerowałem u siebie libertariańskiego zakompleksionego kmiotka, w dzisiejszych czasach wszędzie dookoła widzącego spiski feudałów na zgubę ludu pracującego wsi i miast. Ale narkomańsko – proskrobankowo – satanistyczne bydlę zwane „pkanalia” ma dożywotniego bana, tak jak i ciota eurokomunistka mutująca szybciej, niż wirus HIV. Ostatnio grasuje jako „piwnica Fritzla”, co najlepiej świadczy o psychice tego degenerata. Miałem okazję przekonać się, że w takich sprawach reagujemy bardzo podobnie.
        Pozdrawiam serdecznie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s