Kilka milionów Polaków pracuje i mieszka na stałe poza granicami Ojczyzny, głównie w krajach członkowskich Unii Berlińskiej vel Europejskiej. W porównaniu do Polaków pozostających w kraju i nie mających do czynienia z wieloma obcymi, polscy imigranci obcują na co dzień z ludźmi odmiennymi kulturowo i religijnie. Z racji wykonywania nisko płatnych zawodów, mieszkają także w obrębie tych samych dzielnic.

Oni, w porównaniu do rzeszy ,,ekspertów” zapraszanych do mediów, mają doświadczenie w kontaktach z imigrantami i uchodźcami, więc zdają sobie sprawę z poważnych różnic i powodowanych przez nie problemów integracyjnych.

Wielu z nich (włącznie ze mną) uważa, że integracji poddaje się nieznaczna część imigrantów i uchodźców, nawet tych w drugim i trzecim pokoleniu. Nie wydumaliśmy sobie tego mieszkając razem z innymi Polakami w postkomunistycznych blokowiskach, tylko żyjąc z obcymi, poznając ich zwyczaje, kulturę, religię, chodząc do tych samych szkół i pracując w tych samych miejscach co oni. Jesteśmy zatem lepiej rozeznani od naszych Rodaków mieszkających w Polsce, a także jesteśmy w znacznie większym stopniu obiektywni i biada jakiemuś pseudo-dziennikarzowi, który napisze na nasz temat, że jesteśmy prymitywnymi rasistami i ksenofobami, bo dostrzegamy rzeczy niepodawane opinii publicznej przez jego kolegów po fachu.

Problem integracji (w szczególności społeczności muzułmańskiej) jest NIEPODWAŻALNYM FAKTEM dla każdego, kto ma szeroko otwarte oczy, a zaprzeczać temu mogą jedynie kłamcy oraz głupcy. Jak i ci, którzy są zastraszeni, bo w niektórych krajach mówienie prawdy np. na temat pochodzenia przestępcy, samo w sobie jest już przestępstwem.

Tenże problem wynika z ogromnej odmienności kulturowej i religijnej. W Europie nie jesteśmy skłonni przymykać oczu na zamykanie kobiet w domu i na odmawianie im prawa do chodzenia samotnie po ulicy. Nie uważamy gwałtu za winę kobiety (poza garstką oszołomów), a za winę gwałciciela. Nie kamieniujemy winnych cudzołóstwa.

Telewizja Polska puściła niedawno dokument pdt. ,,Pakistańskie ulice wstydu”. W sporym skrócie: ponad półtora miliona małych chłopców żyje na ulicach, z czego 9 na 10 było lub jest molestowanych seksualnie. W większości przypadków mają miejsce gwałty na najmniejszych z nich (między 6, a 8 rokiem życia), gdyż starsi chłopcy oddają się już za pieniądze.

Autorzy dokumentu przeprowadzali wywiady z kierowcami autobusów i ciężarówek, którzy odpowiadają za znaczny procent tych incydentów. Jeden z nich przyznał się do tego, że spał w swoim życiu z dwunastoma nieletnimi chłopcami. Zdradził też, że pewnego razu miała miejsce orgia w autobusie, do której przyłączyli się wszyscy pasażerowie, a także on jako konduktor. Nie on jeden mówił wprost o tym, że brał udział w tym obrzydliwym i haniebnym procederze.

Popyt na usługi tych chłopców jest ogromny, a zważywszy na to, że chodzi tu o 90% z tego półtora miliona bezdomnych dzieci, od kilkunastu do kilkudziesięciu milionów pakistańskich mężczyzn chociaż raz w życiu dokonało aktu homo-pedofilii. Żałuję jedynie, że nikt nie powiedział tego wprost.

Producenci zwrócili uwagę, że jest to wina religii i konserwatywnego modelu społeczeństwa w którym kobieta jest postrzegana jako gorsza istota, a mężczyźni są niewyżyci seksualnie. Czy może to być jednak tłumaczeniem dla milionów aktów homo-pedofilii? Można więc między bajki włożyć opowiadania ,,ekspertów” o konserwatywnym sposobie bycia muzułmanów i o ich restrykcyjnym przestrzeganiu praw religijnych. Tym bardziej, że chociaż islam zabrania spożywania narkotyków, to w tym samym kraju jest ponad milion uzależnionych od nich osób, z czego 30% z nich przenosi wirusa HIV.

Co zatem mogą wnieść do Europy uchodźcy z Pakistanu? Pogardę dla kobiet? Korzystanie z usług nieletnich chłopców? Narkomanię? HIV? Zapewne każdą z tych rzeczy. Oczywiście nie wszyscy z nich, ale skala problemu jest przecież ogromna. Podobnie jest niestety i w innych muzułmańskich krajach, gdzie reguł islamu przestrzega się jedynie na pokaz.

Czy zatem Europejczycy nie powinni wiedzieć ilu imigrantów i uchodźców odpowiada za znaczną część gwałtów w ich krajach? Powinni, lecz nie dowiedzą się tego. Prawda jest niestety nazbyt rasistowska.

Wbrew innym twierdzeniom ,,ekspertów” i pseudo-dziennikarzy, Polacy nie obawiają się tego, że uchodźcy zabiorą im miejsca pracy. Jak? Jak mają to zrobić, skoro ponad 50% imigrantów z Bliskiego Wschodu przeniesionych do Szwecji, nawet po dziesięciu latach pozostaje na bezrobociu? Mimo wysiłków rządu, rozmaitych programów i dofinansowań dla pracodawców. Powody tego są oczywiste dla każdego myślącego człowieka, lecz trzeba przedstawić Naród jako zgraję bałwanów i wkładać ludziom do ust słowa, których nigdy nie wypowiedzieli.

Inni wyręczyli mnie już w opisywaniu gett powstałych na terenie Anglii, Francji, Szwecji czy Niemiec. Wyręczyli mnie także w tłumaczeniu, że ,,dzieci-uchodźcy” to w większości przypadków dorosłe byki, ukrywające swoją prawdziwą tożsamość w obawie przed deportacją do rodzimych krajów, gdzie ciążą na nich poważne wyroki.

Co budzi jeszcze wątpliwości Polaków? Sam fakt, że choć przez wiele lat na terenie Bliskiego Wschodu i w Północnej Afryce toczyły się wojny, to miliony ludzi nie wsiadały na tratwy, by płynąć do Europy. Mamy do czynienia ze skoordynowaną akcją przemytników ludzi i wielu Polaków zaczyna głośno pytać, skąd to przyzwolenie na ich działalności i ich świetne zorganizowanie akurat TERAZ?

Inną, równie istotną kwestią, jest pomoc finansowa, którą musielibyśmy udzielać uchodźcom ulokowanym w Polsce. Wbrew temu co twierdzą press-tytutki, Polacy nie są Narodem skrajnych egoistów i rasistów, tylko wyrażają niechęć w stosunku do ludzi otrzymujących pomoc, jakiej oni nigdy od swojego własnego rządu nie dostali. Dość mówić, że parę milionów Polaków było ZMUSZONYCH do emigracji za chlebem i godnym życiem, a wielu pozostających w Ojczyźnie klepie biedę. Normalną reakcją jest ich rozgoryczenie, gdy obcy dobijają się do bram Europy i dostają wszystko to, czego sobie zażyczą.

Ostatnią rzeczą jaką chciałbym poruszyć jest rzekoma agresja wobec obcych, z której każą się nam wstydzić anty-polskie organizacje pokroju Fundacji im. Stefana Batorego i HejtStop.

Otóż za problem agresji wobec obcych (między innymi pobicia kogoś z powodu śniadego koloru skóry), odpowiadają w głównej mierze właśnie środowiska ,,anty-faszystowskie” (cokolwiek to znaczy). Dlaczego? Ano dlatego, że te właśnie środowiska ograniczają wolność słowa i starają się wprowadzać prawa, które karałaby tzw. ,,mowę nienawiści”, jaką jest np. stwierdzenie faktu, że dziewięciu Somalijczyków zgwałciło Szwedkę na promie płynącym do Finlandii, więc chciałyby wsadzać do więzienia każdego, kto nie powtarza bredni za sprzyjającymi im mediami.

W związku z tym, że ogranicza się wolność słowa, trzeba się liczyć też z tym, że ludzie nie mogący wyrażać swych wątpliwości na głos, szybko zaczną wyrażać je pięścią. Agresja bierze się z tej tłumionej frustracji.

Kto zatem jest tutaj w największym stopniu winny? Żadne argumenty nie przekonają jednak prawdziwie faszystowskich cenzorów spod znaku ,,politycznej poprawności”.

Robert Grünholz

Reklamy

15 myśli na temat “Dlaczego Polacy nie chcą u siebie uchodźców?

  1. Znakomity tekst, Robercie. Niemniej ostatni akapit wydaje mi się trochę niesprawiedliwy. Pewne środowiska są podatne na rasistowskie hasła, niezależnie od tego, czy jest ku temu powód czy nie. Nie można usprawiedliwiać chuliganów frustracją z powodu rzekomej blokady słowa. (Rzekomej – bo w Internecie jeszcze możemy pisać, co chcemy, i tylko od admina zależy, czy wykasuje wypowiedź czy zostawie.) Agresja to zawsze agresja, nie obrona ojczyzny, kobiet czy kultury.

    1. Szanowna Kiro,

      Nie wydaję mi się, bym w swoim tekście usprawiedliwiał chuliganów, bo nic nie usprawiedliwia bezpodstawnych oskarżeń lub ataków na inne osoby.

      Wyrażam jedynie wątpliwość, czy faktycznie te przypadki mają miejsce tak często, czy należy im poświęcać tyle uwagi i co je w znacznym stopniu powoduje.

      W znacznym – nie zawsze.

      Wolność słowa w Internecie staje się wątpliwa, skoro jedną kobietę za obraźliwe komentarze pod adresem uchodźców już skazano. Jakoś prokuratura nie oskarża nikogo o obraźliwe komentarze pod adresem Polaków.

      Pozdrawiam serdecznie

  2. Czcigodny Robercie
    Swego czasu Szmatławer Zeitung nieustannie robił z mistrza Michalkiewicza naczelnego antysemitę III RP. W końcu pan Stasio napisał, że skoro już nim został, to chce mieć z tego trochę przyjemności. I od tej pory jedzie równo po sitwesach czy „żydowskiej gazecie dla Polaków”. Dlatego zgadzam się z Twoją diagnozą. Jako człowiek nieco starszy pamiętam falę niechęci do „beżowych” w czasach Gierka. Przy ówczesnym aberracyjnym kursie czarnorynkowym prawdziwych pieniędzy, oni przyjeżdżali do Polski na panienki. Potem to się skończyło. A teraz postępactwo odbudowuje rasizm w pocie czoła. Tak jak agorowy szmatławiec, zgodnie z proroctwem Stefana Kisielewskiego, odtworzył antysemityzm.
    Gratuluję doskonałego tekstu i pozdrawiam serdecznie.

    1. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

      Ja na miejscu Pana Stanisława apelowałbym o uznanie antysemityzmu za chorobę i w związku z tym wnioskował o przyznanie renty 🙂

      Problem w tym, że skoro antysemityzmem jest mówienie prawdy na temat przedwojennych żydowskich przestępców, o pochodzeniu znacznej części agentów UB i o zbrodniach Izraela, to renta przysługiwałaby paru milionom Polakom. Może łatwiej wprowadzić ten bezwarunkowy dochód podstawowy?

      Cóż, internetowi ateotalibowie nie mieliby nic do roboty, gdyby nie Kościół. Zatem ,,agorowy szmatławiec” (świetne sformułowanie) musi tworzyć rasizm i antysemityzm, by mieć rację bytu.

      Pozdrawiam serdecznie

  3. Szanowny panie Robercie. W pańskim wpisie zabrakło mi argumentu, który wg mnie powinien być priorytetowy, i pozwalać rządowi odrzucać wszelkie próby nacisku na niego, przez obce ośrodki. Ten argument to PRZYMUS (nie względem państwa, a obywateli), który w komplecie z wspomnianą przez pana, zasadą równości obywateli wobec prawa (a wiec i administracja państwowa powinna wszystkich równo traktować), powinny kończyć dyskusję. Pozostałe przez pana przytoczone argumenty, nie są tak jednoznaczne (doceniam ich nośność i obrazowość), i pozwalają na wyciągania kontrargumentów o „potrzebie pomocy”, „wychowania tych odmiennych kulturowo”, „nie bądźmy rasistami” itp, itd, przy argumentacji racjonalnej, próba kontry wygląda żałośnie, i jest zbudowana na takim „gwałcie logiki” że… ręce opadają.
    Do rzeczy. Plan UE zakłada relokację uchodźców po wszystkich krajach, i aby zapobiec ich powtórnej, tym razem prywatnej re-relokacji, mają oni być pozbawieni prawa opuszczania kraju, do którego ich przydzielono, a te formy ograniczenia poruszania się, mogą przybierać na początku nieco bardziej rygorystyczne środki. Nie jest możliwe uzasadnienie ograniczenia czyjegoś prawa do poruszania się, ze względu na jego pochodzenie, religię, czy inne cechy. Działając w ten sposób, państwo „więzi” tych ludzi bezpodstawnie, bo nikt z nich nie popełnił przestępstwa, no chyba że skryminalizujemy rasę, religię, pochodzenie ( większość lewicowych „antynacjonalistów” czy „antyfaszystów”, zwolenników pomocy państwowej dla uchodźców, w tym momencie zaczyna zjadać własny ogon), dodatkowa niechęć do zmiany kraju docelowego, może doprowadzić do… transportów konwojowanych z Niemiec do obozów, przepraszam, ośrodków koncentracji. Czy to nam czegoś nie przypomina? Drugim ważnym aspektem jest, jak już wspomniałeś, kwestia zasiłków dla tych uchodźców. Mieliby oni dostawać je w wysokości niemieckich stawek, co po raz kolejny sprowadza Polaków do roli „obywateli II kategorii” we własnym kraju. Jak rząd może wytłumaczyć, że jedna rodzina dostaje 800 zł zapomogi, a inna 6000 ? Uzasadniając to kryteriami rasowymi? Pomijam już fakt, że dotychczas obowiązujący system socjalny (niski, bądź żaden zasiłek, nauka języka i do roboty), korzystało z niego wielu imigrantów (Wietnamczycy, Czeczeni,Ukraincy i inni) i nie mamy żadnych problemów z gettami, wykluczonymi, czy jakiś zamieszek, bo policja aresztowała/zabiła złodzieja z jakiejś nacji. To Europa powinna się uczyć od nas, a nie my przyjmować chore, wadliwe wzorce.
    Należy obalić też powszechny mit jakoby Polska nie pomagała uchodźcom, wszyscy którzy sami do Polski przyjechali, zostali przyjęci w ośrodkach dla cudzoziemców. I gra nie toczy się o „pomoc” dla uchodźców, a pomoc dla Niemiec. Czy powinniśmy pomagać Niemcom, omijać konsekwencje ich poronionych pomysłów? No ale to chyba pytanie na odrebny artykuł :). Pozdrawiam

    1. Szanowny Panie Krasek,

      Nie sposób poruszyć wszystkich ważnych aspektów w jednym artykule, więc tym bardziej cieszy mnie, że komentatorzy pozostają czujni i uzupełniają je o swoje celne uwagi. Pańskie są bardzo istotne i warto byśmy wszyscy o tym pamiętali.

      Środowiska tak wiele mówiące o wolności, mają jedynie doświadczenie w tejże wolności ograniczaniu. Nam zaklejają usta i odbierają resztki prywatności, a uchodźców… Cóż… To przeczy wszystkiemu o czym mówią i co jest dla nich rzekomo istotne. Może więc środowiska faszyzujące swoją polityczną poprawnością winno się nazywać środowiskami hipokrytów? To wszakże jedyna rzecz, jakiej pozostają wierni bez względu na wszystko.

      Polska przyjęła milion Ukraińców, a także wielu Czeczeńców i Wietnamczyków. Choć samym Polakom nie jest w kraju łatwo, nikt ich nie dyskryminował, a dał szansę na nowe życie. Okazaliśmy im dobroć, choć mogliśmy mieć odnośnie wielu z nich wątpliwości. Ale oczekuje się od nas, że wzorem Europy Zachodniej będziemy rozdawać przywileje imigrantom i że będziemy tym samym… Dyskryminować samych siebie.

      Tu chodzi nie tylko o niechęć do pomocy Niemcom, ale i o same przyczyny kryzysu, za które w równym stopniu odpowiadają Amerykanie, Izraelczycy, Saudyjczycy, Turkowie, Francuzi, Anglicy… Nie my. Oni nigdy nie okazywali nam swojej solidarności. Przed przyjęciem do Unii polscy imigranci jadący do RFN i dalej do Francji i Anglii, byli przez celników traktowani co najmniej tak, jakby wszyscy byli przestępcami. Nikt nie rozdawał nam niczego za darmo i w niczym nam nie pomagał.

      Nie mamy im być za co wdzięczni. Narobili na Bliskim Wschodzie bałaganu, to niech teraz sami sprzątają. To oni odpowiadają za to, że ci ludzie nie mają domów. Niech za swoje pieniądze im je tam odbudują.

      Pozdrawiam serdecznie

  4. Witaj, Robercie
    jeden z komentatorów wyraził to, co ja bym napisała na temat „socjalu” i „programów integracji”, więc nie będę kopiować

    bardzo mnie natomiast porusza temat pakistańskich dzieci
    nie tylko pakistańskich, ten sam problem, a może nawet na większą skalę, występuje w całej południowo wschodniej Azji – Afganistan, Tajlandia itede
    sama myśl o tym mnie mrozi, bo mam synka w tym wieku i jak pomyślę, że ktoś mógłby go tak zniszczyć to cała się zapadam w siebie

    ale pomijając emocje
    problem dotyczy tego, że w naszej kulturze (cywilizacji? religii?) wychowuje się człowieka do kontroli swoich popędów (to znaczy wychowywało się, bo to, co się dzieje teraz to osobny temat…), czlowiek to nie zwierzę i nawet bez „dostępu” do kobiety nie musi wyżywac się na dzieciach/kozach/przypadkowych osobach, bo tak chce natura

    człowiek to nie zwierzę! ma wolną wolę, rozum i tak dalej

    Kira kiedyś pisała o tzw. „chrześcijanskich wartościach” (http://opinie-kiry.blogspot.se/2016/04/chrzescijanskie-wartosci.html ), streszczę swój komentarz, bo pasuje do tego tematu

    chrześcijańskie wartości to znaczy wartości wyrosłe z religii chrześcijańskiej – z nauczania Chrystusa
    to nie jest to samo co wartości „uniwersalne”; te drugie dotyczą natury i człowieka, te pierwsze – natury Boga
    wartością chrześcijańską, jest na przykład, szanowanie życia, nawet chorego – w naturze takie życie sobie zginie samo i nikt nie będzie płakał (szanowanie życia człowieka, bo człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga, wg naszego -chrześcijańskiego- objawienia i to jest powodem wyjątkowego szacunku do człowieka, nawet WBREW naturze); inna wartość chrześcijańska – miłosierdzie (nie wnikając w szum medialny wokół tego słowa)… natura jest okrutna: słabi giną, hormony żądają agresji, brzuch rządzi (hierarchia potrzeb Maslowa)… chrześcijańką wartością jest post i wyrzekanie się siebie, nie dążenie do zemsty, przebaczanie.. tak jakby przeciwieństwa to są

    Tomasz a’Kempis napisał wspaniałą książeczkę „O naśladowaniu Chrystusa”, myślą przewodnią jest to, że natura i łaska dążą do przeciwnych rzeczy

    Na ile znam różne religie to właśnie te najbardziej popularne – hinduizm, buddyzm czy islam – są właśnie oparte na naturze, nawet się szczycą jakie to są logiczne i zgodne z rytmem człowieka: oddychać tak a tak, joga super rozciąga, wieprzowina jest niezdrowa (Pan Bóg wiedział, co robi!), facet „musi” to kobieta ma mu „dać”, i tak dalej

    W tych religiach nie ma objawienia, to są systemy mocno oparte na obserwacji przyrody i natury ludzkiej, natomiast judaizm biblijny (i chrześcijaństwo) zbudowąły na RELACJI BOGA DO CZŁOWIEKA, która przekracza naturę

    podsumowując: ktoś, kto przychodzi ze świata „natury” do naszego świata, bez tej „obróbki wartości” będzie postępował tak, jak go nauczono, czyli „naturalnie”
    a my będziemy przeżywać szok kulturowy
    poziom tego szoku będzie zależał od stopnia dojrzałości dajej osoby, od ich ilości (inaczej zachowuje się pojedynczy człowiek a inaczej w grupie mu podobnych), ale także od … jego natury (charakteru)

    Oczywiście to wszystko dopóty, dopóki nie wypiorą naszych systemów wartości w proszku LGBT, który ma nasz przenicować na „wszystko jest dozwolone, wszystko jest naturalne, kochajmy się!”

    Natura to słowo wytrych

    1. P.S. Trzeba dodać, że oczywiście, świat islamu, buddyzmu czy hinduizmu też nie jest jednorodny, są osoby wykształcone, głębiej religijne i wychodzące poza naturę, jak to określił jeden z konwertytów – sa lepszymi ludźmi niż uczy ich religia; znam takich, zwłaszcza jeśli spędzili dużo czasu w naszej części świata i nasiąkli naszymi wartościami

      sufizm czy szyizm w islamie maja wiele elementów filozofii bardzo bliskich chrześcijaństwu, ruch Ahmadiyya powstał w odpowiedzi na „objawienie” swojego założyciela, które miało być reformą islamu i powrotem do „proroctwa” Jezusa (w skrócie)… to temat na niejeden doktorat 😉

    2. Olu, poniekąd w tym temacie wyraziłem już swoją opinię na blogu Kiry i byłbym wdzięczny, jeśli się tam zapoznasz się z jej pełną wersją.

      Poruszyłem tam jednak nie wszystkie istotne kwestie, ale Ty zrobiłaś to dostatecznie dobrze.

      Przede wszystkim chrześcijanie walczą z pokusami i uznają pewne zwierzęce instynkty za zachowania niegodne ludzi. W związku z tym cała wiara kręci się wokół tego, że należy wyjść z prymitywnych czasów i dawnych przyzwyczajeń, bo pewne zachowania przeczą byciu cywilizowanym człowiekiem.

      Nie dostrzegam podobnych działań u muzułmanów, żydów czy hindusów. Tam nadal rządzą instynkty z czasów plemiennych, pomijając nieliczne i dyskryminowane odłamy.

      To się jeszcze długo nie zmieni…

      Pozdrawiam serdecznie

      1. Czcigodny Robercie
        Doszukiwanie się jakichś mniemanych zalet duchowych islamu zrobiło się odtatnio bardzo modne. Flavia znalazła wywiad osobnika używającego białej sutanny dla francuskiej gazety „La croix”. W którym porównał on emisariuszy ISIS do Apostołów. Bo i jedni i drudzy ruszyli w świat propagować swoje ideały.
        Pozdrawiam melancholijnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s