Postanowiłem stworzyć mały słowniczek pojęć politycznych, razem z moimi opiniami na dane tematy.

 

Aborcja – jestem zwolennikiem utrzymania obecnego kompromisu, gdyż jakiekolwiek grzebanie w prawie przez obecnych polityków kończy się tylko jego pogorszeniem. Uważam, że kobieta ma prawo dokonać aborcji w razie zagrożenia życia, gdy ciąża jest wynikiem gwałtu i w tym podobnych sytuacjach. Nie jestem zakompleksionym ciemniakiem, który zgadza się na aborcję na życzenie, bo pani celebrytka mówi w telewizji, iż ,,w całej Europie tak jest”. Niech salonowa ,,elyta” pełna kompleksów i wstydząca się bycia Polakami, wprowadza dane prawo tylko po to, by przypodobać się starzejącym i w praktyce wymierającym społecznościom. Mnie ich opinie na nasz temat obchodzą tyle co zeszłoroczny śnieg. Z kolei zwolenników zaostrzenia prawa aborcyjnego uważam za szkodników, którzy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że taki krok skończy się masowymi protestami w celu jego liberalizacji.

Administracja publiczna – uważam, że należy wprowadzić odpowiedzialność karną za decyzje podejmowane przez urzędników każdego szczebla. III Rzeczpospolita jest przykładem państwa zbiurokratyzowanego, którego machina urzędnicza marnotrawi pieniądze publiczne na szkolenia w Miami, na nowe pałace, limuzyny i wysokie premie, tworzy ,,lipne” przetargi, a także zatwierdza projekty kompletnie bezsensowne (przykłady: rampa dla niepełnosprawnych w Siedlcach, projekt korwet Gawron itp), które urzeczywistnia się ze sporym opóźnieniem, wydaje się na nie więcej pieniędzy, niż jest to z początku zakładane albo które w ogóle nie powstają po fazie kosztownych projektów. Jestem zwolennikiem surowych kar dla osób odpowiedzialnych za złe wydatkowanie pieniędzy publicznych, za całkowitym zakazem udzielania premii kierownikom w zadłużonych zakładach państwowych i za karami dla osób pracujących w skarbówce, Sanepidzie i w innych instytucjach kontrolnych, które nie wypełniają należycie swoich obowiązków i/lub celowo działają na niekorzyść obywateli np. poprzez dręczenie polskich firm w celu wyrobienia ,,normy”. Sam fakt istnienia takich ,,norm” jest już patologią.

Agraryzm – sądzę, że zapewnienie samowystarczalności żywnościowej jest szczególnie ważne, gdy ludzi atakuje się ze wszystkich stron toksycznym jedzeniem. Odpowiednia polityka wobec rolnictwa (np. wspieranie w szczególności rolnictwa ekologicznego i małych gospodarstw rolnych) jest bardzo istotna, więc agraryzm jest jedną z tych nielicznych doktryn, które całkowicie popieram.

Akcyza – politycy mieli za nią budować autostrady. Potem okazało się, że akcyza nie wystarcza i trzeba podnieść VAT lub inny podatek. W końcu autostrady zbudowali, były one trzy razy droższe niż w innych krajach Europy, wymagały ciągłych remontów, a część z nich trafiła w ręce naszych rodzimych oligarchów i teraz trzeba płacić za przejazdy po części z nich. Nie ukarano osób winnych dojścia do władzy za pomocą oszustwa, jakim było wmówienie obywatelom, że akcyza wystarczy do budowy i utrzymania dróg. Nie ukarano winnych haniebnej prywatyzacji jednej z najważniejszych gałęzi infrastruktury.

Al-Assad – legalny prezydent Syrii, który może nie był idealny, lecz zachowywał pozory i dzięki temu w Syrii panował spokój do czasu, gdy komuś zachciało się nowego rurociągu, a niektórzy przypomnieli sobie o niedokończonych rachunkach z Iranem. Syria oczywiście stała im na drodze, więc trzeba było urządzić jej ,,Arabską Wiosnę”. Jakimś cudem ominęła ona Saudów czy Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Al Gore – geniusz-noblista, który zbił majątek na handlu powietrzem. Idol wszystkich aferzystów III RP.

AMBA Project – powód dla którego wyrwano Serbii Kosowo i zniszczono Jugosławię. Patrz: https://rgrunholz.wordpress.com/2014/10/12/my-polacy-jestesmy-serbami/

Antysemityzm – w opinii faszystów politycznej poprawności i samych syjonistów, jest nim choćby zauważanie ich istnienia. Nie wspominając już o wytykaniu zbrodni Izraela, o głośnym mówieniu na temat posiadanej przez niego nielegalnie broni jądrowej i o przypominaniu, że Polska wypłaciła już wszystkie odszkodowania, więc obecne roszczenia są bezzasadne. Antysemitą jest każdy kto nie uważa, że Holokaust uprawnia paru żydowskich oligarchów do wyciskania z całego świata wielomiliardowych odszkodowań i do mówienia oraz robienia co się im żywnie podoba (włącznie z łamaniem dziesiątek rezolucji ONZ).

Arabia Saudyjska – zapewne jeden z głównych sponsorów międzynarodowego terroryzmu i jeden z głównych winnych wojny domowej w Syrii, który nie poczuwa się do żadnej odpowiedzialności, bombarduje Jemen i pomimo tego, że jest krajem skrajnie antydemokratycznym i łamiącym wszystkie możliwe prawa człowieka, nie jest z tego powodu zbytnio krytykowany, ani karany. W porównaniu do Iranu. Jest też członkiem Rady Praw Człowieka ONZ.

Autorytaryzm – system popierany przez potencjalnie skorumpowanych polityków, którzy oczekują, że wysokie stanowisko publiczne zapewni im bezkarność i ochronę dobrego imienia. Całkowicie błędny kierunek zakładający, że władza powinna być poza jakąkolwiek kontrolą obywateli, albowiem powinno być wręcz przeciwnie.

Balcerowicz – kat polskiej gospodarki i autorytet salonowy III RP. Jeśli wspomnieć mu o reformach gospodarczych, które przeprowadziła np. Korea Południowa, wyśmiałby je. A gdzie teraz jest Korea i gdzie Polska? To najlepiej świadczy o jego wiedzy. Choć nie będę znowu taki surowy i napiszę, że przecież ,,Plan Balcerowicza” opracowali Soros i Sachs, więc akurat sam Balcerowicz jest tutaj najmniej winny.

Banderyzm – jest coraz bardziej widoczny i poważnie nam zagraża, ale wszyscy udają, że go w ogóle nie ma. Włącznie z kontrwywiadem zajętym łapaniem ,,ruskich szpionów” i nie dostrzegającym, że nie tylko Rosja ma w Polsce swoją agenturę. ABW nie przeszkadzają oficerowie pewnego bliskowschodniego państewka, którzy świadczą ,,usługi informatyczne” państwowym instytucjom, ochraniają lotniska i wykupują wodociągi.

Bank Światowy – instytucja międzynarodowa, która nie pomogła jeszcze żadnemu krajowi rozwijającemu się, lecz działała na korzyść prywatnych banków, korporacji i światowych mocarstw.

Białoruś – bat na wszystkich patriotów, którzy nie zgadzają się z dotychczasową polityką III RP. Bo wiadomo, że jak nie to co mamy teraz, no to Białoruś.

Biurokracja – obecny stan rzeczy, który zakłada, że każdy państwowy urzędnik może podejmować decyzje na niekorzyść obywatela, jego firmy czy budżetu państwa, pozostaje przy tym całkowicie bezkarny i nikt nie sprawuje nad nim żadnej rzeczywistej kontroli.

Bliski Wschód – jedna z kolebek cywilizacji i miejsce gdzie znajdujemy wiele zabytków… a raczej gdzie byśmy je znaleźli, gdyby nie nieodpowiedzialna polityka Amerykanów i finansowanych przez nich band fanatyków, niszczących wszystko co nie jest dostatecznie islamskie np. Posągi Buddy i świątynia w Palmyrze.

BRICS – w polskich mediach nie istnieje. Jakaś tam organizacja, jakichś tam krajów. Bez znaczenia. W rzeczywistości jest to organizacja, która niedługo będzie miała więcej do powiedzenia niż G7. Choć kraje członkowskie BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, RPA) zmagają się z wieloma poważnymi problemami, to na dłuższą metę razem wygrywają w starciu demograficznym.

Budżet – jestem zwolennikiem budżetu zadaniowego i przeciwnikiem uchwalania budżetu z deficytem (poza szczególnymi sytuacjami jak np. wojna lub klęska żywiołowa). Mej opinii nie podziela żaden dotychczasowy premier, ani minister finansów.

Centralizacja – musi mieć swoje granice, gdyż odpowiednie osoby w samorządach lepiej zdają sobie sprawę z problemów i potrzeb miejscowej ludności, niż jakikolwiek urzędnik w centrali.

Centrum Zdrowia Dziecka – coś, na co nigdy nie ma pieniędzy, ale znajdują się na nowe pałace dla ZUSu, na wyższe pensje dla posłów, prezydenta, pierwszej damy, no i na pożyczki dla bankrutującej Ukrainy.

Cenzura – obecnie nazywa się ,,polityczna poprawność” (patrz też: faszyzm).

Chiny – kraj, który już od czasów zimnej wojny jest drzazgą w oku Kissingera i innych doradców amerykańskich prezydentów.

Demokracja – obecnie istnieje w nielicznych krajach np. w Szwajcarii. W Polsce, w innych krajach Unii, jak i za Oceanem, została zastąpiona przez demokrację liberalną (niżej).

Demokracja liberalna – system quasi-demokratyczny. Zakłada, iż obywatel ma jedynie prawo do brania udziału w wyborach i referendach (czasami unieważnianych), lecz nie posiada żadnych możliwości kontroli pracy urzędników i polityków, nie ma prawa ich o nic oskarżać, odwoływać ze stanowisk, a dostęp do funkcji publicznych jest uzależniony od przynależności partyjnej, statusu finansowego i znajomości. Brakuje w niej realnego pluralizmu i niezawisłych sądów.

Dług publiczny – nikt nie wie czym jest, komu jesteśmy winni, ile i kto ma to spłacić. Więc póki co nie ma problemu.

Dopalacze – efekt liberalnej polityki wobec tych narkotyków widzimy i słyszymy codziennie w telewizji.

Dyktatura – system, który sprawdza się bardzo rzadko i jedynie na krótki okres czasu, gdy w kraju panuje kompletna anarchia i nie ma możliwości normalnego zatwierdzenia władzy wykonawczej. Im dalej na wschód lub południe, tym większą jest normą. Hołubiona przez część ,,prawicy” i uważana przez nią za lekarstwo na każde zło.

Dystrybucjonizm – jedna z najsensowniejszych ideologii jakie wymyślono i jedna z niewielu, pod którą mógłbym się podpisać.

Edukacja – obecnie ogranicza się do przekazywania uczniom bezwartościowej wiedzy, propagandowej sieczki i istnieje w kompletnym oderwaniu od jakichkolwiek realiów rynku pracy. Wymaga poważnych reform programowych, dofinansowania szkół (do budowy i modernizacji sal gimnastycznych, sal informatycznych, laboratoriów chemicznych itp.), stworzenia nowoczesnych szkół zawodowych i wspierania uczniów w niezależnym procesie myślenia i krytycznych analiz, miast wyuczania ich na pamięć poglądów nauczyciela lub zaleceń MEN.

Edukacja seksualna – jeden z niewielu postulatów nowoczesnej lewicy. W krajach Europy Zachodniej wygląda po wprowadzeniu mniej więcej tak, że 8-letnie dzieci uczy się masturbacji, nakładania prezerwatyw na banany i mówi im się, że należy eksperymentować seksualnie z każdym i wszystkim. Z grona edukatorów seksualnych wyłapuje się najwięcej pedofilów, ale media wspominają tylko o tych w sutannach.

Elita – finansowa istnieje, intelektualna niestety nie. Leży w masowych mogiłach. Aspirują do niej celebryci, dziennikarze, politycy i przychylne im grono naukowe, lecz mówienie o nich per ,,elita” jest niczym porównanie krzesła do krzesła elektrycznego (dziękuję za inspirację Predatorowi polskiej polityki).

Ekologia – jedna z istotniejszych rzeczy, o których nie mówi się wcale albo pozwala się, by głos w tej sprawie zabierała garstka oszołomów. Obecnie wygląda to tak, że ścieki spływają do rzek, śmieci zalegają w lasach, a Inspektorat Środowiska, Urząd Gminy i wszystkie inne instytucje twierdzą, że problem nie istnieje. Nawet jeśliby wetknąć nos Inspektora prosto w te ścieki.

Ekonomia – w Polsce opanowana przez Balcerowiczów i Petrusów, bredzących coś o Rubikoniach, o prywatyzacji za grosze i o systemie emerytalnym, który już bankrutuje, ale politycy mogą jeszcze sporo z niego wycisnąć (jak przy przenoszeniu pieniędzy z OFE do ZUS, gdy ,,zniknęło” dwadzieścia miliardów).

Emeryci – najbardziej dyskryminowana i niedoceniana grupa społeczna w Polsce. Aż żal patrzeć.

Emigracja – obiecano Polakom lepszą przyszłość w Unii, więc parę milionów znalazło ją zaraz po otwarciu granicy.

Etatyzm – konieczny w celu odbudowy przemysłu i wzbogacenia obecnie najbiedniejszych obywateli Polski. Idealnym przykładem jest Singapur. Znienawidzony przez ,,ekonomistów” krajów neokolonialnych, bądź też wprowadzany w wersji spaczonej, na fundamencie nepotyzmu i korupcji.

Euro – waluta, której przyjęcie w Polsce będzie wiązać się z niewielkimi zyskami i ogromnymi stratami dla większości społeczeństwa. Hołubiona przez rodzimych ,,ekonomistów” (patrz wyżej: ekonomia)

Eutanazja – jej wprowadzenie z początku umożliwia osobom ciężko chorym odejście z tego świata pod czujną kontrolą kilku osób, a po paru latach najczęściej dobija już mało wartościowych pacjentów, bo np. są w śpiączce i pewnie się nie obudzą, więc lepiej jest ich pokroić i przehandlować co się z nich jeszcze nada do przeszczepu. Tak przynajmniej było w Holandii, a ja z doświadczenia wiem, że dać europejskiej lewicy palec, to znaczy to samo, co oddać jej całą rękę.

Faszyzm – dziwaczny zlepek idiotycznych idei np. militaryzmu, totalitaryzmu i imperializmu. Obecnie: ,,polityczna poprawność”. Widoczny tak na prawicy, jak i na lewicy. Mniej więcej po równo.

Feminizm – ruch oderwany od tradycji sufrażystek, zakładający już nie walkę o równe prawa, a o przywileje dla garstki kobiet. Znany z pomysłów takich jak między innymi: mandaty za posiadanie brody i zakaz sikania na stojąco. Reprezentowany w Polsce przez kobiety o wątpliwym ilorazie inteligencji, o zerowej kulturze osobistej, przypominające w znacznej mierze mężczyzn, nastawionych na walkę z Kościołem Katolickim i wszelkimi przejawami religii w życiu publicznym, więc mający faktycznie wiele wspólnego z prawami kobiet…

Firmy ochroniarskie – największe skupisko byłych UBeków i trenerów zawodu z Izraela, którzy zdobywali doświadczenie na palestyńskich dzieciach.

Fluor – przyjmowany przez wszystkich w nadmiarze, czego efektem są wyniki wyborów.

Fundacja im. Stefana Batorego – jedna z organizacji założonych i finansowanych przez międzynarodowego spekulanta George’a Sorosa, którą należy zdelegalizować, a jej członków posłać do sali przesłuchań ABW. Co najmniej na miesiąc i to tylko w ramach rozgrzewki.

Globalizacja – teoretycznie konieczny krok w dalszym stadium ludzkości, w praktyce oznacza jeszcze większą nierówność społeczną, zanikanie miejscowych kultur, języków i zwyczajów, a także utratę przez państwa narodowe suwerenności na rzecz instytucji międzynarodowych, działających na korzyść jednego procenta najbogatszych obywateli.

GMO – nie wierzę w dobre intencje firm takich jak Monsanto i jestem za całkowitym zakazem żywności genetycznie modyfikowanej. Przyjęcie GMO to pierwszy krok do monopolizacji rynku żywności przez nieliczne koncerny. Produkcja żywności tradycyjnymi metodami mogłaby wykarmić nawet 10 miliardów ludzi (a zapewne jeszcze więcej), gdyby nie zdegenerowane zachodnie społeczeństwa, marnujące rok w rok miliony ton jedzenia. Jak we wszystkim innym, tak i w marnowaniu żywności przodują Amerykanie.

Grupa Wyszehradzka – forma współpracy między naprawdę bliskimi nam krajami, która mogłaby odgrywać jeszcze większą rolę, gdyby nie brak chęci Polski do prowadzenia z nimi wspólnej polityki zagranicznej. Póki co wolimy słuchać rozkazów Berlina, niż kierować się rozsądkiem i swoimi własnymi interesami np. w kontaktach z Rosją.

Gruzja – kraj, który wedle zeznań wszystkich komisji rozpoczął wojnę w Osetii Południowej, ale przez polską ,,prawicę” jest przedstawiany jako ofiara napaści ze strony Rosjan. Zarządzany wtedy przez oligarchę Saakaszwilego, wyniesionego do władzy przez Sorosa i kolegującego się z Poroszenko. Obecnie były prezydent jest ścigany listem gończym. Idol PiSu.

Kapitalizm – istniał może w XIX wieku, a obecnie sprowadza się do wyzysku paru miliardów ludzi przez kilkaset najbogatszych rodzin.

Katolicyzm – wyznawana przeze mnie religia, której nie narzucam siłą nikomu innemu, a co i tak nie przeszkadza w atakach na mnie rozmaitych talibów ateizmu i neopoganizmu, obwiniających Kościół Katolicki za trzęsienia ziemi, meteoryty, wyginięcie dinozaurów i zabijanie delfinów.

Komunizm – nigdy nie istniejący system, któremu najbliższe było może państwo Inków. Kojarzony głównie z tym, że jego zwolennicy utopili świat we krwi, choć sami w ten system nie wierzyli i działali po prostu na szkodę danych państw (patrz: Lenin).

Konkordat – umowa, która nie jest powodem żadnego z tysiąca najważniejszych problemów Polski, lecz jest przedstawiana przez część środowisk jako problem numer jeden.

Konserwatyzm – wyznaję go w wydaniu nowoczesnym. Nie odrzucam żadnych przejawów współczesności, ani nie chcę hamować postępu, lecz wyciągam wniosek z historii. Brzmi on tak: nie każda nowa idea w dłuższej perspektywie czasu okazuje się rozsądna i pożyteczna. Jestem więc sceptyczny w stosunku do wszystkiego spod znaku ,,nowoczesności” w polityce (bo nie w technologii, infrastrukturze itp). Zalecenia o tym, że powinienem być bardziej ,,nowoczesny”, argumentowane zazwyczaj słowami ,,no bo świat się zmienił”, kwituję krótkim stwierdzeniem, że było też wielu ludzi, którzy wierzyli w nazizm czy komunizm. Dziś nie ma ich aż tak wielu. Sto lat temu być nazistą musiało być jednak bardzo nowocześnie. Do lat 60-tych na amerykańskich uniwersytetach bycie komunistą było też cool. 

Konstytucja – kiepski dokument zatwierdzony przez grono ludzi, które nigdy go nie czytało (Naród), pełen mowy-trawy i uniemożliwiający Polsce prowadzenie suwerennej polityki pieniężnej, więc w praktyce pozbawiający nas jakiejkolwiek władzy nad własnym krajem. W jego obronie stają ,,nowocześni”, poinformowani o wszystkim z niemieckich mediów (patrz niżej) i ,,elyta” (patrz wyżej). 

Korupcja – jedno z najpowszechniejszych zjawisk w Polsce, zwalczane przez organy ścigania w sposób, który nauczyciel określiłby w najlepszym razie jako mierny.

Ksenofobia – nieuzasadniony strach ciemnoty przed jakimkolwiek ,,obcym”, który mówi innym językiem i ma inny kolor skóry. Idiotyzm dla kogoś takiego jak ja, kto wychował się w społeczeństwie multikulturowym. Wbrew jednak temu co twierdzą faszyści ,,politycznej poprawności”, okazywanie JAKIEJKOLWIEK niechęci w stosunku do przybysza bo np. nie chce się asymilować lub ma nadmierne przywileje w stosunku do reszty obywateli, nie jest ksenofobią, a naturalnym odruchem zdrowego psychicznie człowieka.

Lenin – tak naprawdę to Władimir Iljicz Uljanow, który za pieniądze przywiezione pociągiem ze Szwajcarii miał doprowadzić Rosję do ruiny i wymordować najcenniejszą część jej narodu (naukowców, nauczycieli, lekarzy, wojskowych, polityków, duchownych itd). Wedle niektórych, działał w szczytnym celu wprowadzenia jakiegoś ustroju. Zapewne dlatego tak hojnie sfinansowała go zagranica. Zapewne też dlatego większość aparatu KC i NKWD stanowili przedstawiciele wrogich Rosjanom mniejszości. W tym, też niestety i paru Polaków.

Liberalizm gospodarczy – szczytna idea możliwa do wprowadzenia w kraju, który nikogo nie obchodzi i pozostaje poza czyjąkolwiek sferą wpływów. W przeciwnym wypadku kończy się tym, że obce państwa kontrolują na terenie naszego system edukacji, służbę zdrowia, infrastrukturę drogową, kolejową, lotniczą, energetykę i świadczą poligonom wojskowym usługi ,,ochroniarskie”.

Lustracja – w opinii resortowych dzieci i bananowej młodzieży, łamałaby standardy życia demokratycznego i państwa prawa. Byłaby tymczasem dziejową sprawiedliwością i umożliwiłaby obywatelom odróżnienie prawdziwych patriotów od agentury i szubrawców. Śni o niej po nocach niejaki Szechter.

Makiawelizm – ktoś przeczytał Machiavellego i uznał, że był on zwolennikiem ,,po trupach do celu”. Tymczasem był jedynie obserwatorem i opisywał rzeczywistość panującą w jego czasach. Od tamtej pory nic się nie zmieniło.

Media – na terenie Polski nadają w głównej mierze media należące do niemieckich koncernów. Mimo to mają zazwyczaj w nazwie ,,Polska” i uważa się, że reprezentują punkt widzenia Polaków.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy – patrz: Bank Światowy. 

Monarchizm – ciekawe hobby.

Nacjonalizm – w swojej niespaczonej wersji zakłada po prostu wyższość interesów jednego narodu ponad wszystkimi innymi. Każdy normalny Polak jest zainteresowany bardziej interesami Polski, niż np. interesami Niemiec, Francji albo Anglii, co czyni go teoretycznie nacjonalistą. Jest to jednak idea sumiennie niszczona przez ksenofobów, rasistów, szowinistów, egocentryków i zwyczajną ciemnotę, która szuka okazji do wyładowania swoich życiowych frustracji na przypadkowym obcokrajowcu albo ,,lewaku”.

Naród – jak mówi nam samo słowo: Naród, Ród, Rodzina. Wspólnota, która nie jest żadnym abstrakcyjnym pojęciem, tylko dalszym stopniem ewolucji po miastach-państwach czy wioskach, gdzie ludzie jednoczyli się w celu obrony wspólnych interesów. Odrzucanie narodu i patriotyzmu jest jak słowa prymitywnego człowieka do wodza wioski: ,,nie będę patrolować palisady, ani nie będę dokładać się do wspólnego spichlerza”. Wioski pełne takich indywiduów nie zapisały się w kartach historii.

NATO – sojusz obronny, który jeszcze nikogo nie obronił, ale odpowiada za agresję na kraje neutralne jak np. Jugosławia. Podobno nas chroni, choć historia i zdrowy rozsądek mówią mi coś zupełnie innego. Obecnie jest nastawiony na konflikt z Rosją, której potencjał militarny i gospodarczy jest kilkakrotnie niższy, ale wszyscy się jej boją i z tego powodu ją prowokują.

Nazizm – zlepek lewicowej idei gospodarczej z prawicową manią do autorytaryzmu i militaryzmu. Jeśli po zbrodniach dokonanych przez III Rzeszę na Narodzie Polskim, jakiś Polak ma czelność być neonazistą, to należy mu się to, co robiono w trakcie wojny ze szmalcownikami, dezerterami i zdrajcami.

Nepotyzm – zaraz po korupcji, główny rak toczący państwo polskie.

Okrągły Stół – pic na wodę i podział tortu przez zgraję mafiozów. Coś jak spotkanie sycylijskiej mafii w Atlantic City.

Oligarchia – kojarzona z Ukrainą czy innymi byłymi krajami Związku Sowieckiego, a tak naprawdę wszechobecna także w Polsce i w innych krajach Europy Zachodniej. Np. w Szwecji rodzina Wallenbergów wytwarza 1/3 krajowego PKB. W Rosji żaden oligarcha nie ma aż tyle pieniędzy, pozostaje więc zazdrościć Szwedom takiej demokracji.

Opinia publiczna – opinia mediów, czyli w przypadku Polski – oficjalna propaganda Berlina, którą przedstawia się nam jako głos obywateli. Tych z mniejszości.

Opozycja polityczna – jest to w naszym kraju bardzo łatwa praca, która polega na odrzucaniu każdego pomysłu rządu i na krytykowaniu go z tego powodu, że nie robi nic w sprawie polowań na słonie w Kenii.

Panafrykanizm – ruch polityczny, mający na celu pogłębianie współpracy państw Czarnego Lądu, który z całego serca popieram.

Panarabizm – idea jedności państw arabskich, którą także popieram.

Państwo dobrobytu vel państwo opiekuńcze – coś, co w Polsce istnieje tylko w wyobraźni liberałów. Całkiem ładna idea zakładająca, że po to obywatele płacą podatki, by urzędnicy dysponowali nimi równomiernie i zapewniali wszystkim jednakowy dostęp do służby zdrowia czy edukacji. W praktyce wygląda to nieco inaczej. Mniej więcej tak, że urzędnik zabiera 30% dla siebie, 50% dostaje 1% najbogatszych, a reszta tych pieniędzy tj. 20% jest dzielone pomiędzy 99% pozostałych obywateli kraju.

Parlament Europejski – zgraja polityków, których nikt nie chce w krajowych parlamentach i którzy podejmują większość decyzji na zasadzie ,,jak lobbysta da, to zagłosuję” albo ,,o co chodzi? no, niech będzie, że przeciw…”.

Polityka zagraniczna – prowadzona przez nas ostatnio w Wersalu, potem przepadła w mrokach dziejów. Obecnie ogranicza się do spuszczania spodni przed każdym ,,partnerem” i krytykowania przez szefa MSZ w prywatnych rozmowach tak zwanej ,,murzyńskości”, objawiającej się ogromnymi kompleksami i podlizywaniem się Amerykanom. Co jest akurat prawdą, więc szkoda, że szef MSZ mówi ją tylko przy ośmiorniczkach.

Populizm – mianem populisty nazywa się każdego europejskiego polityka, który słucha ludzi i chce reprezentować ich interesy, miast chodzić na smyczy oligarchii i lobbystów. Wikipedia za populistów uznaje także zwolenników demokracji bezpośredniej i referendów, więc widocznie Szwajcarią żądzą populiści. No i faszyści, bo te dwa słowa chodzą często z sobą w parze.

Prawa obywatela – coś co ładnie wygląda na papierze, a nikt tego i tak nie przestrzega, na co najlepszym przykładem jest wszechobecna inwigilacja albo członkostwo Arabii Saudyjskiej w Radzie Praw Człowieka ONZ.

Prawo – obecnie polskie prawo zakłada, że człowiek stający w obronie przed bandytą sam jest przestępcą i należy mu się odsiadka, a biedna rodzina, której potrzeba dodatkowych 500 złotych do utrzymania dziecka, traci je na rzecz rodziny zastępczej, której oferuje się cztery razy tyle. Nie mylić ze sprawiedliwością.

Protekcjonizm – coś, co wprowadza każdy kraj mający jakiekolwiek aspiracje. Początek rozwoju każdego imperium i mocarstwa. Nie jest to nigdy rzecz wprowadzona przez polityków, którzy pełnią rolę 4-letnich managerów.

Prywatyzacja – sprzedaż majątku należnego wszystkim Polakom za 5% realnej wartości dla starych UB-eków, szwagrów pana ministra i ,,inwestorów zagranicznych”.

Pucz – ulubione zajęcie każdego Latynosa, a także święto obchodzone u nich co weekend.

Rasizm – chora postawa garstki oszołomów, którzy są na tyle zakompleksieni, że uważają skór kolor skóry bądź włosów za coś, co warunkuje ich wyższy iloraz inteligencji. W praktyce oznacza coś odwrotnego.

Republika – system równego podziału władzy między elity i resztę obywateli, który zakłada, że każda ze stron ma jednakową ilość władzy, nie może uzyskać jej więcej, nie może stracić tej władzy jaką posiada i kontroluje inne stronnictwa, by te także tego nie próbowały. Jej fundamentem jest dobrze napisane i surowo przestrzegane prawo. Obecnie nie istnieje.

Rosja – państwo z którym powinniśmy utrzymywać w miarę jak najnormalniejsze stosunki (jak reszta Unii np. Francja, Niemcy i Włochy), miast robić to co każą Amerykanie, wycofywać się ze wspólnych interesów i pozwalać, by Niemcy dogadywali się z Moskwą ponad naszymi głowami, co zawsze kończy się dla nas identycznie.

Sądownictwo – kolejna przestrzeń w jakiej należało urządzić czystki po 1989 roku, a nie uczyniono tego i po dziś dzień odbija się to nam wszystkim czkawką. Szczególnie, gdy słyszymy o kolejnych wyrokach i o ich uzasadnieniach. 2 lata za gwałt i 5 lat za kradzież batonika. Albo sędzia kradnący chipsy na stacji benzynowej.

Senat – zmienić na Izbę Samorządową i będzie spokój.

Służba zdrowia – wymaga drastycznych reform, których nikt się nie podejmuje, a pacjenci umierają czekając dwa lata na wizytę u specjalisty.

Socjalizm – wyżej: państwo opiekuńcze. 

Suwerenność – przehandlowana za garść srebrników.

System emerytalny – mój pomysł na niego opisałem w: https://rgrunholz.wordpress.com/2016/06/14/system-emerytalny-najwiekszy-przekret-iii-rp/

Technokratyzm – kolejna ładna idea, na której realizację w obecnym systemie nie ma najmniejszej szansy.

Teoria spiskowa – dzieli się na dwa rodzaje: pierwszy to prawdziwy spisek, całkiem prawdopodobny i często wprowadzany na naszych oczach w życie. Drugi: jest tak skrajnie idiotyczny, że ma na celu ośmieszenie tego pierwszego, przez wrzucenie obu do jednego worka. Tak jak NWO i Replitanie.

Terroryzm – wcześniej faszystowski, socjalistyczny, komunistyczny, anarchistyczny, niepodległościowy, a teraz niemal wyłącznie islamski. Z reguły bomby wybuchają tam, gdzie akurat danego dnia kamery nie działają, a na miejscu są ci sami świadkowie co przy wcześniejszym zamachu. Pecha mają, jak ten facet, którego parę razy w życiu uderzył piorun.

Trybunał Konstytucyjny – mógł być skrajnie niekonstytucyjny, bezwartościowy i publikujący idiotyczne uzasadnienia, ale dopóki był przychylny władzy to było cacy. Teraz nie jest, więc wrzawę podnoszą alimenciarze i niemieckie gadzinówki z Der, Das, Die i Zei w nazwach.

Unia Europejska – instytucja biurokratów, która nie potrafi poradzić sobie z żadnym problemem ani kryzysem (ekonomiczny, imigracyjny, strefy euro…), ale tłumaczy to zawsze zbyt małą możliwością działania i zabiega o jeszcze większą władzę, by móc uchwalać jeszcze więcej bezsensownych ustaw. Pod całkowitym dyktandem Berlina i działająca jedynie w jego interesie. Czasami w czyimś innym, ale to już przypadkowo. Stąd też moja nazwa: Unia Berlińska.

Wolność – coś zapisanego na wielu papierach i zarazem coś, co nie interesuje żadnej władzy i służb specjalnych tego świata.

Wybory – polegają na oddaniu głosu dla partii lub osoby, która od tej pory będzie poza jakąkolwiek kontrolą swojego wyborcy.

Via Carpatia – powinno być jednym z głównych priorytetów polskiego rządu, ale jak wszystko co ma związek z dłuższymi projektami infrastrukturalnymi, powstaje zbyt powoli, a na koniec okaże się jeszcze, że za drogo i w dziwnych okolicznościach.

Związki zawodowe – pożyteczna rzecz w walce z nieuczciwymi pracodawcami, która w Polsce stała się częściowo kolejnym nowotworem toczącym państwowe spółki. Każdy boi się zgrai pijawek, wysysającej pieniądze z każdej kopalni czy fabryki, więc w efekcie nic nie jest opłacalne, należy to dotować przez bite 10 lat, aż w końcu wszyscy się denerwują i są gotowi sprzedać to ,,inwestorowi zagranicznemu” za wartość samego gruntu.

Żegluga śródlądowa – podobnie jak kolej mogłaby odciążyć polskie drogi, lecz wykracza to poza umiejętności, a chyba także i możliwości ,,naszej” okrągłostołowej ekipy. Choć sądzę, że sycylijska mafia zrobiłaby to znaczenie lepiej. Mafiozi lubią porządek i spokój, a politycy robią jeno bałagan.

 

Robert Grünholz

Advertisements

5 myśli na temat “Słowniczek wyrazów politycznych

  1. Czcigodny Robercie
    Zadałeś sobie trud by lapidarnie skomentować a tam gdzie trzeba wykpić najistotniejsze pojęcia z zakresu polskiej, europejskiej i światowej polityki i ekonomii (niektórzy traktują je jako dwie różne dziedziny). Chapeau bas.
    Mam kilka szczegółowych uwag.
    W przypadku Lenina podałeś motywację i zlecone mu zadanie przez jego sponsorów zza oceanu, ale nie wspomniałeś o wątku niemieckim, bez którego operacja przewiezienia jego i kamratów z Zurychu do Rosji byłaby niewykonalna. A Niemcy za naprawdę każdą cenę chciały zlikwidować front wschodni i skończyć z Francją zanim armia Pershinga przesądzi o ich klęsce. Do Paryża zabrakło im w lecie 1918 kilkudziesięciu kiilometrów.
    Co się tyczy grupy BRISC, niewątpliwą przyszłość ma grupa BIC. Południowa Afryka to wielki potencjał plus pilityczna dzicz oraz bezprzykładny bandytyzm w życiu codziennym. Zajmuje pierwsze miejsce na świecie w kategorii ilości gwałtów na głowę mieszkańca ale już PKB (parytet siły nabywczej) ma niższy od Filipin i Malezji. A 100% moich znajomych, którzy co najmniej dwa lata przepracowali na kontraktach w czarnej Afryce, na pytanie jaki kraj rządzony przez Murzynów jest w stanie uniknąć zapaści cywilizacyjnej bez białych lub żółtych specjalistów, ma krótką odpowiedź: ŻADEN.
    W kwestii Vyszehradu pozwolę sobie na krótkie uzupełnienie. Twoja diagnoza była słuszna do listopada 2015, kiedy to krzyżacki knecht Chyży Rój i jego szajka ignorowali jej istnienie. Obecnie ta współpraca polityczna zmartwychwstała za pięć dwunasta i zaczęła się od sprawy chwilowo najważniejszej, czyli skoordynowanego protestu przeciwko przyjmowaniu „gosci” szalonej pruskiej nawet nie krowy, lecz świni.
    Tyle na gorąco.
    Pozdrawiam serdecznie.

    1. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

      Jeśli chodzi o Lenina, to obecnie jego historia jest już lepiej znana i nie stanowi tematu tabu. Pomoc, jaką udzielili mu Niemcy, Anglicy i Amerykanie, dzielę mniej więcej po równo. Wszystkich można śmiało oskarżyć o bezpośrednie działania mające na celu stworzenie Związku Sowieckiego.

      Podejrzewam, że RPA dołączyło do grupy BRICS ze względu na swoje zasoby naturalne i z tego też powodu, iż potrzebna była reprezentacja z Afryki, a jednak na jej tle RPA i tak plasuje się całkiem nieźle. Z czasem może sporo stracić np. na rzecz Etiopii, ale jest też paru innych konkurentów.

      Obecnie Rosjanie, Hindusi i Chińczycy ścigają się, by zdobyć twarde przyczółki. Co też nie jest trudne zważywszy na nienawiść, jaką większość mieszkańców Czarnego Kontynentu darzy Amerykanów i Europejczyków, a także ze względu na różnice w postępowaniu. Bądź co bądź, zarówno Indie, Chiny jak i Rosja, wysyłają do tych krajów swoich najlepszych specjalistów, budują tam mosty, drogi, tamy, lotniska, elektrownie i fabryki. Co ma jakiś tam wpływ na zwiększenie zatrudnienia, na polepszające się zarobki i inne kwestie.

      Oczywiście nie są altruistami i robią to w swoim interesie, więc są od nas nieco mniejszymi hipokrytami. Europejczycy (Francuzi, Anglicy, Niemcy), a także Amerykanie, mają irytujący zwyczaj niszczenia każdego kraju jaki kolonizują.

      Dlatego też np. Polacy muszą jeździć do pracy w Anglii, a Etiopczyk może sobie pracować w Etiopii. Nie musi jeździć w tym celu do Moskwy ani Pekinu.

      V4 obecnie działa i zachowuje wspólne stanowisko w kwestii kryzysu migracyjnego. Szkoda tylko, że nie w kwestii Ukrainy…

      Pozdrawiam serdecznie

  2. Witaj Robercie,

    Świetny tekst. Czytając trochę się uśmiałem – charakterystyka feministek pierwsza klasa, ale zaraz potem przyszła gorzka refleksja. Aż trudno uwierzyć do jakiej degrengolady doprowadziło stado kundli pozujących na wilki – czyli tzw. „etyta).

    Pozdrawiam, TF.

    1. Witaj Tie Fighterze,

      Najgorsze w tym wszystkim jest to, że my nie mamy nawet ludzi pozujących na ,,elytę”. Mogłaby być kiepska, ale byłaby nasza. Tymczasem nie mamy żadnej.

      Wiąże się to też z tym, że cały język należy się politycznie poprawnym pociotkom i to oni dowolnie zmieniają znaczenie słów, a my musimy się do tego stosować. Nie podejmujemy tej walki, oddajemy im pola.

      Ktoś kiedyś powiedział, że najłatwiej ogień zwalczać ogniem.

      Nic chyba tak nie denerwuje ,,antyfaszysty” z Krytyki Politycznej, jak nazwanie go faszystą. A przecież jest to sformułowanie zgodne z prawdą! Bo jak inaczej nazwać osobę, która wraz ze swoimi kolegami wsadza ludzi do więzień i psychiatryków, gdy nie podzielają ich chorych poglądów?

      Pozdrawiam serdecznie

  3. Dokładnie tak Robercie. Nic tych wypierdków ewolucji tak nie drażni jak prawda o nich samych. Kiedy z rzadka mam wolną chwilę, zaglądam też na Salon 24, gdzie regularnie co bardziej krewkich lewaków nazywam właśnie faszystami – zgodnie ze stanem faktycznym. A jeśli jeszcze wykaże się, ich chora ideologia ma swoje korzenie w cuchnącym bajorze marksizmu do spółki z nazizmem i faszyzmem, to rzucają się jak wszy na grzebieniu i lecą na skargę do administratora portalu.

    Pozdrawiam serdecznie, TF.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s