Prawie każdy internauta piszący na tematy polityczne przez grubo ponad dziesięć lat twierdził, że banki wyprowadzają z Polski ogromne ilości pieniędzy i należy je w związku z tym opodatkować. Gdy PiS zaproponował podatek bankowy, wszyscy okazali się być nagle jego przeciwnikami. A bo wzrost kosztów dla klienta, a bo ekonomiści odradzają, a bo regulacje unijne, a bo tak robi Orban, no a Orban to przecież Putin itp.

Tak też przez te wszystkie lata można było przeczytać, że gimnazja to hodowla patologii, że był to nietrafiony pomysł i należy natychmiast je zlikwidować. Gdy rząd chce to zrobić, większość jest nagle za ich pozostaniem.

Chciałem to wytknąć już na samym początku artykułu, by ukazać kiepską pamięć i hipokryzję moich ,,kolegów po fachu”. Teraz do rzeczy:

Po głębokim namyśle (a dwa lata to sporo czasu), chciałbym zaproponować coś nieco innego. Niektóre wcześniejsze pomysły odrzucam, w kwestii innych jestem tym bardziej przekonany o ich konieczności, a jeszcze inne dokładam do tego worka o nazwie ,,edukacja”. Jestem jednak otwarty na wszelkie sugestie i słowa krytyki.

 

  1. Osiem lat szkoły podstawowej, trzy lata zawodówki/ cztery lata liceum/ pięć lat technikum.
  2. Reaktywacja części szkół i zwiększenie ilości etatów w celu utworzenia mniejszych grup uczniów (do 12 osób) na szczeblu podstawowym i przedszkolnym. Jest to szczególnie ważne dla młodszych uczniów, by nauczyciel mógł pomagać w ich indywidualnym rozwoju i nauce, by odkrywał ich zainteresowania, a także by mógł ich odpowiednio pokierować.
  3. Matura pełniąca jedynie rolę uzupełniającą do ocen.
  4. Egzaminy wstępne na uczelnie wyższe, tworzone i organizowane przez nie same.
  5. Propozycja dla samorządów do wprowadzenia na większą skalę edukacji zróżnicowanej (w ramach testów).
  6. Wprowadzenie dobrowolnych egzaminów z każdego roku, przeznaczonych dla zdolnych uczniów gotowych ,,przeskoczyć” dany szczebel edukacji.
  7. Stworzenie we współpracy z pracodawcami kursów ściśle na kierunkowanych na szkolenie zawodowe (szczególnie dla technikum i zawodówek).
  8. Stopniowanie kursów licealnych np. matematyki na 5-6 różnych stopni, których część (2-3) byłaby obowiązkowa dla wszystkich, a pozostałe byłyby obowiązkowe jedynie dla uczniów na kierunkach ścisłych i byłyby dobrowolne dla uczniów uzdolnionych w matematyce, lecz przebywających na innych kierunkach.
  9. Stworzenie minimum 1-2 wyższych kursów na przedmiotach ścisłych lub językowych (w liceum), przeznaczonych dla uczniów, którzy są gotowi zdać wcześniejszy poziom po napisaniu egzaminu i wejść na całkowicie dobrowolne kursy wyższe (co byłoby premiowane przy przyjmowaniu na uczelnie). Pozwoliłoby to jednostkom najbardziej uzdolnionym na uzyskiwanie dodatkowej wiedzy i nie traciłyby one czasu na naukę programu, który już opanowały.
  10. Stosowanie metody spiralnej, szczególnie przydatnej na szczeblu podstawowym oraz w nauce języka i odrzucenie tzw. ,,metody całościowej”.
  11. Powrót do ćwiczeń pamięciowych.
  12. Korelacja przedmiotów, których programy uzupełniałby się nawzajem na wszystkich poziomach np. nauka historii XIX wieku, uzupełniana w międzyczasie przez naukę o literaturze romantyzmu na języku polskim.
  13. Tworzenie kursów i szkół pod kątem przydatności na lokalnym i krajowym rynku pracy.
  14. Powrót do lekcji ZPT.
  15. Rozwój programu Szkolnych Kas Oszczędnościowych.
  16. Zwiększenie roli rodziców w szkołach, wraz ze poszerzeniem ich uprawnień do kontroli poziomu edukacji i wychowania.
  17. Zmniejszenie wpływu polityków na wybór dyrekcji i organów kontrolnych.
  18. Wspólne projekty samorządów i NFZ nad badaniem stanu zdrowotnego uczniów i nad profilaktyką np. dotyczącą próchnicy bądź otyłości.
  19. Dofinansowanie szkół w celu budowy i modernizacji laboratoriów chemicznych, klas gimnastycznych, basenów, klas muzycznych, warsztatów ZPT i sal informatycznych.
  20. Powrót do dawnej ilości godzin nauki przedmiotów ścisłych.
  21. Większy nacisk na praktyczną informatykę – programowanie, grafika, nauka szybkiego pisania na klawiaturze itp.
  22. Najwyższe oceny (wypracowania, prace domowe, na egzaminach) za krytyczne myślenie, analizowanie faktów, podważanie źródeł i prezentowanie własnych poglądów. Konformizm, powtarzanie poglądów nauczyciela i odgadywanie ,,klucza” MEN, nie byłoby dłużej premiowane.
  23. Fundament edukacji klasycznej: samodyscyplina, opanowanie, poświęcenie i odpowiedzialność.
  24. Powrót do nauki dialektyki i retoryki (wraz z gramatyką), a także do geografii, astronomii, filozofii, sztuki itd.
  25. Wprowadzenie podstawowej nauki łaciny i greki dla klas humanistycznych.
  26. Skupienie materiału na praktycznej wiedzy. Dziś np. szkoła ma lekcje przedsiębiorczości, ale nie uczy wypełniania wniosków, pisania zeznań podatkowych, ani zakładania firm.
  27. Testowa nauka kaligrafii w klasach młodszych.
  28. Odbiurokratyzowanie zawodu nauczyciela. Miałby się skupić na prowadzeniu zajęć, a nie na wypełnianiu papierków.
  29. Zniesienie zeszytów ćwiczeń. Od wymyślania zadań powinien być nauczyciel. Podstawy zapewniają podręczniki.
  30. Zmiana wadliwego systemu finansowania instytutów i prac badawczo-rozwojowych.
  31. Zawiązanie ścisłej współpracy między przemysłem, a uczelniami.
  32. Koniec z uzależnianiem wysokości dotacji dla uczelni od ilości studentów.
  33. Premie finansowe dla szkół za wyniki uczniów w nauce.

We wpisie Głos ludzi podałem też komentarze przypadkowych internautów na temat stanu naszej edukacji, a teraz chcę przywołać parę z nich do podjęcia dyskusji:

 

,,Polska myśl techniczna nie istnieje. Nie ma laboratoriów, instytutów, centrów badawczych. Są tanie montownie. ŁoBuzek zarżnął (nie tylko) polskie szkolnictwo. Technicy są w stanie zarobić 8000 zł na start w UK, a inżynier 12000 zł jako Junior Engineer. Kraj jest skończony. Obecne polskie magistry nie zdałyby matury w PRL. O taką Polskę Bolek i inne Kwachy walczyły i prywatyzowały.”

,,Dzięki kolejnym „reformom” edukacji obecny absolwent polskiej szkoły średniej ma za sobą 2-3-krotnie mniej (!) godzin nauki przedmiotów przyrodniczych i ścisłych niż za PRL-u. To jest kształtowanie populacji idiotów, tanich roboli dla zagranicznych korporacji – w Polsce czy poza nią. Poziom polskich uczelni technicznych również poleciał na pysk, a nieliczne firmy przemysłowe, jakie w Polsce zostały, swoje istnienie zawdzięczają tylko odziedziczonej po PRL-u kadrze. Zresztą najlepszych obecnych absolwentów także przejmują zagraniczne korporacje – fundują im stypendia, a potem dobre zarobki.”

,,Jeszcze dodam, że brakuje kadr. Wiedza techniczna – ta najbardziej wartościowa bo praktyczna, nie jest przekazywana w warsztatach ani fabrykach. Projektuje się za Odrą u nas „przemysł” to spawacze, tłocznie, montownie i out-scouring. Młode pokolenie techników czy inżynierów nie jest szkolone przez starszych, doświadczonych inżynierów. Bo niby gdzie? Przemysł zarżnięty. Spawacz w fabryce Manna w Starachowicach zarabia 1300 zł. W UK doświadczony spawacz ma leciutko 70-100 zł na godzinę.”

,,W Polsce nie brakuje wykładowców z obszaru Automatyki i Robotyki – wręcz jest ich bardzo dużo, ale brakuje ludzi kompetentnych z wiedzą i doświadczeniem technicznym. Przyczynił się do tego NCN, który od wielu lat finansuje prace badawcze „silnych” zespołów naukowych, których jedynym efektem są stopnie naukowe ich autorów – żadnych osiągnięć w zakresie nowych technologii, zadanej współpracy z przemysłem. Za to wszystko płaci polski podatnik. W naukach technicznych prace czysto teoretyczne powinny być wyjątkiem, podobnie jak w innych krajach, a nie normą jak w Polsce.”

,,Żeby wykształcić inżyniera trzeba mieć nauczycieli mat, fiz, chemii w podstawówce i szkole średniej, laboratoria i warsztaty w szkole średniej i na studiach, wykładowców na politechnikach i szkołach wyższych, a więc pieniądze i pieniądze. Żeby to wszystko odbudować, trzeba zacząć od fundamentów, tak jak się buduje dom (kiedyś się budowało), a to wymaga czasu. Nie ma wykładowców, nie ma nauczycieli przedmiotów ścisłych, którzy uczą myśleć, a nie rozwiązywać testy, nie wspominając o nauczycielach w technikach i instruktorów zawodu. Tu nie da się pójść na skróty tu trzeba czasu i cierpliwości. Mechanik, rzemieślnik i inżynier musi najpierw musi móc zepsuć, by mógł naprawić zbudować zaprojektować. Takie życie tak jak dziecko. Im wcześniej to zrozumiemy, tym szybciej staniemy na nogach jak naród.”

,,Był na PW wydział Mechaniki precyzyjnej, zmienili na Mechatronikę. Właściwie uczą elektroniki. Gdyby w Polsce ktoś się znał na tym, to by zrobił twardy disk do komputerów.  A co z optyką? Każdy może sprawdzić, co zostało z PZO w Warszawie. W Łodzi w dawnych zakładach kinematograficznych gdzie produkowano tez kserokopiarki, produkują prostą optykę wojskową i celowniki. Zakłady Mechaniki Precyzyjnej Mera-Blonie też zlikwidowane. Do serwisu nie trzeba inżynierów.”

,,Jesteśmy technicznym zaściankiem Europy i tak zostanie, zostało to wkalkulowane w reformy po 1980 roku. Polskie zakłady: elektroniczne, mechaniczne, budowlane, inżynieryjne zostały rozwalone w tzw. procesie prywatyzacji. Kadra inżynieryjna odeszła na emerytury albo wyjechał, starych pracowników zwolniono lub też odeszli na emerytury, młodzi nie mają się od kogo nauczyć pracy i fachu.”

,,W Polsce mamy za to zdecydowanie najwięcej profesorów i doktorów habilitowanych na hektar. Oni i górnicy jakoś nie chcą wyjeżdżać. Większość z nich zajmuje się produkowaniem kolejnych magistrów i doktorów, którzy produkują następnych magistrów, W ramach pozorowania pracy naukowej, zajmują się też sklejaniem kawałków artykułów tłumaczonych z języka obcego i tworzeniem z tego tzw. publikacji. A jak jakiś bystry młodzian coś wymyśli, to i tak autorstwo i sława należy się profesorowi. Świat nie docenia potęgi polskiej nauki i nie chce zrozumieć, że żeby być naukowcem, trzeba wykazać się obsługą wyszukiwarki internetowej, usługi translator google i kilku funkcji worda, a nie robić jakieś wynalazki.”

,,Naturalnie od szeregu lat następuje stopniowa degradacja środowiska uczelnianego. Płace od zawsze są w najniższym wymiarze widełek niezależnie od stażu. Kompletny brak zainteresowania pracą na uczelni dobrych studentów, bo kto przyjdzie do pracy na asystenta za 2200 zł brutto. A adiunkt to 3800 zł brutto. praca na uczelni to nie 8 godzin i kwita to przez lata zajęta cała doba święta i niedziela. to służba. I ten ciągly bat konieczności prowadzenia badań bez pieniędzy i publikacji za które nie ma się z czego zapłacić. Chory polski mechanizm stworzonych sztucznie list czasopism i cytowani zmusza do poszukiwań czasopism na się znajdujących, cena publikacji w niektórych z nich do chodzi do 3000 dolarów za kilka stron. Już w polskich czasopismach naukowych trzeba zapłacić 200-300 zł za stronę. Nie ma możliwości rozwoju naukowego bez publikacji, nie ma możliwości dłuższej pracy na uczelni bez tego, bo po kilku latach wysiudają cię. Nikt się nie pyta ilu masz dyplomantów ile masz godzin dydaktycznych… to jest paranoja. Psuje się w ciągu kilku lat ale odrobić potencjał w podobnym czasie się nie da.”

,,W tej kwestii powinni zabrać głos eksperci typu petru-s balcerowicz i reszta. Oni uważają że główną atrakcją rynku pracy polski i jej jedynym atutem jest siła robocza o ile nie jest zbyt droga. dlatego tym którzy jeszcze są w kraju powinno się zmniejszyć płace i to ostatecznie pomoże a problem sam zniknie. via lotniska. „magiczna ręka rynku” czy jakoś tak.”

,,A niby kto i za co ma te innowacje robić? Na badania i rozwój trzeba mieć kasę, a żeby je potem wdrożyć i mieć z nich korzyści trzeba mieć własny przemysł, który będzie nimi zainteresowany. W Polsce mamy typowa kolonialną strukturę gospodarki, rynek taniej siły roboczej i rynek zbytu dla obcych wielkich sieci, banków, koncernów. W dodatku tak sprytnie ustawionych, że polska spółka córka płaci tej zagranicznej spółce np. za użycie znaku towarowego, co powoduje że pieniądze idą za granicę, a w Polsce nie trzeba płacić podatków. I niby te sieci marketów maja być zainteresowane jakimiś polskimi innowacjami? W jakim zakresie? Nowatorskiego wykładania towaru czy ciągania paleciaka? Podobnie banki. Niby co mają wprowadzać polskiego? Wszystko co mają mieć musi mieć akceptację centrali. Podobnie w montowniach czy firmach przejętych przez globalne koncerny. Sam spotkałem się z przypadkiem, gdy wydano setki tysięcy euro na bezsensowną, nieudaną próbę wdrożenia systemu informatycznego opracowanego przez firmę z kraju spółki matki, kompletnie olewając wielokrotnie tańsze, działające rozwiązania krajowe. A podobno kapitał miał nie mieć narodowości. Jeśli nawet w Polsce ktoś, jakimś cudem, coś opracuje, to i tak nikt nie jest tym zainteresowany, nikt też nie pomoże, ani nie stać go na kosztowne zastrzeżenia i prawa patentowe. I tak musi to sprzedać (jeśli ma szczęście) wielkim firmom, które przechwycą to i opatentują jako swoje. I raczej nic w tym zakresie się nie zmieni, bo nie są tym zainteresowane ani zachodnie firmy dojące ogromna kasę, ani „polscy” politycy gotowi za koryto, za europejską synekurkę własną matkę i córkę do arabskiego burdelu sprzedać. Za to mamy sukcesy na skalę światową w „badaniach naukowych” spuścizny jednego lub drugiego wielkiego Lecha, JP2 itp. Badania są bardzo nowatorskie i innowacyjne tylko niestety tak przydatne jak dyskusje „o wyższości świąt Wielkanocy nad Bożego narodzenia lub odwrotnie”. No, ale podobno jednak jest nadzieja. Jak w ostatnich tygodniach udawadniali nam różni „wielcy eksperci” jeśli przyjmiemy islamskich imigrantów to oni uczynią naszą gospodarkę innowacyjna i nowoczesną, powołując się przy tym na przykład imigrantów w USA. Nie wspominali tylko, że USA bardzo chętnie przyjmuje imigrantów potrzebnych ich gospodarce (np. naukowców z dorobkiem, inżynierów, itp.), a dziadostwo odsyłają od razu z lotniska do domu lub stawiają gigantyczny mur. W Polsce wg. tychże „ekspertów” innowacyjność mieliby zapewnić pasterze kóz z Erytrei, poganiacze wielbłądów czy drobni handlarze z islamskich bazarów. Pierwsi (ci od kóz) zrewolucjonizują naszą hodowlę, drudzy (ci od wielbłądów) transport, a ostatni handel (głównie narkotykami importowanymi z Afganistanu).”

 

Na zakończenie dodam jeszcze:

,,Udział nakładów na naukę w PKB wyniesie 0,44 proc w 2016 roku”.

 

Nasze wydatki na naukę i badania innowacyjne, stawiają nas na szarym końcu Europy. Gorsi od nas pod tym względem są tylko Bułgarzy, Serbowie, Grecy, Chorwaci, Słowacy i Maltańczycy.

Prowadzi Skandynawia (Finowie, Szwedzi, Duńczycy), a dalej Niemcy i Austria.

Kto z nich posiada przemysł, a kto nie?

 

Robert Grünholz

Reklamy

7 myśli na temat “Ponowne rozważania o edukacji

  1. Czcigodny Robercie
    Zacznę od anegdoty. W latach tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątych na ogólnopolskiej konferencji z mojej branży wieczorem w kawiarence trwała dyskusja na temat anschlussu do eurokołchozu. Przeważali entuzjaści, biadolący czy Polskę tam przyjmą. I wtedy koleżanka, świeżo po ponad rocznym stażu w Niemczech, powiedziała:
    Zapamiętajcie sobie naiwniacy, że Polska zostanie przyjęta dopiero wtedy, gdy nasze szkolnictwo zostanie zniszczone w takim stopniu iż na rynku pracy Polak nie będzie stanowić śmiertelnego zagrożenia dla Szwaba, żabojada czy Angola!
    No i wykrakała to, co zrobił Łobuzek. Sabotażysta zapewne nie wiedział nawet, że przed wojną istniały „gimnazja realne” jako ALTERNATYWA dla „liceów klasycznych”, w których naukę też kończyła matura. W tychże gimnazjach uczono łaciny i języka nowożytnego (niemieckiego lub francuskiego, znacznie rzadziej angielskiego), za to nie było greki, obowiązkowej w liceach. Z kolei elementem programu gimnazjów był rysunek techniczny.
    Pod Twoimi postulatami, a zwłaszcza nauką 8+ 3/4/5 podpisuję się oburącz. Tak jak i pod uczelnianymi egzaminami wstępnymi. Bo efektem tych „reform” (tak jak i pewien rodzaj damskiej bielizny retro, kojarzą się wyłącznie z tyłkiem) była konieczność wprowadzenia na pierwszym semestrze studiów na uczelniach technicznych „przedmiotu wyrównawczego”. Czyli podstaw matematyki i wybranych działów fizyki, które maturzyści powinni znać, ale większość nie ma o tym pojęcia.
    Z Twoimi pozostałymi postulatami oczywiście również się zgadzam. A polskim feudałom warto przypomnieć, że w anglosaskim systemie nie ma szwabskiego wynalazku o nazwie habilitacja. Ale za to Nobli z dziedzin „konkretnych” (fizyka , chemia, biologia z medycyną) mają na hektar tak jakby sporo więcej.
    Tyle na gorąco.
    Dziękuję za ciekawy zestaw propozycji odbudowy z ruin polskiej edukacji i pozdrawiam serdecznie.

    1. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

      Doktryna Niemiec, a także Anglii, zakłada od zawsze, że Polska ma być technologicznym zaściankiem Europy, gdyż w razie ewentualnego konfliktu z Rosją można ją będzie poświęcić bez choćby chwili zwątpienia. Niech więc zostanie po Polsce nuklearna pustynia – hipokrytom i arogantom od ,,wyższych ras” to nie spędza snu z powiek. Co zresztą udowodnili wielokrotnie, a czego prawie nikt nie zdaje się dziś dostrzegać i przekonuje się Polaków, że nasi sojusznicy kierują się w polityce również NASZYM interesem, chcą byśmy się rozwijali i tym podobne bzdety.

      Bajki gorsze niż przedszkolu. Mimo to, dorośli ludzie w nie naiwnie wierzą.

      Byłem ciekaw jak odniesiesz się też do PO i ZPT.

      Serdecznie dziękuję i pozdrawiam!

      1. Czcigodny Robercie
        Zajęcia Praktyczno-Techniczne są po prostu konieczne. Za kompromitujący analfabetyzm uważam brak umiejętności przyszycia guzika, usmażenia jajecznicy czy wymiany przepalonej żarówki bez porażenia się prądem. Ale nie brak „humanistek” po co bardziej operetkowych wydziałach uniwersyteckich, które potrafią jedynie przypalić wodę na herbatę.
        Co sie tyvczy PO, zrezygnowałbym z idiotyzmów typu musztra, ograniczając się do szkolenia w udzielaniu pierwszej pomocy, strzelania (konieczne!) oraz terenoznawstwa. A propos tego ostatniego, przypomniała mi się zabawna przygoda.
        W roku 1983 siedziałem nad brzegiem suwalskiego małego jeziorka w lesie, łowiąc liny. I raptem z lasu wylazło kilku harcerzy, zaopatrzonych w mapę „dwudziestkę piątkę” (zaznaczone numery oddziałów leśnych, naniesione leśne drogi, 1 cm odpowiada 250 m). I spytali mnie z rozpaczą w głosie:
        Proszę pana, gdzie my jesteśmy?
        Dopytałem się, gdzie jest ich obóz, wytłumaczyłem jak sołtys krowie do czego służy ta mapa i wyośliłem im, jak tam wrócić.
        Pozdrawiam sercdecznie.

  2. Witaj, Robercie!
    Postulatu miodzio, ale jak czytałam to zastanawiałam się czy masz na myśli Polskę, czy Szwecję.
    Mam wrażenie, że Polsce może się udać do tego dojść, Szwecji – nigdy

    A co do komentarzy z innych dyskusji to nie mogę czytać takich rzeczy, wpędzają mnie w rozpacz.

    Nikt nie wspomina natomiast, że Polacy są na szczycie wszelkich list dotyczących kwalifikacji i poziomu programistów. Dzisiaj taki kwiatek znalazłam nawet, na profilu racjonalista.pl

    „10 krajów z najlepszymi programistami według HackerRank
    1. China
    2. Russia
    3. Poland
    4. Switzerland
    5. Hungary
    6. Japan
    7. Taiwan
    8. France
    9. Czech Republic
    10. Italy
    Uzupełniający ranking krajów, których programiści się nigdy nie poddają:
    1. Szwajcaria
    2. Węgry
    3. Polska
    „If we held a hacking Olympics today, our data suggests that China would win the gold, Russia would take home a silver, and Poland would nab the bronze.”
    Biorąc pod uwagę skalę przestrzenną i ludnościową Chin i Rosji, nasza trzecia lokata jest naprawdę dobra”
    http://blog.hackerrank.com/which-country-would-win-in-the-programming-olympics/

    Programista to jednak trochę inżynier, nie? 🙂

    pozdrawiam!

    1. Witaj, Olu!

      Program jest dopasowany do sytuacji Polski – w przypadku Szwecji w ogóle zacząłbym od czegoś kompletnie innego. Specyfika rynku pracy jest tu też zupełnie inna.

      Polska zawsze kształciła dobrych lekarzy i inżynierów, co wszyscy politycy starali się ukrócić. Jeśli chodzi konkretnie o informatyków, to większość znanych mi osób wykonujących ten zawód to głównie samouki, które robiły to już w gimnazjum, a studia tylko uzupełniły ich wiedzę. Nie wiem więc na ile jest to zasługą samych uczelni…

      Wiem z pewnością jedno: Polacy zawsze byli mistrzami improwizacji, więc zawód w którym liczą się indywidualne umiejętności i pomysłowość, to coś pasującego do nas tak jak garnitur uszyty na miarę.

      Pozdrawiam serdecznie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s