Jak wszyscy wiemy, przyjmowanie uchodźców było jednym z najgorętszych tematów tego roku. Również, a może i przede wszystkim w Polsce, gdzie ostatecznie rozlokowano kilkanaście bądź kilkadziesiąt rodzin w ramach jakiejś prywatnej inicjatywy. Większość z nich szybko wyjechała do Niemiec. Tak jak i wielu Polaków, gdy tylko dano im taką okazję. Szanse na inny obrót sytuacji były jednak spore, szczególnie po groźbach ze strony rozmaitych komisarzy i naczelników. Nie mniej, Polska nie ugięła się pod żądaniami Berlina, ku uciesze ciemnogrodu i ku złości politycznie poprawnych faszystów, którzy chcieli zapunktować u ,,światłych Europejczyków” jako Ojczyzna Tolerancji.

 

Inną drogę obrała większość krajów członkowskich Unii Berlińskiej. Choć europejskie służby bezpieczeństwa zapewniały wszystkich, że przesiew kandydatów do życia w luksusie jest bardzo szczegółowy, praktyka okazała się być zupełnie inna. Podobnie zresztą jak wiek czy tożsamość większości przybyszów, ale to akurat żadna nowość. Nie można mieć nawet pretensji do Kościoła Politycznej Poprawności, bo skoro obowiązkowe badania lekarskie czy sprawdzanie dokumentów jest czymś nad wyraz rasistowskim, to przecież Unia Berlińska nie mogła tego czynić i być jednocześnie wierna swym zapchlonym wartościom. Pozostawało więc ,,herzlich willkommen”, malowanie ulic kredkami i marsze poparcia.

 

Przechodząc do oceny sprawności umysłowej europejskich polityków, nie sposób mi się oprzeć wrażeniu, że to wszystko ma jakiś głębszy sens. Europa jest i tak zaściankiem. Nie dorównuje gospodarczo, militarnie czy technologicznie państwom z innych kontynentów. Demografia wszędzie podupada, a niewydolne i skrajnie niesprawiedliwe systemy emerytalne i służby zdrowia, wprost dobijają tych, którzy jeszcze mają czelność oddychać. W połowie krajów galopuje bezrobocie, drastycznie zwiększa się odsetek ludzi żyjących w skrajnym ubóstwie, a cały sens życia ludności sprowadza się do konsumpcji toksyn sprzedawanych z nalepką żywności, do wiary w łgarstwa mediów, do odwiedzania galerii i kupowania w nich plastiku made in China and India.

 

Czy zatem celem tychże polityków mogłoby być dalsze pogrążanie Europy, już i tak dostatecznie pozbawionej własnej kultury, tożsamości i narodowych rządów, na rzecz dyktatu globalnych korporacji i banków? Czy naprawdę parę milionów imigrantów zrobiłoby jakąkolwiek różnicę? Jaką, poza przybyciem kolejnych pizzeri, kiosków, kebabowni, taksówek i sprzedawców telefonów komórkowych? Jaką, poza zwiększonymi wydatkami na rozmaite programy socjalne? Jaką, poza zwiększonymi napięciami i niepokojami społecznymi, których jeśli nie spowodują imigranci, to spowodują to niewątpliwie zmiany w prawie pracy (Francja), wprowadzanie umów jak TTiP czy CETA, niszczenie rolnictwa przez GMO, upadek strefy euro (Grecja), bezrobocie (Hiszpania) czy jakieś zadymy sponsorowane przez Sorosa & Spółkę (Polska)?

 

Warto przyjrzeć się więc tak zwanym partiom antysystemowym i populistycznym jak np. Alternatywa dla Niemiec, Front Narodowy, Partia Wolności, Liga Północna czy Ruch Pięciu Gwiazd. Są one rzecz jasna populistyczne jedynie w porównaniu do partii systemowych, a to dlatego, że prezentują poglądy większości swoich obywateli i interesują ich interesy kogoś poza wąską garstką najbogatszych i pijawek przyssanych do budżetu. W Polsce można zatem przyjąć, że populistyczna jest każda partia, którą interesuje około 30 milionów obywateli, a nie jedynie ten 1 milion uprzywilejowanych.

 

Czym są one w istocie? Wyzwaniami rzuconymi systemowi, a może jeno wentylami bezpieczeństwa? Tutaj ścierają się dwa zupełnie różne światy: jeden jest optymistyczny i każe wierzyć, że są ludzie zdolni zwalczać skorumpowany system, gdy tymczasem drugi jest pesymistyczny i twierdzi, że system jest tak wszechpotężny, iż nawet nie powstaje w jego ramach nic, co mogłoby stanowić dla niego jakiekolwiek zagrożenie. Ja jako polityczny realista muszę stanąć i tym razem pośrodku, bo i mój zdrowy rozsądek podpowiada mi, że to tu leży właściwe rozwiązanie tej zagadki.

 

Przede wszystkim widzę, iż polityka obecnych europejskich przywódców napędza tym populistom wyborców. Oficjalnie tego typu partie zwalcza się, głównie z pomocą medialnej nagonki. W dłuższej perspektywie czasu większość osób staje przeciwko zakłamanym mediom i tym samym przekierowuje swoje poparcie w stronę tych, którzy są przez te media zwalczani.

 

W sytuacji gdy większość Europejczyków nie darzy już choćby najmniejszym zaufaniem kanclerz Merkel czy prezydenta Hollande, ich samobójcza polityka ponownie powoduje, że ich poparcie spada i trafia do tzw. populistów. Tym samym kanclerz Merkel może zgodnie z prawdą stwierdzić, że robiła wszystko co jej tylko kazano, zwalczała przy tym alternatywne partie i nie odpowiada w żadnym stopniu za to, że mogą one wkrótce dojść do władzy. Jej wina jest tu jednak oczywista – wszakże im istnieje większa różnica między działaniami europejskich liderów, a poglądami większości społeczeństw, tym też większym poparciem cieszą się partie przeciwne systemowi.

 

Podobną sztuczkę zastosowano we Włoszech, Hiszpanii, Anglii, Szwecji, Grecji czy w Austrii. Im mniejsza skuteczność lokalnych, krajowych i europejskich polityków, im jest więcej problemów toczących te kraje niczym nowotwory, im większe ubóstwo, gorsze standardy życia i przekierowywanie centrum świata poza Europę, tym większym poparciem cieszy się każdy populista.

 

Tutaj pojawia się jednak zasadnicze pytanie: dlaczego europejski system miałby celowo oddawać wyborców tym, którzy są systemowi przeciwni? W dodatku świetnie przy tym grając tych zatroskanych o losy demokracji, która zostanie zagrożona, gdy tylko dopuści się populistów do władzy?

 

Odpowiedź tkwi w Ameryce, a szczególnie w wyniku ostatnich wyborów prezydenckich. Jak do tej pory te jedyne supermocarstwo zaczęło ostatnimi czasy przegrywać i powielało wiele rażących błędów w swej polityce zagranicznej. Poskutkowało to zakończeniem etapu jednobiegunowości i zwiększyło zasięg oddziaływania innych graczy na arenie międzynarodowej. Potwierdził to nawet nieoficjalnie Henry Kissinger, popierając wizję świata w którym parę mocarstw miałoby balansować na tej samej linii i utrzymywać wszystko w ryzach, dzięki daleko idącemu wyrównaniu potencjałów kilku krajów.

 

Nie jest to z jego strony żaden miły gest w kierunku Rosji czy Chin, a próba wyjścia sposobem ,,na kraba” z tej patowej sytuacji, w jakiej znalazły się Stany Zjednoczone. Utraciwszy swą hegemonię i zmuszone do większego izolacjonizmu, stwierdziły w końcu publicznie, że tylko ich dobroć każe im oddać pola pozostałym rywalom. Tak jakbyśmy uwierzyli w to, że powodem nie jest cały szereg ich błędów i pomyłek.

 

Zakończenie etapu jednobiegunowości skutkuje tym, iż wiele europejskich ,,elit” budzi się z pro-amerykańskiego snu i marzy znów o tym, by odzyskać suwerenność. Nie sposób tego dokonać, gdy Amerykanie wtrącają się w wewnętrzne sprawy każdego kraju i utrzymują na ich terenie znaczną ilość baz wojskowych. Sygnałem był zatem wybór kandydata, który być może zamknie kilka z nich i pozwoli Europie na większą samodzielność.

 

W tej sytuacji Europa tworzy antysystemowe partie i napędza im poparcie, by w odpowiednim momencie takie partie zdobyły władzę (przy udawanym wrzasku oraz jazgocie salonu) i wprowadziły swoje kraje na bardziej pronarodowy kurs. Szczególnie marzyć o tym muszą Niemcy, którzy śnią nocami o czymś znacznie większym niż kierowana przez nich Unia. Nie dziwota zatem, że tak bardzo przestraszyli się obecności Amerykanów w Polsce i byli nawet przez nich podsłuchiwani.

 

Jeśli mam rację i prezydent Trump zdecyduje się np. na zamknięcie bazy Ramstein, wkrótce potem scena polityczna wielu krajów Europy zmieni się w sposób drastyczny. Populiści odrzucą globalizm i zaczną w sposób wyjątkowo egoistyczny dbać o interesy swoich krajów, kierowanych tym razem przez ich własne salony, a nie przez agencje wywiadowcze innych mocarstw.

 

Jak w tej sytuacji należy postrzegać to, co zwykliśmy nazywać ,,głupotą”? Czy ,,głupota” kanclerz Merkel jest faktycznie GŁUPOTĄ? A może to właśnie kanclerz Merkel otworzy szampana, gdy Front Narodowy zdobędzie władzę we Francji? Wszakże Front jak i Alternatywa istnieją i rosną w siłę tylko dlatego, że ona zgrywa ,,głupią” i postępuje ,,głupio”. Gdy dojdzie co do czego, ona i jej koledzy będą mogli zaplanować nową przyszłość dla Europy i tym razem uczynią to wedle swojej wizji, a nie pod dyktat kogokolwiek innego. Zbliżenie Niemiec z Rosją ma również służyć temu, by amerykańska wizja Europy stała się przeszłością.

 

Co w tej sytuacji uczyni Polska? My też mamy nasze wentyle bezpieczeństwa. Wszystko wskazuje jednak na to, że są to wentyle stworzone nie po to, by wprowadzić Polskę na inną drogę, ale właśnie po to, by ją na tej drodze utrzymać. Gdy Amerykanie spakują bagaż i wyjadą z Europy, my jako jedyni będziemy osuszać chusteczki i pozostaniemy sami. Znowu zdani na łaskę i niełaskę swoich sąsiadów, którzy zachowają się jak rozwydrzone bachory pozbawione opieki ze strony rodziców. No i byłoby to może nawet naszym błogosławieństwem, gdyby ktokolwiek w polskim MSZ potrafił myśleć.

 

Robert Grünholz

Reklamy

7 myśli na temat “Europejski wentyl bezpieczeństwa

  1. Cóż, wydaje się to być nieco przesadzona wersja zdarzeń. Wszakże nie wydaje mi się, by tak wiele krajów miałoby konszachtować przeciwko Ameryce. Jednakże warto dopuścić ową możliwość w przypadku Niemiec. Nie znamy faktów, które mogłyby jednoznacznie potwierdzić autentyczność czy jej zaprzeczyć. Natomiast odpowiadając na postawione pytanie, chciałabym przytoczyć wypowiedź Adriana Zandberg, prosto z „debaty liderów” w żydowskim TVN z dnia 21 października 2015 roku: „Jeśli chcemy mieć w Polsce demokrację na serio, to głosujmy na te ruchy i partie, z którymi się zgadzamy. Nie marnujcie głosu na mniejsze zło.”

    1. Druga opcja brzmi tak: Europą rządzą skończeni idioci i swoimi działaniami napędzają wyborców tym, których nienawidzą i których władza zagrozi poważnie ich interesom. Każdy powinien zatem sam już uznać, jaka wersja lepiej do niego przemawia…

      Jeśli chodzi o słowa Zandberga, to jestem zdumiony, że kiedykolwiek z jego ust wyszło cokolwiek mądrego 🙂

      Szczęśliwego Nowego Roku!

  2. Oto jeden z paradoksów demokracji: nie da się w jej ramach zwyciężyć, dysponując spójnym programem politycznym, ideologią i zwartymi szeregami fanatyków. Żeby dotrzeć do tych 89% społeczeństwa, które według statystyki nie wyrasta ponad przeciętną, trzeba sięgnąć po metody znienawidzonych przeciwników: najprymitywniejsze metody szkalowania, szafowania obietnicami na prawo i lewo, wygłaszania mętnych truizmów. Stąd nie nazwałbym partii takich jak Alternatywa dla Niemiec czy Front Narodowy populistycznymi, tylko post-populistycznymi, dla odróżnienia ich od zwalczanych przez nich „klasycznych” populistów, którzy dalej śnią swój tęczowo-socjalistyczny sen.

    Rządząca w Europie lewica po to destabilizuje swoje kraje, by po wygranych przez antysystemowe partie wyborach były one zmuszone do podjęcia zdecydowanych działań, które naruszą panujący w Europie pozorny ład. Ten ład już się chwieje i kiedy dojdzie do pierwszych starć, to lewica, jawiąc się jako wybawca, przywróci upragniony porządek, głosząc hasła wolności, miłości i równouprawnienia. A antysystem znów na lata zostanie zepchnięty na polityczny margines. Mamy tego próbkę w Polsce, gdzie aktualnie za szkalowany i opluwany antysystem (do czego to już zaczęło dochodzić…) podsuwa nam się PiS. Ponieważ jednak w Polsce tęczowa rewolucja jest dopiero w powijakach i nie widać na horyzoncie prawdziwego Antysystemu, to przewodzący nam obecnie pacjenci z Tworek mają duże szanse stawić opór zakusom opozycyjnej grupy rodem z tejże samej dzielnicy. Co nie posuwa nas ani o krok do wyzwolenia Polski.

    1. Słusznie podkreśla Pan, że ci, którzy najchętniej wykorzystują epitet ,,populisty”, są przecież nimi od dawien dawna.

      Pozwolę sobie przypomnieć program Platformy Obywatelskiej z 2007 roku:

      Przyspieszymy i wykorzystamy wzrost gospodarczy
      Radykalnie podniesiemy płace dla budżetówki, zwiększymy emerytury i renty
      Wybudujemy nowoczesną sieć autostrad, dróg ekspresowych, mostów i obwodnic
      Zagwarantujemy bezpłatny dostęp do opieki medycznej i zlikwidujemy NFZ
      Uprościmy podatki – wprowadzimy podatek liniowy z ulgą prorodzinną, zlikwidujemy ponad 200 opłat urzędowych
      Przyspieszymy budowę stadionów na Euro 2012
      Szybko wypełnimy naszą misję w Iraku
      Sprawimy, że Polacy z emigracji będą chcieli wracać do domu i inwestować w Polsce
      Podniesiemy poziom edukacji i upowszechnimy Internet
      Podejmiemy rzeczywistą walkę z korupcją.

      Teraz cytaty:

      ,,W 2001 roku liderzy PO mówili o konieczności uwolnienia energii Polaków poprzez „politykę konkurencji, ochrony własności prywatnej i twardego rozprawienia się przez państwo z przyczynami paraliżu przedsiębiorczości”. Miały zostać zniesione przepisy utrudniające rozwój przedsiębiorstw: zmniejszona liczba regulacji, koncesji, zezwoleń i innych form ograniczania działalności gospodarczej. Podczas kampanii wyborczej do parlamentu w 2005 roku PO opowiadała się za zlikwidowaniem wielu biurokratycznych pozwoleń przy zakładaniu i prowadzeniu działalności gospodarczej. Donald Tusk obiecywał deregulację i wycofanie państwa z życia gospodarczego.”

      ,,W 2001 roku liderzy PO, w tym Donald Tusk, zobowiązali się „dokończyć reformę podatków – spłaszczyć podatek dochodowy do jednego poziomu”. W ulotce wyborczej pisano słusznie, że „niskie podatki dla wszystkich to więcej pieniędzy w budżecie każdej polskiej rodziny”. „Radykalnie uprościmy system podatkowy” – zapewniano w ulotce wyborczej z 2001 roku. Podczas kampanii wyborczej do parlamentu w 2005 roku Platforma miała w programie wprowadzenie reformy podatkowej, w wyniku której płacilibyśmy podatki 3 x 15, czyli 15-procentowe PIT, CIT i VAT. Ponadto miały zostać zlikwidowane różnorodne dodatkowe opłaty i parapodatki nakładane na przedsiębiorców i obywateli. Zarówno przed wyborami w 2005 roku, jak i w 2007 roku Donald Tusk wielokrotnie zapewniał o konieczności obniżek podatkowych. Obiecywano likwidację 19-procentowego tzw. podatku Belki od oszczędności. ”

      Za:

      http://nczas.com/wazne/obietnice-platformy-obywatelskiej-rozliczenie/

      Zadam więc retoryczne pytanie: kto tu jest populistą?

      Pańska teoria jest jednak bardzo prawdziwa – oni kochają wprowadzać chaos, by potem przybywać jako wybawiciele. Co tylko dowodzi tego, że może nie są aż tak inteligentni, ale są z całą pewnością przebiegli. W związku z tym, potrafią wszystko obrócić na własną korzyść.

      Likwidacja tych korzyści, to krok do naszego uwolnienia.

      Pozdrawiam serdecznie

  3. Czcigodny Robercie
    Moim zdaniem świat już teraz jest bipolarny. Czyli USA i Chiny. Na upartego za treci biegun mogą robić wkrótce Indie. Przejściowe sukcesy Rosji (Syria) wynikają jedynie z tego że ten głupi jak but z lewej nogi uciekinier z plantacji bawełny podał im tę Syrię na złotej tacy. Oczywiście nie można mieć żalu do Putina iż tę darowiznę przyjął. Ale nie zmienia to faktu że dla Chińczyków Rosja jest indykiem chodzącym po podwórku. Który w odróżnieniu od gospodarza nie wie, kiedy pojawi się na stole na półmisku.
    Zgadzam się z Tobą iż Europa (zwłaszcza Zachodnia) staje się światowym zadupiem, żyjącym głównie wspomnieniami przeszłości. Ale mam inne zdanie już w kwestii Twojej hipotezy o makiawelistycznym planie obecnych europejskich „elyt”. Francja i Mała Brytania już są spisane na straty, o ile nie zabiją lub nie wyeksmitują za granicę po kilka milionów wyznawców pustynnego pedofila. Bo inaczej bomba demograficzna ich wykończy. Brutalne ale prawdziwe. Porównaj prognozy demograficzne białasów (rodzina 2 + 1.5) i „ciapatych” (2+ 6). Wystarczy Excel. Niemcy mają szansę pod warunkiem jak najszybszego wyrzucenia na śmietnik „wartości (rzekomo) europejskich” i bezwzględnego egzekwowania prawa w stosunku do islamskiej dziczy. Aby miała wybór jedynie między podjęciem prac stosownych do „kwalifikacji” analfabetów a powrotem do domowych pieleszy.
    Pozdrawiam serdecznie.

    1. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

      Oczywiście, jeśli porównać Rosję do Chin, to sytuacja tak się właśnie prezentuje. Nie mniej, dopóki Rosjanie utrzymują jeszcze względny spokój w granicach swojego państwa tzn. nie pozwalają na tworzenie i finansowanie przez zagranicę rozmaitych ruchów separatystycznych, dopóki pozostają mocarstwem militarnym (w tym jądrowym) i trzeba się liczyć z ich zdaniem w kwestii Bliskiego Wschodu, Azji Centralnej czy Europy, dopóty jeszcze można ich stawiać w tym samym rzędzie, co właśnie Indie i wkrótce jeszcze parę innych państw.

      Stany Zjednoczone i Chiny to najwyższa liga, ale nie zdziwiłbym się, gdyby Amerykanów ktoś już wkrótce wygryzł. Hindusi są właśnie pierwsi w tej kolejce, no i do nich nie można mieć pretensji, bo czemu niby? Nie oni odpowiadają za skrajne zidiocenie społeczeństwa amerykańskiego i jego łże-elit. Choć może i to sformułowanie ,,JEGO elit” jest nieprawidłowe, nawet w stosunku do kraju imigrantów.

      Przede wszystkim moja teoria miała na celu wzbudzenie nieco wątpliwości. Plany naszych wrogów zazwyczaj idą wielotorowo. Lubią wyciągać wiele korzyści z jednej rzeczy. Zakładam więc, że jeśli są choć odrobinę inteligentni, to muszą liczyć się z wygraną takich partii i wtedy też będą chcieli wyciągnąć z tego coś dobrego dla siebie. W przypadku Niemców jest dla mnie oczywistym, iż wygnanie Amerykanów z paru baz wojskowych, byłoby najlepszym prezentem od czasu Planu Marshalla.

      Niewątpliwie za ściąganiem do Polski imigrantów, kryć się musi kilka celów – w tym demografia lokowana przeze mnie w Top 3. Ale nie wiem czy to Top 1…

      Szczęśliwego Nowego Roku!

      Pozdrawiam serdecznie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s