W wieku 15 lat opublikowałem kilka części zaginionych już w odmętach Internetu ,,mitów skandynawskich”. Nie była to wybitna publicystyka, jednak dawała ona wielu osobom pojęcie o tym jak bardzo współczesna Szwecja różni się w rzeczywistości od tego mitu raju, który nadal pokutuje w ogólnej świadomości społeczeństwa. Od tamtej pory minęło sporo czasu, przeżyłem w Sztokholmie już ponad połowę swego życia, lepiej poznałem pewne aspekty życia tutejszych i gdy zabierałem się do pisania tego artykułu okazało się, że nie chcę po raz kolejny pisać o tym samym.

Szczęśliwie złożyło się, iż zaledwie wczoraj na paru facebookowych grupach pojawiły się nowinki ze Szwecji, które można nazwać wyłącznie mianem fake news. Wbrew pozorom i zapewnieniom ekspertów, nie jest to jeno domena krajów grupy BRICS, gdyż tego rodzaju fake news odnajduję codziennie na portalach brytyjskich, amerykańskich, francuskich i przede wszystkim niemieckich. W szwedzkich odnajduję już wyłącznie folwark zwierzęcy i rok 1984, ale o tym napiszę może przy innej okazji…

Te fałszywe wiadomości dotyczące Szwecji są jednak najczęściej publikowane przez tzw. ,,portale prawicowe” i ,,media patriotyczne”. Dlaczego? Wątpię, by chodziło tu o złą wolę bądź niecne cele. Nie, problem tkwi w tym, iż oficjalną religią panującą w Szwecji jest faszyzm politycznej poprawności, doprowadzający do tak skrajnie groteskowych sytuacji, iż nikogo zorientowanego nie może zdziwić już nic co wymyślą tubylczy politycy i oligarchiczne media. W wielu przypadkach te nieprawdopodobne dla większości ludzi informacje, są jak najbardziej prawdziwe, choćby wywoływały u wszystkich poza Szwedami niekontrolowane wybuchy śmiechu bądź myśli samobójcze. Jest to idealna pożywka dla wielu środowisk, czego efektem jest gargantuiczna ilość fake news; momentami wyjątkowo tragicznych i nierealnych, ale i tak akceptowanych jako niezaprzeczalny fakt przez większość czytelników. Nikogo nie dziwi już szwedzki rząd z Ulicy Sezamkowej, więc można na temat Szwecji publikować wyssane z palca fakty, by zdecydowana większość osób bezkrytycznie przyjmowała je do wiadomości.

W związku z tym wdałem się wczoraj w bezsensowną dyskusję z wyjątkowo prostackim i wulgarnym komentatorem, który był tak przeświadczony o dokonanym już upadku Szwecji, iż gdyby usłyszał o przejęciu władzy przez gangi jaszczuroludzi, to mógłby również i w nich uwierzyć. Niestety dla niego, zbyt długo żyję w tym kraju, by wierzyć we wszystko co na jego temat przeczytam. Na co dzień w Sztokholmie mieszkam, studiuję i śledzę szwedzkie media, więc nie przekona mnie żaden anonimowy artykuł, w którym opowiada się o nieistniejących ludziach, o fikcyjnych apelach i o dzielnicach, które akurat ja widuję często na oczy; w porównaniu do anonimowych reporterów, mnożących się niczym kałuże po deszczu ,,profesjonalnych witryn informacyjnych”.

No-go-zon

W Szwecji nazywane ,,utsatta område”. Nie są to dzielnice (wbrew kłamliwym twierdzeniom często doświadczonych publicystów) w których służby porządkowe nie wykonują już żadnych zadań, każdego dnia płoną blokowiska, a w parkach nie ma ławek ani huśtawek. Są to jednak z całą pewnością bardzo problematyczne strefy! Policja miewa tam trudności np. napotykając na wielu niechętnych do współpracy mieszkańców, rozwijają się tam niegdyś nieistniejące w tym kraju gangi oraz grupy ekstremistyczne, panuje wysokie bezrobocie i statystycznie zdarza się tam więcej przestępstw, niż w pozostałych rejonach. Ich liczba zwiększyła się dramatycznie w ostatnich latach.

Tak się składa, że jestem mieszkańcem jednej z dzielnic, którą policja zaliczyła do ,,,utsatt område” w 2016. Bywa, że raz na kwartał w nocy słychać strzały. Najczęściej to małe gangi toczą między sobą walki, choć zdarzały się też przypadkowe ofiary. Nocami ponad połowa kobiet unika przebywania na zewnątrz. Liczne grupy imigranckiej (tak, tak, nie szwedzkiej, drodzy politycznie poprawni propagandziści) młodzieży potrafią skutecznie odstraszyć wszystkich, którzy muszą późnym wieczorem wrócić do domu z metra lub autobusu. Gazety niechętnie informują o włamaniach czy podpaleniach. Te, na szczęście, skończyły się w naszej okolicy i można już stawiać samochody na ulicy.

Czy jest to tragiczna sytuacja? Tak, z całą pewnością. Policja nie ma środków, ani możliwości, by porządnie przetrzepać bandziorom skóry. W Niemczech dwóch konduktorów usłyszało, że są rasistami, ponieważ wyrzucili z pociągu czarnoskórego mężczyznę bez biletu. Kupowanie biletów jest wyłącznie dla tubylczych Europejczyków, którzy co rok muszą znosić podwyżki cen, by pozostali mogli jeździć ,,na gapę”. Prokuratura i sądy wypuszczają na wolność gwałcicieli i morderców. Kary są bardziej niż śmieszne, a często można ich w ogóle uniknąć. W tym celu wystarczy niezły adwokat, groźba oskarżenia policję o rasizm i uniewinniające pochodzenie.

Mimo tego, codzienne życie toczy się tutaj na tyle normalnie, na ile jeszcze może. Działają tu nadal instytucje kulturalne i społeczne. Radiowozy i piesze patrole policji odwiedzają najbardziej zaludnione miejsca każdego dnia. Wozy straży pożarnej oraz karetki przejeżdżają tutaj na każde wezwanie i nie potrzebują do tego policyjnej obstawy. Oczywiście, biorąc pod uwagę, że mamy teraz aż 61 ,,utsatta område”, często policja widzi w nich latające kamienie i spotyka się z agresją młodych mieszkańców dzielnic. Nie zdarza się to jednak wszędzie, ani codziennie. Jest to zjawisko coraz częstsze, jednak jeszcze nikt nie zdążył się do tego przyzwyczaić.

Jest teraz ciepło, a w parku i na placu zabaw jest minimum setka dzieci. Gdzieś w oddali urządzono kameralny koncert. Nikt nikogo nie napada na środku ulicy. Mieszka nas tutaj ponad dziesięć tysięcy osób, ale po wielu latach mieszkania w tej dzielnicy wielu z nas nadal nie doświadczyło niczego złego. Statystycznie poszkodowanych jest tu więcej niż w innych dzielnicach, ale żadna wojna nie jest tu jeszcze codziennością.

Policjanci odchodzą z pracy, ponieważ nie ma sensu łapanie przestępców wypuszczanych po chwili na wolność. Komisariaty są zamykane, ponieważ nie ma w nich komu pracować. Gangi czują się bezkarne, choć od czasu do czasu ktoś próbuje dobrać im się do skóry. Czy są to zatem dzielnice wykluczenia społecznego? Biorąc pod uwagę wskaźniki bezrobocia i niskie zarobki, to tak. Czy są to dzielnice w których panuje wyższa przestępczość niż w centrum miasta? Naturalnie. Czy jednak wzywając tutaj dwukrotnie karetkę, widziałem ją w obstawie radiowozów? Nie. Czy sam byłem przez kogoś chociaż zaczepiony? Nie. Czy byłem świadkiem popełniania przestępstw? Nie. Od jak dawna nie widziałem palących się aut? Od dwóch lat.

Wiem, że to nie jest to, czego mogli spodziewać się moi czytelnicy. Jeśli ktoś jest przekonany o tragicznej sytuacji Szwecji, to widzi Sztokholm jak wielką paryską 13 dzielnicę (w wersji kinowej). Widzi zastraszonych ludzi uciekających przed hordami przestępców. Prawda jest jednak taka, że jeszcze długo nie będzie tu Paryża. Czy to oznacza dla nas ratunek i nadzieję? Bynajmniej. Ale da się tutaj jeszcze żyć, wcale nie gorzej niż w wielu dzielnicach Berlina czy Londynu.

Służba zdrowia

Pozostaje gorsza niż w Polsce. Piszę to z pełną świadomością tego, iż mamy w Szwecji wielu wybitnych specjalistów od różnych chorób. Nie mniej, dotarcie do nich to istna udręka. Lekarze pierwszego kontaktu to w 90% przypadków konowały, które na widok rentgenowskiego zdjęcia kolana mają problem ze stwierdzeniem, czy jest to kolano prawe, czy lewe (autentyczna sytuacja). Nie biorą pod uwagę takiej możliwości, że komuś ból nie pozwala pracować. Nie biorą pod uwagę faktu, że ,,niewinne przeziębienie” to tak naprawdę zapalenie płuc. Wydawać by się mogło, że uczyli się jedynie o grypie i mają na nią tylko jedną receptę. Chorym na reumatyzm szczerze współczuję. W Polsce (po odstaniu w kolejce) można spodziewać się większego współczucia, profesjonalizmu, porady i działającego leku. Szwedom pozostaje jedynie wyciągnąć nogi… w samolocie tanich linii lecącym do Gdańska. Co też bardzo ochoczo czynią.

Sytuacja mieszkaniowa

Zła, a nawet tragiczna. Ciągły brak mieszkań nie jest przypadkiem, ani wynikiem braku jakiejkolwiek polityki mieszkaniowej państwa. Jest to po prostu zmowa mająca na celu sprowadzanie do Szwecji tak niebywałych ilości imigrantów, iż nikt nie jest w stanie nadążać z ich kwaterowaniem (nie wspominając już o mieszkaniach dla miejscowych). Ceny najmu mogą być zatem wyższe niż zarobki wielu osób, a bańka na rynku nieruchomości rośnie w najlepsze i pewnego dnia pęknie z głośnym hukiem.

A poza tym? 

Poza tym nie jest ani dobrze, ani źle. Mamy nadal tragiczny system edukacji i całkiem niezłą infrastrukturę. Dużą pomoc socjalną, ale tylko dla przybyszów spoza Europy. Oligarchiczny system polityczny, ale dający większe poczucie wpływu na losy kraju, niż ordynacja wyborcza w Polsce. Poza tym ładne widoki i dużo zabytków. Turystów zapraszamy. Tubylców ostrzegamy: głupota ma swoje konsekwencje, nawet jeśli z początku nie dotykają one wszystkich z nas. Fakt, że blisko 20% Szwedów mówi już po cichu, iż pora coś zmienić bądź zaplanować wyprowadzkę, świadczy jednak o tym, iż mediom należącym do dwóch koncernów (Schibsted i Bonnier) nie udało się w pełni wyprać wszystkim mózgów.

To dość pocieszające, ale skąd weźmiemy teraz mieszkania dla tych wszystkich uchodźców ze Skandynawii w Warszawie i w Budapeszcie? Na szczęście mamy jeszcze kilka lat, nim ich liczba gwałtownie wzrośnie. Przewiduję wzrost liczby nordyckich imigrantów na koniec 2018 roku – zapamiętajcie!

Przykro mi, iż zepsułem wielu osobom wizję Sztokholmu, który według nich wygląda już niczym Bagdad albo Mogadiszu. Jeszcze tak nie wygląda, choć jest na dobrej drodze do tego. Nie będę kłamać i zaciemniać rzeczywistości tylko dlatego, że nie popieram takiej polityki oraz naszego rządu Kermita, Panny Piggy i Gonzo. Nie będę niczego wymyślać, by przestraszyć czytelników i zmusić ich do refleksji. Prawda też piękna nie jest i refleksja powinna po takiej lekturze przyjść. Ma to jeszcze jedną zaletę: prawdy nie da się tak całkiem ukryć, ani zakrzyczeć. Żaden dziennikarzyna niemieckiego portalu nie oskarży mnie o manipulacje, skoro widzę własnymi oczami każdego dnia to, o czym on może zaledwie przeczytać.

Żyję w no-go-zon. Nie jest ona jednak tak całkiem no-go… O czym to świadczy? Że nie ma racji lewicowy propagandzista, ani prawicowcy manipulator.

Jest to najprawdopodobniej pierwsza osobista relacja wieloletniego mieszkańca ,,utsatt område”, nazywanego także ,,no-go-zon”, napisana w języku polskim. Pokazuje problemy, ale także normalnych ludzi i dzieci chodzące codziennie po parku. Nie spodoba się więc nikomu i nikt jej już nie opublikuje. Dobrze się czuję z tą myślą, więc w przyszłości dodam jeszcze całą galerię zdjęć z naszej dzielnicy. Jestem też ciekaw ile osób dotarło do samego końca… Wszakże wiem dobrze, że najlepiej czują się ci ludzie, którzy sami się okłamują. Nic tak nie boli jak prawda, ale też nic tak nie uzależnia jak ona. Zapraszam zatem po więcej butelek!

Robert Grünholz

Reklamy

25 myśli na temat “Szwedzkie mity

  1. Do tej pory potrafiłem wielokrotnie wyolbrzymiać pewne fakty, by sprowokować czytelników do rozmyślań i dyskusji. Dziś piszę prawdę i tylko prawdę… Licząc się z tym, że to ona jest tutaj właśnie najbardziej kontrowersyjna.

    Lewicowiec widząc początek liczy zapewne na to, że napiszę ,,w Sztokholmie nie ma przestępczości”, ,,przestępczość w Szwecji nie rośnie, tylko zwiększa się wykrywalność przestępstw” albo ,,integracja przebiega jak ta lala”.

    Prawicowiec liczy na zeznania świadków, którzy widzą każdego ranka hordę Somalijczyków goniących Szwedki po parku i moje osobiste relacje ze wszystkich 304 przestępstw, jakich byłem świadkiem w ostatnim tygodniu.

    Niestety!

    1. Jeśli ktoś pisze, że w Szwecji wzrosła liczba stref wykluczenia i przestępczość, to ja to potwierdzam. Ale jeśli ktoś pisze, że policja już tutaj w ogóle nie bywa, nie przyjmuje zgłoszeń od mieszkańców danych dzielnic, karetka tutaj nie kursuje, a nas lada moment zagrodzą drutem kolczastym, to czuję się w obowiązku to sprostować.

      Chęć do uchronienia Polski i innych krajów Grupy Wyszehradzkiej przed losem, który niewątpliwie czeka wiele krajów Europy Zachodniej, nie jest wystarczającym powodem do pisania rzeczy, które (jeszcze) nie są prawdą Jeśli będą, to ja pierwszy o tym napiszę.

      Moje odczucia mogą różnić się od odczuć mieszkańców innych stref.

    1. Dziękuję!

      Warto podkreślać, że tych stref jest dużo i nie wszędzie sytuacja wygląda identycznie. Nikt jeszcze nie stawia tutaj muru, a policja robi tyle ile MOŻE robić.

      To bardzo ważna kwestia! Policja w Szwecji wykonuje świetnie swoje obowiązki na tyle, na ile się jej pozwala. Niestety, ale rząd Kermita i jego Muppety celowo ograniczają policji zasoby ludzkie i finansowe, by nawet nie mogli reagować na wszystkie zgłoszenia. Policjanci chronią nas najlepiej jak potrafią, ale cały czas dostają jakieś tajne dyrektywy rządowe: tego nie wolno, tamtego nie wolno, to źle, tamto źle… Poza tym dostają cały czas cięgi od polityków, mediów i społeczeństwa. Ludzie ich nie wspierają. Efektem jest masowa fala odejść i brak chętnych, a także zamykane komisariaty.

  2. 200 % prawdy!!! Chodz i tak wiekszosc z nas nadal bedzie walczyc za Szwecje nie dostrzegajac chorej politymi we własnym kraju.

    1. Niewielu widzi sens walki za Szwecję. To zaszło już po prostu za daleko…

      Nikt w tym konflikcie nie ma racji. Jest źle i będzie gorzej, ale nie jest tak tragicznie, jak chcieliby to widzieć niektórzy i stąd ten wysyp informacji o tym, że wzywamy inne kraje na pomoc, że wojsko szykuje się do wyjścia na ulicę albo, że policja nie przyjmuje zgłoszeń w strefach no-go. Przyjmuje je zawsze, gdy ktoś może przyjechać. Niestety, ale rząd celowo odbiera policji środki, by nie mogła ona reagować stosownie do zagrożenia.

  3. Ostatnio spotkala mnie fala obelg ze strony fanatycznych prawicowcow. Chodzilo o „wojne w Szwecji” Ten artykul jest dokladnym odzwierciedleniem moich odczuc po 13 letnim pobycie w tym kraju.
    Pozdrawiam, mistrzostwo.

    1. Dziękuję bardzo!

      Lewicowcy łżą jak najęci. Twierdzą, że wszystko jest tutaj w porządku, że przestępczość spada, a integracja przebiega just great! Prawicowcy dla odmiany tak boją się (zresztą słusznie), iż Polska i inne kraje mogą pójść tą samą drogą co Szwecja, że przekonują wszystkich o trwającej tutaj wojnie domowej.

      Owszem, słyszę ciągle latające nad nami helikoptery. Nie zmienia to jednak faktu, że Francja jest w gorszej sytuacji, a skoro jej daje się nawet czas do 2050, to Szwecja ma jeszcze na spokojnie z dwadzieścia lat.

      Najbardziej żal jest mi tu teraz emerytów. Taki statystyczny Peter pracował w swojej Ojczyźnie całe życie i płacił przy tym największe na świecie podatki. Własnymi ręoma budował potężny przemysł. Zbudował samochody, myśliwce i telefony. Teraz ten ,,socjalistyczny raj” (jak twierdzi Zandberg i jego populiści) odwdzięcza się mu tragiczną służbą zdrowia i emeryturą nie wystarczającą nawet na miesięczny czynsz w jakimś małym mieszkanku, w niezbyt urokliwej, ani bezpiecznej dzielnicy. Peter siedzi więc zamknięty w domu starców i czyta w gazetach o ludziach, którzy otrzymali wszystkie swoje przywileje z jego emerytury. A rząd czeka, aż ostatni Peter umrze i nikt już nie wspomni dawnej Szwecji…

  4. Cześć Robert,
    Bardzo dziękuję za ten wpis, idealnie odzwierciedla on moje doświadczenia!
    Mam wrażenie, że poziom szkolnictwa i służby zdrowia o wiele bardziej mnie denerwuje niż Ciebie, bo po pierwsze mam dzieci, a po drugie chyba ma to związek z oczekiwaniami i faktem, czy czujemy się tu „u siebie”. W Polsce, gdzie jestem u siebie, też drażni wiele rzeczy, ale jakoś mamy do tego wiekszą cierpliwość, znamy bolączki, umiemy im jakoś zaradzić, koleżanka ma mamę lekarza a druga tate prawnika i tak dalej… stąd ogólne wrażenie, że człowiek sobie poradzi. Jest autentyczna wspólnota i więzi.
    Tu nie mam tego wrażenia – napotykasz na beton w postaci pielęgniary Alvedon-To-Panaceum i do widzenia. Jak zaczenisz nalegać na badania czy spotkanie z lekarzem moga cię wziąć za pieniacza, a to już prosta droga do wielkich kłopotów…nikt Ci nie pomoże, jak się zwierzysz sąsiadce jeszcze cię obgada, że „przyjechała imigrantka i oczekuje niewiadomoczego”
    Cóż… tak! za taką kasę jaką mi zabierają oczekuję! Zwłaszcza, że zaplecze jest, tylko bardzo nieumiejętnie nim gospodaruja, to wyjątkowo irytuje.

    Ze szkołami podobnie – rozmawiasz z nauczycielka i ona kompletnie nie rozumie co jest złego w dawaniu tabletów dzieciom w przedszkolu, przecież to świadczy o ich zasobności i postępie technologicznym Szwecji! A jakies zajęcia z muzyki? puścimy dzieciom płyty CD, o co Ci chodzi!

    Tfu, na psa urok, „postęp po szwedzku” to właśnie przekleństwo tego kraju

    Zgodzę się też z przedmówcą, w najgorszej sytuacji są lokalni emeryci. Oni nie moga zawinąć d** w troki i wrócić do siebie. Oni są u siebie! A ojczyzna traktuje ich jak najgorsze śmieci.

    Autentycznie nie widzę przyszłości moich dzieci w Szwecji. Ale o to muszą się już one zatroszczyć, spadek w postaci języka polskiego i wiary dostaną, reszta w ich rękach

    1. Olu, niestety mamy duży problem, a Ty to akurat dobrze widzisz, bo mieszkasz od dawna w Szwecji. Problemem tym jest ideologizacja rzeczywistości, czy też nawet tocząca się obecnie na naszych oczach wojna informacyjna. Wojna, którą prowadzą z sobą obie strony konfliktu, a normalni ludzie są uwięzieni pośrodku, ponieważ ich głos rozsądku jest niesłyszalny.

      Wczoraj przeglądając z komórki nowości na FB, ujrzałem stale komentowane wpisy z linkami do dwóch artykułów, których treść można skrócić w paru punktach:

      1. W Szwecji jest 61 stref, w których nie istnieją już żadne struktury państwowe, a prawdziwe rządy sprawują tam gangi.
      2. Szwedzka policja błaga społeczność międzynarodową o posiłki.
      3. Wojsko czeka tylko na rozkaz, by wkroczyć do miast i zaprowadzić porządek.
      4. Ludzie w 61 strefach no-go mieszkają tam, ponieważ są w nich uwięzieni i nie mogą się z nich wydostać. Gdy potrzebują karetki, to przyjeżdża ona w obstawie dwudziestu radiowozów.

      Mogłem machnąć na to ręką i powiedzieć: ,,nie chcą, by w Polsce sytuacja wyglądała równie tragicznie, więc wyolbrzymiają fakty”, ale nawet kłamstwo w dobrej wierze musi mieć jakieś granice. Ile można czytać o tym wojsku na ulicach? Od pięciu lat to czytam!

      Niestety, część komentatorów przejrzała pobieżnie powyższy wpis, uznała to za ,,lewacką propagandę” i poszła siać ferment gdzieś dalej. W głowach im się nie mieści, że tutaj jeszcze nie ma wojny domowej, a ludzie starają się normalnie żyć mimo tego, że mają rząd z Ulicy Sezamkowej, biedną policję i idiotów w togach. To ostatnie jest właściwie najważniejsze, bo nie sądzę, by w Szwecji działało więcej gangów niż w Niemczech czy we Francji. Tam po prostu niektórzy od czasu do czasu są karani, a tutaj nikt nikogo nie kara. Czują się więc bezkarni i postępują coraz śmielej.

      Nie będę jednak przyglądać się żadnej natarczywej propagandzie. Szczególnie, że jestem od wielu lat mieszkańcem strefy no-go i nie oglądam świata zza murów, krat, ani drutów kolczastych. Może za dwadzieścia lat tak będzie, ale teraz jeszcze tak nie jest, więc będę zwalczać tego rodzaju ,,medialne fakty”.

      Poza tym ma to jeszcze inne znaczenie: powielanie tego typu kłamstw służy mediom głównego nurtu, które później wytykają nas palcami i mówią, że ci wstrętni i źli populiści bredzą od rzeczy, w efekcie czego znaczna część ludzi utwierdza się w przekonaniu, że ICH propaganda sukcesu jest bliższa prawdzie.

      Czuję smród V Kolumny.

  5. Czcigodny Robercie
    Czyli krótko mówiąc, nie jest aż tak źle, jak niektórzy piszą, tym nie mniej ten tolerastyczny chlew musi się zawalić.Czy dobrze znający Ciebie Szwedzi, zatem nie obawiający się zakapowania, mówią że Tobie to dobrze, bo masz dokąd wyjechać?
    Wspomniałeś że nawet ciapate gangi czasem dostają kopniaka w tyłek. Kto jest aż tak odważny? Bo chyba nie policja.
    Pozdrawiam serdecznie.

    1. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

      Znający mnie Szwedzi pytali mnie niejednokrotnie, co ja bym uczynił na ich miejscu. Mogłem odpowiedzieć jedno: ,,Run, Forrest, run!”.

      Och, ależ policja bywa na tyle odważna! Dlatego jest już od dawna na celowniku i ciężko znaleźć w mediach jakiekolwiek pochwały pod jej adresem. Jedni krytykują ją za działania, a inni za brak działań. Gdy mogą coś zrobić, to politycy od razu podstawiają im nogi. Gdy już coś zrobią, to prokuratura i sądy uwalniają sprawców.

      Wygląda na to, że jeśli posyła się przez ileś lat wychowanego w duchu pacyfizmu policjanta do stref, gdzie w każdej chwili może stracić życie, a boi się przy tym użyć broni palnej, to nawet pacyfiście życie staje się milsze niż polityczne prikazy i idiotyczne zalecenia naczalstwa. Zwłaszcza tego cywilnego, bo tak się składa, że najwięcej do powiedzenia w policji ma socjaldemokrata bez munduru.

      Pozdrawiam serdecznie

  6. A ja mam mieszane uczucia, przecież ten artykuł tylko potwierdza że jest już po Szwecji, nie ma się co pocieszać póki trend się nie zmieni, nie ma co porównywać się do Francji czy Niemiec, jak sam autor mówi w Szwecji są strefy, jest niebezpieczniej w nich i ba nawet strzelają się raz na kwartał (nie wyobrażam sobie żeby tak było u mnie), przecież to nie znaczy że od razu gwałcą i biją każdą napotkaną osobę, tylko tyle że to zmierza ku upadkowi kulturalnemu i obyczajowemu Szwecji, a to dopiero początek. Proszę sobie zobaczyć w Wikipedii na ludność świata i jedyny kontyngent który wymiera jest Europa http://kap.pl/wp-content/uploads/2015/08/przyrost.jpg! Więc to jest problem poważny i naprawdę nas w Polsce nie obchodzi czy te strefy są bezpieczne, czy też nie i jak to tam wygląda na co dzień, czy gorzej jest w Paryżu czy odwrotnie, czy to jest mit czy nie, ważnym jest fakt że w ogóle są te strefy, no chyba że przewidujecie że to chwilowe i te strefy znikną bo np. ciapate się zasymilują, jeżeli tak to trzymam za was kciuki 😉

    1. Szanowny Panie,

      Jedynym celem tego wpisu było pokazanie, iż obie strony konfliktu prowadzą bardzo udaną kampanię dezinformującą. Wyraźnie sympatyzuję z osobami twierdzącymi, iż Szwecji nie da się już uratować i można jedynie odwlekać zgon pacjenta.

      Ktoś musiał w końcu wziąć się za weryfikację tych medialnych ,,faktów”. Choć wiele osób przeczytało powyższy wpis, to i dziś widzę wielu udostępniających ,,fake news” z których dowiaduję się o toczącej się tu regularnej wojnie domowej.

      Św. Tomasz z Akwinu: ,,Nie wolno mówić kłamstwa, nawet by ocalić kogoś z jakiegokolwiek niebezpieczeństwa.”

      Nic zatem nie usprawiedliwia tych presstytutek i anonimowych pseudo-reporterów z rzekomo alternatywnych mediów.

      Cała reszta została już tu po wielokroć powiedziana i wątpię, by ktokolwiek obecny na moim blogu mógł jeszcze sądzić, że Szwecja jest krajem nadającym się do spokojnego życia.

      Pozdrawiam

  7. Jako, że internet przeglądam od kiedy stał się w Polsce dostępny nie zaskoczyły mnie przedstawione tu fakty i opinie. Nauczony doświadczeniem tak właśnie wyobrażałem sobie sytuację w Szwecji. Choć może to nie doświadczenie internetu, a kilkadziesiąt lat w komunizmie nauczyło mnie całkiem automatycznie wyławiać z gąszczu „informacji” – INFORMACJĘ – tę, może nie stricte prawdziwą, ale do niej zbliżoną :).
    Chciałbym jednak podzielić się moją krótką refleksją.
    Mniej w tym wszystkim przeraża mnie wizja watah imigrantów siejących zamęt i zniszczenie co w mocno przerysowany sposób przedstawiają radykalne portale niż zachowanie władz i samych Szwedów. Nie mrozi mi krwi w żyłach wizja imigrantów w Polsce, tak samo jak nie spędza mi snu z powiek świadomość, że w naszym społeczeństwie istnieją złodzieje, morderczy czy inni bandyci. Nie, dopóki moje państwo spełnia podstawową funkcję państwa (na spełnianie, której płacę podatki) – funkcję ochronną. Nawet Korwin akceptuje podatki do finansowania tego zadania państwa :).
    Akceptuję taką władzę – taki system, który zapewnia przywilej bezpieczeństwa swoim obywatelom w pierwszej kolejności. Każdy może z tego przywilej skorzystać po warunkiem, że zaakceptuje zasady i porządek prawny mojego kraju i będzie go przestrzegał (niezależnie od koloru i wyznania). W przeciwnym wypadku spotka się z taką samą reakcją jak każdy Polak.
    O tym chyba część Europy zapomniała. Z mojego punktu widzenia mają do tego prawo. Nie ma jednak takiego prawa, żeby próbować mi narzucać rozwiązania, których nie akceptuję i zmuszać mnie do rezygnacji z poczucia bezpieczeństwa. EU to nie jest Związek Socjalistycznych Republik tylko unia niezależnych państw.

    1. Szanowny Panie,

      Skoro, jak słusznie Pan zauważył, skrajni liberałowie podkreślają rolę państwa w obronie i zapewnianiu bezpieczeństwa obywatelom, a kraje takie jak Szwecja nie spełniają już nawet tego warunku, to nie wiem jakimi słowy mam je w ogóle opisywać. Czy zasługują już choćby na miano państwa, skoro jedne z najwyższych podatków w świecie nie wystarczają im na edukację, służbę zdrowia i policję?

      Przeraża mnie najbardziej to, jakie cele i intencje kierują strategami obecnego kryzysu. Bez własnych polityków jesteśmy skazani na ich łaskę i niełaskę, a wszystko wskazuje na to, że o łasce nie będzie tu mowy.

      Pozdrawiam serdecznie

  8. Przeczytałem i nie wiem co napisać, bo Jerzy Grunwald (dziadek z mojego pokolenia) po 40 latach pobytu w Szwecji przedstawił ten kraj trochę gorzej. I komu tu wierzyć?

    1. Szanowny Panie,

      A czemu musi Pan wierzyć tylko jednej osobie? Pan Jerzy Grunwald i ja zapewne mamy inne doświadczenia wynikające z tego, że mieszkaliśmy w innych miejscach i mieliśmy do czynienia z nieco innymi ludźmi. To oczywiste, że ja nie musiałem doświadczyć tego wszystkiego, co on. Nie zmienia to faktu, że nie polecam życia w Szwecji nikomu, kto myśli o szukaniu szczęścia za granicą. Ten wpis to tylko odtrutka na fakenews traktujące o wojnie domowej, o rozpaczliwych apelach o pomoc policji albo o tym, że my tu już żyjemy za drutami kolczastymi…

      Pozdrawiam serdecznie

  9. https://euroislam.pl/szwecji-jaka-znali-polacy-juz-nie-bedzie/

    Cytat:

    ” … Jaka jest dzisiaj ta Szwecja, której Polacy nie znają?

    Bardzo trudno jest dzisiaj mówić o tym, jaka ta Szwecja jest. To trochę tak, jak odpowiadać na pytanie, z której strony wieje wiatr, znajdując się w oku cyklonu. W tej chwili jesteśmy świadkami największego kryzysu państwa szwedzkiego w historii. Sytuacja zmienia się dramatycznie z godziny na godzinę, a rząd wydaje się być całkowicie sparaliżowany. Jeden z publicystów szukając w historii Szwecji przykładów na większą niekompetencję władzy znalazł jeden tylko przykład, a mianowicie rządy Gustawa IV w latach 1805-1809, kiedy to Szwecja przegrała wojnę z Francją i utraciła Finlandię.

    W Szwecji mówi się o kryzysie polityki migracyjnej, ale dla mnie to jest kryzys całego społeczeństwa, narodu, który w pościgu za nowoczesnością, w pogoni za dobrami materialnymi, utracił wszystko to, co ważne, wszystko to, co stanowi o naszym człowieczeństwie. Dzisiejszy Szwed to człowiek słaby i samotny. Bez tożsamości, nie mający oparcia w rodzinie, religii, historii, nie mający korzeni. Jest jak liść na wietrze, który leci tam, gdzie wiatr powieje.

    Szwecja, którą Polacy znają, to na pewno nie jest dzisiejsza Szwecja, tylko Szwecja sprzed trzydziestu kilku lat, z okresu, kiedy tam przyjechałam….”

  10. Policjanci odchodzą z pracy, ponieważ nie ma sensu łapanie przestępców wypuszczanych po chwili na wolność.
    ——————————————-
    Nie, nie. Bo malo zarabiaja, maja duzo pracy i nie ida wczesnie na emeryture.
    Zreszta, powody odchodzena z konkretnej pracy, nie tylko z policji, sa zazwyczaj bardzo prozaiczne, A prawie nigdy moralne , badz ideowe. Smutne, lecz tak juz jest.

    1. Być może tak jest, ale jednak w Stanach Zjednoczonych policjanci zarabiają psie grosze, nie przechodzą na emeryturę tak wcześnie jak choćby ich koledzy z Polski, mają dużo bardzo niebezpiecznej pracy (o wiele bardziej niebezpiecznej niż w Europie), a jednak nadal pracują i to często z powodów ideowych. Przyzwyczailiśmy się raczej do tego, że policjantom w Polsce chodzi nazbyt często o przywileje…

  11. , że komuś ból nie pozwala pracować.
    ———————————————————-
    Hm… Boli Cie? No, dobrze, a jak bedziesz siedzial w domu na zwolnieniu, to Cie nie bedzie bolalo? Tez bedzie? To po co chcesz zwolnienie…?
    IL.

  12. hordę Somalijczyków goniących Szwedki po parku
    ————————————————
    Tu, trzeba z przykroscia dodac, ze na ogol gonione sa te, ktore to prowokuja. A potem wrzeszcza, ze sa molestowane. W jakis sposob dodaje im to wartosci.
    Nie wdajac sie w ocene zjawiska trzeba dodac, ze kontakt wzrokowy, zwrocenie uwagi jest uznawane przez immigrantow pozaeuropejskich za przyzwolenie. Trudno uwierzyc, by normalna Szwedka, ktora jezdzila na wakacje z rodzicami do Maroka, o tym nie wiedziala…
    IL.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s