Społeczeństwo i akcje społeczne

Artyzm XXI wieku

Jeśli wierzyć ekspertom, krytykom i większości ludzi zajmujących się dziś tzw. ,,kulturą”, znaczenie tegoż słowa było od zawsze niejasne i nieprecyzyjne, a XXI wiek uwolnił nas już w znacznej mierze od niecnego procederu wartościowania tego, co mimo swej wieloznaczności zwykliśmy wszyscy kulturą nazywać. Oznacza to ni mniej, ni więcej, iż w ocenie największego środowiska wzajemnej adoracji, wartościowanie kultury jest jednoznacznie złe, niesprawiedliwe i krzywdzące; albo też, stosując się do współczesnej nowomowy, jest wprost ,,nienawistnie wykluczające”.

Celem tego krótkiego wpisu jest ukazanie dostrzeganej przeze mnie zasadniczej różnicy pomiędzy kulturą, a powszechną dziś antykulturą. Jeśli ktoś ma wątpliwości odnośnie istnienia takowej i nie chce być ,,niepoprawnie nienawistny”, może już w tej chwili zaprzestać czytania. Nie jestem z wykształcenia kulturoznawcą i nie chcę za kulturoznawcę uchodzić, lecz jak każdy wrażliwy na sztukę człowiek mam swoją własną opinię dla pewnych istotnych w kulturze zjawisk.

Zwiedzając Muzea Watykańskie, Luwr czy dowolne Muzeum Narodowe, nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż zgromadzone tam dzieła sztuki są odzwierciedleniem tego, co powszechnie wiążemy z terminem ,,szlachetność”. Przyjrzyjmy się mu bliżej w dowolnym słowniku języka polskiego:

Szlachetny

1. o człowieku: taki, którego cechuje uczciwość, prawość, bezinteresowność, honor, np. szlachetny człowiek; prawy, uczciwy, piękny;
2. świadczący o takich cecha, np. szlachetne czyny; prawy, uczciwy, piękny;
3. taki, który cechuje się idealnymi proporcjami, wyjątkową stylowością i harmonią, wywołuje niezwykłe doznania estetyczne; harmonijny, idealny, doskonały;

Za: https://sjp.pl/szlachetny

Zachęcam do dalszych poszukiwań, jednak już w tym pierwszym lepszym miejscu odnajdujemy idealny opis interesującego nas terminu.

Szlachetność ma zatem związek z harmonią, doskonałością, pięknem, prawością, uczciwością i dobrem. Prawdziwa kultura to lustrzane odbicie szlachetności. Czegoś, co winno być nam zawsze wskazówką, drogowskazem, co powinno być jak najczęściej obecne w naszym codziennym życiu. Niestety, lecz wszyscy wiemy, iż pojawia się w nim coraz rzadziej.

Może więc właśnie to mniej okazji do obcowania ze szlachetnością sprawia, iż tak łatwo popadamy w skrajności i wolimy dla czystej wygody uznawać za kulturę wszystko, co pod tym mianem jest nam prezentowane? Z pewnością robimy to też często dla statusu społecznego i w obawie przed wykluczeniem! Wystarczy wspomnieć o antykulturze, by zostać napiętnowanym i wyśmianym przez środowisko (o ironio!) roszczące sobie prawo do decydowania o tym co jest, a co nie jest wartościowe i pod czym zostanie przyznana wspólna pieczątka krytyków, mediów i publicznego sponsora tj. nieświadomego niczego podatnika.

Nie jest zatem kwestią podlegającą dyskusji to, czy dana rzecz jest szlachetna bądź nie. Definicja szlachetności jest na tyle jasna i prosta, jak tylko może być. Skoro definicja szlachetności jest jasna, tedy też w mej ocenie jasna jest definicja kultury, a z całą pewnością tzw. ,,kultury wyższej”. Wszelkie próby deprecyzacji tychże wyrażeń są więc elementem trwającej wojny kulturowej, której najważniejszym frontem stała się bitwa o język, a konkretnie bitwa o prawo do decydowania o tym, czy danego słowa będziemy w ogóle mogli używać i co będzie ono od chwili wydania nowej ustawy oznaczać. Skoro jednak jeszcze nie udało się przedstawicielom ,,środowiska wrzaskliwego” zmusić nas do uznania czerwieni za pewien rodzaj zieleni, żyję nadzieją na dalsze sukcesy w tej toczącej się już od pół wieku wojnie.

Wydaję mi się jednak, iż pewnego doprecyzowania wymaga termin ,,antykultura”. Chodzi tu o wszystko kryjące się pod płaszczykiem kultury, a zarazem zaprzeczające szlachetności. Zastanówmy się zatem nad tym, co czyni np. instalację bądź pojedynczy spektakl wydarzeniem zasługującym na miano ,,przedstawienia antykulturalnego” bądź ,,obrazy dla sztuki”? Dzieje się to wtedy, gdy jest to coś jednoznacznie wulgarnego, pełnego nienawiści, lekceważenia i bluźnierstw. Ma to miejsce w momencie, gdy ,,artysta” czyni daną rzecz wyłącznie w celu deptania wartości bądź uczuć danych osób, licząc przez to wyłącznie na większy rozgłos. Termin ,,kontrowersyjny” nie pozwala na szarganie dowolnych świętości i na opluwanie tego, co dla sporej grupy ludzi może być jedynym sensem życia. Nienawiść bądź pogarda do danych krajów, religii, narodów, ludzi wykonujących konkretne zawody czy jedzących coś innego niż my, nie ma nic wspólnego z sztuką, z kulturą, ani nie jest wyłącznie ,,celowym zabiegiem artystycznym mającym na celu zrobienie większego wrażenia na widzu”. Jest to wyłącznie tym, czym widzimy, że to jest.

Choć nasze wychowanie i sumienie pozwala nam na zrozumienie tej delikatnej różnicy między małą prowokacją, a celową obrazą, zaprzestaliśmy już nazywania wielu rzeczy po imieniu i dziś gotowi jesteśmy obrażać się za merytoryczną krytykę wyrażonych przez nas naszych opinii czy beznadziejnych wyników pracy, ale nie obraża już nas ,,artyzm”, którego jedynym celem jest szokowanie i szerzenie nienawiści wobec ludzi myślących inaczej niż autor jakiegoś ,,performance”.

Robert Grünholz

Reklamy

2 myśli w temacie “Artyzm XXI wieku”

  1. Panie Grunholz, Pan myli pojęcia. Sztuka to zaledwie jeden z aspektów kultury, w dodatku żyjemy od dawna w przestrzeni postsztuki . Pańskie rozterki powinna rozwiać dawno temu tak nienowa pozycja jak choćby klasyka, czyli „Dzieje sześciu pojęć”. Pan jest dziś świeżo wstrząsniety procesem, który trwa od kilkudziesieciu lat.
    http://wyspywirtualne.krisand.pl/sztuka.htm

    Kłaniam się

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s