Ekonomia, Polityka, Prawo, Społeczeństwo i akcje społeczne

Właściciele tego świata cz.3

Link do części pierwszej: https://rgrunholz.wordpress.com/2017/12/30/wlasciciele-tego-swiata-cz-1/

Link do części drugiej: https://rgrunholz.wordpress.com/2018/01/04/wlasciciele-tego-swiata-cz-2/

Obaj moi rozmówcy postanowili zachować pełną anonimowość. Nasze rozmowy odbyły się w wydzielonej części publicznej kawiarni w Sztokholmie na przełomie października i listopada 2017 roku. W serii tych wpisów zawarłem wszystkie najciekawsze fragmenty z trzech rozmów, trwających w sumie siedem godzin. Osobiście dokonałem tłumaczenia z języka szwedzkiego i częściowo z języka angielskiego.

W najbliższym czasie nie planuję udostępnienia nagrań, które skopiowałem i rozdałem osobom niezaznajomionych z ich pełną treścią, ale świadomym tego, czego nasze rozmowy dotyczyły.

W trzeciej części rozmawiamy o prawach człowieka, o pozycji Polski i kryptowalutach.

Robert Grünholz

 

Część 3

 

Ja: Naprawdę nie wiem czy powinienem o to pytać, ale skąd u ciebie tak drastyczna zmiana, M? Gdybym spotkał cię dwadzieścia lat temu, nawet nie posądziłbym cię o to, że możesz być zadeklarowanym przeciwnikiem systemu.

M: Im dłużej patrzysz w otchłań, tym dłużej otchłań patrzy w ciebie. Ja patrzyłem w nią wystarczająco długo i nie miałem już sił na choćby minutę dłużej. Gdybym to zrobił, po prostu wpadłbym po same uszy i już bym się nie wydostał.

Ja: Można pomyśleć, że już od samego początku wpadłeś.

M: Poniekąd. Byłem trybikiem systemu, ale nigdy nie stałem się jego niewolnikiem. Mój zawód, wbrew pozorom, pozwalał mi na względną samodzielność, gdyż broniłem ludzi poszkodowanych przez system, a nigdy nie stawałem w JEGO obronie. Prędko minął etap fascynacji życiem w dobrobycie salonów i przestałem wierzyć w jakąkolwiek sprawiedliwość bądź demokrację. Nie minęło wiele czasu, a zrozumiałem też, że jako obrońca praw człowieka jestem de facto obrońcą iluzji i złudzenia, którą utrzymuje się jedynie tak długo, jak tylko właścicielom jest wygodnie dawać innym pewną swobodę czy przywileje. Gdy im podpadniesz lub staniesz się przypadkową ofiarą, tracisz wszystkie swoje prawa… w majestacie prawa. Nie ważne czy jesteś Chińczykiem, Niemcem, Rosjaninem, Amerykaninem, Syryjczykiem czy Polakiem, bo nie masz ŻADNYCH praw, jeśli oni zdecydują ci się je odebrać.

Ja: Czyli jakieś prawa tymczasowo posiadamy? 

M: Jeśli zadowala cię miska ryżu i spędzanie życia na oglądaniu telewizyjnej papki, to w większości przypadków nie masz się czego obawiać. Jeśli nie piszesz niepochlebnych artykułów, to nie odbiorą ci twojej wolności słowa. Jeśli nie demonstrujesz, nie musisz obawiać się szykan na uczelni albo w miejscu pracy. Jak jednak powiedziałem, możesz mimo tego paść ofiarą systemu przypadkowo. Wystarczy przecież, że sędzia, kurator i urzędnik socjalny muszą zarobić na zinstytucjonalizowanym handlu dziećmi, by wybrano akurat twoje pociechy. Czysty przypadek, żadna zemsta. Bo niby za co?

Zaprotestuj, a zrobią z ciebie alkoholika i osobę chorą psychicznie. W większości europejskich krajów możesz zamknąć w szpitalu psychiatrycznym każdego człowieka na niemal nieograniczoną ilość czasu, więc już niedługo wpadną zapewne na pomysł, by zlecić niemal dożywotne badania każdemu rodzicowi, którzy zapragnie walczyć o porwane dzieci. Jak do tej pory głównie niszczono ich wizerunek za pomocą mediów i odbierano im ich majątek, by nie mieli pieniędzy na zatrudnianie adwokatów. Ale czemu nie pójść o krok dalej? Politycznych decydentów już niszczono w ten sposób; oczywiście wyłącznie tych małego kalibru, gdyż ci ważniejsi po prostu umierają nadzwyczaj młodo w różnych dziwnych okolicznościach, jak kontynent długi i szeroki.

Ja: Ciekawie jest słyszeć z ust byłego prawnika i uniwersyteckiego wykładowcy, że nie ma żadnej demokracji. 

M: Ależ jest! Wytłumaczyliśmy już sobie jednak, że jest demokracja liberalna (śmiech). Wszystko się przecież zgadza, bo ten system jest bardzo liberalny w swoim podejściu do prawa. Powiedziałbym, że tak liberalny, iż prawo niedługo nie będzie nam już w ogóle potrzebne.

T: Już nie jest. Możesz mówić, ale tylko tyle, na ile oni oni ci pozwolą. Możesz żyć, ale dopóki oni decydują się oddawać ci choćby ćwierć tego, co ci się prawnie należy np. z racji płaconych przez całe życie podatków i składek. Możesz oddychać, ale do czasu aż sprywatyzują powietrze.

Ja: Wodę pitną już niedługo czeka ten los. 

M: Nic prostszego, niż pozbawić cały kraj dostępu do wody. Taka mała Palestyna w środku Europy… Myślisz, że to odległa wizja? My naprawdę nie mamy jej tutaj dużo. Większość kontynentu boryka się z jej poważnym niedoborem.

Ja: Demokracja zatem jest, ale bardzo liberalna. 

M: Na tyle liberalna, by sama definicja demokracji miała się nijak do rzeczywistości.

Ja: Z tym się absolutnie zgadzam, jednak wróćmy do tematu praw człowieka. Które z tych praw są najczęściej łamane? 

M: Prawa osobiste, jak prawo do wolności wypowiedzi i prawo do rzetelnego procesu. Prawa polityczne to wyłącznie prawna fikcja, bo każdy system demokracji liberalnej jest skonstruowany w ten sposób, by tworzyć system kastowy. Oligarchiczny, jeśli wolisz. W związku z tym wszystko co ma się jakoś do tworzenia partii, kontrolowania procesu wyborów czy pracy reprezentantów narodu, jest nawet bardziej niż względne. Musisz naprawdę chcieć w to uwierzyć, by dostrzec, że masz na coś jakikolwiek wpływ.

T: Wiara czyni cuda.

Ja: Jeśli się nie mylę, to w Polsce od paru lat pewna partia polityczna wciąż czeka na rejestrację w sądzie. Inna partia niegdyś nie mogła wystawić kandydatów we wszystkich okręgach, gdyż komisja nie zdążyła na czas sprawdzić oddanych w porę podpisów. Choć była to wina komisji, a nie partii, to nikt nie wziął za to choćby najmniejszej odpowiedzialności. Co prawda w Polsce nikt nie jest nigdy za nic odpowiedzialny, ale ciekawi mnie czy to tak wygląda wyłącznie u nas? 

M: Wszędzie. Możesz zarejestrować partię, ale dopiero jak oni ci na to pozwolą. Możesz wystartować w wyborach, ale zawsze znajdą setkę sposobów na to, byś nie wystartował. Możesz brać udział w wyborach, ale nawet wybory w największej demokracji świata wywołują na tyle dużo kontrowersji, by nikt rozsądny nie wierzył w ich uczciwość. Systemy komputerowe zajmujące się liczeniem głosów są często własnością bardzo podejrzanych firm…

T: Prawa socjalne to też wyłącznie przywileje. Nie można mówić o prawie do ochrony zdrowotnej, jeśli jest tysiąc czynników wpływających na to, czy dany obywatel doczeka się operacji.

M: Zgadza się. Sami widzicie, że przy każdym punkcie mamy jakieś ,,ale”. A przecież to absolutny fundament! To MIAŁ być fundament nowej ery, nowego millenium, nowego wieku doświadczonego po dwóch wojnach światowych… Po to miało być całe ONZ, po to miały być międzynarodowe trybunały i Unia Europejska! W praktyce ONZ krytykuje za militarną interwencję wyłącznie tych, którzy są poza systemem, gdy sam system bombarduje połowę Afryki i każdy odwraca przy tym wzrok.

W Polsce rząd jest krytykowany za swoje działania wobec sądów i mediów, ale przecież w Turcji można wsadzić dożywotnio do więzienia każdego kurdyjskiego reportera. Możesz ukamienować kobietę, o ile jesteś sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. Możesz nielegalnie torturować ludzi w tajnych więzieniach, o ile jesteś samymi Stanami Zjednoczonymi. Zostań Chińczykiem albo Persem to sam zobaczysz, czy możesz to samo bez protestów ze strony społeczności międzynarodowej i organizacji pozarządowych. Kichnij, a od razu nałożą ci za to sankcje.

Ja: Mnie nie musisz przekonywać. System i jego prawa tworzyli Anglosasi, więc jest on oparty na tym samym, na czym opiera się od zawsze ich polityka zagraniczna: na ogromnej hipokryzji i na jeszcze większej arogancji względem całego świata. 

T: Spodobało mi się to zdanie: ,,kichnij, a nałożę ci za to sankcje”. Polska chyba właśnie kichnęła, prawda? Ale Unia nie zajmuje się jakoś szczególnie losem porywanych dzieci, otwieraniem granic przed ludźmi, których identyfikujemy jako terrorystów, ani tym czy jej obywatele mają jakikolwiek wpływ na rządzących nimi ludzi. Mam tu za to szwedzkojęzyczną gazetę, a w niej dwie strony o demokracji w Polsce. Przepraszam, o braku demokracji. Dostrzegasz schemat, czy mam ci go wyrysować?

M: Uniosłeś się bez powodu.

T: Pamiętam jak to wyglądało w Syrii. Może i Polsce nie grozi wojna (przynajmniej jeśli sami nie dołączycie do agresorów), jednak pamiętam w jaki sposób niszczono wizerunek mojego kraju za granicą. Tak, wizerunek Syrii! To my przecież żyliśmy z sobą w zgodzie: prawosławni, katolicy, szyici, sunnici, nawet Kurdowie… Żadna wiosna ludów nie dotknęła jednak Turcji, Izraela, ani Arabii Saudyjskiej. Chrześcijanie w Egipcie są mordowani na masową skalę i świat przy tym milczy. Z mojego prezydenta zrobiono potwora, gdy sojusznicy demokratycznych zachodnich państw ściskali dłonie prawdziwych terrorystów, finansujących Państwo Islamskie i ucinających ludziom głowy za to, że modlą się do innego boga niż oni. Do dziś ściskają te dłonie czerwone od krwi całego Bliskiego Wschodu!

Ja: Większość osób nie widziała nigdy na oczy Syrii. 

M:  To nie był idealny kraj.

T: Nie był. Ale nie był też krajem na tyle złym bądź totalitarnym, by zrównać go z ziemią. Palców nie starczy mi, by wymienić kraje gdzie codziennie łamie się prawa, jakich złamać w Syrii nikt by niegdyś nie pozwolił. Trzeba być nie lada idiotą, by siłami NATO zaprowadzać demokrację na Bliskim Wschodzie i mieć w swoim gronie kraje szydzące z demokracji. Pomijam już fakt, że Amerykanie uchodzą z reguły za dość religijnych, ale nigdy nie stają w obronie prześladowanych chrześcijan, nie odbudowują zbombardowanych kościołów ani cerkwi, tylko podpisują miliardowe kontrakty z tymi, którzy ucinają głowy ich braciom w wierze. Dobrze powiedziałeś, że arogancja i hipokryzja to jedyne reguły, jakich zdają się trzymać.

Ja: Obaj jesteście przeciwnikami systemu, ale co tak właściwie uczyniliście, by nie być jego częścią? 

M: Nie jest to klub z którego możesz się tak po prostu wypisać. Chyba, że żyjesz na krańcu świata z pracy własnych rąk. Ja jednak zacząłem od przeniesienia wszystkich swoich pieniędzy do banku spółdzielczego, dzięki czemu stałem się jednym z wielu jego właścicieli. Tym samym znam też kierujące nim reguły, więc nie boję się o to, że ktoś sięgnie po moje oszczędności w obliczu kryzysu na mocy jakiejś ustawy. Mogę się oczywiście mylić, jednak na tę chwilę to najbezpieczniejsze wyjście. Poza tym zainwestowałem w ziemię, ograniczyłem swoją elektroniczną aktywność do absolutnego minimum, gdy tylko mogę używam gotówki i zdobywam żywność alternatywnymi sposobami. Nie jestem jeszcze samodzielny, jednak będę do tego dążyć.

T: Ja natomiast pogodziłem się z rzeczywistością i nie zamierzam uciekać przed Wielkim Bratem. W niczym mu nie zagrażam. On i tak uważa, że jako Syryjczyk mieszkający w Szwecji stanowię idealny element jego planu, jednak będzie z mojego powodu zawiedziony. Jestem mimo wszystko nauczycielem i pragnę wywierać wpływ na moich uczniów, co jest chyba najważniejszą rzeczą jaką można teraz w ogóle robić. Pragnę, by byli świadomymi, krytycznymi i dobrze wykształconymi obywatelami tego nowego świata, przez co nie będą tak podatni na wpływy tych na górze.

Ja: Co sądzicie na temat kryptowalut? 

M: Zadziwia mnie to niemal nieograniczone pokładanie wiary w ekranowych zerach i jedynkach.

T: Daj mi kartkę papieru. Narysuję ci na niej dom i sprzedam ci tę kartkę za tyle, za ile sprzedałbym dom. Kupisz ją?

Ja: Upraszczasz. Kartka jest warta tyle, ile dana osoba jest gotowa za nią zapłacić.

T: Ale nadal jest kartką. Pieniądz to środek wymiany, a nie towar. Jeśli ktoś sądzi inaczej, to dał się nabrać systemowi i prędko tego pożałuje. Nawet jego banknot straci jakąkolwiek wartość, a co tu dopiero mówić o bitcoinie… Kupisz za niego wodę albo jedzenie? Jeśli w trudnym momencie dana rzecz do niczego ci się nie przyda, to najwyraźniej nie jest w dłuższej perspektywie nic warta.

M: Waluty lokalne to jednak świetny sposób walki z systemem.

T: Z całą pewnością prędzej zagrożą mu waluty lokalne, niż pieniądz elektroniczny.

(…)

Ja: Już jakiś czas temu pewien znany Amerykanin napisał książkę, w której opisywał Polskę jako kraj o dużym potencjale do stania się w najbliższej przyszłości regionalnym mocarstwem…

T: Nie pamiętasz jak się nazywał?

Ja: Pamiętam, po prostu nie chcę robić mu darmowej reklamy. Chętnie jednak usłyszę waszą opinię na ten temat. 

T: Polska w znacznej mierze zaprzepaściła potencjał, jakim dysponowała na początku lat 90-tych. Nie wiem co też miałoby się takiego stać, by odwrócić ten jakże niekorzystny dla was trend.

M: Zgadzam się. Regionalne mocarstwo to poważna rola dla poważnego gracza, a do tego celu potrzebna jest ci silna gospodarka oparta o rodzimy przemysł, potrzebne są odpowiednie siły zbrojne, własne centrum finansowe, względna samodzielność monetarna, no i oczywiście stabilna oraz przemyślana polityka zagraniczna. Nie chcę cię urazić, ale nie widzę tego.

T: Musiałbyś zmienić dosłownie wszystko. Każdy paradygmat, w jaki uwierzyliście prawie trzydzieści lat temu.

Ja: Myślę, że akurat gospodarka to najmniejszy problem. Najciężej jest przekonać Polaków do prowadzenia zdroworozsądkowej polityki zagranicznej. 

T: Jej zmiana jest konieczna, byście nie byli postrzegani jako najsłabsze ogniwo Grupy Wyszehradzkiej i Unii Europejskiej. Już teraz sojusznicy patrzą na was bardziej jak na Ukrainę, niż na jakikolwiek inny zachodnioeuropejski kraj i nie jest to wyłącznie kwestia żadnych wskaźników gospodarczych. Nie chodzi też o brak zaufania, bo Polacy wielokrotnie udowodnili swoją podległość od momentu zakończenia pierwszej wojny światowej. To raczej kwestia zerowej stabilności politycznej i niepokoju o to, że gdy każdy inny dyplomata będzie dla dobra sprawy trzymać język za zębami, to akurat wasz minister spraw zagranicznych palnie coś nieprzemyślanego, ogłosi kogoś wszem i wobec ,,wrogiem”, no i będą nici z interesu.

 

Koniec części trzeciej

Rozmowę prowadził: Robert Grünholz

https://www.facebook.com/grunholz.robert/

Reklamy

19 myśli w temacie “Właściciele tego świata cz.3”

  1. Optymisci… 😉
    Ich moc opiera sie na nas. Nas jest wiecej i wystarczy powiedziec i uczynic NIE.
    Na ale aby do tego doszlo… sporo jeszcze sie musi wydarzyc.
    Oni zaczynaja ewolucje:

  2. Nie wiem czy tak bardzo powinniśmy przejmować się naszą pozycją w UE, która jak przecież dobrze wiemy jest obliczona na zlikwidowanie cywilizacji białego człowieka i zastąpieniem jej kolorowym barbarzyństwem. Do UE raczej powinno się strzelać niźli z nimi współpracować. Rosja nie jest tu również żadną alternatywą jako, że Putin nie jest w stanie powstrzymać przemiany wyznaniowej i rasowej Rosji w związku z kompletną degrengoladą rdzennych prawosławnych Rosjan. Jesteśmy niestety umiejscowieni pomiędzy dwa światy i z ani jednym, ani z drugim nie jest nam po drodze ideologicznie.

    1. Witam serdecznie.

      „… przemiany wyznaniowej i rasowej Rosji w związku z kompletną degrengoladą rdzennych prawosławnych Rosjan …”

      Moglby Pan to zdanie troche sprecyzowac badz rozszerzyc?
      Ewentualnie podac jakies zrodla?

      Interesuje mnie ten temat stad bede wdzieczny za kazdy „trigger”.

      A dla Roberta podziekowania za ciekawy temat – ale tez ta sama prosba: daloby sie bardziej konkretnie?
      Jakies zrodla ewtl. linki?

      Duzo pozdrowien

      1. Witam.
        Rosja ma bardzo duży problem z islamem, największa europejska populacja muzułmańska jest właśnie tam. Wynika to z imperialnej historii Rosji i Związku Radzieckiego. Wielu muzułmanów i nei tylko migruje do większych rosyjskich miast w poszukiwaniu lepszego życia. Rosjanie mają niską dzietność, coś się tam niby poprawiła, ale nie wpłynęła na to tylko i wyłącznie polityka Putina, ale i migracja bardziej tradycjonalistycznych ludzi z byłych republik radzieckich.

        Tutaj jest ciekawe opracowanie tego tematu: http://www.uwm.edu.pl/wstis/publikacje/wp-content/uploads/2016/01/06_Wojnicz_II-wersja.pdf

    2. No właśnie, ja nie lubię ani unii, ani Rosji, trzeba uważać aby nie trafić na prorosyjskie strony od trollii z Moskwy i Petersburga. Swego czasu tak się nabrałem prorosyjską stroną zmianynaziemi.pl z jednej strony dobrze piszą, z drugiej strony jak napiszesz coś negatywnego na Rosję to usuwają twój komentarz.

  3. A może coś pan opisać o takim bractwie Skull and Bones, powiązania jego członków z CIA, czy bankierach z tego bractwa którzy finansowali Adolfa i nazistów? Pojawia się tam nazwisko Bush, który był też zamieszany w operację w Zatoce Świń, gdy raporty FBI zawierały jego nazwisko piszące ze służył w CIA, to się wyrzekł tego, że to jest tylko ktoś o podobnym nazwisku. Sam Fidel Castro robił interesy z rodziną Bushów, gdzie wiele pokoleń Bushów należało do stowarzyszenia Skull and Bones. Jednak John F. Kennedy wtrącał się i krzyżował plany Castro, do tego zniósł ustawę o FED, więc Bush i CIA po skargach Fidela zadbały o to aby nikt im nie zepsuł interesów z Kubą.

  4. nadrabiam lekturę dopiero teraz

    ” ograniczyłem swoją elektroniczną aktywność do absolutnego minimum” – czytaj: zrezygnowałem z fejsa i gmaila, a może nawet w ogóle poczty elektronicznej
    dobrze rozumiem?

    bardzo ciekawy wywiad, jestem jedak bliższa postawy pana T. – uważam, że nie da się tak naprawdę uciec przez Wielkim Bratem w dzisiejszym świecie
    za chwilę nie będzie gotówki i co zrobisz? barter? ziemniaki za kurczaka?

    Jedyna wolność jaką naprawdę mamy to ta wewnętrzna, i tej żadne mocarstwo świata nam nie zabierze

    pozdrawiam
    Ola

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s