Historia, Religia

Dosłowność i symbolika Starego Testamentu cz.1

Czy autorzy Starego Testamentu faktycznie wierzyli w to, że stworzenie świata wyglądało tak, jak znamy to z pierwszych stron największego bestsellera w historii ludzkości? Czy wierzyli w fizyczne istnienie Raju, kuszenie pierwszej kobiety przez Węża, pochodzenie wszystkich ludzi na świecie od garstki opisywanych przez nich postaci, budowę wieży Babel i wszystkie pozostałe historie? Biorąc pod uwagę na jakim etapie był wtedy rozwój ludzkiej duchowości, można w to powątpiewać. Starożytni Grecy niedługo potem stworzyli fundamenty swej własnej mitologii, lecz opowieści o dzielnych herosach i relacjach ludzi z maksymalnie spersonifikowanymi bóstwami były tam zawieszone w bliżej niesprecyzowanym czasie; o ile Hellada była niewątpliwie miejscem ,,akcji” tychże opowieści, czas ich trwania nie był nigdy umieszczany w typowej chronologii dziejów, nie był on częścią żadnej kroniki ani czymś, co można by nazwać ,,wydarzeniem historycznym” (mimo niewątpliwie dużej niechęci starożytnych do typowego dla nas spisywania rzeczywistych historii). Podobnie miała się sytuacja w przypadku mitologii rzymskiej, babilońskiej czy też egipskiej. W żadnej z nich wydarzenia mitologiczne nie były do tego stopnia stawiane obok rzeczywistych wydarzeń historycznych, jak miało to miejsce po spisaniu przez kilku żyjących w różnych czasach autorów Pięcioksięgu. Niewątpliwie miało to też wpływ na późniejsze zmiany pojęć, co ostatecznie pogrążyło świat rytuałów, symboli i alegorii, a mity zrównało z legendami i baśniami wieków rycerstwa. Dziś ludzkość nie tylko nie potrafi już czytać mitów i symboli, lecz stara się je interpretować dosłownie i żyje przekonaniem, jakoby to ludzie dawniej czynili podobnie ze względu na ich ,,prymitywizm”. Nic bardziej mylnego!

Samo słowo ,,symbol” (gr. σύμβολον – sýmbolon) oddaje nam pierwotne znaczenie tego słowa: rzeczownik oznaczał przełamany na pół przedmiot, którego dopasowanie do bliźniaczej części miało symbolizować łączenie dwóch rzeczy w jedną: zazwyczaj dotyczyło to kompletnie abstrakcyjnych pojęć takich jak miłość (używane do dziś połówki serc w formie naszyjników) albo przyjaźń, ale przedmiotu tego można było używać równie dobrze w tym celu, by dwie obce osoby mogły się rozpoznać (np. kupcy albo ktoś znajomy z polecenia bliskiej osoby). Czasownikiem tego słowa było symbállō (συμβάλλω) oznaczające zbieranie, łączenie bądź składanie dwóch rzeczy. Jeśli więc mówimy o symbolice mitów bądź rytuałów, mówimy tutaj nie o znakach drogowych, lecz o łączeniu świata duchowego i materialnego, o łączeniu sfery sacrum i profanum, o podtrzymywaniu więzi między działaniami człowieka w odczuwalnej dla niego rzeczywistości i czymś, co jednocześnie było odpowiednikiem tychże działań odbywających się po drugiej stronie lustra. Każda czynność człowieka prymitywnego tzn. polowanie, zbieractwo, wytwarzanie pierwszych narzędzi, rozpalanie ognia czy ogólnie rzecz biorąc walka o przetrwanie, posiadała swoje dokładne duchowe przeciwieństwo. Człowiek pierwotny nie wybierał się sam na polowanie, gdyż wraz z nim czynił to Pierwszy Łowca. Rozpalanie ognia również nie było działaniem mającym swoje wyłączne konsekwencje w świecie materialnym. Do rangi największego symbolu urosły Niebo, Księżyc i Słońce, wszystkie bez wyjątku symbolizując np. odradzanie się świata każdego poranka czy każdej wiosny, regenerację ran, ogólny cykl życia człowieka oraz otaczającego go świata. 

W żadnym wypadku symbole te, a tym bardziej tworzone na ich podstawie mity i towarzyszące im rytuały, nie miały na celu tłumaczenia pochodzenia jakichkolwiek zjawisk. Działaniami bóstw nie tłumaczono spadania deszczu, piorunów ani innych zjawisk pogodowych. Zresztą na tym etapie nie sposób nawet mówić o bóstwach, a raczej o pierwowzorze bóstw uranicznych, których oddalenie od człowieka i spraw tego świata zmusiło w końcu ludzi do stworzenia bóstw tellurycznych, o wiele bardziej zaangażowanych w każdą możliwą kwestię. Ich dalsze zbliżanie do człowieka (będące typowym zjawiskiem antropocentryzmu) doprowadziło w końcu do dobrze nam już znanej antropomorfizacji, a jej zdecydowanie najlepiej poznanymi obliczami są mitologie basenu Morza Śródziemnego. Zarówno bogowie Egiptu, Asyrii, jak i Grecji, byli w o wiele większym stopniu ludźmi niż bóstwami, przyjmując typowe dla nich poglądy, zachowania i uczucia. Bóstwa były więc równie zazdrosne i niesprawiedliwe, uprawiały kazirodztwo, mordowały własne potomstwo bądź rodzeństwo, a stworzonemu przez nich gatunkowi ludzkiemu nie potrafiły zaufać, karząc go za wszystko chętnie i nadzwyczaj często. Nie budzi więc też wątpliwości fakt, że późniejsi wyznawcy chrześcijańskiego miłosiernego Boga zdecydowali się wpleść wszystkie te bóstwa różnych kanonów do zapożyczonej od babilończyków demonologii, tłumacząc tym wyjątkowość swojego jedynego Boga na tle mniej silnych (choć nie słabych) istot, działających od zawsze na szkodzę człowieka. 

Miało to zasadnicze znaczenie dla wczesnego kultu, który polegał wyłącznie na oddawaniu często niemej czci niewytłumaczalnemu i nieobecnemu bóstwu – Stworzycielowi Wszystkiego. Przed nim było jednak samo Niebo, zupełnie pozbawione ,,boskiej” rangi, nie będące świadome niczego, nie będące więc tym samym Stworzycielem czegokolwiek. Miało to swój początek ze względu na pierwotną potrzebę transcendencji, odczuwania pewnej ,,bliskości” świata duchowego i potrzeby oddawania szacunku do tej wielkiej tajemnicy. Celem nie było zasypywanie Nieba prośbami i pytaniami w oczekiwaniu na jasną odpowiedź albo znak w postaci gołębicy czy pioruna, gdyż nawet późniejsze ,,boskie” Niebo wymykało się ludzkiemu wyobrażeniu i stąd też nie mogło w żadnym wypadku człowieka przypominać, odczuwać w stosunku do niego aż takiej zażyłości i zniżać się do bezpośredniego kontaktu z nim. Widać zresztą wyraźnie, że mimo ,,prymitywizmu” ludów pierwotnych, nie potrzebowały one bóstw-czarodziejów spełniających ich życzenia za pomocą magicznych różdżek. Jakże mądra i pokorna wydaje się być ta wiara w tajemnicę, jeśli porównać ją do tego, co pod postacią wiary można często zaobserwować pośród ludzi dzisiaj. Pisząc to nie mam jednak na celu podtrzymywania hasła o Szlachetnym Dzikusie, ani żadnym le bon sauvage, gdyż choć duchowość człowieka pierwotnego była w mej ocenie nad podziw rozwinięta, nie musiała wcale oznaczać ,,dobroci” ani ,,szlachetności” mającej swe korzenie w życiu obok przyrody.

Niebo zostało zbliżone ludziom, gdy nabrało kształtu Boga Niebios; tego, którego tak okrutnie w większości mitologii detronizuje bóstwo telluryczne, bóstwo ziemskie czy najczęściej konkretnie chtoniczne, symbolizując tym samym przejście ludzkiej duchowości na kolejny poziom zbliżania sfery sacrum i profanum, zbliżania istoty boskiej do istoty człowieczej. Bóstwa uraniczne odchodzą z kanonu albo pozostają wyłącznie w jego tle, okaleczone, zrzucone z wysoka, wykastrowane albo otwarcie odsunięte od władzy. Dalej ważnymi symbolami są Księżyc i Słońce, lecz i za nimi stoją już bóstwa lunarne i solarne, choćby znani nam wszystkim Thot, Selene, Ra i Apollo. Bóstwa odpowiadają za wiatr, wodę, płodność, śmierć, by z czasem opieką obejmować pustelników, kapitanów statków, kowali albo budowniczych.

Czy tę ewolucję ludzkiej duchowości da się także dostrzec w Starym Testamencie?

Najbardziej rzucającym się w oczy przykładem jest opowieść o Kainie i Ablu (Biblia Tysiąclecia):

Abel był pasterzem trzód, a Kain uprawiał rolę. 3 Gdy po niejakim czasie Kain składał dla Pana w ofierze płody roli, 4 zaś Abel składał również pierwociny ze swej trzody i z ich tłuszczu, Pan wejrzał na Abla i na jego ofiarę; 5 na Kaina zaś i na jego ofiarę nie chciał patrzeć. Smuciło to Kaina bardzo i chodził z ponurą twarzą. 6 Pan zapytał Kaina: «Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? 7 Przecież gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną; jeżeli zaś nie będziesz dobrze postępował, grzech leży u wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować».
8 Rzekł Kain do Abla, brata swego: «Chodźmy na pole». A gdy byli na polu, Kain rzucił się na swego brata Abla i zabił go. 9 Wtedy Bóg zapytał Kaina: «Gdzie jest brat twój, Abel?» On odpowiedział: «Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?» 10 Rzekł Bóg: «Cóżeś uczynił? Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi! 11 Bądź więc teraz przeklęty na tej roli, która rozwarła swą paszczę, aby wchłonąć krew brata twego, przelaną przez ciebie. 12 Gdy rolę tę będziesz uprawiał, nie da ci już ona więcej plonu. Tułaczem i zbiegiem będziesz na ziemi!» 13 Kain rzekł do Pana: «Zbyt wielka jest kara moja, abym mógł ją znieść. 14 Skoro mnie teraz wypędzasz z tej roli, i mam się ukrywać przed tobą, i być tułaczem i zbiegiem na ziemi, każdy, kto mnie spotka, będzie mógł mnie zabić!» 15 Ale Pan mu powiedział: «O, nie! Ktokolwiek by zabił Kaina, siedmiokrotną pomstę poniesie!» Dał też Pan znamię Kainowi, aby go nie zabił, ktokolwiek go spotka.

Rdz 4, 2-15

Dla porównania Biblia w przekładzie ks. Wujka (1923):

2 I zasię porodziła brata jego Abela. A Abel był pasterzem owiec, a Kain oraczem.

3 I stało się po wielu dni, iż Kain ofiarował Panu dary z owoców ziemie.

4 Abel téż ofiarował z pierworodnych trzody swojéj, i z tłustości ich: i wejrzał Pan na Abela i na dary jego.

5 Ale na Kaina i na dary jego nie wejrzał. I rozgniewał się Kain bardzo, i spadł na obliczu swojem.

6 I rzekł Pan do niego: Czemuś się rozgniewał, i czemu spadła twarz twoja?

7 Aza jeźli dobrze czynić będziesz, nie odniesiesz: a jeźli źle, natychmiast we drzwiach grzech twój będzie? Lecz pod tobą będzie pożądliwość jego, a ty nad nią panować będziesz.

8 I rzekł Kain do Abela brata swego: Wynidźmy na pole. A gdy byli na polu, powstał Kain na Abela brata swego, i zabił go. 

9 I rzekł Pan do Kaina: Gdzie jest Abel brat twój? Który odpowiedział: Niewiem: Zalim ja jest stróżem brata mego?

10 I rzekł do niego: Coś uczynił? głos krwie brata twego woła do mnie z ziemie.

11 Teraz tedy będziesz przeklętym na ziemi, która otworzyła gębę swą, i przyjęła krew brata twego z ręki twojéj.

12 Gdy ją sprawować będziesz, nie da tobie użytków swoich: tułaczem i zbiegiem będziesz na ziemi.

13 I rzekł Kain do Pana: Większa jest nieprawość moja, niżbym miał odpuszczenia być godzien.

14 Oto mię dziś wyganiasz od oblicza ziemie, i skryję się przed obliczem twojem, i będę tułaczem i zbiegiem na ziemi: każdy tedy, który mię najdzie, zabije mię.

15 I rzekł mu Pan: Żadną miarą tak nie będzie: ale każdy, ktoby zabił Kaina, siedmiorako będzie karan. I włożył Pan na Kaina znamię, aby go nie zabijał wszelki, któryby go nalazł.

16 I wyszedłszy Kain od oblicza Pańskiego, mieszkał wygnańcem na ziemi ku wschodowéj części Eden.

 

Rdz 4, 2-16

 

Do samej analizy tej historii przejdę w kolejnych częściach cyklu. W tym miejscu chciałbym jedynie zwrócić uwagę czytelników na fakt, iż w micie tym styka się tradycja łowiecka (Abel) z nową tradycją rolnictwa (Kain). Wcieleniem wszelkiego zła jest w tym miejscu Kain, czyli zachodząca w społeczeństwie i świecie zmiana dotychczasowego sposobu życia i zwyczajów. Zwraca na to szczególną uwagę fakt, iż nigdy nie zostaje powiedziane czemu ofiara Kaina nie spodobała się mozaistycznemu Jahwe ani czym Kain miałby rzekomo zgrzeszyć; jedyną wskazówką jest tutaj sam obrany przez niego sposób życia, czyli coś, co zapewne było w pewnych konserwatywnych kręgach pierwszych kapłanów uważane za początek drogi ludzkości ku złu, czemuś mniej naturalnemu, będącemu przyczyną grzeszności, a dodatkowe ślady tego sposobu myślenia odnajdujemy w dalszych mitach miejskich. Te również będą omawiane znacznie później.

Na tym etapie warto byśmy pamiętali o drodze jaką przeszła ludzka duchowość od czasów pierwotnych do czegoś, z czego później wyłonił się znany nam wszystkim biblijny jahwizm, wczesne chrześcijaństwo, talmudyczny judaizm i islam. Choć opisane powyżej bóstwa nie odeszły jeszcze w niepamięć, powoli na scenę dziejów wszedł kananejski bóg El, dając tym samym fundament pod wiarę w plemienne bóstwo wojny – Jahwe, a tenże protoplasta monoteizmu z krwawej wojennej ścieżki zszedł w końcu na drogę miłosiernego Stworzyciela. Nim jednak do tego dojdziemy, przed nami jeszcze długa droga przez mity na kartach Starego Testamentu.

Oficjalny profil publiczny Facebook: https://www.facebook.com/grunholz.robert/

Robert Grünholz

10 listopada 2018

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s