Ochrona środowiska, Polityka

Odpowiedzi na ideologię wokół COP24

Poniższy tekst jest odpowiedzią na artykuł autorstwa pana Marcela Lesika pdt. ,,Ideologia wokół COP24 – dlaczego mimo Katowice Rulebook wciąż jesteśmy daleko od rozwiązania problemu”, opublikowany dnia 19 grudnia 2018 na portalu http://www.energetyka24.com

***

Dostrzegłszy kolejne podsumowanie konferencji COP24 w Katowicach, spodziewałem się gorzkiej pigułki gwarantującej nie tyleż krytykę samej konferencji i zawartych w jej trakcie ustaleń, lecz samej idei jaka jej przyświeca i ogólnych starań pokładanych przez wiele krajów, w celu neutralizowania zagrożeń związanych z postępującymi zmianami klimatycznymi. Ucieszyłem się tedy już po lekturze paru akapitów, gdyż autor (mimo wyraźnie podkreślonych poglądów z którymi niekoniecznie jest mi po drodze), zachował nie tylko dalece idącą wstrzemięźliwość w wielu swoich ocenach, lecz również nie zamierzał stawać w jednym szeregu z ekstremistycznymi negacjonistami klimatycznymi. Dla tych bowiem jedynym argumentem za podjęciem jakiegokolwiek działania na rzecz ochrony środowiska, jest z reguły pozytywny rachunek ekonomiczny i własna wygoda.

Podtytuł wprowadza jednak w stan lekkiego zaniepokojenia. Czytamy bowiem, że:

,,Konferencja COP24 była największym politycznym wydarzeniem 2018 roku w Polsce. Jej organizacja oraz skala budziła powszechne zainteresowanie, niezależnie od stosunku wobec walki ze zmianami klimatu.”

Osobiście rozumiem to tak, iż ewentualne punkty sporne dotyczą sposobu walk ze zmianami klimatycznymi bądź ewentualnie skali wpływu antropogenicznego. Nie neguje się samego faktu i związanych z nim konsekwencji. Jednakowoż lektura wielu komentarzy i wysłuchanie niejednego polskiego polityka gwarantuje mi zawsze w ramach tak niesprecyzowanych wypowiedzi niemiłe ciarki. Wszakże nie brakuje u nas ludzi, którzy twierdzą, że wzrost albo obniżenie średniej temperatury o ileś procent, nie będzie miało żadnego znaczenia dla Polski ani świata. Pomimo tego, iż każdy autorytet w tej dziedzinie gotów jest dać obciąć sobie palec, że zmiany klimatyczne powodujące klęski żywiołowe oraz związane z nimi problemy z dostępem do żywności i wody pitnej, do 2050 roku mogą światu zagwarantować niebagatelną liczbę 200-250 milionów uchodźców klimatycznych. Tym bardziej niepokojące wydaje się być niemal obojętne podejście blisko połowy europejskiej sceny politycznej, zdobywającej poparcie niemal wyłącznie na zapowiedziach lub realizacji restrykcyjnej polityki imigracyjnej, która jednak nie chce zapobiegać pojawieniu się dwadzieścia razy większej liczbie uchodźców. Musi to być bowiem krótkowzroczność, głupota albo schizofrenia polityczna.

,,Jako rodowity Ślązak doskonale zdaję sobie sprawę, jak wielkim problemem dla środowiska naturalnego jest energetyka węglowa. Prócz emisji gazów cieplarnianych, kopalnie pozostawiają za sobą kolejne ofiary tąpnięć, szkody górnicze najsilniej uderzające w najbiedniejszych czy wreszcie niskiej jakości węgiel, który spalany w starych, poniemieckich piecach niszczy przyszłość młodego pokolenia.”

Podejście autora zaskakuje mnie i cieszy. Jest to niemal dokładne przeciwieństwo tego, co czytam każdego dnia na portalach, grupach i forach osób związanych w jakichś sposób ze środowiskiem władzy albo wspierającego ją tymczasowo planktonu politycznego. Tam troska o przyszłość dzieci i wnuków pojawia się z reguły dopiero w momencie, gdy właśnie dziecko lub wnuk autora musi zostać zawieziony z chorymi płucami do szpitala. W pozostałych przypadkach dominuje przekonanie, że wszystko jest częścią tajemnego spisku mającego na celu pozbawienie polski przemysłu. Choć ekologiczne rolnictwo zapewnia większe zatrudnienie na roli niż jego obecny światowy model i podobnie ma się to z tzw. zielonymi miejscami pracy w przemyśle, jest to dla naszej klasy politycznej tajemnicą poliszynela. Polak, w ich ocenie, nie musi wykorzystywać swoich centrów badawczych, wybitnych naukowców i patentów, by wytwarzać na masową skalę panele słoneczne o efektywności lepszej, niż produkt konkurencji. Rolą Polaka jest zjeżdżać na dno kopalni w nadziei, że metan go nie zabije. Tylko ,,zdrajcy Ojczyzny” mają czelność pytać, dlaczego przemysł polski musi opierać się wyłącznie na kopalniach węgla i na jego najmniej efektywnym wykorzystywaniu.

,,Jednocześnie, jako rodowity Ślązak, ekonomista i wielokrotny uczestnik międzynarodowych konferencji polityczno-ekonomicznych wiem, że opóźnienia wielu światowych państw z transformacją energetyczną nie są konsekwencją jakiegoś wielkiego spisku czy wyjątkowej głupoty i krótkowzroczności przywódców, a próbą znalezienia balansu między powinnością ekologiczną a trudnościami społecznymi i ekonomicznymi, które taka transformacja nieuchronnie by przyniosła.

Tutaj autor ma rację wyłącznie częściowo. Wiele rozwiązań środowiskowych wiąże się z ogromnymi zyskami społecznymi i ekonomicznymi; o ironio, właśnie o nich mówi się podczas takich konferencji najmniej. Nie jest to również element żadnego spisku, a zwyczajnej wygody neoliberalnej klasy politycznej i braku zainteresowania tematem ze strony demagogów będących wobec neoliberałów w opozycji. Żadna ze stron nie odważy się na zmianę nieefektywnego modelu produkcji i dystrybucji żywności z obawy przed naruszeniem interesów sieci hipermarketów. Z tego samego powodu o podatku bankowym mówi się z reguły tak cicho, by banki tego nie dosłyszały i ostateczny efekt jego wprowadzenia, jest zawsze czymś dalekim od zapowiadanego kompromisu.

,,Kluczem jest umiejscowienie „zielonej” energetyki jako część rozwiązania problemów światowej gospodarki, przed którymi dzisiaj stoimy.

Tutaj muszę ponownie dodać, że znacznie większym kluczem jest stworzenie stabilnego systemu produkcji żywności oraz dystrybucji wody pitnej. Już to pierwsze, choć z pozoru proste, sprawia poważne problemy światu, którego populacja w roku 2029 podwoi się po zaledwie pół wieku, a przez kolejne 19 lat zapewni nam dodatkowy miliard żołądków do wyżywienia.

,,Niedawny kryzys gospodarczy nie tylko pozbawił domów, oszczędności czy pracy milionów ludzi na całym świecie. Kryzys ten uwypuklił także głębokie ekonomiczne i społeczne podziały, których wymiar uderzył w serce światowej polityki wraz z Brexitem czy prezydenturą Trumpa. ”

Nie podzielam tego stanowiska autora, gdyż nie sądzę, by to głębokie podziały i wykluczenie ekonomiczne, społeczne oraz kulturalne znacznej części ludzi, powodowało takimi decyzjami jak Brexit czy wybranie Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Zwłaszcza, że w obu tych przypadkach nie mamy do czynienia z żadną rewolucją ani próbami stworzenia nowego modelu ekonomicznego świata, co nie sprzyja wcale mniejszemu poparciu wyborców wobec ich alternatywnych kandydatów. Podziały i niesprawiedliwości te są już tak głębokie, że o ich zmianie mogą mówić nieznani większości ludzie pokroju Noama Chomsky’ego. Polityków gotowych wprowadzać ich pomysły w życie ani nie było, ani nie ma.

,,Dlaczego tak jest? A no dlatego, że podstawowym celem każdej rodziny na świecie jest utrzymanie i stabilność finansowa dla siebie i swoich najbliższych. Aby to osiągnąć, rządy próbują zapewniać minimum bezpieczeństwa pracy oraz ewolucyjny wymiar zmian, ponieważ tylko ewolucja gwarantuje minimalizacje niepewnej przyszłości, która jest zmorą wszystkich biedniejszych rodzin na świecie.

Ochrona środowiska rozumiana prawidłowo jest w tej chwili jedyną możliwością zapewnienia rosnącej gwałtownie populacji ludzi miejsc pracy i godziwego poziomu życia. Nie musi być wcale jednoznaczna z postulatami ekoterrorystów i ludzi bez wykształcenia. Zaczyna się od zwiększenia zatrudnienia w nowym rolnictwie i przemyśle. Można to osiągnąć przez możliwość mieszkania w lokalnych demokracjach, o daleko idącej niezależności energetycznej i ogromnym zaangażowaniu społecznym, po nowoczesny model ubezpieczeń społecznych i gwarantowania takich podstawowych praw człowieka, jak prawo do edukacji czy wody pitnej. Z tym ostatnim zgodzić się nie mogą globalne korporacje, pokazując nam najlepiej gdzie obecnie przebiega linia podziału, dawniej każąca nam dzielić ludzi na prawicowców i lewicowców.

,,Abstrahując od licznych happeningów, Marszów dla Ziemi i „strajków klimatycznych”, które miały miały miejsce w Katowicach podczas trwania szczytu, trzeba pamiętać, że młodzi ludzie, którzy przybyli do Polski z całego świata, to nie przekrojowy obraz pokolenia, a potomkowie zamożnych rodzin ze światowych metropolii, którzy znaleźli swoją pasję w walce o „uratowanie planety”, posługując się jedynie sloganami i licznymi radykalnymi żądaniami. Nie mają oni jednak pojęcia o realiach społecznych i ekonomicznych konsekwencjach realizacji ich postulatów.  Jak zauważył komentator jednego z paneli, ze świecą wśród tych młodych ludzi można znaleźć odważnych, którzy gotowi są skonfrontować swoje poglądy z rzeczywistością górników i najuboższych mieszkających w niedalekich „familokach” katowickiego Nikiszowca.”

Przede wszystkim ci wyraźnie nielubiani przez autora artykułu milleniasi, nie zawsze posiadają wykształcenie i wiedzę pozwalającą im na zrozumienie ogromu możliwości, jakie daje zielona reforma ekonomiczna i społeczna. Stąd przywiązanie do radykalnych, choć nie zawsze rozsądnych postulatów, które mieszkańcom Nikiszowca wydawać mogą się bajdurzeniem żyjącej z platynowych kart rodziców bananowej młodzieży. Jednak to właśnie na mieszkańcach Nikiszowca spoczywa największa odpowiedzialność za oddzielenie politycznej propagandy od faktów naukowych, pseudoekologii od ochrony środowiska i wprowadzenia poprzez samorząd takich drobnych zmian, które dadzą przykład całemu krajowi. Można zacząć od sąsiedzkich kompostowników, giveboxów, oświetlenia ulic przy użyciu paneli solarnych, przez targi lokalnych rolników, promocję rękodzieła, odzyskiwania materiałów, żywność bio i eko, po rozwój ekologicznych środków miejskiego transportu. Ogrody szkolne z ogólnodostępnymi kompostownikami i miejskie wielogatunkowe niskie łąki zamiast trawników, również nie byłyby złym pomysłem. A gdyby przykład poszedł z samej góry i urząd gminy zakończył bezsensowny zakup plastikowych sztućców? Można by jeszcze rozważyć powszechniejsze ekologiczne i wegetariańskie posiłki w szkolnych stołówkach. Bardzo by to pomogło! W połączeniu z ogólnym zaangażowaniem w inicjatywy samorządowe, sąsiedzkie i spółdzielcze, może dać to efekt w postaci miasta, gdzie znaczna część budżetu to budżet partycypacyjny, a mieszkańcy mają niebagatelny wpływ na wszelkie decyzje polityczne. Ich zaangażowanie przekłada się na kontrolę przetargów i pracy urzędników oraz gdzie tworzy się nowe dzielnice przy mądrym planowaniu przestrzennym, a nie wedle dyktatu deweloperów i burmistrza.

,,Drugą kwestią jest skrajne upolitycznienie tych ekologicznych aktywistów. Na porządku dziennym wśród uczestników COP24 można było dostrzec koszulki i przypinki z napisem „Social Justice Warrior” czy „Climate Feminist”. Podczas konferencji prasowych rutynowo i niemal równie często jak hasła o ograniczaniu emisji CO2 padały zobowiązania do walki o „gender equality” czy prawa mniejszości seksualnych.

Nie jest to kwestia tego, że konferencje są zarezerwowane dla osób o określonych poglądach politycznych. Jest to raczej wynik tego, że ludzie o odmiennych poglądach rzadko kiedy deklarują jakiekolwiek realne zaangażowanie w ochronę środowiska i swoją obecność przy takich okazjach. Ich politycy nie posiadają takowego programu (pomijając przedwyborcze ogólniki), a co gorsza ogólna postawa antynaukowa każe poddawać w wątpliwość już nie tylko hipotezy, ale i teorie pokroju tej o antropogeniczym wpływie na zmiany klimatyczne. To ciekawe, że nie przejawia się identycznego krytycyzmu wobec idei politycznych, pomysłów gospodarczych i całej gamy bzdur sączących się z ust wszystkich polityków. Pomimo tego, że to pierwsze podlega eksperymentom, metodologii i krytyce, a do tego drugiego wystarczy zdolność artykulacji.

,,Ba, nawet jeden z opublikowanych przy okazji COP24 raportów zwał się „Gender Just Climate Solutions”, gdzie postulowane jest m.in. zwiększenie kobiet w zarządach funduszy ekologicznych czy stawianie „wrażliwości płciowej” jako pierwszo- bądź drugorzędny cel pieniędzy wydatkowanych na walkę z globalnym ociepleniem.

Tutaj widzimy wyraźnie, że brak zainteresowania osób o określonych poglądach politycznych zagadnieniem, powoduje co najmniej konsternację w przypadku konfrontacji z tak pozornie dziwnymi poglądami. Nie są jednak one dziwne zważywszy na chociażby takie fakty, jak ogólne zaangażowanie kobiet (na tle zaangażowania mężczyzn) w cele społeczne. Pozwolę sobie wspomnieć zero waste albo wpływ powszechnej edukacji kobiet w krajach Trzeciego Świata, na znaczne zmniejszenie tamtejszego wzrostu demograficznego. Studiująca i pracująca kobieta nie ma czasu rodzić dwanaściorga dzieci, by ująć to wyjątkowo brutalnie, acz prawdziwie.

,,W innym przypadku, jak przy okazji wystąpienia przedstawiciela prezydenta Donalda Trumpa, zjawiała się cała sala aktywistów, którzy zanim Wells Griffith zdołał otworzyć usta, zaczęła udawać „wyśmiewanie” i przy akompaniamencie histerycznego krzyku rozpoczęli protest przeciwko rozwijaniu technologii węglowych.

Takie zachowania nie są charakterystyczne dla żadnego konkretnego środowiska politycznego. Zanik umiejętności prowadzenia merytorycznej debaty to ogólny problem, obiektywnie rzecz biorąc możliwy do dostrzeżenia w jednakowym wymiarze wszędzie. Ponad to przy tak wyraźnej polaryzacji sceny politycznej, występuje wyraźniejszy niż kiedykolwiek efekt potwierdzenia. Efektem tegoż jest już nie tyleż skłonność każdej osoby wypowiadającej się na tematy polityczne do akceptowania prawdziwości wyłącznie takich informacji, które potwierdzają jej dotychczasowe poglądy, lecz ograniczenie się wyłącznie do źródeł informacji, z którymi ta osoba się w ogólnej mierze zgadza. Jest to też efekt tak dobrze widocznego ekstremizmu obu stron barykady, niezaznajomionych już nawet z argumentacją drugiej strony, a jedynie jej koślawym propagandowym wyobrażeniem.

,,Generalnie rzecz biorąc, osoby konserwatywne czy prawicowe mogły czuć się mocno nieswojo i „nie u siebie” podczas tego spotkania, co byłoby zupełnie zrozumiałe. W tej sytuacji nie powinien dziwić dystans, jaki prezentują prawicowi politycy wygrywający w ostatnim czasie wybory na całym świecie wobec kontynuowania ambitnej polityki ekologicznej. No bo jeżeli najbardziej radykalna lewicowa ideologia łączona jest z walką o przyszłość globu, to przecież kontynuowanie tej polityki klimatycznej przez konserwatystów będzie postrzegana jako wyjątkowa słabość czy uległość wobec lewicowych aktywistów.’

Popełnia się błąd już na początku, próbując upolityczniać teorie naukowe i dzielić scenę polityczną w zależności od tego, czy ktoś w tę teorię wierzy lub nie. Bezsens takiego działania byłby widoczny dopiero wtedy, gdyby tzw. prawica i lewica (cokolwiek ma to dzisiaj znaczyć) zaczęłyby się sprzeczać o zgodność ich poglądów politycznych z teorią względności Einsteina. Warto tutaj podkreślić, że nie tylko politycy, ale także większość osób zaangażowanych w komentowanie wydarzeń politycznych, nie posiada odpowiednich kwalifikacji w tej dziedzinie i tak też nie są w stanie pojąć w pełni kwestii związanych ze zmianami klimatycznymi. Ponad to niechęć do wprowadzenia palących reform, wobec których bezczynność może okazać się w perspektywie dziesięcioleci ogólnoświatową tragedią, a którą dyktuje wyłącznie czyjaś niechęć do ustąpienia pola politycznym przeciwnikom, jest czymś znacznie głębszym i gorszym niż skrajnie pojmowany egoizm narodowy. Widać to najlepiej na przykładzie polityków pokroju Donalda Trumpa, którzy nie lubią imigrantów (stojąc na czele kraju imigrantów), ale i zrobią wszystko, by niedługo na świecie przybyło ich kilkaset milionów w wyniku skrajnie nieodpowiedzialnej polityki środowiskowej i zagranicznej. Niewątpliwie jednym z jej ważnych elementów było doprowadzenie do władzy obecnego prezydenta Brazylii, którego plany wobec lasów deszczowych powinny nas wszystkich przyprawiać o dreszcze, gdy tymczasem tzw. prawica była z powodu jego wyboru ucieszona niczym dziecko w fabryce czekoladek.

,,W tym klimacie nie uda się zapewnić trwałego konsensusu na rzecz walki z emisjami gazów cieplarnianych, niezależnie od ilości podpisów pod kolejnymi dokumentami ONZ. Dopóki polityka klimatyczna nie będzie dla społeczeństwa częścią rozwiązania problemów, a nie kolejnym problemem, za kilkanaście lat znowu spotkamy się na kolejnym COP z wielkimi nadziejami i rozczarowującymi efektami.

Ostateczna konkluzja autora jest prawdziwa, choć ja zapewne pokusiłbym się o jeszcze ciemniejszy scenariusz, widząc jak bardzo podejście antynaukowe i daleko idący egoizm, prowadzą nasz świat ku kolejnej katastrofie humanitarnej, demograficznej i ekonomicznej. Ponad to dostrzeżenie kryjących się już za rogiem problemów nie zależy wcale od naszych subiektywnych zdolności percepcji, lecz od posiadanych przez nas poglądów politycznych. Przypomina mi to podejście komunistów w Związku Radzieckim przekonanych święcie, że ich system musi się sprawdzać, choć wszystko było już o krok od jednej wielkiej ruiny. Oby ta dogmatyczna ślepota, ten polityczny ekstremizm i większe zaufanie ludzi wobec polityków oraz koncernów naftowych, niż krytycznych wobec samych siebie naukowców (a tejże ważnej cechy nie przejawiają politycy), faktycznie nie doprowadziło nas do tragedii. Choć nic nie wskazuje na to, byśmy byli przygotowani na palące problemy kolejnych dziesięciu lat, z kolei te czekające nas za lat pięćdziesiąt, nie mogą być już powstrzymane u progu. Działania wobec nich niepodjęte już teraz, rozpędzą nas do tego stopnia, że nie zahamujemy widząc kraniec klifu.

Wciśnijmy hamulec więc teraz lub pogódźmy się z tym, że zostawimy naszym dzieciom o wiele gorszy świat niż ten, który wcześniej sami tutaj zastaliśmy. Brzmi to co najmniej tragicznie biorąc pod uwagę fakt, że faktycznie może być coś gorszego niż zimna wojna dwóch imperiów atomowych. Może dlatego, że cierpienie w wyniku wojny atomowej jest dla wielu krótkotrwałe i nie każe latami patrzeć na śmierć z głodu setek milionów dzieci.

 

Oficjalny profil publiczny Facebook: https://www.facebook.com/grunholz.robert/

Robert Grünholz

22 grudnia 2018

 

Źródła i lektura dodatkowa:

 

Skomra Dorota: Ucieczka przed klimatem, PAH, 2012.

Richard A. Muller: The Conversion of a Climate-Change Skeptic, NY Times, 2012.

Zegar populacji: https://www.census.gov/popclock/world

Wzrost demograficzny: https://www.quora.com/What-is-the-advantage-of-having-8-billion-people-on-Earth

Adam Gwiazda: Światu grozi klęska głodu? Cała prawda o niedoborze żywności, Forsal.pl, 2017

Kryzys żywnościowy: https://www.polskieradio.pl/42/3166/Artykul/1888823,Za-10-lat-na-swiecie-zabraknie-zywnosci-Ekspert-nadchodzi-kryzys

Dwa systemy żywnościowe: http://systemyzywnosciowe.igo.org.pl/

Emisja CO2 przez Polskę i Niemcy w kontekście wielkości gospodarki: https://www.bankier.pl/wiadomosc/Polska-emituje-dwa-razy-mniej-CO2-niz-Niemcy-ale-gospodarke-ma-siedem-razy-mniejsza-4184005.html?fbclid=IwAR3kCw-0jM-zPzzsWvUeMwxeHzQtrsLCCq7HgGYJ1QYggyeRGL1fBVmEUyg

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s